
Nie wiemy jeszcze ile patriotycznych złotówek wydało kierownictwo PiS na robotę doradców od plugawienia. Zatrudnionych do zdyskredytowania eurodeputowanego Grzegorza Brauna i jego Frontu Jedności Gaśnicowej.
Zapewne kroplą, która wypełniła kielich, wypełnianej przez Brauna goryczy, była jego deklaracja, iż „Wyniki wyborów prezydenckich świadczą o tym, że zdefiniował się szeroki front gaśnicowy, który idzie odzyskać niepodległość”.
I sugestia, że niebawem sondaże wyborcze jego Korony Konfederacji Polskiej poszybują poand 10 procent.
Dlatego kaczystowscy mózgowcy już przestrzegają, że „W perspektywie wyborów 2027 roku przylgnięcie do Brauna może być trampoliną do parlamentu”. Tak jak kiedyś różni ludzie przylegali do Leppera, Palikota, Kukiza, Hołowni.
Wyborczy wynik powyżej 10 procent gwarantuje gaśnicowymsolidną reprezentację w Sejmie RP. Być może decydującej o niezbędnej do rządzenia większości parlamentarnej. Dlatego elity PiS rozpoczęły akcję gaszenia płomienia ich popularności.
Splugawić plugawców
Wydawało by się, że plugawienia polityka zajmującego się plugawieniem to wyjątkowa łatwizna.
Problem w tym, że anty systemowy eurodeputowany Braun czerpie swą popularność z krytyk czynionych mu przez wszelkie systemowe instytucje. A jego Front Jedności Gaśnicowej to konfederacja plugawców wszelkiej maści.
Plugawiących także wrogów i przeciwników PiS. Jak choćby podstępnych Niemców, niewdzięcznych, roszczeniowych Ukraińców, światowe i krajowe lewactwo, neomarksizm, totalitarne, zbrodnicze rządy Tuska.
Nie można też gromko plugawić Brauna i jego FJG za antysemityzm, pro rosyjskość, pro chińskość, czy niechęć do aroganckiego ambasadora USA. Bo wielu wyborców Zjednoczonej Prawicy ma podobne sympatie. Zwłaszcza kiedy popularność prezesa Kaczyńskiego i jego partii spada.
Nie dziwmy się zatem, że na widok tonącego politycznie prezesa, wynajęci spin doktorzy, chwycili się byłego premiera Leszka Millera.
I w kaczystowskim tygodniku „Sieci” przestrzegają: „do Brauna smali cholewki pezetpeerowiec Leszek Miller, a Braun zdaje się odwzajemniać uczucia byłego premiera”.
Ale wizja powrotu Leszka Millera do władzy to za mało. Dlatego tygodnik „Sieci” przypomina też, że lider Korony „całkiem oficjalnie i „z pełną powagą” zaprosił na senacką listę w przyszłych wyborach Monikę Jaruzelską.
Aby nie było wątpliwości kim jest owa Monika, „Sieci” wyjaśniają. To „córka, co najmniej politycznie, odpowiedzialnego za mordowanie księży dyktatora, ateistka i zwolenniczka liberalizacji ustawy antyaborcyjnej”.
I drwiąco Brauna pytają: „Czy to efekt objawień Matki Bożej w Gietrzwałdzie?”
I zaraz potem pytają już wszystkich Polaków-katolików arcypoważnie:
„Jak to się ma z zawołaniem „ Ad maiorem Dei gloriam?”
Tu trzeba przypomnieć,że „Ad maiorem Dei gloriam” to łacińska dewiza oznaczająca „Na większą chwałę Bożą”. Zakonu jezuitów, sformułowana przez św. Ignacego Loyolę, która wyraża dążenie do doskonałości i służby Bogu we wszystkich działaniach.
Takim zawołaniem posiłkuje się teraz na co dzień euroeputowany Braun, wabiąc nim miliony Polaków – katolików.
W Bogu nadzieja
Ale Leszek Miller i Monika Jaruzelska to „potencjalni święci”, ironizują „Sieci”, na tle innych aktywistów Frontu Jedności Gaśnicowej. Bo do okrętu Brauna przykleiło się szambo: „prasłowiańska puszcza, świat New Age, gnozy i satanistów”.
Chociażby taki Wojciech Olszański, ksywka „Jaszczur”, lider Rodaków Kamratów. Ten przebrany w „operetkowy mundur” lider „polskiego patostreamingu” stale „wrzeszczy i grozi”. Wspiera go pomagier Marcin Osadowski.
Niestety ów Jaszczur jest też „idolem wielu setek tysięcy odbiorców”. To sprawiło, że Braun uznał i obwieścił, iż Kamraci są „integralną częścią ruchu gaśnicowego”. Dlatego podczas białostockiego marszu Korony „Polska za pokojem” wszyscy oni wspólnie modlili się i śpiewali „Rotę”.
