Przerwali serię porażek z Hiszpanią

Eliminacje do mistrzostw Europy 2021 reprezentacji Polski rozpoczęła w ubiegłym tygodniu fatalnie, od porażki w Gliwicach z niżej notowaną drużyną Izraela 71:75. W minioną niedzielę, trzy dni po tej wpadce, biało-czerwoni zrehabilitowali się w oczach kibiców pokonując w Saragossie zespół aktualnych mistrzów świata Hiszpanię 80:69. W grupie A z dwoma zwycięstwami prowadzi jednak Izrael, który wygrał także z Rumunią 87:63.

Pokonanie Hiszpanii przez polski zespół trzeba uznać za sensację, chociaż w ekipie aktualnych mistrzów świata ze zwycięskiej ekipy z ubiegłorocznego czempionatu w Chinach zagrało tylko dwóch zawodników, a i to nie z pierwszej piątki. Mimo to w hiszpańskich mediach porażkę ich drużyny oceniono w kategoriach narodowej klęski. Nic dziwnego, biało-czerwoni po raz ostatni wygrali z Hiszpanami w 1972 roku, a od tego czasu zanotowali w starciach z nimi serię 10 porażek z rzędu. Po raz kolejny popisowy występ zanotował występujący w naszych barwach naturalizowany Amerykanin AJ Slaughter, ale jak cały polski zespół na wysokie obroty wszedł dopiero od drugiej kwarty, w której polski zespół doprowadził do remisu 33:33. W trzeciej kwarcie coraz lepiej grający Polacy zaczęli uzyskiwać przewagę i na przerwę schodzili z prowadzeniem 64:53.
Kluczem do sukcesu była żelazna defensywa i taktyczne rozpracowanie gry rywali, co było zasługą sztabu szkoleniowego. Trener Taylor wielokrotnie podkreślał ten niekwestionowany wkład w sukces swoich asystentów – Artura Gronka, Marcina Woźniaka i Arkadiusza Miłoszewskiego. W chwili triumfu na dalszy plan zeszły też wcześniejsze konflikty wynikłe na tle pominiętego tym razem w kadrze kapitana reprezentacji Adama Waczyńskiego. Z roli lidera zespołu pod nieobecność tego gracza oraz kontuzjowanego Mateusza Ponitki znakomicie wywiązał się Slaughter. Amerykanin z polskim paszportem starał się jednak pomniejszać swój wkład w zwycięstwo. „Po prostu grałem swoją koszykówkę. Jako zespół jesteśmy już razem dosyć długo i potrafimy reagować na różne boiskowe sytuacje. Każdy z nas wie, jak wielki wpływ na naszą grę mają Mateusz Ponitka i Adam Waczyński. Byłoby dobrze znowu mieć ich w drużynie” – stwierdził występujący na co dzień w hiszpańskiej lidze Slaughter.
Przyszłoroczne mistrzostwa Europy odbędą się w Czechach, Niemczech, Gruzji i we Włoszech. Kwalifikacje będą rozgrywane w trzech terminach: 17-25 lutego 2020, 23 listopada-1 grudnia 2020 oraz 15-23 lutego 2021 roku. Do finałów europejskiego czempionatu z grupy A awansują trzy najlepsze zespoły, bo w stawce czterech drużyn nie ma żadnego z gospodarzy Eurobasketu, a oni mają awans zapewniony bez względu na zajęte miejsce.
Po dwóch kolejkach spotkań liderem w grupie A jest Izrael, który w niedzielę zanotował drugie zwycięstwo wygrywając z Rumunią 87:63. Polacy zajmują drugą lokatę, a na trzeciej znajdują się Hiszpanie. Stawkę zamykają Rumuni, z którymi biało-czerwoni zmierzą się 27 listopada.

Falstart kadry koszykarzy

Od porażki rozpoczęli eliminacje do mistrzostw Europy koszykarze reprezentacji Polski. Biało-czerwoni w w pierwszym spotkaniu grupy A niespodziewanie przegrali w Gliwicach z Izraelem 71:75. W niedzielę natomiast w kolejnym spotkaniu zmierzyli się w Saragossie z Hiszpanią, zespołem aktualnych mistrzów świata, z którymi w ostatnich latach przegrali 10 meczów z rzędu.

