Zwycięstwo warszawskich lokatorów

Po wielu latach oczekiwań i walki, morzu niesprawiedliwości, ludzkich dramatów i rozpasania bandytów, którzy wyrzucali ludzi na ulicę w majestacie prawa, Sejm wreszcie uchwalił potrzebne rozwiązania związane z reprywatyzacją.

Ustawy całkowicie zamykającej temat reprywatyzacji wciąż nie ma – zbyt wielkie interesy tu się ścierają i zbyt wielkie pieniądze, żeby to łatwo poszło. Należy trzymać kciuki, by sejmowa Lewica wytrwała w zamiarze opracowania kompletnego projektu i złożenia go w parlamencie jesienią, po konsultacjach z ekspertami, samorządowcami i organizacjami lokatorskimi. Ale to, co znakomitą większością głosów uchwalił dziś Sejm ponad podziałami, kładzie tamę przynajmniej najbardziej jaskrawym przypadkom nieprawości.

Akt prawny przegłosowany w Sejmie to nowelizacja ustawy o komisji weryfikacyjnej. Usprawnia wypłatę odszkodowań lokatorom poszkodowanym w wyniku reprywatyzacji w Warszawie. Zakazuje reprywatyzacji budynku, w którym zamieszkuje choć jeden lokator. Ustawa przecina wreszcie granie na zwłokę przez urząd miast Warszawy, który hurtowo zaskarżał decyzje komisji weryfikacyjnej, blokując nie tylko przywracanie stanu sprzed prywatyzacji, ale też blokując wypłatę odszkodowań za krzywdy i cierpienia lokatorom. Teraz koniec z tym. Wszystkie zaskarżone decyzje uznane zostały za ostateczne i prawomocne, a wypłata nastąpi w ciągu 30 dni od daty wejścia w życie znowelizowanej ustawy.

Z reprywatyzacji mają być wyłączone nieruchomości przeznaczone na cele nauki, oświaty i kultury, znajdowanie się gruntu do reprywatyzacji na terenie publicznego kompleksu wypoczynkowego lub „niemożność pogodzenia z prawidłowym ukształtowaniem stosunków sąsiedzkich”. Nie przeszła jednak poprawka, na mocy której z reprywatyzacji miały być wyłączane nieruchomości, w których znajdują się mieszkania komunalne (gmina realizuje cel, jakim jest zapewnianie mieszkań). O taką poprawkę walczyła sejmowa Lewica wspólnie z organizacjami lokatorskimi, ale nie zdołała przekonać pisowskiej większości.

Za tak sformułowaną ustawą głosowało 416 posłów, w tym posłowie Lewicy i, co zaskakujące, Koalicji Obywatelskiej.

Lokatorzy do ostatniego dnia nie byli pewni, czy ustawa przejdzie przez Sejm. Wszak już dwukrotnie spadała z porządku obrad, za każdym razem pod błahym pretekstem. Dlatego 13 sierpnia, dzień przed głosowaniem, grupa aktywistek i aktywistów Warszawskiego Stowarzyszenia Lokatorów oraz Komitetu Obrony Praw Lokatorów przybyła przed gmach parlamentu, by raz jeszcze zakrzyknąć: Lokatorzy to nie towar!

Obok gorzkich wspomnień z czasów, gdy ludzi wykurzano z domów, padły na tej demonstracji ważne słowa. To ludzie podnosili Warszawę z gruzów, wspólną pracą odbudowywali domy. Gdzie wtedy byli, czy razem z nimi nosili cegły ci, którzy dziś najgłośniej domagają się milionowych odszkodowań? Czy praca ludzi nie jest warta nic?