Cała Polska naprzód – z Rafałami i Januszami biznesu na czele

26 mar 2025

Kiepski historyk (druga wojna światowa skończyła się w 1989r.), nieudolny organizator wspólnego dobra (bezpatęcie, 3,6 mln zatrudnionych na płacy minimalnej, 2,2 mln „samozatrudnionych” nie odkłada na emeryturę, płaca za godzinę trzykrotnie niższa niż w UE), zazbraja kraj kosztem jakości życia (chętnie by wszczął jakieś powstanko), liberał, ale syn kościoła (na bakier z dziedzictwem oświecenia, z autonomią orzeczeń nauki o biologii człowieka). Zagubiony przewodnik wspólnoty czy sługa biznesu?

Gdański liberał stanął po ostatnich wyborach parlamentarnych na czele wyznawców wolnej przedsiębiorczości. Skorzystał z mądrości etapu trumpizmu-muskizmu: zmieniamy architekturę neoliberalnego ładu, żeby zachować oligarchiczny kapitalizm. Zamiast tworzyć strategię reindustrializacji rodzimej gospodarki, szuka podpowiedzi „strony społecznej”, co dalej. Sam nie wie, jak w dalszym ciągu utrzymać w ruchu rodzimą maszynerię zysku? Ale nie zamierza reformować peryferyjnego kapitalizmu taniej pracy i niskich podatków. Na końcu tej drogi widać wszechwładzę oligarchii, jak w USA, jak w Afryce czy w Ameryce Południowej. Czyżby bywalec Davos nie wiedział, że współczesny kapitalizm wyhodował potwora w postaci stada „inwestorów” – właścicieli kapitału pieniężnego, głosujących swoimi portfelami inwestycyjnymi. W gospodarce dominuje akcjonariusz i spekulant, a nie producent. Stąd rozdęty sektor finansowy i rynek kapitałowy. Obsługuje on spekulację nie tylko papierami wartościowymi, ale również ropą, żywnością, nieruchomościami, przedsiębiorstwami przemysłowymi, które można kupić, sprzedać, zlikwidować – stosownie do kursów akcji i strategii biznesowej. Władcy aplikacji i obligacji kontrolują coraz więcej gałęzi gospodarki, tym samym przyszłość cywilizacji, planety i jej mieszkańców żyjących z pracy rąk i umysłów. Gdzie tu jest nasz Rafał od ulicznych skrzynek!

PO – partia klasowa. Rdzeniowy elektorat PO to beneficjenci balcerowiczowskiej, neoliberalnej transformacji. Po likwidacji przemysłu Polski Ludowej pozostał biznes małych misiów, poddostawców, podwykonawców zagranicznych korporacji. Kraj pokryły centra usług biznesowych, wielkie magazyny – centra logistyki, do których i z których ruszają tiry wypełnione towarami zagranicznych gości. Tania praca i niskie podatki dla biznesu to wciąż narodowa specjalność. Co by tu jeszcze zderegulować? Zadanie niełatwe, skoro trzeba szukać pomocy Janusza biznesu zwanego Rafałem. Przecież nadwiślański Lewiatan liberałów już w l. 90-tych stworzył przedsiębiorcom zagranicznym i rodzimym duże możliwości obniżania kosztów pracy i transferu zysków na Maltę, do Nowej Kaledonii czy Luksemburga. Do beneficjentów peryferyjnego kapitalizmu dołączyli szybko obsługujący zagraniczne przedsiębiorstwa i banki specjaliści z wysokimi kwalifikacjami. To oni skorzystali z dużych zarobków i szybko je obrócili w różne lokaty na rynku finansowym czy na rynku nieruchomości. Sztuką marketingu politycznego dla całego prawicowego POPiSu było zdobycie głosów zatrudnionymi w budżetówce, w strefach specjalnych, w coraz większym sektorze usług dla korporacyjnego biznesu, w mordorach. No, i całej prowincji, która nie dostała się do szwedzkiego stołu w salonie III RP.

