O kulcie zbrodniarza

6 sty 2019

Z prof. Olegiem Łatyszonkiem, historykiem z Uniwersytetu w Białymstoku, o „żołnierzach wyklętych” rozmawia Przemysław Prekiel.

 

Kim jest Romuald Rajs ps. „Bury” dla białoruskiej mniejszości w Polsce?

Romuald Rajs „Bury” to sprawdza największej zbrodni na Białorusinach dokonanej po II wojnie światowej na tym terenie. Wcześniej większych dokonywali tylko Niemcy. „Bury” w kilka dni zamordował ponad 80 osób, w tym wiele kobiet i dzieci. Dlatego jest dla Białorusinów symbolem prześladowcy.

 

Czy pamięć o tragicznych wydarzeniach na Podlasiu, już wojnie, jest nadal żywa?

Pamięć ta przygasała, lecz rozbudziło ją na nowo unieważnienie w 1995 r. wyroku sądu wojskowego skazującego „Burego” na karę śmierci. Równie ważne znaczenie miało też ujawnienie miejsca pochówku 30 białoruskich wozaków zamordowanych przez „Burego”. Do tego czasu rodziny nie wiedziały na pewno, co się z nimi stało. Wiele rodzin bardzo długo oczekiwało ich powrotu.

 

Panie profesorze, czy sprawy „Burego” nie przypomniała również kilka lat temu popularna pisarka Katarzyna Bonda i jej książka „Okularnik”. Tę książkę zadedykowała swojej babci, która padła ofiarą pacyfikacji wsi prawosławnych na Podlasiu w 1946 roku.

Jestem Pani Bondzie głęboko wdzięczny za to, że napisała o tej tragedii. Dzięki temu mnóstwo polskich czytelników dowiedziało się o istnieniu w Polsce Białorusinów i ich powojennej tragedii. Ale w tym czasie na Podlasiu sprawa była już znana.

 

Od kilku lat w Hajnówce odbywa się Marsz Żołnierzy Wyklętych, organizowany przez skrajną prawicę. Jak odbierają to mieszkańcy Hajnówki?

Nie mogę wypowiadać się w imieniu mieszkańców Hajnówki. O ile wiem, wielu Białorusinów odbiera to jako próbę ich zastraszenia. Na pewno jest to pokaz szowinistycznej buty i pogardy dla ofiar. Przecież jego uczestnicy skandują „Bury, Bury nasz bohater” w miasteczku, w którym mieszkają krewni ofiar jego zbrodni i potomkowie tych, co przeżyli. Poza tym wydaje mi się, że nie tylko w Białorusinach, lecz także w miejscowych Polakach marsz ten budzi obawy o zrujnowanie dobrego współżycia obu narodowości.

 

Skrajna prawica do dziś uważa, że prawosławne wsie na Podlasiu były oparciem dla komunistycznej władzy. Czy rzeczywiście tak było?

Trzeba pamiętać o tym, że sanacyjna Polska była krajem autorytarnym, wolnych wyborów w niej nie było, a przywódcy opozycji siedzieli w Berezie. Tylko wolne wybory mogłyby dać przynajmniej przybliżony obraz społecznego poparcia dla poszczególnych nurtów politycznych, a takich nie przeprowadzano. Tymczasem za przejaw skomunizowania uchodziło nawet domaganie się języka białoruskiego w szkole. Po wojnie sytuacja długo była niejasna, miejscowe władze komunistyczne opowiadały się za „repatriacją” ludności białoruskiej do ZSRR, terenie rządziło antykomunistyczne podziemie. Wobec tego ludzie nie garnęli się do działalności politycznej, chociaż część Białorusinów, tak jak i Polaków, władzę komunistyczną poparła. Z punktu widzenia Białorusinów była to władza polska i jako takiej jej się podporządkowali.

 

Kim były ofiary „Burego”? Ludzie przypadkowi czy jakoś zaangażowanie?

Tutaj można z całą pewnością stwierdzić, że były to ofiary w ogromnej większości w politykę nie zaangażowane. „Bury” palił białoruskie wsie i mordował ich ludność kierując się wyłącznie kryterium etnicznym i wyznaniowym. Celem było zastraszenie i wypędzenie Białorusinów do ZSRR. Sam „Bury” jasno powiedział w czasie procesu, że otrzymał rozkaz spalenia tych wsi „zasadniczo biorąc na podstawie faktu, że ludność ta nie repatriowała się do Związku Radzieckiego”. Tak więc nie była to pacyfikacja, lecz czystka etniczna.

 

Białostocki oddział IPN przyznał w swoim śledztwie, że działalność „Burego” nosi znamiona ludobójstwa. Co się zatem stało, że znalazł się on na sztandarach prawicy?

Jak rozumiem, chodzi o to, że „Bury” dowodził jednym z nielicznych dużych oddziałów podziemia antykomunistycznego, a legenda wojny potrzebuje bohaterskich walk, a nie strzelania zza węgła. Być może jest jeszcze jeden powód, chociaż ukryty w podświadomości, a przynajmniej publicznie nie wyartykułowany – zabijając Białorusinów „Bury” zabijał obcych, podczas gdy inni żołnierze wyklęci zabijali Polaków. Jednakże najważniejsza przyczyna wynika z samej istoty kultu „żołnierzy wyklętych”. Ponieważ mamy do czynienia z kultem, jego przedmiot ma charakter sakralny. Jako żołnierz wyklęty „Bury” musi być nieskalanie czysty i wszelkie racjonalne argumenty, że było inaczej, muszą być odrzucone.

 

Czy Pana zdaniem kult „żołnierzy wyklętych” z czasem nie osłabnie?

