3 lipca 2022

loader

Kłamstwa, kłamcy…

Uczeń Konfucjusza około 500 lat przed naszą erą napisał: „Wysoko postawieni zeszli z właściwej drogi, a lud jest zdezorientowany od dłuższego czasu. Bądź troskliwy i współczujący, i nie wahaj się odkrywać prawdy” (Dialogi str.591). Jeden z najlepszych pisarzy węgierskich, Sandor Mari w Dziennikach 1943 – 1948 (str. 251) odnotował: „Znów niezmiennie kłamią metodą Gebelsa, ale prymitywnie, niezdarnie”. O jednym z naszych polskich czołowych polityków Polacy mówią: Mateuszek – kłamczusze lub Pinokio. No cóż, im łatwo kłamać, nikt ich na wariograf, nie posadzi. Niestety.

Jak widać, rządzący niezależnie od formy ustroju i czasu historycznego kłamią, oszukują, nie mówią prawdy, przeinaczają i skrywają fakty. Z korzyścią, oczywiście, dla siebie. Gdyby z korzyścią dla podwładnych lub rządzonych zapewne przymknęlibyśmy oko na proceder. Oni sami są zaś uważają, że robią tak dla dobra państwa i społeczeństwa. Niektórzy chyba nawet wierzą w to co mówią. Tak jak kapitaliści wierzą, że jeśli im będzie lepiej to robotnikom też, tak działacze społeczno-polityczni wierzą, że łżą dla dobra narodu. Prezes Kaczyński nazwał ich ‘łżeelitą’ Oni sami nazywają się krócej, tylko ‘elytą’.

Kłamią oczywiście wszyscy i zawsze kłamali. Kłamie prezydent USA Biden, Naczelny TRYBUNY, P Gadzinowski, księża biskupi, o mnie lepiej nie wspominać…Wszyscy kłamali, kłamią i kłamać będą. W pewnych przypadkach z kłamstwa uczyniono profesję. Aktorzy, księża, reklamodawcy, politycy… Istnieje taki dowcip o tych ostatnich: kiedy poznać, że polityk kłamie? Kiedy otworzy usta. Istnieją kłamstwa pozytywne, w dobrej wierze. Po co kogoś informować, że zostało mu 3 dni życia? Niech dożywa w nieświadomości i względnym spokoju, niech się łudzi. To będzie dobry uczynek.

Istnieją kłamstwa obowiązkowe: szpiedzy, dyplomaci…to przedstawiciele tego właśnie gatunku. Kłamią w imię dobra ? No chyba tak. Pożyteczne kłamstwa?! Jak to, cholera, że sobą etycznie pogodzić?

Taka, jak widać, jest natura ludzka. Zresztą nie tylko przeciętnie ludzka. Święty Augustyn w swoich Wyznaniach [Wyd. Hachette, 2008], oprócz przyznania się do cudzołożenia, odwiedzania zamtuzów (burdeli) i wielu innych grzechów, przyznaje się do kłamstw pisząc: „…ludziom z jakimi żyłem podobać się nie mogłem, oszukując rozlicznymi kłamstwami moich dozorców, nauczycieli i rodziców” (str. 44). Pewno trzeba kłamać. Więc w czym rzecz: po co i o czym pisać?
Inna jest bowiem waga kłamstwa, jego efekty, przyczyna i cel.

Zależą one od pozycji społecznej i politycznej kłamiącego oraz od jego moralności i etyki (te, uczą podręczniki nie są synonimami). Inna jest waga i znaczenie kłamstwa zakochanego młodzieńca przed dziewczyną i nieuczciwego handlarza lekarstwami lub respiratorami, a jeszcze inne znaczenia ma kłamstwo przed europejskimi instytucjami. Czy więc podwójna moralność dla takiego samego czynu – kłamstwa? Inna ocena tego samego zjawiska? Niestety, tak. W pierwszym przytoczonym przypadku dziewczyna będzie się dąsała przez pół godziny, jeśli nakryje chłopaka na kłamstwie, w drugim przypadku umrze kilkaset osób. W trzecim zapłacimy kilka milionów euro kary. Czy więc tak samo waży ten moralnie naganny czyn – kłamstwo? Inaczej ważyć trzeba przyczynę, i efekt kłamstwa w kłótni zakochanych albo dzieci w przedszkolu, a inaczej skutki i efekty kłamstwa polityka, wysokiego urzędnika, zbawcy narodu.

Nie czuję się moralnie brudny w momencie wygłaszania takiego punktu widzenia i wiem też , że się narażam purystom duchowym i etycznym. Trudno, taka jest moja hipoteza. Za pozbawienie kogoś życia też jest różny wymiar kary, a nawet zawieszenie jej wykonania.

