WSPOMNIENIE. Naprawdę miała na imię Halina, ale imienia tego nie lubiła. Wolała to drugie: Barbara. Była Pierwszą Damą jeszcze zanim komukolwiek w Polsce to określenie przyszło go głowy.
Na tle innych żon „przywódców bloku socjalistycznego” wyróżniała się wszystkim: od prawdziwej, niewymuszonej elegancji poprzez błyskotliwą inteligencję aż po niekwestionowany, autentyczny dorobek naukowy. Zawsze obok Generała, choć dyskretnie. Jakby krok z tyłu. Od 1960 roku aż do chwili Jego śmierci.
Prywatnie? Niezwykle ciepła, ale niepozbawiona przy tym ciętego języka. Pamiętam gdy w czasie jednej z pierwszych rozmów nieopatrznie zwróciłem się do Niej per „Pani Generałowo” zmierzyła mnie udawanie złowrogim spojrzeniem: – Ja tu jestem sobą, a nie generałową. Żyję własnym życiem!
W młodości związana ze sceną muzyczną do ostatnich swoich chwil pozostawała wierna miłości do muzyki. Odwiedzających dom przy Ikara potrafiła przeegzaminować z ostatnich wydarzeń w filharmonii czy operze. Na szczęście nie egzaminowała z niemieckiego i niemieckiej literatury – drugiej pasji swego życia. Pasji, której poświęciła blisko 40 lat naukowej aktywności. W pamięci studentów Instytutu Lingwistyki Stosowanej Uniwersytetu Warszawskiego zapisała się jako wykładowca „wymagający ale wyjątkowo sprawiedliwy”.
I jeszcze jedna pasja – zwierzęta. Nie było chyba na Mokotowie bezpańskiego kundla, którego nie pogłaskała, nie nakarmiła, nie próbowała znaleźć domu. Generalską willę stale zamieszkiwał co najmniej jeden – zwykle dość nienachalnej urody – psiak. I mógł wszystko.
Zawsze trzymała się z dala od bieżącej polityki. Choć czasem – zwłaszcza w ostatnich latach – ta polityka uparcie usiłowała wtargnąć do Jej świata pomówieniami i insynuacjami. Nigdy nie dała po sobie poznać, że ją bolą. Choć osobę tak wrażliwą boleć musiały podwójnie. Gdy zapytałem Ją o to odpowiedziała tylko: „To muszą być biedni ludzie. A ja biednym ludziom zawsze współczułam”.
Wiele lat temu w swojej pracy o micie Elektry dr Barbara Jaruzelska pisała „Musi istnieć jakiś ratunek dla uczestników dramatu. (…) U Hauptmanna ciemność nie ma końca, lecz w oddali świta. Nie powiedziano, co przyniesie nadchodzący dzień. Jedno jest pewne: przyniesie światło”. Zdanie to uznać można za motto Jej pojmowania życia. Tego życia, które w poniedziałkowy poranek 29 maja 2017 roku zakończyło się. Nagle. Z książką. W ulubionym fotelu.
Pogrzeb Pani Prezydentowej Barbary Jaruzelskiej rozpocznie się w kościele św. Karola Boromeusza (ul. Powązkowska 14) na Starych Powązkach 6 czerwca o godz. 10.00.