Dobrze, że striptiz Tuska w świątyni biznesu przypomniał, w czyim interesie PO używa aparatu regulacyjnego państwa. PO była i jest awangardą tzw. „klasy średniej”, silnie zideologizowaną, hegemoniczną, wspieraną przez dziennikarski komentariat Gazety Wyborczej, Polityki, Newsweeka, TVNu, różnych internetowych portali w rodzaju Money.pl. Na przedzie kroczy biznes, ale to nie są czempioni platform cyfrowych, produkcji półprzewodników, grafenu czy elektryków. To biznes usługowy, poddostawczy, bez fabryk, bez zaplecza badawczo-rozwojowego. Tu rej wodzi klasa menedżerska, pracownicy administracji na kierowniczych stanowiskach, zwłaszcza w zarządach publicznych spółek. PO odstępuje Konfederacji freelancerów zajmujących się programowaniem, grafiką komputerową, copywritingiem, marketingiem internetowym. Tradycyjna inteligencja – dawni intelektualiści, naukowcy, profesjonaliści (lekarze, architekci, inżynierowie) – już dawno ustąpili miejsca menedżerom, ekonomistom bankowym, pośrednikom finansowym, brokerom, zarządzającym bankami i funduszami inwestycyjnymi. Jeden z nich kieruje finansami publicznymi, by budować „infrastrukturę” dla prywatnego biznesu. Ogółem to working rich, pracujący dla korporacji bogacze. To 10 proc. najlepiej sytuowanych. Przejmują oni w Polsce 40 proc. dochodu narodowego (Th. Blanchet, L. Chancel, A. Gethin, How unequal is Europe? Evidence from Distributional National Accounts, 1980-2017). To krezusi na swojską miarę, gdzie 2/3 zatrudnionych otrzymuje na rękę te „trzy i pół tysiąca”. Beneficjenci nie chcą, by urzędy skarbowe poświęcały uwagę ich dochodom, usługi kupują na „wolnym rynku”, sami wiedzą najlepiej, jak pomnażać majątki i aktywa. Im potrzebna wolność, a nie bezpieczeństwo socjalne.

Rządzący Polską liberałowie przypomną sobie o pozostałych członkach „społeczeństwa obywatelskiego” za dwa lata. To wystarczy, bo demokracja liberalna, którą tak hołubi PO, nie wymaga wiele od obywatela: głosuj raz na cztery lata, w tym czasie dobrze sprzedaj swoje kwalifikacje, bądź przedsiębiorczy i kreatywny, a sukces materialny sam przyjdzie. Walcz w rynkowej dżungli o mieszkanie, oszczędzaj na emeryturę z giełdy, kształć dzieci w prywatnej szkole. Resztę zrobią za ciebie politycy. W centrum obsadzą urzędy dawnymi nosicielami teczek za bossami. Lokalnych działaczy, którzy robią frekwencję podczas kampanii wyborczych – wynagrodzą posadami w zarządach komunalnych spółek. Komuś przecież musi służyć lokalna samorządność. Dzięki staraniom premiera o lepszą Polskę, zarejestrujesz firmę w jednym okienku, on skonstruuje dla ciebie „daninę”, pracowników też ci zdyscyplinuje, ułatwi bankowy kredyt na parę dekad.

Przyroda nie wybacza. Ale pozostają miliony prekariuszy, pozostaje lęk przed utratą pracy dla mniej wykwalifikowanych pracowników wskutek robotyzacji. Ile razy można wyzwalać „energię” społeczeństwa obywatelskiego, teraz młodego pokolenia? Może chociaż repeta z liberalizmu zabarwionego socjalnie, powrót do J. S. Milla, I. Berlina, w Polsce A. Walickiego, A. Szahaja? Dla liberałów wrażliwych społecznie jest oczywiste, że wolność bez równości, bez praw socjalnych, jest tylko „pustym słowem”, jak się wyraził John Stuart Mill. A ponadto więcej kapitalizmu w kapitalizmie jeszcze przyśpieszy degradację planety. Zysk ci wszystko wybaczy, ale nie wybaczy przyroda. „Zielona” maska transformacji energetycznej i marketingowe pompowanie bajkowych mocy sztucznej inteligencji to stanowczo za mało. Nie może trwać bez końca ogołacanie planety z tego, co powstało w ciągu milionów lat. Tylko w tym wieku gospodarka wzrostu i namiętnej konsumpcji zużyła 37 proc. ropy naftowej i 48 proc. gazu ziemnego (według obliczeń Marcina Popkiewicza). Rozrasta się Wielka Pacyficzna Plama Śmieci – codziennie trafia do mórz i oceanów 6 mln ton plastikowych odpadów. Co roku przybywa ok. 2 mld ton elektrośmieci, z czego utylizuje się tylko ok. 50 mln ton. Może ktoś o tym poinformuje premiera polskiego rządu. Nie zrobi tego na pewno Rafał Brzoska.

W tej sytuacji nie tylko polski, ale cały globalny kapitalizm wymaga głębokiej, jakościowej korekty. O to niech się martwią populiści, którzy nie rozumieją mądrości nauk o wolnej przedsiębiorczości. Oni tym bardziej nie wiedzą, jak mógłby funkcjonować kapitalizm bez władzy wielkich korporacji, bez wielkich nierówności, z rosnącą rolą organizacji państwowej, bez kryzysu planetarnego? Dlatego w tej sytuacji wystarczy sprawna standaperka, żeby wyłudzić głosy publisi. Ją można wystraszyć hybrydową wojną i cyberterrorem (w czym specjalizuje się minister Gawkowski), czarnym ludem ze Wschodu albo gwałcicielem kóz. Sprzedadzą swoje głosy za kolejne konkrety. Nie musi ich być nawet setka.

