Strzały na Placu Św. Piotra

2 kwi 2021

Wśród wielu dat tragicznych wydarzeń o znacznych reperkusjach krajowych i międzynarodowych zbliża się w maju dwudziesta rocznica zamachu na Jana Pawła II, wówczas absolutnego władcy jednego z najmniejszych, acz o wielkich wpływach w skali światowej, państw – Watykanu.

W pojęciu „Watykan“ zawarte są dwa znaczenia. „Stolica Święta“ symbolizuje jego wymiar duchowy, religijny, „sacrum“. „Miasto – Państwo Watykan“ – wymiar świecki „profanum“ obarczony błędami, konfliktami i powszednim złem w końcu, jak każde inne państwo na tej Ziemi. Tą właśnie sferą „profanum“ zainteresowane były zawsze, są i będą wywiady wszystkich krajów. Bowiem, dzięki swej globalnej obecności, instytucje watykańskie dysponują przeogromną ilością informacji politycznych, socjalnych, ekonomicznych a nawet militarnych ze wszystkich zakątków globu. Trudno się więc dziwić, że każda szanująca się służba specjalna stara się tam uplasować swoją agenturę (jak to jest aktualnie w przypadku Polski, trudno powiedzieć, biorąc pod uwagę stopień klerykalizacji naszego życia publicznego).
W 1978 roku, 16 października, w chwili wyboru kardynała krakowskiego na papieża, już od trzech lat przebywałem we Włoszech. Będąc wtedy młodym oficerem polskiego wywiadu nielegalnego (XIV Wydział I Departamentu MSW), wcieliłem się w rolę kleryka – jezuity, co przyszło mi tym łatwiej, że dysponowałem listami polecającymi Wojtyły do bp. Rubina i Wesołego, zajmujących się emigracją polska w Italii. Znałem kard.Wojtyłę z czasów studenckich w Krakowie. Byłem wówczas działaczem Związku Młodzieży Socjalistycznej na Uniwersytecie Jagiellońskim i wątpiącym agnostykiem. Kardynała zawsze interesował ten typ ludzi co, oprócz innych okoliczności, zaowocowało właśnie wspomnianymi listami.
Wywiad skierował mnie do środowiska zakonnego w Rzymie z zadaniem przeniknięcia do NATO, w związku z powiązaniami instytucjonalnymi i personalnymi jezuitów ze strukturami tego sojuszu wojskowego na terenie Włoch. Jezuici pełnią tam często rolę kapelanów wśród włoskich karabinierów i w strukturach wywiadowczych.
Fakt wyboru Polaka na papieża zmienił zakres moich działań – miałem, nie porzucając pierwotnego kierunku, zająć sie polityką zagraniczną Watykanu i starać się czuwać nad zagwarantowaniem maksymalnego bezpieczeństwa nowej głowie państwa watykańskiego.
Ktoś mógłby sceptycznie stwierdzić: akurat, mamy wierzyć, że władzom PRL tak zależało na papieskiej nietykalności! Otóż zależało i to bardzo. Wobec narastającego napięcia społeczno-politycznego wewnątrz kraju i konsolidacji opozycji, szczególnie po pierwszej wizycie Jana Pawla II w ojczyźnie w okresie 2 – 10 czerwca 1979, w której towarzyszyłem mu jako sprawozdawca Radia Watykan władze Polski (Edward Gierek, Stanisław Kania i inni) obawiały się, że w przypadku jakiegokolwiek zdarzenia , godzącego w bezpieczeństwo papieskie, staną się jednymi z głównych podejrzanych. To z kolei mogło spowodować wybuch masowych zamieszek, trudnych, lub wręcz niemożliwych do opanowania własnymi siłami i katastrofalną destabilizację obozu rządzącego. Uwzględniając ówczesną sytuację międzynarodową, obawy wschodniego sąsiada co do rozwoju wydarzeń w Polsce w obliczu jej chwiejnej sytuacji wewnętrznej, także ekonomicznej, co radykalizowało społeczeństwo, .łatwo zrozumieć tę postawę sprawujących władzę wobec papieża. Jego zdrowie i życie było dla nich rzeczywiści priorytetem. Stąd wypływały, w pełni logicznie, rozkazy które otrzymałem.
W tym kontekście nie można zapominać, że już wówczas działały liczne organizacje terrorystyczne , od włoskich Czerwonych Brygad po islamistyczne Szare Wilki w Turcji, biorące często na cel ludzi związanych z Kościołem katolickim.
Warszawska Centrala poleciła mi też, abym wszelkie dane dotyczące zagrożeń i luk w ochronie Jana Pawła II przekazywał bezpośrednio osobom odpowiedzialnym za jego bezpieczeństwo w Watykanie. Miało to umożliwić szybkie działanie zabezpieczające chronionej osoby.
Widywałem się wtedy często z Janem Pawłem II w ramach swych obowiązków jako pracownik Radia Watykańskiego, biorąc udział w audiencjach, byłem zapraszany na słynne śniadania papieskie z udziałem wybranych gości.