Mam i inny dylemat, na miarę przysłowiowego pierwszeństwa jajka czy kury. I proszę tu o pomoc każdego, kto chce zabrać głos. Mianowicie: czy przemilczenie czegoś, świadome niedopowiedzenie jest kłamstwem? A dochowanie określonej tajemnicy sytuacyjnej lub personalnej w rozmowie ? Znakomita naukowczyni, Pani profesor Maria Szyszkowska, na przykład, uznaje przemilczenie za kłamstwo [Por. M. Szyszkowska, Etyka, KAW 2016, Białystok, str. 40].Gdzie zatem leżałaby granica okłamywania, nawet siebie? Pytań i wątpliwości liczba prawie nieskończona. Problem filozoficzny wręcz. Pisać / mówić o kłamstwach jako takich, o zjawisku, czy o kłamcach? Ale kłamstwa bez kłamców nie istnieją, bo jak?!

A zatem ześrodkuję swoją i Pana / Pani uwagę na kłamstwach najgorszego (najcięższego) kalibru, dotyczącego wielu ludzi, najczęściej występują i przynoszących największe szkody. To kłamstwa polityczno- społeczne. Dotyczą wraz ze swoimi skutkami prawie wszystkich. Związane są z pełnieniem władzy.

Każde działanie ma swój motyw, przyczynę. W tym przypadku głównym jest chciwość. Chciwość dominowania nad innymi, rozkazywania, decydowania, domniemanego niesłusznie poszanowania. Można to uczucie nazwać także pazernością lub jakkolwiek inaczej, aby z negatywnym podtekstem. Amerykański psycholog rosyjskiego pochodzenia, Abraham Maslow, uznał, że władzy pożądają ludzie chorzy. Napisał [Motywacja i osobowość, str.381, Wyd. PAX, 1990 r.] „Zdrowi ludzie czują niechęć do posiadania władzy nad innymi ludźmi”. Tak surowym sędzią rządzących nie jest sławny Europejczyk Baruch Spinoza. W obszernym wydaniu jego prac pod wspólnym tytułem Traktaty, Etyka [Wyd. Hachette, 2009] czytamy „…o politykach sądzi się, że więcej podchodzą ludzi, aniżeli o nich dbają i ma się ich raczej za przebiegłych aniżeli za mądrych” (str.703) i siedemdziesiąt stron dalej: „wśród stu ludzi, którzy przez szczęście doszli do godności, znajdzie się ledwie trzech posiadających wykształcenie i zdrowy rozum”( str. 773). Zatem mądrych polityków mamy zaledwie 3% ?

Skłamać zdarzy się, jak wcześniej napisałem, każdemu, aczkolwiek mam kolegę twierdzącego, że nigdy nie kłamie. Daj mu Boże, niech mu będzie! Ci z władzy zaś kłamią notorycznie. Z przyzwyczajenia chyba, albo z nieodzownej potrzeby lub głębokiego lekceważenia innych. Nie wiedzą, że w szkole polskich szpiegów w Kiejkutach [tam, gdzie przetrzymywano Talibów] uczono: jak nie musisz – nie kłam! Pisowscy politycy muszą!? Nie zostaną szpiegami, żeby oduczyć się kłamstw. Za trudna robota. Nie dadzą rady. O wiele łatwiej jest „dowodzić”, że się ma 100% pewnych wiadomości, iż Francuzi sprzedali za 1 dolara krążownik Rosjanom lub że niezbitym dowodem na zamach w samolocie jest pękanie parówki w garnku, albo że nie było żadnych niejasności z budową wieżowca dla PiS przez austriackiego przedsiębiorcę. Odrazę budzi kłamstwo połączone z kpiną z oszukiwanych. Wspomniany kolega nazywa je krótko ‘rynsztokowym chamstwem.’ Ostre stwierdzenie. Ale przy retoryce Przenajświetniejszego Sejmu o zdradzieckich mordach, złodziejach, zerowych wartościach ludzi itd., to normalne. Uczymy się od władz. Tak trzeba. Miał na myśli mój kolega przede wszystkim wystąpienie prezesa NBP, A. Glapińskiego (1), tak oszukującego społeczeństwo, że naprawdę było to kpiną ze zdrowego rozsądku Polaków: sukcesy jakich nie było od zaborów, dobrobyt wylewający się uszami podczas kiedy wszystko dramatycznie drożeje, zazdrość innych narodów itp. bzdury płynęły tak obficie jak biusty asystentek pana prezesa w telewizyjnym przekazie. A swoją drogą, zupełnie nie rozumiem dlaczego moi rodacy z taką obojętnością, pokorą a nawet służalczością przyjmują ewidentne a nawet nachalne kłamstwa władzy.

A może niektórzy ludzie po prostu lubią być oszukiwani, albo nie mają zdolności rozróżnienia prawdy i kłamstwa. To też jest możliwe.
———————————–

(1) Onet informował dn. 1 XI 2021, a później inne massmedia, że A. Glapiński wg raportu czasopisma Global Finance, zaliczony został do grona najgorszych prezesów narodowych banków w Europie. Wyprzedzili go tylko koledzy z Białorusi i Ukrainy. Fajne towarzystwo.

Małgorzata Kulbaczewska-Figat

Poprzedni

Nie maszeruję, ale za swoje

Następny

Mur i co dalej? O czym milczą pisowscy pałkownicy