Najnowsze

Koniec bezkarnego poniżania pracowników? Od 5 listopada nowe prawo przeciwko mobbingowi. Nawet 28 836 zł zadośćuczynienia

Koniec bezkarnego poniżania pracowników? Od 5 listopada nowe prawo przeciwko mobbingowi. Nawet 28 836 zł zadośćuczynienia

Nowe przepisy Kodeksu pracy, które wejdą w życie 5 listopada 2026 roku, mają na celu walkę z mobbingiem w polskich zakładach pracy. Uproszczona definicja nękania oraz wyższe zadośćuczynienie wzmocnią pozycję pracowników. Kluczowe będzie skuteczne egzekwowanie przepisów, aby zapewnić ochronę i godność zatrudnionych.

Polska prawica dostarcza paliwa rosyjskiej propagandzie. Kreml wykorzystuje kryzys wywołany sporem prezydenta z rządem

Polska prawica dostarcza paliwa rosyjskiej propagandzie. Kreml wykorzystuje kryzys wywołany sporem prezydenta z rządem

Rosyjskie działania dezinformacyjne wykorzystują wewnętrzne konflikty w Polsce, szczególnie wokół Trybunału Konstytucyjnego, aby podważyć zaufanie społeczne i osłabić bezpieczeństwo państwa. Polityczne napięcia między prezydentem a rządem stają się polem do popisu dla rosyjskiej propagandy, zwiększając ryzyko destabilizacji Polski w obliczu zagrożeń ze strony Rosji.

Chiny i Szwajcaria podpisały protokół w sprawie aktualizacji umowy o wolnym handlu

Chiny i Szwajcaria podpisały protokół w sprawie aktualizacji umowy o wolnym handlu

30 października w Pekinie minister handlu Chin Wang Wentao podpisał protokół aktualizacyjny umowy o wolnym handlu z Szwajcarią. Obie strony zobowiązały się do otwartości w zakresie towarów, usług i inwestycji, co ma pogłębić współpracę gospodarczą. Umowa została pierwotnie podpisana w 2013 roku, a jej aktualizacja jest podkreśleniem wsparcia dla wolnego handlu w trudnym międzynarodowym środowisku.

Komentarz: Japonia rozbraja pacyfizm. Stare demony, nowe rakiety

Komentarz: Japonia rozbraja pacyfizm. Stare demony, nowe rakiety

80 lat po ogłoszeniu pacyfistycznej konstytucji Japonia coraz śmielej stawia na zbrojenia.** Rząd premier Sanae Takaichi rozważa zwiększenie wydatków wojskowych, rozwija potencjał militarny i zaostrza stanowisko wobec Chin. W tle pozostają bolesna historia japońskiego imperializmu, napięcia wokół Tajwanu oraz interesy przemysłu zbrojeniowego. Tymczasem tysiące Japończyków protestują w obronie pokoju. **Czy kraj, który po II wojnie światowej wyrzekł się agresji, ponownie wkracza na niebezpieczną drogę militaryzmu? I kto zapłaci za polityczne ambicje Tokio?

Spotkanie Xi Jinpinga z prezydentem Niemiec    

Spotkanie Xi Jinpinga z prezydentem Niemiec    

30 października Xi Jinping spotkał się z prezydentem Niemiec Frankiem-Walterem Steinmeierem w Pekinie. Xi podkreślił wysoką jakość relacji chińsko-niemieckich oraz potrzebę współpracy opartej na wzajemnym zaufaniu. Zaapelował o wspieranie otwartości, współpracy i poszanowania równości w relacjach. Strony uzgodniły współpracę w dziedzinach takich jak sztuczna inteligencja, ekologiczne rozwiązania i gospodarka cyfrowa. Steinmeier potwierdził politykę „jednych Chin” i wolę współpracy, w tym w rozwiązywaniu sporów handlowych. Obie strony zobowiązały się do utrzymywania dialogu oraz wspierania pokojowego rozwoju i wolnego handlu na świecie.

Xi Jinping spotkał się z przewodniczącym Konfederacji Szwajcarskiej

Xi Jinping spotkał się z przewodniczącym Konfederacji Szwajcarskiej

30 października w Pekinie Xi Jinping spotkał się z przewodniczącym Konfederacji Szwajcarskiej, Guyem Parmelinem. Xi podkreślił znaczenie współpracy między Chinami a Szwajcarią, uznając ją za wzorcowy przykład w relacjach międzynarodowych. Omówiono rozwój partnerstwa w nowych branżach, takich jak gospodarka cyfrowa i zielona energia, a także potrzebę wspólnej pracy na rzecz multilateralizmu. Po spotkaniu podpisano zaktualizowany protokół strefy wolnego handlu oraz dokumenty dotyczące współpracy naukowej i medialnej, co ma przyczynić się do zrównoważonego rozwoju handlu między krajami.

Sprawdź również

Żółty Październik

Żółty Październik

W lipcu 1949 roku wiceprzewodniczący Komunistycznej Partii Chin Liu Shaogi odwiedził Moskwę. Stalin potraktował go jak wasala. Pokazał mu mapę Europy i Azji. Potem pouczył, że nowa Chińska Republika Ludowa nie będzie wtrącać do spraw Europy Środkowo-Wschodniej. Nie...