Ola w worze

Aleksandra Jakubowska, zwana kiedyś „Lwicą lewicy”, niegdyś moja koleżanka z klubu parlamentarnego SLD, moja przewodnicząca SLD, moja minister kultury, rzeczniczka moich rządów i towarzyszka z Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej przeszła do obozu „Dobrej Zmiany”. Została gwiazdą telewizji braci Karnowskich i publicystką najbardziej prorządowego, wręcz lizusowskiego tygodnika „Sieci”.

Cóż, nie jedyna to medialna działaczka SLD, która postanowiła realizować się w PiS. Czasy nielekkie, ceny pietruszki rosną, a media lewicowe nieliczne są i bidne jak przysłowiowa mysz kościelna. Nie płacą tak tłusto jak prokaczystowskie.
Niestety praca dla kaczystowskich mediów wymaga nie tylko stałego podlizywania się władzy. Ona zmusza do regularnego ogłupienia. Nietrudno to zauważyć. Wystarczy posłuchać co ma do powiedzenia w TVP pani doktor Magdalena Ogórek. Niedawno można było przeczytać w „Sieci” pryncypialny atak pani magister Aleksandry Jakubowskiej na dorobek umysłowy nieżyjącego już Karla Rajmunda Poppera. Dowodzący, że pani redaktor Jakubowska nie przeczytała żadnej z książek Poppera. Nawet ich omówienia ze zrozumieniem. Ale zamówienie polityczne zapewne brzmiące: „Skopać Sorosa i Poppera” zostało wykonane. Czym zawinił kaczystom Soros można się domyśleć – to znajomy Adama Michnika. Ale znajomość dorobku umysłowego Poppera jest w Polsce jeszcze mniejsza niż „ideologii LGBT”.
Ale nawet ten atak na nieboszczka Poppera nie umywa się do opublikowanego w 32 numerze „Sieci” wywiadu pani redaktor Jakubowskiej z aktorem i reżyserem Redbadem Klynstrą- Komarnickim. Zatytułowanym „Robienie ze mnie homofoba jest śmieszne.”
Cel wywiadu jest jasny. Trzeba zrobić z głoszącego pro PiS- owskie poglądy aktora aktualnego męczennika. Zaszczuwanego przez „lewackie” środowisko producencko-aktorskie. Ot, kolejny fragment mozaiki kaczystowskiego frontu propagandowego. Kolejny wywiad z serii „Męczeństwo Polaków Lepszego Sorta”.
Ale kiedy Klynstra-Komarnicki mówi: „Moim zdaniem z tego, że cały system kultury nie został nawet tknięty najmniejszą reformą i nadal jest peerelowski, osoby o poglądach lewicowych świetnie się tam czują. Państwowy Instytut Sztuki Filmowej jest jedyną instytucją kultur działającą w nowoczesny sposób, instytucją dzięki której kinematografia po pierwsze, się rozwija, a po drugie, daje możliwość zrobienia filmów twórcom o różnym światopoglądzie. Według tego modelu powinny funkcjonować także inne dziedziny sztuki.”
To pani redaktor Jakubowska milczy.
Wymownie.
Pan Redbad Klynstra-Komarnicki nie musi wiedzieć, że Polski Instytut Sztuki Filmowej, nie Państwowy jak jest w wywiadzie, to efekt pracy lewicowych posłów, także mojej, oraz ministrów kultury lewicowego rządu. Choć warto by wiedział, że to właśnie lewica stworzyła taką instytucję, która w założeniu miała doprowadzić do rozwoju polskiej kinematografii i dać „możliwość zrobienia filmów twórcom o różnym światopoglądzie”.
Takich możliwości obecnie w przejętych przez kaczystów mediach publicznych polscy twórcy nie mają.
Pan Redbad Klynstara-Komarnicki nie musi wiedzieć, że w czasie rządów lewicy przeróżne instytucje kultury zostały zreformowane. Czasem lepiej, czasem gorzej. Ani, że jego rozmówczyni była w latach 2001-2003 sekretarzem stanu, czyli ministrem i konserwatorem generalnym zabytków w ministerstwie kultury i sztuki. Że jego rozmówczyni była przez osiem lat prominentnym członkiem sejmowej Komisji Kultury i Środków przekazu.
Ale pani redaktor Aleksandra Jakubowska powinna jednak to wiedzieć, bo to część jej życia. Jej działalności. Powinna nie tylko napisać poprawną nazwę Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej, ale też dać świadectwo prawdzie. Powinna przypomnieć swemu rozmówcy i Czytelnikom, ile dobrego lewica zrobiła dla polskiej kultury.
Bo inaczej wyglądałoby na to, że pani minister kultury Jakubowska brała publiczne pieniędzy za nicnierobienie.
W naszym kraju można przejść z lewicy na prawicę. Być lewicowy, a potem prawicowym dziennikarzem.
Ale, jak widać na przykładzie pani redaktor Jakubowskiej, po przejściu na prawicę, nie może napisać prawdy. Prawdy niezgodnej jest z aktualnymi wytycznymi pisowskiego frontu propagandowego.
Przechodząc do obozu kaczystowskiego Aleksandra Jakubowska, jak widać, musiała wdziać wór pokutny. Tylko czemu założyli go jej na głowę?