47,5 miliarda juanów dochodów z turystyki wskazuje na ożywienie gospodarcze w Chinach

Tegoroczny długi majowy weekend w Chinach, który przypadł w okresie po skutecznej kontroli epidemii koronawirusa, wywołał ożywienie w turystyce i konsumpcji. Według danych opublikowanych przez Ministerstwo Kultury i Turystyki Chin, szacuje się, 115 milionów osób w Chinach podróżowało podczas niedawnej majówki. Dochody z turystyki krajowej w tym czasie osiągnęły 47,56 miliarda juanów. Statystyki w wielu miejscach wykazały również, że przepływ konsumentów w tym okresie wykazywał wyraźny trend wzrostowy.

Był to pierwszy długi weekend po skutecznym ograniczeniu rozprzestrzeniania się epidemii koronawirusa. Wzrost turystyki przewyższył oczekiwania, co potwierdziło prognozę międzynarodowych ekonomistów, że wpływ epidemii jest krótkotrwały, a silny popyt konsumpcyjny Chińczyków promuje chińską gospodarkę do jej ożywienia.
Z raportu Ctrip na temat ożywienia rynku turystycznego wynika, że podczas tegorocznej majówki młodzi Chińczycy stali się główną siłą napędzającą tę branże. Są to głównie młodzi urodzeni w latach 90. oraz w wieku milenijnym. Najpopularniejszym celem ich podróży było Jiuzhaigou – światowe dziedzictwo przyrodnicze i pierwszy rezerwat przyrody w Chinach, miasto Chengdu i Zhangjiajie czyli pierwszy narodowy park leśny w Chinach, który został wpisany na Listę Światowego Dziedzictwa Naturalnego UNESCO.
W Pekinie liczba turystów, odwiedzających najważniejsze zabytki stolicy, jest oczywiście mniejsza niż podczas długiego weekendu w poprzednich latach. Nie wielu odwiedzających odnotowano na przykład na odcinku Wielkiego Muru w Mutianyu. Widać efekty surowej restrykcji w ograniczeniu liczby turystów w celu zapobiegania epidemiom.
Dochody z turystyki krajowej w czasie majówki w wysokości 47,56 miliarda juanów stanowią około 40 proc. w porównaniu z majówką w 2019 roku. Z powodu epidemii liczba turystów krajowych podczas w tym okresie została zmniejszona w porównaniu z rokiem poprzednim, w którym wyniosła 195 milionów. Niemniej jednak specjaliści z branży są zdania, że wzrost przekroczył oczekiwania, a zaufanie do konsumpcji turystycznej rośnie.
