Abelardo de la Espriella wygrał pierwszą turę wyborów prezydenckich w Kolumbii. Prawnik i multimilioner, znany z obrony ludzi z najmroczniejszych rejonów kolumbijskiej polityki, dostał 43,7 proc. głosów. Iván Cepeda, senator lewicy i kandydat obozu Gustavo Petro, uzyskał niespełna 41 proc.
Dla lewicy był to zimny prysznic. Cepeda przez dużą część kampanii uchodził za faworyta, a De la Espriella jeszcze niedawno wyglądał raczej na krzykliwego outsidera niż polityka zdolnego wejść do finału z pierwszego miejsca. Końcówkę kampanii zamienił w frontalny atak na rządy Petro. Obiecywał walkę z grupami zbrojnymi, dziesięć megawięzień i państwo prowadzone „twardą ręką”, z wyraźnym ukłonem w stronę salwadorskiego prezydenta Nayiba Bukele.
Wieczór wyborczy spędził w Barranquilli, na północy kraju. Do zwolenników przemawiał z łodzi na rzece Magdalena, za kuloodporną szybą, którą od miesięcy wozi na publiczne wystąpienia. „Będziemy bronić ojczyzny rozumem albo siłą” — mówił. Cepedę nazwał „marionetką Petro”.
W sztabie lewicy w Bogocie nie było mowy o świętowaniu. Cepeda wystąpił obok Aidy Quilcué, kandydatki na wiceprezydentkę i liderki ludu Nasa. Nie ogłosił porażki, zapowiedział sprawdzenie sygnałów o nieprawidłowościach w komisjach i wezwał swoich zwolenników do mobilizacji. W tle skandowano „No pasarán”.
Gustavo Petro jeszcze tego samego wieczoru zakwestionował wstępne liczenie głosów. Prezydent Kolumbii zapowiedział, że poczeka na oficjalną kontrolę protokołów, bo szybkie wyniki nie zamykają sprawy. Opozycja od razu oskarżyła obóz rządzący o próbę podważenia wyborów.
De la Espriella może już liczyć na wsparcie tradycyjnej prawicy. Paloma Valencia, kandydatka związana z obozem byłego prezydenta Álvaro Uribe, zajęła trzecie miejsce z wynikiem poniżej 7 proc. i poparła zwycięzcę pierwszej tury. Uribe zrobił to samo.
Nie wszyscy wyborcy prawicy muszą jednak pójść tym tropem. Juan Daniel Oviedo, kandydat Valencii na wiceprezydenta, zdystansował się od De la Esprielli i nazwał go homofobicznym szowinistą. W najbliższych dniach stanowisko mają zająć także Sergio Fajardo i Claudia López. Ich wyborcy mogą być jedną z nielicznych rezerw, po które Cepeda zdoła jeszcze sięgnąć przed drugą turą.
Cepeda próbuje utrzymać przy urnach wyborców Petro i dotrzeć do tych, którzy nie chcą skrajnie prawicowego zwrotu. Broni reform społecznych, rozmów pokojowych z grupami zbrojnymi i rozszerzenia praw socjalnych. De la Espriella odpowiada hasłami bezpieczeństwa, więzień, odchudzenia państwa i końca „petryzmu”.
Druga tura wyborów prezydenckich w Kolumbii odbędzie się 21 czerwca.












