Miłości nie kupisz

Przepisali na syna gospodarstwo rolne o obszarze 8 hektarów w zamian za rentę. Wzięli na raty mieszkanie w Ząbkach, które po spłacie kredytu przepisali na syna. W akcie notarialnym było dożywocie dla nich. Słowem – mieli zabezpieczony dach nad głową.

Jednak po rozmowie z synem usunęli zapis o dożywociu, żeby mieszkanie w Ząbkach móc sprzedać, a za uzyskane pieniądze kupić dom w Jaktorowie. I tak zrobili. Sprzedali mieszkanie i kupili dom na syna. Mieli w nim zamieszkać razem z synem i jego partnerką.

Niestety syn postanowił ich z tego domu usunąć. Zaczął ograniczać dostęp do wody i na wszelkie sposoby utrudniać staruszkom zamieszkiwanie. To sprawiło, że rodzice wystąpili do sądu o cofnięcie darowizny. Dla sądu jednak fakt, że obdarowany syn próbuje pozbawić rodziców dachu nad głową, nie jest wystarczającym dowodem „rażącej niewdzięczności”.

Obecnie ich sytuacja jest nie do pozazdroszczenia. Nie mają żadnego tytułu prawnego do przebywania w domu, który syn kupił za pieniądze uzyskane od nich w darowiźnie mieszkania w Ząbkach. Syn może ich w każdej chwili wyeksmitować na drodze sądowej. Utrudnianie zamieszkiwania, którego się teraz dopuszcza, jest zagrożone karą więzienia do lat 3. Ale miejscowa policja nie chce założyć niebieskiej karty ani współpracować z pokrzywdzonymi.

W końcu sąd ukarał syna grzywną 2000 zł, którą sąd drugiej instancji obniżył do 800 zł. W tym czasie doszło do kolejnego incydentu. Sąsiad powiadomił ojca, że syn wynosi jego dobytek z gospodarstwa, które dostał od rodziców. Kiedy starszy pan przybył na miejsce i wezwał policję, ta uznała, że nie będzie się wtrącać, bo to spór rodzinny.

Wychodzi na to, że kiedy syn okradł ojca, to nie należy mu się ochrona ze strony policji. W trakcie przepychanki, walki o rzeczy, syn przewrócił ojca – i to tak brutalnie, że ten złamał nogę. W tej sprawie toczy się postępowanie karne. Ale to żadna pociecha, skoro rodzice w każdej chwili mogą znaleźć się na ulicy.

Takie przypadki są coraz częstsze. Rodzice obdarowują swoje dzieci w nadziei, że te okażą wdzięczność i z nimi zamieszkają. Tymczasem dzieci coraz częściej nie tylko nie opiekują się darczyńcami, ale wręcz doprowadzają ich do bezdomności. Zamiast opiekować się tymi, którzy dali im życie, a także nieruchomość, stają się ich zaprzysięgłymi wrogami.

Sądy uznają, że obdarowany dopuścił się „rażącej niewdzięczności” tylko jeżeli stosował przemoc. Próby wyrzucenia rodzonej matki i ojca na ulicę zdaniem sądów przemocą nie są.

Dlaczego starsi ludzie postępują tak nierozsądnie? Bo na starość boją się samotności. Bo za te darowizny próbują kupić coś, czego kupić się nie da – troskę, opiekę, miłość.

Na drodze prawnej niewiele jest do zrobienia. A na pewno nie da się uzyskać tego, na czym rodzicom najbardziej zależało. Można jednak – i to postaramy się zrobić – nagłośnić sprawę. Tak, żeby opinia publiczna potępiła syna marnotrawnego. Chociaż tyle. Może się nawet zawstydzi?


Źródło: Facebook – Piotr Ikonowicz

Piotr Ikonowicz

Poprzedni

Wang Yi rozmawiał z amerykańskim sekretarzem stanu USA 

Następny

USA: 93% zabójstw ekstremistycznych to dzieło skrajnej prawicy