Biało-czerwoni zaczęli kwalifikacje od przykrej porażki z Izraelem. Przykrej, bo po sukcesie w ubiegłorocznych mistrzostwach świata zainteresowanie koszykówką w naszym kraju wrosło, czego efektem był obecność na widowni gliwickiej hali ponad 12 tysięcy kibiców. Była to najlepsza frekwencja we wszystkich czwartkowych spotkaniach eliminacyjnych w Europie. „Oni byli cierpliwi w ataku, nam tego zabrakło. Szkoda, bo przyszło nas zobaczyć w grze bardzo dużo ludzi. Mieliśmy mało czasu na przygotowanie się do tego spotkania, ale to żadne wytłumaczenie” – przyznał najlepszy gracz w polskim zespole AJ Slaughter. Jeszcze na niespełna trzy minuty przed końcem czwartej kwarty nasz zespół prowadził 66:65, lecz w decydujących akcjach więcej zimnej krwi zachowywali rywale. Slaughter zdobył 29 punktów, co jest jego nowym rekordem w polskiej reprezentacji. Inni nie grali jednak tak dobrze jak Amerykanin z polskim paszportem, stąd porażka, pierwsza w inauguracyjnym meczu eliminacyjnym biało-czerwonych odkąd ich trenerem jest amerykański szkoleniowiec Mike Taylor.
Gdy Polacy przegrywali w Gliwicach z Izraelem, w drugim spotkaniu grupy A Hiszpanie zwyciężyli na wyjeździe Rumunię 84:71. Ale nie tylko dlatego przed niedzielnym starciem reprezentacji Polski z Hiszpania w Saragossie nikt nie dawał biało-czerwonych większych szans na zwycięstwo. Hiszpański zespół to obecnie druga ekipa w narodowym rankingu FIBA, ustępująca jedynie reprezentacji USA, ale w ubiegłorocznych mistrzostwach świata okazała się najlepsza, zaś polska drużyna po wywalczeniu ósmego miejsca awansowała w tym zestawieniu na 13. miejsce na świecie i 9. w Europie). W mistrzostwach Europy nasi koszykarze zdobyli dotąd trzy medale: srebrny (1963) i dwa brązowe (1965, 1967), ale było to bardzo dawno temu. W obecnej erze większe sukcesy notują Hiszpanie, którzy w ostatnich pięciu edycjach Eurobasketu nie schodzili z podium, zdobywając trzykrotnie złoto (2009, 2011, 2015), srebro (2007) i brąz (2013).
I pomyśleć, że pół wieku temu to koszykarze z Półwyspu Iberyjskiego uczyli się tej gry od Polaków, którzy do 1971 roku zajmowali wyższe lokaty od Hiszpanów. Bilans 19 dotychczasowych spotkań obydwu reprezentacji w rywalizacji o punkty (mistrzostwa świata, igrzyska olimpijskie, mistrzostwa Europy) jest minimalnie korzystniejszy dla Hiszpanii 10-9, tyle tylko, że po raz ostatni biało-czerwoni pokonali Hiszpanów w 1972 roku na igrzyskach w Monachium (87:76), a pierwszej porażki doznali w 1980 w eliminacjach do igrzysk 1980 roku (81:107). Do serii 10 porażek z rzędu wpisują się przegrane potyczki naszych koszykarzy w czterech kolejnych mistrzostwach Europy (2009-2015) oraz przegrana w ubiegłorocznych mistrzostwach świata w Chinach, gdzie biało-czerwoni ulegli Hiszpanom w ćwierćfinale 78:90.
W spotkaniu w Szanghaju najwięcej punktów dla zwycięzców zdobyli Ricky Rubio – 19, Willy Hernangomez – 18, Rudy Fernandez – 16 i Juancho Hernangomez – 14. Jakąś nadzieję Polakom na dobry wynik dawała absencja tych graczy z dokonaniami w lidze NBA, a także nieobecność innych gwiazdorów, jak Marc Gasol, Victor Claver czy Sergio Llull. W kadrze trenera Scariolo na mecz z Polską w Saragossie znalazło się tylko dwóch graczy z mistrzowskiej drużyny ostatniego czempionatu w Chinach – Javier Beiran i Xavier Rabaseda, którzy na tej imprezie byli jednak tylko rezerwowymi. Trener Polaków Mike Taylor podkreśla jednak, że w najsilniejszej na Starym Kontynencie lidze hiszpańskiej gra jednak dość świetnych koszykarzy, zdolnych zastąpić w kadrze graczy z NB.
Najwięcej punktów w czwartkowym meczu z Rumunią zdobyli dla Hiszpanii kolega Tomasza Gielo z Iberostaru Teneryfa Dani Diez – 21, jedyny gracz z ligi zagranicznej, występujący w Chinach w zespole Sun Rockers Shibuya Sebastian Saiz – 17 i 10 zbiórek oraz grający z Adamem Waczyńskim w Unicai Malaga Dario Brizuela – 10. Dlatego nikt nie dawał polskiej drużynie większych szans, zwłaszcza że wystąpiła bez dwóch kluczowych zawodników – Adama Waczyńskiego (w meczu w Szanghaju z 15 pkt był drugim strzelcem zespołu, po A.J. Slaughterze – 19), który nie otrzymał powołania oraz kontuzjowanego Mateusza Ponitki. Poza tym nigdy wcześniej biało-czerwoni nie pokonali aktualnych mistrzów świata.
Niedzielne spotkanie Hiszpania – Polska w Saragossie zakończyło się po zamknięciu wydania.

