Boniek został wiceprezydentem

Jan T. Kowalski
Boniek został wiceprezydentem

Po blisko dziewięciu latach autorytarnych rządów prezes PZPN Zbigniew Boniek nie ma w krajowym futbolu zbyt wielu lojalnych zwolenników. Ale już nie musi obawiać się ewentualnej zemsty swoich oponentów, bo gdy w sierpniu tego roku będzie oddawał władzę w polskim futbolu, znajdzie się po ochroną immunitet jaki daje funkcja wiceprezydenta UEFA.

Komitet Wykonawczy Europejskiej Unii Piłkarskiej to najwyższy organ wykonawczy tej organizacji. Boniek został jego członkiem w 2017 roku, a teraz podczas odbywającego się w Montreaux kongresu UEFA ubiegał się o reelekcję. W skład Komitetu Wykonawczego wchodzą: prezydent UEFA (jest nim obecnie Słoweniec Alexander Ceferin), 16 członków wybranych przez Kongres UEFA (w tym pięciu wiceprezydentów), dwóch przedstawicieli Europejskiego Stowarzyszenia Klubów (ECA) oraz jednego delegata Lig Europejskich (EL). Kadencja członków Komitetu Wykonawczego trwa cztery lata, ale co dwa lata wybiera się połowę tego gremium. Tym razem o osiem z 16 miejsc ubiegało się dziewięciu kandydatów, w tym niektórzy w ramach reelekcji. Oprócz Bońka, który otrzymał 47 głosów, ponownie wybrano Szweda Karla-Erika Nilssona (52 głosy), Anglika Davida Gilla (48), Niemca Rainera Kocha (47) i Turka Serveta Yardimciego (47). Natomiast z po raz pierwszy wybrani zostali Włoch Gabriele Gravina (53), Rosjanin Aleksander Diukow (50) i Holender Just Spee (31). W głosowaniu przepadł natomiast kandydat z Belgii Mehdi Bayat, który zebrał jedynie 14 głosów.
Boniek zasiada w Komitecie Wykonawczym od 2017 roku, teraz wybrano go na kolejną czteroletnią kadencję. Ale to nie był jedyny splendor jakiego doświadczył podczas kongresu obecny sternik polskiego futbolu, bo wybrano go także na jednego z wiceprezydentów UEFA. „Cieszę się, że moja czteroletnia praca w Komitecie Wykonawczym, projekty, jakie zgłaszałem, zostały docenione i wybrano mnie na jednego z wiceprezydentów UEFA. To chyba najlepsza forma docenienia czyjejś pracy. Dostałem 87 procent głosów, choć nie prowadziłem żadnej kampanii wyborczej” – przyznał Boniek w rozmowie z portalem Interia.pl.

Wiceprezydentów UEFA jest sześciu: Szwed, Karl-Erik Nilsson, Polak, Węgier Sandor Csanyi, Portugalczyk Fernando Gomes, Hiszpan Luis Rubiales i Anglik David Gill. Pozostali członkowie Komitetu Wykonawczego to: Francuzka Florence Hardouin, Albańczyk Armand Duka, Rosjanin Alexander Djukow, Włoch Gabriele Gravina, Niemiec Rainer Koch, Duńczyk Jesper Moeller, Ukrainiec Andrij Pawlenko, Holender Just Spee, Chorwat Davor Suker, Turek Servat Yardimci, Niemiec Karl-Heinz Rummenigge, Katarczyk Nasser Al-Khelaifi i Hiszpan Javier Tebas. Ta grupa ludzi ma dużą władzę, ponieważ najważniejsze decyzje – choćby o formatach rozgrywek – zapadają właśnie na posiedzeniach Komitetu Wykonawczego UEFA, a nie na kongresach z udziałem przedstawicieli wszystkich 55 europejskich federacji.

Do obowiązków Komitetu Wykonawczego należy np. wybór organizatorów najważniejszych imprez, w tym mistrzostw Europy, finałów Ligi Mistrzów i Ligi Europy, ale także m.in. rozdział środków pomocowych. Boniek jest pierwszym Polakiem w Komitecie Wykonawczym UEFA. Przed nim działaczem tego szacownego gremium był zmarły w 2015 roku w wieku 95 lat wybitny działacz sportowy Leszek Rylski, który we władzach Europejskiej Unii Piłkarskiej zasiadał w latach 1956-1964 oraz 1966-1968).
Boniek kilka tygodni obchodził 65. urodziny, wszedł zatem w wiek emerytalny, lecz od razu zapowiedział, że jeszcze na emeryturę się nie wybiera. Wiadomo już od dawna, że 18 sierpnia tego roku przestanie pełnić funkcję prezesa PZPN, a chociaż jest niezłym graczem w wyborczych szrankach, ma raczej znikome szanse na utrzymanie dotychczasowej dominującej pozycji na szczycie futbolowej hierarchii. Nawet gdyby w wyborach zwyciężyli ludzie z jego obecnej ekipy. Nie ma w tym względzie chyba żadnych złudzeń, bo w końcu sam ma na sumieniu mnóstwo niedotrzymanych obietnic wygłaszanych przy okazji licznych wyborczych potyczek o władzę w PZPN, którą w końcu udało mu się zdobyć dopiero w 2012 roku, gdy zmęczone nagonka medialną futbolowe środowisko po czterech latach rządów ekipy Grzegorza Lato uznało, że wybór Bońka na prezesa związku będzie dla wszystkich „mniejszym złem”.
Nowy prezes przez dziewięć lat rządził żelazną ręką, ale swoje zadanie spełnił, bo faktycznie pod jego ręką PZPN przestał być bębnem, w który bezkarnie walić mógł każdy, kto tylko chciał. Ale chociaż otoczył siedzibę związku murem tajemnicy, to wiadomo przecież, że niektórych spraw ukryć nie zdoła i niewykluczone, że nowi włodarze zechcą to i owo wywlec na światło dzienne. Na przykład zarobki prezesa Bońka i jego najbliższych współpracowników, albo coś jeszcze bardziej ludzi drażniącego.
Jako wiceprezydent UEFA Boniek będzie miał dość władzy i wpływów, by nawet najbardziej zawziętym oponentom wybić z głowy takie szkodliwe wizerunkowo akcje. Tym bardziej, że nie będzie już w żaden sposób finansowo zależy od kaprysów nowych władz PZPN. Wedle nieoficjalnych informacji jako zastępca prezydenta Ceferina Boniek będzie zarabiał co najmniej 250 tys. euro rocznie, czyli około 1,12 mln złotych. W porównaniu z gażą prezesa PZPN to pewnie sporo mniej, ale robota dużo spokojniejsza. No i z Rzymu do Nyonu jest dwa razy bliżej niż z Rzymu do Warszawy.

Poprzedni

Lewandowski wraca do gry

Następny

Zemsta kibiców Schalke na piłkarzach za spadek z Bundesligi

Zostaw komentarz