Odnotowano także wzrost konsumpcji w sklepach. Podczas długiego weekendu sprzedaż w wielu centrach handlowych w Wuhanie, mieście najbardziej dotkniętym koronawirusem, osiągnęła poziom sprzed wybuchu epidemii. W Szanghaju zainaugurowano „Święto wielkiej sprzedaży”, podczas którego w zaledwie 18 godzin łączna wartość rachunków przekroczyła 10 miliardów juanów. To pokazuje silną siłę konsumpcyjną Chińczyków.
Raport Alibaba na temat konsumpcji podczas majówki 2020 roku pokazuje, że towary związane z życiem rodzinnym stały się głównym przedmiotem konsumpcji. Dane Taobao i Tmall pokazują, że od 1 do 3 maja sprzedaż AGD i sprzętów kuchennych wzrosła o 196 proc. i 89 proc. rok do roku, a materiały do remontu domu i sprzęt oświetleniowy wzrosły odpowiednio o 101 proc. i 53 proc.
Należy zauważyć, że walki z koronawirusem w Hubei i Wuhanie osiągnęły znaczące sukcesy, a chińskie działania w zakresie zapobiegania i kontroli epidemii uzyskały ważne rezultaty strategiczne. Była to przesłanka do bezpiecznego rozpoczęcia podróży przez Chińczyków podczas długiego majowego weekendu. W ciągu ostatnich trzech miesięcy chiński rząd i chińska partia rządząca działały skutecznie. Dziesiątki tysięcy personelu medycznego podjęły ciężkie wysiłki, a 1,4 miliarda Chińczyków świadomie przestrzegało obostrzeń podczas epidemii. Dzięki temu Chiny były krajem na świecie, który najwcześniej zareagował na koronawirusa i wyszedł z epidemii. Od 2 maja, gdy Wuhan obniżył stopień alarmowy, wszystkie prowincje w Chinach mają stopień reagowania kryzysowego na poziomie 2 lub niżej. Dzięki własnym wysiłkom Chińczycy mogli wyjść z domu i udać się na wycieczki.
Wznowienie pracy i produkcji chińskich przedsiębiorstw nadal postępuje, a coraz więcej chińskich fabryk zaczęło działać, co stanowi silną odpowiedź na argument, że chińska gospodarka upadła. Jako kraj, który od wielu lat przyczynia się do prawie 30 proc. wzrostu gospodarczego na świecie, Chiny skutecznie ograniczają epidemię i przyspieszają powrót do pracy i produkcji, co dodaje wiarę oraz siłę napędową do wznowienia gospodarki światowej.
Wyniki konsumpcji turystycznej podczas majówki pokazują, że epidemia nie wpłynęła zasadniczo na popyt w Chinach.
Można powiedzieć, że Chiny przeszły „wielki sprawdzian”, a wyniki testu pozwoliły również władzom i mieszkańcom na zmniejszenie obawy o powrót epidemii. W przyszłości Chiny mogą korzystać z doświadczeń związanych z majówką i zgodnie z wymogami zapobiegania i kontroli epidemii, stopniowo promować dalsze uwolnienie turystyki i powiązanych branż.

