Zbigniew – jeden, Mateusz – zero

27 lip 2020

Znowu chorują. I chorować będą. Na początku kwietnia rząd mówił, żeby siedzieć w domach jak chorych było mniej na dobę niż dzisiaj, a teraz, kiedy obrodziło, premier przekonuje że covidu już nie ma. Ale może to jednak ja jestem inny, bo za krótko byłem w wojsku.

Jakby tego było mało, towarzystwo rządowe żre się miedzy sobą o strefy wpływów. Z jednej strony mości się premier, a z drugiej obrasta w pretorianów i pokazuje kły minister Ziobro. Prezes siedzi sobie tymczasem wygodnie i patrzy, jak mu się gówniażeria bije na podwórku. Raz podszczypie jednego, to znowu napuści drugiego i kąsają się jak szczury w klatce nawzajem, raz za razem.

Sulejówkiem dla Kaczyńskiego i zwieńczeniem jego misji dziejowej wcale nie byłaby prezydentura, jak jeszcze do niedawna uważali naiwni. Koroną ziemi polskiej polityki Jarosława Kaczyńskiego jest i pozostanie wsadzenie Donalda Tuska do więzienia. Niestety dla Kaczyńskiego, jaki by Tusk słaby nie był, w najbliższym czasie jest to bardzo mało prawdopodobne. Zadowolić więc musiał się prezes głową Sławomira Nowaka. Kamień węgielny pod zatrzymanie Nowaka położył oczywiście Mariusz Kamiński i jego chłopcy z CBA, ale nie obyłoby się toto bez aktywnego wsparcia resortu pana Zbyszka. Zapunktował więc minister u prezesa mocno, dając do zrozumienia niezdecydowanym w obstawianiu, na kogo należy postawić w tych regatach. Z drugiej strony premier Morawiecki też nabrał wiatru w żagle i przywiózł z dalekiej wyprawy z Brukseli sporo kapusty. Tzn. przywiózł mniej niż inni premierzy dotychczas, ale i klub skąpców nie był dla biedoty europejskiej w tym roku aż taki hojny, więc na jedno wyszło. Zbigniew Ziobro nie zamierzał jednak czekać na swoją szansę długo i postanowił wyprzedzić ruch przeciwnika. Uderzył mocno. Mniej więcej tak, jak pijany mąż-sadysta leje jak worek swoją żonę i progeniturę. Zapowiedział, że Polska w najbliższym czasie wycofa się z tzw. konwencji stambulskiej.

Konwencja stambulska, czyli Konwencja Rady Europy o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej, zobowiązuje państwa, które ją podpisały, m.in. do zmiany prawa, tak by definicja przestępstwa przemocy seksualnej opierała się na braku zgody osoby pokrzywdzonej. Są w niej również inne, progresywne rozwiązania i zapisy, mające chronić słabszych i słabsze przed ciemiężycielami w ich własnych domach. Zbigniewowi Ziobrze konwencja stambulska nie podoba się dlatego, że znalazł w niej słowo LGBT oraz wzmianki o edukacji seksualnej. Zdaniem ministra Ziobry, to wystarczające przesłanki do tego, żeby wyrzucić zapisy konwencji stambulskiej do kosza, bo polskie kodeksy gwarantują te same prawa bitym żonom i dzieciom, ale bez lewackiej ideologii sączonej do głów maluczkich oraz plucia na krzyż i godło. Zapunktował więc minister u prezesa po raz drugi, a twarde jądro partii aż pisnęło z zachwytu, jakiegoż mamy mocnego i mądrego ministra. Jak mamy krajowe, a do tego lepsze, to po co ludziom mącić w głowach obcym i zdegenerowanym? Genialne w swojej prostocie.

