Przekręcanie opinii publicznej

26 wrz 2019

Jeszcze kilka miesięcy temu komentatorzy naszego życia politycznego wieszczyli, że jesienna kampania wyborcza będzie naznaczona wyjątkową brutalnością. PiS miał atakować obóz Koalicji Obywatelskiej, szczuć na mniejszości i podkręcać atmosferę politycznego wrzenia. Takie działania przyniosły mobilizację jego elektoratu i dały zwycięstwo w wyborach europejskich.

Tymczasem mamy do czynienia z kampanią niespotykanie spokojną. Gdyby nie bilbordy, z których krzywią się do nas kandydaci wszystkich stron, można byłoby w ogóle nie zauważyć, że zbliżają się wybory. Koalicja Obywatelska, po zaprezentowaniu swojej szlachetnie urodzonej liderki i programu odnalezionego przypuszczalnie w grobowcu Unii Wolności, uznała, że nie ma co się wysilać, bo PiS i tak jest poza zasięgiem. Kontratak Kaczyńskiego po ujawnieniu afery hejterskiej w ministerstwie sprawiedliwości zmusił Schetynę do wycofania jednego z najsprawniejszych swoich żołnierzy – Krzysztofa Brejzy, skojarzonego ze szwindlami w inowrocławskim ratuszu. Szef KO zadecydował więc, że nie warto w PiS uderzać, bo demaskacje nie przynoszą politycznych korzyści, a jedynie ściągają kanonady z dział przeciwnika na własne szeregi.
Działań zaczepnych nie inicjuje również Prawo i Sprawiedliwość. Po ogromnym rezonansie medialnym i popłochu, jaki wywołało w szeregach opozycji ogłoszenie socjalno-nacjonalistycznego programu, partia Kaczyńskiego wyraźnie stonowała przekaz. Osłabły ataki na LGBT, premier i prezes przypominają wprawdzie przy każdej okazji o przewinieniach Donalda Tuska i Platformy Obywatelskiej, jednak w porównaniu z wiosenną kampanią, poziom zajadłości jest znacznie mniejszy. PiS przedstawił ofertę i przestał epatować radykalizmem, bo celuje w elektorat centrum, którego klimat politycznej awantury zdecydowanie odpycha. Dlatego też hasło Kidawy-Błońskiej „współpraca, a nie kłótnie” trafia w próżnię, bo nie oddaje obecnych cech obozu władzy.
Kluczem do powodzenia w październikowym starciu będzie mobilizacja elektoratów. Głównym polem machinacji i wywierania wpływu są sondaże opinii publicznej. Sztaby trzech głównych sił politycznych dysponują precyzyjnymi danymi w zakresie rzeczywistego układu sił. Publikowane kilka razy w tygodniu badania są więc jedynie narzędziami sugestii. Tuż po aferze w ministerstwie sprawiedliwości pojawiły się sondaże ukazujące zmniejszenie dystansu między PiS a KO. To mógł być sygnał „mamy ich” w kierunku wyborców opozycji, ale równie dobrze badanie mogło zostać przekręcone przez ekipę Kaczyńskiego w celu wywołania reakcji „doganiają nas” wśród swojego elektoratu.
Wyniki poszczególnych sondażowni różnią się od siebie w stopniu poddającym w wątpliwość ich rzetelność. Najnowszy przykład to sondaż reżimowego ośrodka CBOS, w którym Lewica ma 5 proc. poparcia, co oznacza spadek o 4 pkt proc. w porównaniu z badaniem sprzed trzech tygodni. W tym samym rankingu cztery oczka zyskała Koalicja Obywatelska. Przypadek? Skąd ta nagła zmiana postawy tak znacznej grupy, skoro z przebiegu kampanii i pozostałych badań wynikało, że Lewica niemiłosiernie punktuje KO? Wygląda to na umiejętne dobranie próby, metodologii i zadawanych pytań tak, aby osiągnąć pożądany wynik. To, że CBOS faworyzuje PiS jest jasne jak słońce na równiku. W tym przypadku umieszczenie Lewicy dokładnie na progu wyborczym, przy jednoczesnym dużym dystansie pomiędzy PiS i KO mogło być bodźcem obliczonym na przekonanie wyborców, który sercem chcieliby zagłosować na Lewicę, a antypisowskie emocje skłaniają ich w stronę KO. Marne notowania Lewicy są dla nich sygnałem alarmowym, co może spowodować przepływ z obozu Schetyny, korzystny dla PiS, bo osłabiający głównego rywala.
Kampania jest więc spokojna, bo nie ma otwartych batalii i wymiany ciosów, jednak chyba jeszcze nigdy nie mieliśmy w Polsce do czynienia z tak metodyczną socjotechniką, czy mówiąc po ludzku – manipulacją ludzkimi emocjami, które mają przynieść pożądany efekt przy urnach. Czy to lepsze od wrzawy i demaskacji? A może mamy do czynienia ze zjawiskiem jeszcze bardziej niebezpiecznym dla demokracji, bo zdiagnozowanie mechanizmów wpływu staje się coraz trudniejsze dla zwykłego człowieka.

