Strach w Pałacu Prezydenckim

20 sty 2020

Pan prezydent Andrzej Duda powinien jechać do Jerozolimy. Aby podczas Dnia Pamięci o ofiarach Holokaustu w Yad Vashem z podniesionym czołem wysłuchać przemówienia prezydenta Putina. A potem powiedzieć swoje podczas konferencji prasowych i spotkań z żydowskimi organizacjami.

Aby rzec tam swoje pan prezydent powinien wiedzieć do ma powiedzieć. I pojechać do Jerozolimy nie sam. Mógłby zaprosić byłych prezydentów Kwaśniewskiego, Komorowskiego, Wałęsę. Polskich naukowców zajmującymi się historią Żydów, zasłużonych dla relacji polsko- żydowskich, twórców kultury. Noblistkę Olgę Tokarczuk też. Każdy z nich spotkałby się w czasie obchodów ze znanymi środowiskami. Z rządzącymi i z opozycją. Z opiniotwórczymi autorytetami i przeróżnymi mediami. Wtedy głos Polski, rozpisany na różne tony, zabrzmiałby doniośle, przekonywująco i jednoznacznie.

Nieobecni nie mają racji. Każdy dziennikarz wie, że większa jest siła faktów, nawet „fake newsów”, niż wypowiadanych sprostowań. Podczas jerozolimskiej konferencji powstaną fakty. Cztery dni później podczas polskich uroczystości mogą być jedynie sprostowania. Jerozolimską konferencję zaszczyci wiceprezydent USA oraz przywódcy najważniejszych państw koalicji antyhitlerowskiej. Obchody polskie umili urzędnik administracji USA w randze ministra skarbu oraz niżsi rangą przywódcy antyhitlerowskich aliantów. Nietrudno zatem zgadnąć na które obchody 75-lecia wyzwolenia niemieckiego obozu śmierci przybędzie więcej dziennikarzy ze świata i które z nich znajdą się na czołówkach serwisów info.

Putinowska Rosja ruszyła na wojnę hybrydową z PiS Polską. Toczoną na polu polityk historycznych. Celem tej ekipy jest zjednoczenie Rosjan wokół historycznego zwycięstwa w Wielkiej Wojny Ojczyźnianej. Pogromu hitlerowskich Niemiec w sojuszu z zachodnimi demokracjami, awansu ZSRR do grona światowych mocarstw. Kryształowość tegoż mitu zakłócają lata 1939-1941, sojuszu ZSRR z hitlerowskimi Niemcami.
Ponieważ ówczesna Polska była największą ofiarą tamtego sojuszu, o czym elity PiS stale i gromko przypominają, putinowskie elity chcą wykreować sanacyjną Polskę na bliskiego, agresywnego i antysemickiego sojusznika hitlerowskich Niemiec. I  tym uzasadnić agresję ZSRR we wrześniu 1939 roku.

Polska PiS nie wygra tej wojny z putinowską Rosją. Nie tylko dlatego, że pan prezydent zrejterował. Nie zaprosił prezydenta Putina na polskie obchody i nie ruszył do Jerozolimie. Prezydent Putin poszedł na wojnę z sanacyjną Polską aby zjednoczyć wszystkich obywateli Rosji. Zasypać polityczne podziały, przykryć nią poważne, społeczne spory. Skoro kiedyś Wielka Wojna zjednoczyła ZSRR wokół Stalina, niech teraz wojna o tamtą Wojnę zjednoczy Rosję wokół Putina. Walczącego by wielką rosyjską wygraną uczynić nieśmiertelną.
Elity PiS czynią zaś cnotę z przegranej sprawy. Nie widzą Polski w gronie zwycięzców II wojny światowej. Uznają, że choć polskie wojsko walczyło po zwycięskiej stronie, to Polska tamtej wojny nie wygrała. Zamieniła jedynie okupację niemiecką na radziecką. Utraciła swe wschodnie kresy, zyskując tylko należne jej historycznie ziemie zachodnie. Stało się tak, bo była zdradzona. We wrześniu 1939 roku i w Jałcie 1945 roku. Wydana na pastwę Hitlera, a potem Stalina. Zgwałcona, poniżona i rozgrabiona.

Putinowska Rosja buduje swój mit zwycięskiego mocarstwa. Kaczyńska Polska tworzy mit państwa wiecznie krzywdzonego przez złych sąsiadów i zdradzanego przez wiarołomnych sojuszników.
Rosja Putina wyciąga swe ręce, aby znów grać w koncercie światowych mocarstw. Polska Kaczyńska wyciąga ręce po jałmużnę reparacji i kolejne zadośćuczynienia za minione krzywdy.

Prezydent Putin chce zjednoczyć wszystkich obywateli Rosji wokół mocarstwowego mitu. Pan prezes Kaczyński tworzy mit cierpienia aby podzielić i skłócić Polaków. Zjednoczyć swoich przeciwko tym z „gorszego sorta”. Odrzuca pomoc opozycji. Nie zwołuje Rady Bezpieczeństwa Narodowego. Toczy wojnę z prezydentem Putinem eskalując jednocześnie wojnę polsko- polską.