Pora na Rosję i Argentynę

Polscy koszykarze pokonali 80:63 Wybrzeże Kości Słoniowej na zakończenie pierwszej fazy grupowej mistrzostw świata w Chinach. Biało-czerwoni wygrali grupę A z kompletem trzech zwycięstw i w drugiej rundzie z udziałem 16 drużyn zmierzą się z ekipami Rosji i Argentyny. Czwartą drużyną będzie ekipa Wenezueli, która niespodziewanie ograła Chińczyków.

Rywale z Afryki trzymali się dzielnie, ale tylko przez trzy kwarty. W ostatniej Polacy rozbili ich rzutami za trzy punkty i odskoczyli w pewnym momencie nawet na 19 punktów. Znakomicie w naszym zespole grali zwłaszcza Adam Waczyński i Damian Kulig. Pierwszy zdobył 16 punktów i miał sześć asyst, a drugi 14 punktów i siedem zbiórek. Trener Mike Taylor po raz pierwszy w turnieju wystawił do gry całą dwunastkę zawodników. Ostatecznie nasi koszykarze wygrali z Iworyjczykami 80:63 (20:24, 16:8, 19:17, 25:14). Punkty zdobywali: Adam Waczyński (16), Damian Kulig (14), Mateusz Ponitka (12), Aleksander Balcerowski (8), AJ Slaughter (7), Michał Sokołowski (6), Łukasz Koszarek (6), Aaron Cel (5), Adam Hrycaniuk (4), Dominik Olejniczak (2), a grali jeszcze Karol Gruszecki i Kamil Łączyński. W drugim meczu grupy A doszło do niemałej sensacji, bo gospodarze turnieju Chińczycy niespodziewanie przegrali z Wenezuelą 59:72 i nie zakwalifikowali się do następnej fazy rywalizacji o medale. Przyjdzie im teraz grać o lokaty 17-32.

Polski zespół, grający w mistrzostwach po 52 latach przerwy, przeżywa tymczasem chwile chwały, bo wygrał zmagania w grupie A z kompletem zwycięstw. W drugiej rundzie biało-czerwoni wraz z Wenezuelą trafili do grupy I, w której rywalizować będą z dwoma najlepszymi drużynami z grupy A, w której występowali biało-czerwoni, oraz dwie najlepsze z grupy B. Już po dwóch seriach gier było jasne, że będą to ekipy Rosji i Argentyny, a o ich kolejności przesądził rozegrany w poniedziałek mecz między nimi. Nieoczekiwanie lepsi okazali się w nim Argentyńczycy, którzy wygrali z Rosjanami 69:61 i zapewnili sobie pierwsze miejsce z kompletem zwycięstw. „Sborna” awansowała dalej z drugiego miejsca, co oznaczało, że właśnie z zespołem Rosji nasza reprezentacja zagra już w piątek 6 września swój pierwszy mecz w drugiej fazie turnieju. W niedzielę natomiast biało-czerwoni zmierzą się z Argentyńczykami. W starciach z tymi zespołami nasz zespół nie będzie faworytem –Argentyna w rankingu FIBA zajmuje obecnie 5., a Rosja 10. miejsce, zaś biało-czerwoni sklasyfikowani są na 26. pozycji. Nasi koszykarze dwie kolejne potyczki stoczą już nie Pekinie, tylko w oddalonym o ponad 2000 km od stolicy Chin Foshan.