Dawało to okazje do zobserwowania skandalicznych zaniedbań w ochronie papieża. Poczynając od prymitywnych, prostych do usunięcia blokad wind prowadzących do jego apartamentów, szczątkową straż strzegącą dojść do tych wind, zbyt rozproszoną i odległą od papamobile ekipę ochroniarzy podczas audiencji środowych, ich nieobecność w bezpośredniej bliskości papieża w tym pojeździe itd.
Tylko jak plon tych obserwacji przekazać, bez budzenia podejrzeń, że ten kleryk jezucki zbyt dobrze porusza się w materii służb specjalnych, komuś odpowiedzialnemu za sprawy asekuracji papieża?
W końcu znalazłem prosty, „niewinny“ sposób. Ponieważ, studiując na Papieskim Uniwersytecie Gregoriańskim filozofię, pracowałem równolegle w wtykańskim radiu, mogłem jeść posiłki w refektarzu, gdzie spożywali je inni radiowcy a także często – dyrektor rozgłośni Roberto Tucci, później kardynał Mediolanu a wtedy osoba , której powierzono misję zabezpieczenia pielgrzymek papieża.
Podczas obiadów siadałem więc możliwie blisko Tucciego i głośno komentowałem, w zaaranżowanych rozmowach z sąsiadami przy stole, swe spostrzeżenia na temat luk w zabezpieczeniach głowy Miasta-Państwa. Zauważyłem, że dyrektor bardzo uważnie przysłuchuje się moim wypowiedziom.
A że je docenił, i to w dosłownym tego słowa znaczeniu, dowodzi fakt, że po pewnym czasie niespodziewanie zaprosił mnie do swego gabinetu i wręczył mi nagrodę finansową, podkreślając, że dobrze wykonuję swe obowiązki wobec Pontifeksa, jak przystało na jezuitę.
Nie omieszkałem się też pochwalić przed Centralą efektami mych starań, o czym świadczyło wzmocnienie komisariatu włoskiej policji bezpieczeństwa przy Watykanie o siedemnastu funkcjonariuszy, których część stanowili antyterroryści z DIGOS ( vide – złączona kopia notatki informacyjnej z 15 kwietnia 1980 roku).
Póżniej zakon skierował mnie na dalsze studia do Paryża, dokąd przybyłem 1 listopada 1980 roku. I tam własnie, w Centre Sevres, gdzie mieszkali studenci teologii, dotarła do mnie wieść o zamachu.
Po wykładach wróciłem do domu zakonnego. Był normalny 13 maja 1981 roku, przygotowywałem się do sesji egzaminacyjnej. Dla relaksu poszedłem do sali telewizyjnej. Było tam kilku kolegów – jezuitów. Wydawało się, że dziwnie na mnie patrzą. Zaczęły sie popołudniowe wiadomości francuskiej TV 1. Już w pierwszych kadrach – migawki z Placu św.Piotra. Zwijający się z bólu papież, wyciągnięta z tłumu ręka z czymś przypominającym pistolet…Zrozumiałem czemu koledzy dziwnie na mnie patrzyli – usłyszeli o sprawie wcześniej niż ja. W większości byli to Francuzi, był też Niemiec- Fritz Schweiger, Czech – Petr Kolarz ale jedynym Polakiem byłem ja.
Spełniły się najgorsze obawy. Nie wiadomo jeszcze było, czy ofiara zamachu przeżyje.
Była to też w pewnym sensie moja osobista porażka – ostrzeżenia nie na wiele się zdały. Póżniej były liczne dziennikarskie dywagacje w TV – kto za tym stał? Najróżniejsze. Czy terroryści islamistyczni, czy mafiozi, zirytowani stratami przy okazji afery współdziałającego z Watykanem Banku Ambrozjańskiego , czy ktoś z bloku wschodniego … Ale to już zupełnie inna sprawa.
Wtedy, w pierwszym odruchu, jak przystało na agnostyka, poszedłem do domowej kaplicy i skupiłem najlepsze myśli na rannym w tym wstrząsającym zamachu.
I to by było na tyle, w ramach refleksji przy wielkanocnej, pandemicznej biesiadzie na temat ulotności ludzkiego istnienia, daremności rozmaitych działań ale i potrzeby codziennej nadziei i mimo wszystko- radości, nadającej sens naszemu życiu.
Tomasz Turowski – pułkownik polskiego wywiadu, wcześniej PRL, a później, jako pozytywnie zweryfikowany, w RP. Także dyplomata (m.in. ambasador RP na Kubie oraz ambasador tytularny w Moskwie) i dziennikarz. Bohater paru filmów dokumentalnych zrealizowanych przez zachodnioeuropejskich producentów. Obecnie w stanie spoczynku, pisze książki. Współautor bestsellera „Kret w Watykanie”, który doczekał się kilku zagranicznnych tumaczeń. Autor trylogii „Dżungla we krwi”, „Krwawiące serce Azji” i „Moskwa nie boi się krwi”, wydanej też w pakiecie pt. „Bohaterowie cichego frontu”. Opublikował również książkę „Egzekucja” z pogranicza sensacji i political fiction oraz… tomik poezji. Dwie kolejne pozycje z gatunku spy-story są przygotowywane do druku.