Ekipa Putina uderzyła w Polskę, bo elity PiS skłócone są z Unią Europejską i europejskimi sąsiadami. Z Izraelem i antyizraelskim Iranem. Ochłodziła relacje z Chinami. Jedyny europejski sojusznik pana prezesa, premier Orban, od lat gra w europejskiej drużynie Putnina. Resztki międzynarodowej reputacji kaczyńskej Polsk wiszą na łasce prezydenta Trumpa. Ile jest warta, przekonali się niedawno Kurdowie.

Elity PiS przegrają tę wojnę. Nie dlatego, że Rosja od lat buduje skuteczny system swej międzynarodowej propagandy. Polska zaś lekkomyślnie trwoni setki milionów złotych na przekręty rwaczy z Polskiej Fundacji Narodowej, syci się bajdurzeniem o „Mabenie” prezydenckiego doradcy  prof. Andrzeja Zybertowicza.
Elity PiS muszą tę  wojnę przegrać, bo same wypisują się z grona byłych antyhitlerowskich aliantów i obecnych demokracji Unii Europejskiej. Gloryfikują sanacyjną Polskę wzorującą się na faszystowskich Włochach. Dążącą do ograniczania demokracji parlamentarnej, autorytarnych wojskowych rządów i wysłaniu obywateli „gorszego sorta” na przysłowiowy Madagaskar. Gloryfikują ustami pana premiera Morawieckiego żołnierzy antysemickiej i kolaborującej z hitlerowcami Brygady Świętokrzyskiej. Podsycają konflikty wokół mianowania dyrektora muzeum Polin. Stale rozpalają ksenofobiczne nastroje. Same dostarczają antypolskiej amunicji ekipie Putina.

W polityce historycznej nie chodzi o ustalenie prawdy, tylko stworzenie pozytywnego wizerunku państwa i narodu w kraju i za jego granicami.
Wojna polsko-ruska o papierowy żydowski Madagaskar i reputację skompromitowanej historycznie sanacji wzmocni politycznie ekipę prezydenta Putina. Ale pana prezesa Kaczyńskiego też. Każda z nich głosić będzie swoje zwycięstwo. U siebie. Ku pokrzepieniu swych serc i mobilizacji swych Wyborców.

W rzeczywistości ta hybrydowa wojenka ograniczy rzetelne badania historyczne, wprowadzi cenzurę polityczną w obu skonfliktowanych państwach. Wzmocni i utrwali negatywne stereotypy o oby narodach oraz mentalne mury utrudniając tym wszelką współpracę polsko-rosyjską.
Za granicą utrwali też pogląd, że Polska to państwo odwiecznej, nieracjonalnej rusofobii. Dlatego nie można powierzać Polakom tworzenia polityki wschodniej Unii Europejskiej. To pogłębi dodatkowo wyobcowanie Polski z europejskiej wspólnoty. A także mentalną służalczość wobec USA wśród elit PiS.

Najnowsze

Sprawdź również

Skazani na Gibałę

Skazani na Gibałę

Czas gry wstępnej mija, lista potencjalnych kandydatów do walki – choć niekoniecznie walki o sam tron – się wypełnia. Tron, a raczej gabinet, chwilowo zajmuje Stanisław Kracik pod nieco mylącym szyldem „Prezydent Krakowa – Sekretariat”. Powoli jednak kształtuje się...

China Day w Ambasadzie Chin. Warszawiacy przyszli zobaczyć Chiny

China Day w Ambasadzie Chin. Warszawiacy przyszli zobaczyć Chiny

We wtorek 2 czerwca Ambasada Chińskiej Republiki Ludowej w Warszawie zorganizowała China Day. Wydarzenie przyciągnęło setki uczniów, studentów, przedstawicieli uczelni, ludzi biznesu i mieszkańców stolicy zainteresowanych Chinami. W programie znalazły się warsztaty...

Młodych na bruk

Młodych na bruk

„Nasza Przyjaźń nie jest na sprzedaż” skandują młodzi ludzie wyrzucani przez policję z drewnianych domków, które kiedyś służyły budowniczym Pałacu Kultury, a potem były osiadłem akademików. Od kilku lat osiedle Przyjaźń zostało porzucone przez uczelnię. Do pustych...

Mądry Krakus po szkodzie

Mądry Krakus po szkodzie

Każdy element tego przysłowia wymaga namysłu. Bo czy my, mieszkańcy Krakowa, ponieśliśmy szkodę? Rasowy kołcz powiedziałby: być może, ale też dostaliśmy szansę – szansę na nowy, lepszy wybór, nowe, lepsze miasto, nowy, lepszy świat, choć rada (miasta) stara, problemy...

Młodych na bruk

Sprzedajna Polska

Polska nigdy nie była tak bogata. W Warszawie jest 200 000 pustych mieszkań. Ci, którzy je kupili zrobili to nie po to żeby mieszkać, nie dla dzieci czy wnuków. Większość tych mieszkań służy bogaceniu się nabywców. Bo ceny rosną szybciej i dają większą marżę zysku niż...

Czy jest bezpiecznie?

Czy jest bezpiecznie?

Pytał o to Laurence Olivier Dustina Hoffmana w filmie Maratończyk. Hoffman siedział na fotelu dentystycznym, a Olivier wiercił mu w zdrowym zębie. Nie sądzę, by czuł się bezpiecznie. Może to kwestia fotela, może wiertła, może sir Olivier robił takie wrażenie. Ale...