Paradygmat moczarowski

10 lip 2020

Parę dni temu, na jednym z popularnych portali internetowych wyczytałem, że wyborcy Roberta Biedronia z pierwszej tury nie mają wątpliwości, na kogo oddać głos w drugiej. 60 z hakiem zagłosuje na pana T. Ale aż 37,5 procenta na Andrzeja Dudę.

Gdzie popełniliśmy błąd? My, lewica. Tzn. Wy, lewicowi politycy, że przed drugą turą wyborów prezydenckich, tak ogromny procent tak niewielkiego procenta głosów które zebrał jedyny kandydat lewicowy w tym kraju, chce głosować na Andrzeja Dudę. Toż to prawdziwy szok i niedowierzanie. Co takiego mówiliście wyborcom na spotkaniach i partajtagach, że lud który Was słuchał, źle Was zrozumiał. Tokowaliście zapewne ciekawie i ze swadą, ale nie wiadomo do końca o czym. Co dziś macie sobie do powiedzenia, patrząc na ten przerażający wynik, a później w lustro? 37,5 procenta elektoratu Biedronia poprze Andrzeja Dudę? Może bywaliście nie na tych placach i targowiskach co trzeba? 37,5 to już coś więcej, niż stan podgorączkowy. Dla lewicy to gorączka krwotoczna!
Gdy prześledzi się dokładniej fluktuacje elektoratowe, dowiedzieć się można, że dokładnie taki sam procent wyborców Kosiniak-Kamysza zamierza głosować w drugiej turze na Dudę. W liczbach bezwzględnych to ledwie ciut więcej od naszych. Da się to nawet łatwo wytłumaczyć; wieś od dawna jest zaczadzona przez PiS. Ich bajeczki o chłopskiej tradycji i bogoojczyźnianych korzeniach lud prosty kupuje, razem z kasą z masońskiej Unii, ale o tym już PiS nie mówi, bo i po co. Nie dziwota zatem, że ci wszyscy, którzy z jakichś względów trzymali się w pierwszej turze peeselowskiej sukmany, w drugiej pójdą do Pana, który od wielu już lat skutecznie przytula ich do cycka. Czym jednak zasłużył sobie na atencję i oddanie lewicowego Polaka w 37,5 procentach Andrzej Duda? Lewicowy wyborca, a przynajmniej taki, który się za lewicowego mieni, ma u nas naturą dwojaką. Jak arbuz-z wierzchu zielony, w środku czerwony-nasz endemiczny, lewicowy malkontent pojawiać lubi się pod postacią robaczywego jabłka-z wierzchu czerwony, a w środku przegnity i zepsuty. A jedno zepsute jabłko, psuje cały koszyk. Jak nie wierzycie, zapytajcie tych od Kosiniaka.
Na lewicy przeważa myśl progresywna i proeuropejska, to zrozumiałe. Walka z dyskryminacją i wykluczeniem, wsparcie słabszych, tolerancja w poglądach, laicki charakter państwa, to wszyscy wiemy. Jest jednak cały czas obecny we współczesnej polskiej lewicy pewien rak, zaciągnięty jeszcze z czasów komuny; swoisty „paradygmat Moczara”, czyli dziwaczna, intelektualna hybryda myślenia lewicowego, pożenionego z tradycyjnie rozumianym patriotyzmem, podszytym, gdzieniegdzie, antysemityzmem.
„Paradygmat Moczara” kryje się pod czaszkami łysymi, poplamionym skórnymi zmianami i gdzieniegdzie przyprószonymi siwizną. Oczywiście nie tylko tam. Siedzi w głowach dawnego chłoporobotnika z ZOMO i pani Jadzi z sekretariatu KW. W głowach ich dzieci i wnucząt. Wszyscy oni głosują na lewicę, choć prawica cały czas kusi ich swoimi fruktami, bo córka z zięciem i progeniturą przecież mają co miesiąc, a wcześniej nie mieli. Irytują ich te kruchtowe umizgi do kleru i dlatego nie głosują na Dudę od razu, bo sumienie nie pozwala, ale w pewnym momencie zaczyna docierać do ich uszu rezonans polskości, patriotyzmu i walki z kułakiem, który brzmi w ustach prezydenta tak naturalnie, że nie mają wątpliwości, po której stronie Andrzej Duda nosi serce. Za jakim człowiekiem obstaje. I choć może nie jest z ich parafii, to lepszy polski Andrzej niż Trzaskowski, który wyrzuca ludzi z mieszkań w Warszawie i chce uczyć dzieci zabawy gruszką.
Pojawia się więc, a przynajmniej powinno się pojawić, na lewicy pytanie, co począć z takim myśleniem i jak je wyrugować. I czy w ogóle się da? Moczar, choć formalnie marginalizowany, do samego końca wierzył w swój geniusz, którym zaraził niejedną głowę, a myśl jego przetrwała samego demiurga. Na jakim odcinku kierownictwo lewicy zaspało, gdzie słuchało nie tym narządem co trzeba, że takie kwiatki wyrosły w jej ogródku. Może zasadnym byłoby w odpowiednim momencie jasno powiedzieć, że lepszy najgorszy Trzaskowski niż najlepszy Duda i PiS, a nie hamletyzować do końca, że może się uda dobić do 5 procent. Może. Pewne jest jedno: „paradygmat moczarowski” trzeba z polskiej myśli lewicowej wygumkować raz na zawsze. Młodzież i rutyna w sejmowych ławach ma się nad czym zastanawiać. W najbliższym czasie nie będzie miała nic lepszego do roboty.

