Pełny etat to podstawa

Stopniowo rośnie jednak liczba osób, które godzą się na pracę
w formule bardziej elastycznej, niż etatowa.

Choć w Polsce, co oczywiste, największą popularnością nadal cieszy się pełen etat (preferowany przez 70 proc. rodaków), to systematycznie rośnie liczba osób optujących za bardziej elastycznym modelem pracy. Podczas gdy w 2017 roku było to 18 proc. polskich kandydatów, dziś w ten sposób chciałoby pracować 29 proc. – stwierdza raport ManpowerGroup „Jak chcemy pracować?” na temat preferencji zawodowych kandydatów dotyczących modelu pracy.
Trzeba tu oczywiście uczynić konieczne zastrzeżenie, iż elastyczny model pracy bynajmniej nie oznacza pracy bez etatu. Polacy więc optują za elastycznym modelem pracy – takim, w którym elastycznie można kształtować jej czas – ale naturalnie, ma to być model etatowy, objęty oskładkowaniem.
Polacy godzą się natomiast na pracę na niepełnym etacie, lub w ramach umowy zlecenia, gwarantującej środki na emeryturę oraz ubezpieczenie społeczne. Największą motywacją do podjęcia bardziej elastycznych form pracy jest możliwość realizacji kilku zleceń i kształtowania wedle swego uznania równowagi między pracą a życiem prywatnym.
Pytanie, kierowane do potencjalnych pracodawców o elastyczne formy zatrudnienia, pojawia się najczęściej w przypadku stanowisk wysoko wyspecjalizowanych czy kierowniczych. Osoby pracujące na dobrze opłacanych stanowiskach, bogate, posiadające zaplecze finansowe i ochronę ubezpieczeniową płynącą z innych źródeł , chętnie wybierają pracę w oparciu o umowę cywilnoprawną. Jest to oczywiście znikomy odsetek pracowników.
– Z kolei praca na niepełny etat jest chętnie wybierana przez osoby, które rozpoczynają swoją ścieżkę zawodową jeszcze w okresie studiów i potrzebują czasu na dokończenie nauki. Elastyczność jest także ceniona przez osoby posiadające małe dzieci, które dzięki skróconym godzinom pracy, mogą więcej czasu poświęcić rodzinie i sprawom prywatnym – mówi Katarzyna Pączkowska z Manpower.
Największy odsetek pracowników, deklarujących zgodę na pracę w ramach bardziej elastycznych modeli alternatywnych modeli pracy, jest w Czechach (50 proc. poszukujących pracy), w Hiszpanii (49 proc.) i we Włoszech (43 proc.). Najmniej – we Francji (28 proc. ), Szwecji (30 proc.) i Norwegii (33 proc. ). Średnia dla krajów europejskich to 38 proc. , podczas gdy w ujęciu globalnym na taki model zatrudnienia zgodziłoby się 45 proc. kandydatów.
Trzeba pamiętać, że chodzi tu wyłącznie o osoby poszukujące pracy – czyli takie, które tej pracy nie mają, bezrobotne, albo takie, które pracują, ale jest to kiepska praca i marnie opłacana. Zrozumiałe, że zgodzą się oni na każdy, mniej czy bardziej elastyczny model zatrudnienia, który gwarantowałby im w miarę przyzwoite zarobki. Czechy, gdzie wedle raportu Manpower, aż 50 proc. osób szukających pracy zaakceptowałoby model elastyczny, są krajem o najniższym bezrobociu w Europie, wynoszącym niespełna 2 proc. Najwyżej taki właśnie, dwuprocentowy odsetek mieszkańców w wieku aktywności zawodowej szuka tam pracy, co oznacza, że na pracę w elastycznym modelu godzi się ok. 1 proc. – oraz być może jakiś niewielki, nieznany odsetek tych, którzy pracę mają.
Podobne proporcje są i w Polsce oraz w wielu innych krajach Unii Europejskiej. U nas bezrobocie jest znacznie większe niż w Czechach i wynosi, wedle metodologii Eurostatu, 3,6 proc. Skoro najwyżej taki odsetek osób w wieku aktywności zawodowej szuka pracy, to 29 proc., z tej grupy daje także około 1 procenta wszystkich zdolnych do pracy.
Chętni do pracy w modelu elastycznym stanowią zatem niszową enklawę, obejmującą zwykle osoby świetnie zarabiające i mające zabezpieczoną przyszłość emerytalną.
Natomiast swoistym znakiem czasu jest fakt, że w ostatnich latach przybywa kandydatów do pracy, którzy gotowi są przyjąć ofertę opartą o model elastyczny, ale tylko w ciekawej firmie lub na interesującym i rozwojowym stanowisku.
– Najczęściej są to ludzie młodzi, którzy wchodzą na rynek pracy i chcą spróbować swoich sił w kilku firmach, na różnych szczeblach kariery. Elastyczne modele pracy najczęściej oferowane są przez firmy zagraniczne, dla których standardem jest, żeby pewien odsetek pracujących zatrudniany był na projekty czasowe czy w niepełnym wymiarze czasu pracy. Branże, które najchętniej proponują takie rozwiązania, to logistyka, produkcja i centra usług wspólnych, na przykład finansowych czy informatycznych. Dotyczy to zwłaszcza zapotrzebowania na pracowników, z którymi nie planują długoletniej współpracy – dodaje Marek Wróbel z Manpower.
Tam, gdzie chodzi o skuteczne zachęcenie do dłuższego związania się z firmą, liczy się bowiem przede wszystkim tradycyjny etat, z wszystkimi związanymi z nim zabezpieczeniami.

Niepełnosprawni mogą odejść

W Polsce większość osób niepełnosprawnych pozostaje poza rynkiem pracy.

Wskaźnik zatrudnienia niepełnosprawnych w Polsce jest jednym z najniższych w Europie. Jednostki administracji publicznej oraz państwowe osoby prawne w zdecydowanej większości nie podejmują skutecznych działań w celu zatrudnienia osób z niepełnosprawnościami – choć Polska zobowiązała się do tego w 2012 roku.
Polska, ratyfikując wtedy konwencję o prawach osób niepełnosprawnych, uznała ich prawo osób niepełnosprawnych do pracy, na zasadach równości z innymi osobami. Zobowiązała się też do zagwarantowania realizacji ich prawa do pracy poprzez popieranie zatrudnienia niepełnosprawnych w sektorze publicznym oraz zdobywanie przez nich doświadczenia zawodowego.
Dla ludzi z niepełnosprawnością praca jest nie tylko drogą usamodzielnienia ekonomicznego i poprawy warunków bytu, ale także zasadniczym sposobem integracji z otoczeniem. W Polsce jednak, zdecydowana większość osób niepełnosprawnych pozostaje poza rynkiem pracy i jest to zjawisko występujące od lat. Liczba osób niepełnosprawnych w tzw. ekonomicznym wieku produkcyjnym (18 – 59 lat dla kobiet i 18-64 lat dla mężczyzn) w 2017 roku wynosiła 1 680 tys., co stanowiło 7,1 proc. wszystkich osób w wieku produkcyjnym. Odsetek biernych zawodowo wśród osób niepełnosprawnych wynosił aż 71 proc. (1 194,5 tys.). W 2017 r. wskaźnik zatrudnienia osób niepełnosprawnych w wieku produkcyjnym wyniósł zaledwie 26,3 proc.