W pewnych środowiskach na pewno utrzyma się długo. Niemniej jednak wraz z upływem czasu pewne sprawy coraz mniej ludzi poruszają. Na ogół żywe emocje budzą tylko te wydarzenia, których uczestnicy jeszcze żyją, a tych już dzisiaj jest niewielu. Wiele zależy również od tego, kto będzie sprawował rządy w Polsce. Chociaż do kultu „żołnierzy wyklętych” przyłożyła rękę także Platforma Obywatelska, nie wydaje mi się, by obecnie była w jego rozwoju zainteresowana.

 

Czy zbrodnie dokonane przez „Burego” i jego żołnierzy rzutują jakoś na relacje Polaków i Białorusinów na Podlasiu?

Jeszcze raz chcę podkreślić, że chodzi tu nie tyle o historyczne zaszłości, co o współczesny kult „Burego” i „żołnierzy wyklętych”. Ten kult natrafia na opór społeczeństwa także i w polskich okolicach Podlasia, gdzie żołnierze ci działali i ich wyczyny są pamiętane. Na pomniku żołnierzy wyklętych w miejscowości Poświętne ktoś napisał „mordercy” i zamazał nazwisko „Burego”. A tam Białorusinów nie ma. Niemniej jednak jest rzeczą oczywistą, że ten kult zatruwa stosunki polsko-białoruskie zarówno na Podlasiu, jak i szerzej, w wymiarze międzynarodowym, wywołując protesty nie tylko na Białorusi, lecz także w Rosji. A żyjemy w bardzo niebezpiecznym miejscu i czasie.

Najnowsze

Mistrzostwa Trumpa

Mistrzostwa Trumpa

Human Rights Watch ostrzega, że mundial 2026 w Stanach Zjednoczonych, Meksyku i Kanadzie wystartuje w „klimacie...

Cena niemieckiej hipokryzji

Cena niemieckiej hipokryzji

Niemcy po raz pierwszy przegrały walkę o niestałe miejsce w Radzie Bezpieczeństwa ONZ. Głosowanie odbyło się 3 czerwca...

Sztuka dyplomacji

Sztuka dyplomacji

Szczęki z wrażenia poopadały zebranym w warszawskiej Filharmonii podczas uroczystości z Dnia Republiki. Święta...

Sprawdź również

Jak system podtrzymuje w nas poczucie winy za brak zatrudnienia?

Jak system podtrzymuje w nas poczucie winy za brak zatrudnienia?

Mój cykl pt. „Jak się czujesz, gdy nie możesz znaleźć pracy?” spotkał się z zainteresowaniem czytelników portalu Dziennik Trybuna. Postanowiłam więc kontynuować temat psychologicznych i społecznych aspektów bezrobocia, choć przyznaję, że nie jest to jedyny powód....

Czy woda wykończy gastronomię?

Czy woda wykończy gastronomię?

Zapachniało PRL-em, Bareją, a być może, nie bójmy się mocnych słów, gułagiem. Otóż od sierpnia restauratorzy będą musieli podawać kranówkę za darmo. To koniec, branża się nie podniesie. Już fakt konieczności płacenia pracownikom jest ledwo do udźwignięcia, a teraz...

Posttrumpizm. Skończmy ze wzrostem gospodarczym

Posttrumpizm. Skończmy ze wzrostem gospodarczym

Los ludzkości spoczywa w dziś rękach tytanów kapitału w rodzaju Jeffa Bezosa czy Elona Muska. To ich pasje i fobie – a nie publiczna debata i decyzja – przesądzają o zakresie prywatności, o pracy dla wszystkich bądź bezrobociu, o jakości życia ludzi i ich relacji z...

Sztuka dyplomacji

Sztuka dyplomacji

Szczęki z wrażenia poopadały zebranym w warszawskiej Filharmonii podczas uroczystości z Dnia Republiki. Święta Azerbejdżanu upamiętniającego powstanie pierwszego, nowoczesnego państwa azerskiego. Demokratycznej Republiki Azerbejdżanu. Szczęki opadały kilka razy, bo...

Grzech ubóstwa

Grzech ubóstwa

Jest w części naszego społeczeństwa skłonność do obwiniania przegrywających o ich porażkę. Po prostu łatwiej zwalać winę za krzywdy na pokrzywdzonych niż przyznać, że żyjemy w niesprawiedliwym systemie. Ta postawa uśmierza lęki, bo pozwala wierzyć, że jeżeli będziemy...

Orzeł Biały kontra Michał Archanioł czy tryzub?

Orzeł Biały kontra Michał Archanioł czy tryzub?

Zełenski oczywiście popełnił błąd nadając jednostce wojskowej miano bohaterów UPA, a z polskiego punktu widzenia nawet zniewagę pamięci polskich ofiar Ukraińskiej Powstańczej Armii. Powinniśmy jako państwo domagać się naprawienia tego błędu. Zdecydowanie. Pewnie...

Wszystkim wszystko

Wszystkim wszystko

Konfederacja wznosi się na fali internetowych awantur. Okazuje się, że nagle stali się obrońcami „klasy pracującej” przed „drapieżnymi artystami”, którzy walczą o minimalne emerytury w wysokości 1900 zł brutto (nie dotyczy to gwiazd, bo te nie załapią się na dopłatę...

Życie po życiu

Życie po życiu

To trzecia część tekstu Małgorzaty Kulczyk. Pierwszą część można przeczytać tutaj: Neoliberalna nowomowa w poradnictwie internetowym. Drugą część można przeczytać tutaj: Casting na pracownika, czyli uśmiechnij się promiennie, nawet gdy masz żółte zęby. Poniższa część...