Covid rośnie u nas na potęgę. Gdzie indziej też, więc akurat nie powinniśmy się tym specjalnie przejmować, że tak nas Pan Bóg pokarał za grzechy ojców. W domach z betonu siedzą na kwarantannach, na bezrobociu albo na hołmofisie ludzie razem ze swoimi rodzinami. Frustrują się, bo nie mogą wyjść z domu, napić się, zadzwonić po dilera, po kumpla z roku albo spod celi, a jak wiemy, frustracja rodzi agresję. Chyba jeszcze nikt się nie wysilił na to, żeby zbadać, jak bardzo wzrósł u nas odsetek bijących mężów i ojców wraz z zabetonowaniem narodu pod rygorem i sankcją. Nie trzeba jednak być specjalnie lotnym ze statystyki, żeby zaryzykować sąd, że coś na pewno się w tej materii ruszyło. Nie trzeba też profesury z politologii, żeby wiedzieć, z jakimi konsekwencjami społecznymi i politycznymi wiąże się śmiała deklaracja Zbigniewa Ziobry. Przez grzeczność tylko pomijam ogólny wydźwięk tego kroku w cywilizowanym, zachodnim świecie, bo tam już od jakiegoś czasu wiedzą, że nie należy się po Polsce spodziewać niczego specjalnie mądrego. Tę rundę zdecydowanie wygrywa zawodnik w prawym narożniku. Zbigniew – jeden, Mateusz – zero, albo odwrotnie, jak mawiał klasyk.

Najnowsze

Sprawdź również

Skazani na Gibałę

Skazani na Gibałę

Czas gry wstępnej mija, lista potencjalnych kandydatów do walki – choć niekoniecznie walki o sam tron – się wypełnia. Tron, a raczej gabinet, chwilowo zajmuje Stanisław Kracik pod nieco mylącym szyldem „Prezydent Krakowa – Sekretariat”. Powoli jednak kształtuje się...

China Day w Ambasadzie Chin. Warszawiacy przyszli zobaczyć Chiny

China Day w Ambasadzie Chin. Warszawiacy przyszli zobaczyć Chiny

We wtorek 2 czerwca Ambasada Chińskiej Republiki Ludowej w Warszawie zorganizowała China Day. Wydarzenie przyciągnęło setki uczniów, studentów, przedstawicieli uczelni, ludzi biznesu i mieszkańców stolicy zainteresowanych Chinami. W programie znalazły się warsztaty...

Młodych na bruk

Młodych na bruk

„Nasza Przyjaźń nie jest na sprzedaż” skandują młodzi ludzie wyrzucani przez policję z drewnianych domków, które kiedyś służyły budowniczym Pałacu Kultury, a potem były osiadłem akademików. Od kilku lat osiedle Przyjaźń zostało porzucone przez uczelnię. Do pustych...

Mądry Krakus po szkodzie

Mądry Krakus po szkodzie

Każdy element tego przysłowia wymaga namysłu. Bo czy my, mieszkańcy Krakowa, ponieśliśmy szkodę? Rasowy kołcz powiedziałby: być może, ale też dostaliśmy szansę – szansę na nowy, lepszy wybór, nowe, lepsze miasto, nowy, lepszy świat, choć rada (miasta) stara, problemy...

Młodych na bruk

Sprzedajna Polska

Polska nigdy nie była tak bogata. W Warszawie jest 200 000 pustych mieszkań. Ci, którzy je kupili zrobili to nie po to żeby mieszkać, nie dla dzieci czy wnuków. Większość tych mieszkań służy bogaceniu się nabywców. Bo ceny rosną szybciej i dają większą marżę zysku niż...

Czy jest bezpiecznie?

Czy jest bezpiecznie?

Pytał o to Laurence Olivier Dustina Hoffmana w filmie Maratończyk. Hoffman siedział na fotelu dentystycznym, a Olivier wiercił mu w zdrowym zębie. Nie sądzę, by czuł się bezpiecznie. Może to kwestia fotela, może wiertła, może sir Olivier robił takie wrażenie. Ale...