Chociaż jeszcze niedawno tenże Jaszczur na You Tube wrzeszczał:
„Sram na Biblię, kur..a! Bo jest żydowskim gó..em. Pierd…ę ją i , kur…a, wysram się na nią, bo jest sfałszowanym dokumentem! Jest kawałkiem kur..a gó..a, rozumiesz?! Pierdo.e ją ! Żydowskie rzygowiny to są !”
Co prawda w późniejszym nagraniu potencjalny parlamentarny kolega „towarzyszki panienki” wyjaśnił, że sra, ale tylko na Stary Testament. Na Nowy jeszcze nie. Ale też dodał „Pierd…ę „Miłujcie nieprzyjacioły swoje”, jest pierdole..em żydowskim, nikt nie słyszał z usta Jezusa Chrystusa takiego tekstu, nigdy. To zostało mu przypisane.”
Kaczystowskie „Sieci” zauważają też, że „na ramieniu mundurka Olszańskiego pyszni się słowiańska swastyka, a logotypy i pieczęcie ruchu kamrackiego zdobią pogańskie „ręce boga” oraz słowiański toporzeł.
I grzmią z oburzenia, że zwolennicy frontu gaśnicowego, są bardzo aktywni w Internecie. Życzą sobie pogańskich „Szczodrych godów”, narzekają na „długie macki Watykanu” i wyśmiewają „katabasów”, czyli księży katolickich.
Braunowców aktywnie wspiera znany poganin, lider Wspólnoty Rodzimowierców „Watra”, autor „Modlitw słowiańskich” Rafał Meterski.
Wspiera ich też wielce aktywny satanista Marcin Różalski. Kiedyś bokser KSW, dziś reklamujący się w Internecie jako „Satanista o gołębim sercu”.
Ten groźnie wyglądający facet, cały pokryty tatuażami, tak prezentuje credo swojej wiary: „Kto to jest satanista? Satanista to poganin, ktoś, kto nie idzie w dogmatach katolickich”.
I wszystkim rekomenduje „mądrą książkę, nie jakąś zakłamaną, napisaną przez jakiegoś cymbała, chrześcijanina, tylko normalną książkę. Polecam „Biblię Szatana.” De laVeya”.
Na deser kaczystowscy propagandziści ujawniają, że do Brauna przykleił się też Mateusz Piskorski. A ten Piskorski nie tylko „wielbiciel Putina”, „kojarzony przede wszystkim z procesu o szpiegostwo na rzecz Rosji i Chin”.
To też gość, który popierał lewaka Piotra Ikonowicza na Rzecznika Praw Obywatelskich. Potem zakładał pro moskiewską partię Zmiana. Pojechał też „na Krym gdzie legitymizował rosyjski zabór półwyspu”. Piskorski to zakamuflowany, radykalny poganin. Gagatek, który współtworzył pogańskie Stowarzyszenie „Niklot”, wydawał pismo „Odala”.
A Odala to „starogermańska runa”, używana jako symbol także przez SS.
Tenże Piskorski kreował ruch Lechitów. I pogańskich bogów: Słońca, Wszechświata i Matki Ziemi.
Reklamował też na swych koszulkach zespół muzyczny Nurzum. Jego lider Varg Vikernes został skazany na 21 lat więzienia za zabójstwo i podpalenie trzech kościołów w Norwegii.
Poza tym Piskorski był też przez jedną kadencję posłem wybranym z listy „Samoobrony”. Rzecznikiem prasowym tego ugrupowania. Wtedy jego „Samoobrona” była w koalicji z PiS prezesa Kaczyńskiego. Nie pamiętam by pogaństwo Piskorskiego przeszkadzało wtedy panu prezesowi.
Wśród gaśnicowych Brauna kaczystkowskie „Sieci” wyłapały też aktywistów antykatolickich ruchów New Age, kapłanów gnozy, płaskoziemców, i wielu szamanów zachęcających do spożywania „wywołujących trans muchomorów”.
Te muchomory mogą rozwiązać powszechny wśród polskich politologów problem niejasnych powodów działania i zachowania się eurodeputowanego Brauna.
Milczenie pasterzy
Tonący PiS chwyta się pomocy polskiego kościoła kat. Nadziei, że polscy biskupi masowo i gromko odetną się od „pogańskiego” Brauna.
Może będzie interweniował amerykański papież Leon XIV, skoro pan ambasador USA już do antysemity Brauna pana prezesa zniechęcał.
Ale teraz polscy katoliccy biskupi taktycznie milczą. I nie wierzę, że skutecznie politycznie i religijnie wyklną „pogan” Brauna w czasie kampanii wyborczej.
Może dlatego, że polscy biskupi też są antysemitami, anty Ukraińcami, anty Niemcami, antyszczepionkowcami. Czują się też antysystemowcami, bo przecież nie cierpią tego premiera Tuska i jego lewicowej koalicji bardziej niż tradycyjnego pogaństwa.
Zatem przygotujcie się już dziś na nowy skład Sejmu RP. Będą tam noce Kupały, czakary, druidyzm, rdzenne duchowości, msze trydenckie i czarne. Na Wersal nawet nadziei nie będzie.
A wszystko to grzybkami doprawione.
PS. Więcej w Tygodnik NIE