Najnowsze

Zasłużony publicysta narodowo-katolickiej prawicy Wojciech Cejrowski zauważył, że „podczas uroczystości z okazji 46. rocznicy Porozumień Sierpniowych prezydent przemawiał pod hasłem:„Co jeszcze w nas zostało z Solidarności”.

Zasłużony publicysta narodowo-katolickiej prawicy Wojciech Cejrowski zauważył, że „podczas uroczystości z okazji 46. rocznicy Porozumień Sierpniowych prezydent przemawiał pod hasłem:„Co jeszcze w nas zostało z Solidarności”.

W artykule opisano, jak Związek Zawodowy „Solidarność” stracił swoją istotę i znaczenie w polskim społeczeństwie. Przypomniano o zamierzonych postulatach z Porozumień Sierpniowych, których obecna klasa polityczna nie respektuje. Wspomniano również o konfliktach wśród byłych działaczy „Solidarności” oraz o utracie robotniczego charakteru związku w obliczu współczesnych problemów społecznych.

Czwarty element

Czwarty element

Komentatorzy zachodni i europejscy często analizowali rolę BRICS podczas corocznych spotkań tej organizacji, najpierw oceniając jej potencjalną konkurencję dla tradycyjnych instytucji jak NATO czy Bank Światowy, a następnie bagatelizując jej znaczenie z uwagi na brak formalnych struktur. Obecnie zauważają nową jakość w międzynarodowej współpracy, gdyż BRICS łączy różne ustroje i polityki. Podczas wrześniowego szczytu w Delhi, istotnym tematem będzie sztuczna inteligencja jako nowa siła wytwórcza. Chiny, lider w tej dziedzinie, mają kluczowy wpływ na przyszłość globalnych technologii i gospodarki.

Sprawdź również

Niedobór snu a koszty w Polsce: Raport o młodych pracownikach

Niewyspani pracownicy kosztują firmy miliardy złotych. Największe straty generują mężczyźni Polacy w wieku 18-35 lat mają wyraźny problem ze snem. Mniej niż sześć godzin na dobę śpi 29,9% młodych mężczyzn i 35,6% kobiet, a kolejne 32,3% panów oraz 27,5% pań przeznacza...

Rosyjskie działania hybrydowe w Europie: analizy incydentów

Rosyjskie działania hybrydowe w Europie: analizy incydentów

Rosja nie musi wysyłać czołgów przez granicę, żeby uderzyć w europejskie państwo. Wystarczy podpalony magazyn, uszkodzony tor kolejowy, zakłócony sygnał GPS, cyberatak albo człowiek zwerbowany przez internet za stosunkowo niewielkie pieniądze. To właśnie jest jedna z...

Polska bez podatków? Zrozumienie idei Brauna

Polska bez podatków? Zrozumienie idei Brauna

Środowisko Grzegorza Brauna pokazuje coraz wyraźniej, jak wyobraża sobie Polskę. Z jednej strony ma być mniej podatków, mniej ZUS i mniej państwa w gospodarce. Z drugiej — państwo miałoby mocniej ingerować w życie rodzinne i obyczajowe. Takie pomysły pojawiały się...

Zasłużony publicysta narodowo-katolickiej prawicy Wojciech Cejrowski zauważył, że „podczas uroczystości z okazji 46. rocznicy Porozumień Sierpniowych prezydent przemawiał pod hasłem:„Co jeszcze w nas zostało z Solidarności”.

Zasłużony publicysta narodowo-katolickiej prawicy Wojciech Cejrowski zauważył, że „podczas uroczystości z okazji 46. rocznicy Porozumień Sierpniowych prezydent przemawiał pod hasłem:„Co jeszcze w nas zostało z Solidarności”.

Samo sformułowanie sugeruje odpowiedź- NIC. Ja o Związku Zawodowym Solidarność od dawna nie słyszałem NIC. Ogólnie związki zawodowe poznikały”. I uważa, że obecnie „w tym nowym układzie związki zawodowe są koncepcją przestarzałą i sflaczałą”.O 46. rocznicy Porozumień...

Gorsi od Brauna.

Gorsi od Brauna.

To prawda, że prezentujący się jako technokraci Morawianie wydają się być nowocześniejsi i sympatyczniejsi od posła Czarnka. Przemawiającego o „czterech pancernych i psiecku”, „półbabach i półchłopach”, „Oze -sroze”. Zwłaszcza kiedy Morawiecki mówi o „patriotyźmie...