Rosyjska prasa optymistycznie ocenia szanse Rosjan na awans do ćwierćfinałów, a polską drużynę ocenia jako rywala, z którym można wygrać. Polacy i Wenezuelczycy, z którymi grać będzie Rosja, ustępują klasą Argentyńczykom – zapewnia „Kommiersant”. Z kolei „Izwiestija” zauważa, że mecz z Polakami ma decydujące znaczenie, bo ewentualna porażka pozbawi ekipę Rosji szans na awans do ćwierćfinału. I przypomina, że reprezentacja Polski jeszcze nie przegrała, więc nie należy jej lekceważyć, zwłaszcza że ma graczy na poziomie prezentowanym przez dobrze znanego rosyjskim kibicom z występów w rosyjskiej lidze Mateusza Ponitkę.

 

Polsko–chińska wojna pod koszem

Reprezentacja Polski koszykarzy pokonała po dogrywce zespół Chin 79:76 (15:25, 24:10, 18:19, 15:18, 7:4). Gospodarzom mistrzostw świata nie pomogło nawet jawnie stronnicze sędziowanie. Po dwóch zwycięstwach w grupie (wcześniej z Wenezuelą 80:69), biało-czerwoni zapewnili sobie awans do następnej rundy turnieju.

Biało-czerwoni wrócili do rywalizacji o mistrzostwo świata po 52 latach przerwy. Przed wyjazdem do Chin, które w tym roku są gospodarzem światowego czempionatu koszykarzy, nasz zespół nie zachwycał w spotkaniach sparingowych, dlatego kibice z obawą czekali na jego potyczki w fazie grupowej turnieju z Wenezuelą, Chinami i Wybrzeżem Kości Słoniowej. Początek był udany, bo z Wenezuelą wybrańcy trenera Mike’a Taylora wygrali pewnie 80:69. Chińczycy także zaczęli imprezę od zwycięstwa, pokonując Iworyjczyków 70:55. Te wyniki pokazały, że bezpośrednie starcie Polska – Chiny wyłoni najlepszy zespół w grupie, a lepszym w tej potyczce zapewni awans do kolejnej fazy mistrzostw.

W pierwszej kwarcie Chińczycy zafundowali polskiej drużynie tęgie lanie. Dominowali wyraźnie i zakończyli tę partię wynikiem 25:15. Ale w kolejnym kwadransie role nieoczekiwanie się odmieniły i to biało-czerwoni rządzili na parkiecie. Wygrali 24:10 i na przerwę schodzili z prowadzeniem 39:35. Trzecia kwarta była już wyrównana i zakończyła się jednopunktową wygraną Chińczyków 19:18, lecz Polacy w ogólnym bilansie wciąż byli minimalnie lepsi. W ostatnim kwadransie regulaminowego czasu gry gospodarzom zaczęły jednak pomagać „ściany”. I bynajmniej nie jakoś dyskretnie, tylko momentami nawet całkiem otwarcie.

Mecz trwał ponad dwie i pół godziny, a do jego rozstrzygnięcia potrzebna była dogrywka, w której w grze obu zespołów widać było zmęczenie. W szeregach biało-czerwonych najwięcej sił zachował Mateusz Ponitka, który napędzał grę polskiej drużyny, a na finiszu w ważnej akcji nie zawiódł Damian Kulig. Po końcowej syrenie trybuny Wukesong Sport Center wypełnione przez ponad 19 tysięcy widzów trybuny zamarły, a nieliczni w tym tłumie Polacy cieszyli się z wygranej i pewnego awansu do najlepszej szesnastki turnieju. Wspomniany Ponitka, najskuteczniejszy w naszej drużynie, zakończył mecz z dorobkiem 25 punktów, 9 zbiórek, 4 bloków, 3 asyst i 2 przechwytów. AJ Slaughter zdobył 22 punkty. Pozostałe 32 „oczka” dorzucili: Aaron Cel (7), Damian Kulig (6), Aleksander Balcerowski (6), Adam Waczyński (4), Adam Hrycaniuk (4), Michał Sokołowski (3) i Dominik Olejniczak (2), a na parkiecie walczył jeszcze razem z nimi, choć bez zdobyczy punktowej, Łukasz Koszarek.