Miasto z białego kamienia

Nie można powiedzieć, aby „askolipiczeni” kochali rzymian, ani dziś, ani wieki temu. Gdyby mogli, pewnie strzelaliby do nich z pestek smażonych oliwek, widząc, że pociski żołędziowe leżą w muzeum. Ciekawi ludzie – dumni ze swoich korzeni i tradycji, kochający muzykę oraz zabawę, gościnni, pracowici i bardzo sympatyczni.

„Quando Ascoli era Ascoli, Roma era pascoli” czyli „Kiedy Ascoli była Ascoli, Rzym był pastwiskiem” – tak chyba można trafnie przetłumaczyć to askolipiczeńskie powiedzenie, którego przyznam się, że nie znałam, tak jak zresztą tego fantastycznego miasta w regionie Marche, w centralnych Włoszech.

Askolani i Piceni

Ascoli ma długą historię. Pierwsze siedziby ludzkie istniały tu już w epoce kamiennej, około 3000 lat temu. Wtedy rzymski Palatyn, a zwłaszcza jego podnóże, było bagnistym nieużytkiem.
Istnieje wiele legend dotyczących powstania tej „białej perły centralnych Włoch”. Według niektórych przekazów pierwsi mieszkańcy Ascoli wywodzą się od Pelazgów, którzy przybyli z Grecji i zamieszkali na wybrzeżach Morza Adriatyckiego, łącząc się z ludnością autochtoniczną, i zakładając pierwszą osadę. Nazwa Ascoli prawdopodobnie pochodzi od imienia króla Aesisa. A skąd nazwa Piceno? Picenum wzięło się od dzięcioła, zwanego po łacinie picus. W VIII wieku p.n.e., grupy Sabinów wyemigrowały z Lacjum do Marchi, śledząc świętego ptaka – zielonego dzięcioła, podczas obchodów ver sacrum (Świętej Wiosny). Nazywano ich Picenami. Choć już na kamiennej mapie Tabula Peutingeriana z drugiej połowy I wieku p.n.e., pokazującej wojenne połączenia drogowe Imperium Rzymskiego (uważanej za pierwszą starożytną „mapę turystyczną”), zaznaczono Asculum Picenum, to nazwę miasta Ascoli Piceno przyjęto i zaczęto stosować dopiero po zjednoczeniu Włoch, w 1862 roku, by połączyć wreszcie Askolanów i Piczenów.
Ale dlaczego mieszkańcy Ascoli Piceno tak nie lubią rzymian? W III wieku p.n.e. starożytne Asculum zawarło przymierze z Rzymem, stając się częścią Republiki, ale z dużą autonomią. W tamte rejony wiodła Via Salaria, którą transportowano sól – towar równie cenny jak złoto. Bycie poddanymi Rzymu nie było jednak nigdy łatwe, nawet w czasach republikańskich. W latach 91-88 p.n.e., podczas wojny italskiej, Asculum zbuntowało się przeciwko Romie. Na jego pogrom został wysłany konsul Gnejusz Pompejusz Strabon, który po długim oblężeniu pokonał rebelię, miasto zrównał z ziemią a buntowników ukarał okrutną śmiercią. Podczas słynnej bitwy pod Asculum (89 p.n.e.) obie strony strzelały do siebie z proc. Na pociskach wielkości żołędzi, zwanymi glandes i zrobionymi z kamienia, ołowiu lub stopu miedzi, których używano w wojnie skonfederowanych państw Italików z siłami Republiki Rzymskiej były wyryte różne napisy propagandowe. Ich miotaniem zajmowały się specjalne oddziały zwane frombolieri. Zdaje się, że „SMS-y” puszczane z proc do wrogów przez Askolanów i Piczenów były niezwykle czułe: obelgi z podtekstami seksualnymi, wyzwiska, przekleństwa i życzenia, aby piorun ich trafił szybciej niż glandes.

Miasto stu wież

Walorem Ascoli było zawsze jego położenie w widłach dwóch rzek: Tronto i Castellano. To czyniło z tego miejsca naturalną twierdzę, otoczoną wodą z trzech stron. Rzymianie odbudowali miasto otaczając je murami i nadając mu nazwę Asculum Picenum. Po upadku Imperium Rzymskiego, Ascoli przeżyło najazdy barbarzyńców, dominację Longobardów i Franków. W 578 roku stało się częścią Księstwa Spoleto. Później, tak jak większość miast Italii środkowej brało udział w bratobójczych walkach pomiędzy gwelfami i gibelinami, oraz w sporze o inwestyturę. W 1181 roku uzyskało status Wolnej Komuny.
W średniowieczu, panoramę miasta zdominował las wież wzniesionych przez zamożne rody i świadczące o ich potędze. Nie był to wyjątek – wiele włoskich miast na przełomie XI i XIII wieku wyglądało jak dżungla wieżowców, Ascoli jednak pod tym względem naprawdę imponowało. Wież było aż, dwieście ale cesarz Fryderyk II, który zdobył miasto kazał wyburzyć ich połowę, resztę przebudowano w epoce Odrodzenia w pałace, kilka jednak ostało się po dziś dzień i nadal robi ogromne wrażenie. Zmierzch wieków średnich był ciężki dla Ascoli: walki bratobójcze, krwawa dominacja feudalna, terror, kryzys ekonomiczny, epidemie i w końcu poddanie się Państwu Kościelnemu.

