Wybory w Słowenii. Taśmy, Black Cube i walka o większość

Robert Golob przemawia po ogłoszeniu wyników wyborów parlamentarnych w Słowenii
Robert Golob po ogłoszeniu wyników wyborów parlamentarnych w Słowenii, 2026 r. / Facebook

Liberalny Ruch Wolności premiera Roberta Goloba wygrał wybory parlamentarne w Słowenii, ale nie zdobył większości pozwalającej na samodzielne rządzenie. Po przeliczeniu niemal wszystkich głosów ugrupowanie Goloba uzyskało 29 mandatów, a prawicowa SDS Janeza Janšy 28. W 90-osobowym parlamencie do większości potrzeba 46 miejsc, więc teraz o kształcie przyszłego rządu zadecydują rozmowy koalicyjne z mniejszymi partiami.

Wynik daje Golobowi pozycję względnego zwycięzcy i pierwszeństwo do budowania nowej większości, ale jego mandat jest wyraźnie słabszy niż po poprzednich wyborach. Jednocześnie Janez Janša nie wrócił do władzy, choć jego partia utrzymała bardzo mocną pozycję i niemal zrównała się z obozem rządzącym. Po doliczeniu partii uznawanych za bliższe każdemu z dwóch bloków żaden z nich i tak nie ma większości: obóz Goloba może liczyć na około 40 mandatów, a obóz Janšy na 43.

Końcówka kampanii była wyjątkowo napięta. Do obiegu trafiły potajemnie nagrane materiały obciążające ludzi związanych z obozem władzy. Nagrania miały sugerować klientelizm, polityczne protekcje i niejasne relacje wokół państwowych spółek oraz instytucji. Przedstawiciele rządu odrzucali te zarzuty i twierdzili, że wypowiedzi zostały wyrwane z kontekstu, ale sprawa stała się jednym z głównych tematów kampanii.

Dodatkowe kontrowersje wywołały doniesienia o działalności Black Cube, izraelskiej prywatnej firmy wywiadowczej założonej przez byłych funkcjonariuszy izraelskich służb. Według słoweńskich aktywistów i mediów przedstawiciele firmy mieli pojawić się w Lublanie i mogli być powiązani z próbami zdobycia kompromitujących materiałów na ludzi obozu Goloba. Słoweńska agencja bezpieczeństwa potwierdziła przyjazd osób związanych z firmą do kraju, ale nie potwierdziła spotkania z Janšą. Sam Janša odrzuca zarzuty nielegalnych kontaktów.

Sprawa ma też wyraźny kontekst międzynarodowy. Rząd Goloba należy do najbardziej krytycznych wobec Izraela w Unii Europejskiej. Słowenia w lipcu 2025 roku wprowadziła embargo na eksport, import i tranzyt broni do Izraela, a w sierpniu zakazała importu towarów z izraelskich osiedli na terytoriach okupowanych. To sprawia, że kampanijny wątek Black Cube od razu nabiera większego ciężaru politycznego.

Janez Janša podważa zaufanie do procesu liczenia głosów i podania wyników wyborów, twierdzi, że doszło do nieprawidłowości, nie przedstawiając do tej pory żadnych wiarygodnych dowodów. Z kolei Golob zapowiada rozmowy z partiami demokratycznymi w sprawie utworzenia nowej większości, a prezydent Nataša Pirc Musar apeluje o szybkie rozpoczęcie negocjacji. Na dziś najbardziej prawdopodobny jest scenariusz trudnych i przeciągających się rozmów koalicyjnych, bo żaden z bloków nie ma samodzielnej drogi do 46 mandatów, a mniejsze partie zyskują rolę języczka u wagi.

Stawką tych rozmów nie jest jednak wyłącznie skład nowego gabinetu. Chodzi także o to, czy Słowenia utrzyma dotychczasowy proeuropejski kurs, czy też nowy układ sił z czasem wzmocni w Unii obóz polityków pokroju Orbána i Ficy, którzy z jej wnętrza osłabiają wspólne stanowiska i działają jak wewnętrzne konie trojańskie europejskiej wspólnoty. W tym sensie wynik wyborów w Słowenii ma znaczenie większe niż tylko krajowe: pokaże, czy Lublana pozostanie częścią proeuropejskiego centrum, czy stanie się łatwiejszym polem wpływu dla polityki blokowania, rozmiękczania i podważania wspólnego kursu UE.

Redakcja

Poprzedni

Biały Dom i Pentagon dokręcają śrubę mediom

Następny

Gurbanguly Berdimuhamedow: Stosunki między Turkmenistanem a Chinami posiadają obiecujące perspektywy