W drugim poniedziałkowym meczu w tej grupie Wenezuela pokonała Wybrzeże Kości Słoniowej 87:71. W środę 4 sierpnia w swoim ostatnim meczu fazy grupowej biało-czerwoni zmierzą się z najsłabszą w grupie reprezentacją WKS. Początek meczu godz. 10:00 polskiego czasu.

Z kim nasi koszykarze zmierzą się w drugiej fazie mistrzostw świata? Dwie najlepsze drużyny z grupy A, oprócz Polaków będą to raczej na pewno Chińczycy, chyba że przegrają w środę z Wenezuelą, trafią do jednego worka z dwoma najlepszymi zespołami z grupy B. Po dwóch seriach gier wiadomo już, że będą to reprezentacje Argentyny i Rosji, które mają już po dwa zwycięstwa.
Awansując do drugiej rundy biało-czerwoni zagwarantowali sobie prawo gry w jednym z turniejów kwalifikacyjnych do igrzysk olimpijskich w Tokio.

 

Dwunastu gotowych do gry w Chinach

Trener reprezentacja Polski koszykarzy Mike Taylor podał skład 12-osobowej kadry na rozpoczynające się w sobotę 31 sierpnia mistrzostwa świata w Chinach.

Z 14 graczy, którzy wyruszyli w poprzedni czwartek do Chin, trener Taylor odesłał na trybuny Łukasza Kolendę i Mathieu Wojciechowskiego. O wyborze przesądziły sparingi rozegrane już na miejscu, w Kantonie i Xinyu. Trener Mike Taylor zdecydował się postawić na zawodników starszych i bardziej doświadczonych. Znacznie trudniejszy był dla amerykańskiego selekcjonera biało-czerwonych wybór trzeciego rozgrywającego. O miejsce rywalizowali 30-letni Łączyński i o 10 lat młodszy Kolenda. „Zdecydowaliśmy się na Kamila Łączyńskiego, ale to nie była łatwa decyzja. Obaj gracze mają dużo walorów, ale uznaliśmy, że bardziej przyda nam się większe doświadczenie Kamila. Dziękuję Łukaszowi i liczę na niego w przyszłości” – skomentował swoją decyzję Taylor.

Reprezentacja Polski awansowała na mistrzostwa świata po 52 latach przerwy. Biało-czerwoni trafili do grupy A, która rywalizować będzie w Pekinie. Rywalami naszych koszykarzy będą zespoły Wenezueli (zagrają z nim 31 sierpnia, godz. 10:00 czasu polskiego), gospodarze imprezy Chin (2 września, godz. 14:00) oraz ekipa Wybrzeża Kości Słoniowej (4 września, godz. 10:00). Dwie najlepsze drużyny z każdej grupy awansują do rywalizacji w kolejnej fazie o miejsca 1-16. Pozostałe 16 zespołów będzie bić się o miejsca 17-32.

Jakie szanse ma w tych mistrzostwach nasz zespół? Na spektakularne osiągnięcia nie powinniśmy raczej liczyć. W meczach kontrolnych przed turniejem w Chinach biało-czerwoni wygrali tylko trzy z dziesięciu spotkań kontrolnych. Taylor jest jednak optymistą. „Mam zaufanie do tych 12 zawodników, oni będą najlepsi, gdy najbardziej będzie się to liczyło. To wielkie dni dla polskiej koszykówki i jestem szczęśliwy, że mogę w nich uczestniczyć” – podsumował selekcjoner naszej reprezentacji.

Kadra Polski na MŚ w Chinach:
Rozgrywający: Łukasz Koszarek (Stelmet Enea BC Zielona Góra), Kamil Łączyński (Śląsk Wrocław), AJ Slaughter (Real Betis Sewilla, Hiszpania); rzucający: Karol Gruszecki (Polski Cukier Toruń), Mateusz Ponitka (Zenit Petersburg, Rosja); niscy skrzydłowi: Michał Sokołowski (Anwil Włocławek), Adam Waczyński (Unicaja Malaga, Hiszpania); silni skrzydłowi: Aleksander Balcerowski (Herbalife Gran Canaria, Hiszpania), Aaron Cel (Polski Cukier Toruń); środkowi: Adam Hrycaniuk (Asseco Arka Gdynia), Damian Kulig (Polski Cukier Toruń), Dominik Olejniczak (Florida State, USA).