Najnowsze

Sprawdź również

„Nie ma jak w domu”

„Nie ma jak w domu”

Pod takim hasłem w dniach 17–19 lipca 2026 r. odbyła się 44. Łemkowska Watra w Zdyni – jedno z najstarszych i najważniejszych wydarzeń kulturalnych społeczności łemkowskiej w Polsce. Od ponad czterech dekad Beskid Niski staje się miejscem spotkań Łemków z kraju i z...

Nawrocki chce znów bezzębnej PIP

Nawrocki chce znów bezzębnej PIP

Prezydent Karol Nawrocki zaskarżył część reformy PIP do Trybunału Konstytucyjnego. Dlatego, że jak domagały się związki zawodowe, powinna być ostrzejsza względem nadużyć ze strony zatrudniających? Wręcz przeciwnie. Domaga się jej osłabienia i ogarniczneia...

Pożegnanie z Jackiem M.

Pożegnanie z Jackiem M.

Z prezydentem Krakowa najdłużej pełniącym swoją funkcję nie sposób rozstać się szybko. To po prostu niemożliwe. Choć formalnie Jacek Majchrowski przestał być prezydentem ponad dwa lata temu, nadal jest punktem odniesienia – zwłaszcza w specyficznej sytuacji, w jakiej...

Politycy walczą o wpływy, kurierzy o przyszłość

Politycy walczą o wpływy, kurierzy o przyszłość

Rozeszli się, a może się nie rozeszli. Morawiecki z ekipą został wyrzucony czy sami odeszli. Mówią, że lewacy dramatyzują, ale wszystkie inby w lewicowych grupkach są niczym w porównaniu z tymi łzawymi spektaklami na prawicy. W dodatku temat został podchwycony i...

Sprzedamy „tanio” – za 700 tysięcy…

Sprzedamy „tanio” – za 700 tysięcy…

Spółka Skarbu Państwa PKP S.A. oferuje na swojej stronie sprzedaż nieruchomości głównie mieszkaniowych, usytuowanych w różnych miejscowościach, które przedstawia jako „tanie”. Choć niektóre z cen faktycznie nie wydają się w obecnych realiach wygórowane, to wśród ofert...

Współlokator+ nie ocalił koalicyjnej hipokryzji

Współlokator+ nie ocalił koalicyjnej hipokryzji

Prezydent zawetował ustawę o „osobie najbliższej”. Stało się więc to, co było oczywiste, że się stanie. Nawrocki opowiada bajki o „obronie małżeństwa”, ponieważ jak podkreśla bezustannie „nic, co jest quasi-małżeństwem, nie może liczyć na moje wsparcie”. Krucha jest...