
W poniedziałek, 10 listopada, w Białym Domu doszło do wydarzenia, które niedawno wydawało się niemożliwe. Prezydent Syrii Ahmed al-Szaraa, były dowódca dżihadystów, został przyjęty przez Donalda Trumpa. To pierwsza w historii oficjalna wizyta syryjskiego przywódcy w Białym Domu i symboliczna legitymizacja nowego porządku politycznego na Bliskim Wschodzie.
Choć przyjazd al-Szaraa do Waszyngtonu odbył się w ciszy, bez kamer i oficjalnej ceremonii powitalnej „ze względów bezpieczeństwa”, to sam efekt wizyty był spektakularny. Już na początku rozmowy Trump ogłosił zawieszenie obowiązywania tzw. ustawy Cezara z 2019 roku – pakietu sankcji, który od lat blokował odbudowę syryjskiej gospodarki. Był to główny cel wizyty syryjskiego prezydenta, który bez wątpienia wraca do kraju z politycznym triumfem.
Rozmowa w Gabinecie Owalnym trwała ponad dwie godziny. Trump, który miał już okazję poznać al-Szaraa podczas majowego spotkania w Arabii Saudyjskiej, nie krył sympatii wobec syryjskiego przywódcy. – To młody, przystojny i twardy człowiek. Wykonuje świetną robotę – stwierdził amerykański prezydent.
Wizyta w Waszyngtonie potwierdza radykalne przetasowanie sojuszy w regionie. Syria, dotąd związana z Iranem i Rosją, oficjalnie wchodzi w orbitę amerykańskiego wpływu i przystępuje do koalicji anty-Daesh. W ostatni weekend wojska syryjskie przeprowadziły serię ataków na pozycje Państwa Islamskiego, a służby w Damaszku ujawniły, że w ostatnich miesiącach udaremniły dwa zamachy na prezydenta.
W ramach nowych ustaleń Amerykanie zapowiedzieli utworzenie bazy wojskowej na południe od Damaszku. Ma to być – jak podkreślają analitycy – sygnał bezpieczeństwa dla Izraela, ale i ograniczenie pola manewru dla izraelskich operacji zbrojnych na terytorium Syrii. Z kolei dla syryjskich Kurdów oznacza to utratę statusu głównego partnera USA w regionie.
Podczas wizyty al-Szaraa spotkał się także z przedstawicielami MFW, syryjsko-amerykańskiej diaspory oraz członkami Kongresu, w tym z przewodniczącym komisji spraw zagranicznych Brianem Maste’em. To właśnie od jego decyzji zależało złagodzenie sankcji. Według mediów syryjskich, Mast uległ po rozmowie z al-Szaraa i stwierdził: „Nadszedł czas, by dać Syrii prawdziwą szansę na pokój”. W efekcie Kongres przystąpi do głosowania nad zniesieniem części restrykcji.
Zdaniem komentatorów, sukces syryjskiego przywódcy nie byłby możliwy bez cichego wsparcia Arabii Saudyjskiej. To właśnie Rijad – jak zauważa analityk Ibrahim Hamidi w magazynie „al-Majallah” – odegrał kluczową rolę w doprowadzeniu do wizyty w Białym Domu. – Al-Szaraa nie dostałby się do Waszyngtonu bez saudyjskiego klucza. To element nowej dyplomacji regionu, która ma doprowadzić do stabilizacji Syrii – ocenia ekspert.
Wizyta w Białym Domu wpisuje się w szersze przetasowanie układów sił na Bliskim Wschodzie. Syria, jeszcze niedawno izolowana i obciążona sankcjami, ponownie staje się elementem regionalnej gry dyplomatycznej. Wciąż jednak otwarte pozostaje pytanie, czy te polityczne sukcesy przyniosą realne korzyści dla zwykłych Syryjczyków, zmagających się na co dzień z biedą, niedoborami i brakiem podstawowych usług. Pomimo serii „historycznych” wizyt al-Szaraa w światowych stolicach, wielu mieszkańców kraju nadal powtarza: „Nic się nie zmieniło”.