Najnowsze

Olga Tokarczuk opowiada Polskę na nowo. Noblistka przypomina historię, która nie mieści się w narodowych mitach

Olga Tokarczuk opowiada Polskę na nowo. Noblistka przypomina historię, która nie mieści się w narodowych mitach

Olga Tokarczuk w swojej powieści „Świata jest za dużo” przedstawia skomplikowaną historię Dolnego Śląska po II wojnie światowej, gdzie obok siebie współżyli Polacy, Niemcy, Żydzi i inni. Powieść, wydana 14 października 2026 roku, porusza kwestie tożsamości narodowej i wielokulturowych doświadczeń ludzi zmuszonych do opuszczenia swoich domów. Tokarczuk zwraca uwagę na różnorodność historię i kultury Polski, krytykując uproszczone narracje o narodowej jednorodności. W obliczu współczesnych dyskusji o migracji i tożsamości, jej książka staje się ważnym głosem, przypominając, że historia nie dotyczy tylko państw, ale przede wszystkim ludzi.

PiS bronił TVP jak niepodległości. Dziś były prezes mówi o układzie i milionach złotych. Czego tak naprawdę bronili politycy?

PiS bronił TVP jak niepodległości. Dziś były prezes mówi o układzie i milionach złotych. Czego tak naprawdę bronili politycy?

W grudniu 2023 roku Jarosław Kaczyński i posłowie PiS, udając obrońców demokracji, zablokowali nową władzę i bronią TVP. A jednak ostatecznie były prezes telewizji zdradził nieprawidłowości finansowe i presję ze strony kontrahentów. TVP otrzymała miliardy z budżetu, ale czy służyły one publicznej misji, czy tylko partyjnym interesom? Z obawami o przyszłość telewizji, po 2026 roku pozostają pytania o odpowiedzialność za marnotrawstwo milionów. Wolność mediów nie może być zasłoną dla politycznych machinacji. Obywatele zasługują na przejrzystość, nie tylko protesty posłów.

Godność zamiast zależności od rodziny. Asystencja osobista przełomem dla osób z niepełnosprawnościami?

Godność zamiast zależności od rodziny. Asystencja osobista przełomem dla osób z niepełnosprawnościami?

Sejm zakończył prace nad ustawą o asystencji osobistej dla osób z niepełnosprawnościami, czekając na podpis prezydenta. Ustawa ma zapewnić pomoc w codziennym życiu, umożliwić wybór asystenta i finansowanie usług. System ma wspierać 100 tysięcy osób oraz ich rodziny, promując niezależność i aktywność zawodową.

Dlaczego Bogaci mogą płacić mniej podatków niż Biedni?

Dlaczego Bogaci mogą płacić mniej podatków niż Biedni?

System podatkowy w Polsce to jawna niesprawiedliwość. Zwykli pracownicy płacą ciężkie daniny, podczas gdy milionerzy korzystają z luk prawnych. Ministerstwo Finansów przyznaje, że bogatsi płacą mniej, co rodzi pytanie: dlaczego osoby zarabiające minimalną krajową powinny ponosić większe obciążenia niż ci na szczycie? Czas na sprawiedliwe reformy!

46,7 proc. Polaków popiera wykorzystywanie AI jako wsparcia dla lekarzy

46,7 proc. Polaków popiera wykorzystywanie AI jako wsparcia dla lekarzy

Blisko połowa Polaków popiera wykorzystanie sztucznej inteligencji (AI) jako wsparcia dla lekarzy, wskazując na potrzebę efektywniejszej organizacji pracy w systemie ochrony zdrowia. W badaniach 46,7% dorosłych Polaków akceptuje AI w medycynie, a 30,6% się jej sprzeciwia, obawiając się sposobu wykorzystania technologii. Eksperci podkreślają, że AI ma wspierać lekarzy, a nie ich zastępować, co budzi nadzieję na lepszy dostęp do świadczeń. Wysoki odsetek osób niezdecydowanych może świadczyć o potrzebie wzrostu wiedzy na temat praktycznych zastosowań AI w medycynie.

Sprawdź również

110 lat walki o prawa kobiet.

110 lat walki o prawa kobiet.

110 lat temu kobiety trafiały do więzienia za wiedzę o antykoncepcji. Polska była pionierem praw kobiet. Co się z nami stało? 16 października 1916 roku trzy kobiety otworzyły w Nowym Jorku klinikę, w której inne kobiety mogły dowiedzieć się, jak uniknąć niechcianej...