 

Kadra koszykarzy na Włochów i Holendrów

Selekcjoner reprezentacji Polski koszykarzy Mike Taylor ogłosił nazwiska 24 zawodników, których powołał do szerokiej kadry na najbliższe mecze kwalifikacyjne do MŚ 2019. Na liście powołanych jest kilku debiutantów.

 

Po ostatni serii gier sytuacja naszej reprezentacji w grupie J nie wygląda najgorzej. Podopieczni Mike’a Taylora przegrali wprawdzie wyjazdowe spotkanie z Włochami (82:101), ale zdołali przed własną publicznością pokonać silną ekipę Chorwacji 79:74, która miała w składzie grających na co dzień w lidze NBA Bojana Bogdanovicia i Dario Saricia. Ta wygrana sprawiła, że biało-czerwoni plasują się na trzecim miejscu, dającym awans do przyszłorocznych mistrzostw globu. Ale przed naszymi koszykarzami jeszcze daleka droga do zapewnienia sobie prawa gry w światowym czempionacie w grupie 12 zespołów z Europy.
W listopadzie i grudniu czekają ich mecze z Holandią i Włochami. Z ekipą „Oranje” zagrają 29 listopada na wyjeździe w Den Bosch, natomiast z reprezentacja Italii zmierzą się w gdańskiej Ergo Arenie 2 grudnia. Będzie to okazja do rewanżu za wysoką wrześniowa porażkę w pierwszym 82:101.

Do kadry po przerwie wracają przede wszystkim nieobecni w niej ostatnio Łukasz Koszarek oraz Przemysław Karnowski. Taylor pominął natomiast tym razem Damiana Kuliga. Brakuje też kontuzjowanego Tomasza Gielo, uznania selekcjonera nie zdobył także po raz kolejny wicelider klasyfikacji strzelców polskiej ligi Paweł Kikowski. Co do nowych graczy w kadrze, na pierwszy plan wysuwają się podkoszowi Dariusz Wyka i Michał Nowakowski. Wśród 24 koszykarzy znalazł się także awaryjnie powołany ostatnio Krzysztof Sulima.

„Mamy nadzieję na zbudowanie mocnego zespołu na kolejne mecze kwalifikacyjne do mistrzostw świata w Chinach. Po rewelacyjnym zwycięstwie nad Chorwacją jeszcze bardziej cenimy zawodników, którzy pokazali, że chcą być częścią drużyny narodowej” – podkreślił trener Taylor komunikacie opublikowanym na stronie internetowej PZKosz.

 

Kadra na mecze z Holandią i Włochami:

Przemysław Karnowski (Polski Cukier Toruń), Aaron Cel (Polski Cukier Toruń), Jakub Garbacz (Asseco Arka Gdynia), Karol Gruszecki (Polski Cukier Toruń), Adam Hrycaniuk (Stelmet Enea BC Zielona Góra), Łukasz Kolenda (Trefl Sopot), Mateusz Kostrzewski (Anwil Włocławek), Łukasz Koszarek (Stelmet Enea BC Zielona Góra), Maciej Lampe (Jilin Notheast Tigers, Chiny), Adam Łapeta (Asseco Arka Gdynia), Kamil Łączyński (Anwil Włocławek), Michał Michalak (Anwil Włocławek), Michał Nowakowski (BM Slam Stal Ostrów Wielkopolski), Marcel Ponitka (Asseco Arka Gdynia), Mateusz Ponitka (Lokomotiw Kubań Krasnodar, Rosja), Jakub Schenk (King Szczecin), AJ Slaughter (ASVEL Lyon-Villeurbanne, Francja), Michał Sokołowski (Stelmet Enea BC Zielona Góra), Krzysztof Sulima (Polski Cukier Toruń), Adam Waczyński (Unicaja Malaga, Hiszpania), Mikołaj Witliński (Asseco Arka Gdynia), Dariusz Wyka (Asseco Arka Gdynia), Przemysław Zamojski (Stelmet Enea BC Zielona Góra), Jarosław Zyskowski (Anwil Włocławek).