Biała perła Italii centralnej

Ascoli Piceno zawdzięcza tę nazwę swojej niezwykłej, monumentalnej architekturze. Choć w zabytkowym centrum przeplatają się różne style architektoniczne: romański, gotycki, renesansowy i barokowy, wszystkie budowle są z trawertynu, zwanego też egipskim alabastrem. Ten kamień nadaje budynkom nietypową fakturę i kolor: kremowa biel. Przyglądając się kamiennym fasadom można podziwiać bogactwo detali zdobiących bramy, drzwi, okna i wykusze: płaskorzeźby, elementy geometryczne, roślinne i zoomorficzne, kariatydy, maszkarony. Wąskie, ciasno zabudowane uliczki nazywają się rua.
Plac Arringo, który już w starożytności był sercem miasta, gdyż tu pod Katedrą św. Emidiusza znajdują się fragmenty rzymskiej bazyliki i forum, nadal pełni funkcję reprezentacyjną oraz religijno-polityczno-administracyjną. Fasada Katedry zrealizowana przez Cola dell’Amatrice w pierwszej połowie XVI wieku, czyni z tej świątyni ciekawy przykład włoskiej architektury gotycko-renesansowej. W środku można podziwiać Poliptyk św. Emidiusza Carlo Crivellego oraz kryptę patrona Ascoli. Obok katedry wznosi się trzynastowieczne Babtysterium Św. Jana. Na tym placu znajduje się też Pałac Biskupów i Pałac Arengo, gdzie mieszczą się niektóre biura urzędu miasta oraz pinakoteka miejska.
Mieszkańcy Ascoli Piceno kochają jednak bardziej drugi – Piazza del Popolo czyli Plac Ludu. Tu znajduje się wspaniały Pałac Kapitanów Ludu, romańsko-gotycki kościół św. Franciszka i renesansowe pałace z eleganckimi portykami. Jedną z głównych atrakcji placu jest historyczna Caffè Meletti, założona w 1870 roku i przechodząca w linii rodzinnej na kolejnych spadkobierców. Rodzina Meletti od 150 lat produkuje słynną i bardzo smakowitą wódkę anyżową – Anisetta. Pije się ją jak wodę…
Wieczorami Plac Ludu tętni zawsze życiem. Weseli, gościnni, sympatyczni i prospołeczni „askolipiceni” schodzą się tu by poplotkować przy smażonych oliwkach o życiu miasta i przygotowaniach do corocznego turnieju rycerskiego.
W mieście znajdują się również dwa historyczne teatry Ventidio Basso i Filarmonici.

Quintana, św. Emidiusz i smażone oliwki

W lipcu i sierpniu Ascoli Piceno oferuje niesamowitą atrakcję – turniej rycerski w kostiumach historycznych, noszący nazwę Giostra della Quintana, o którym mówi się zwyczajnie Quintana.
Turniej rozpoczyna barwny pochód, w którym bierze udział blisko 1500 mieszkańców miasta ubranych w stroje z epoki i przemierzających pieszo, a także konno najważniejsze place i ulice. W gorące letnie dni jest to nie lada wyzwanie, ale udział w tym niezwykłym przedstawieniu jest prestiżowy, a także kosztowny. Później odbywa się konny turniej w zbrojach rycerskich. Każda z dzielnic miasta, zwana sestiere, wystawia do niego swojego zawodnika, który ćwiczy przez cały rok, gdyż zawody wymagają dużej sprawności fizycznej i umiejętności jeździeckich. Nagrodą jest malowany proporzec. Quintana to nie festiwal dla turystów, lecz autentyczne i ważne przeżycie dla mieszkańców, którzy tak okazują dumę ze swojej tradycji i korzeni.
W pierwszą niedzielę sierpnia, będącą kulminacją turnieju, obchodzi się również święto patrona Ascoli Piceno – męczennika Emidiusza. Pochodził on z Trewiru w Niemczech, gdzie urodził się jako poganin w 273 roku. Był pięknym, niebieskookim młodzieńcem żarliwej wiary, który przyjął chrzest w Rzymie i z woli papieża Marcelina został wysłany do Asculum, aby nawracać w trudnych czasach prześladowań chrześcijan za cesarza Domicjana. Legenda głosi, że gdy dotykał murów świątyń pogańskich waliły się one na skutek trzęsienia ziemi. Przybywszy do Asculum, którego stał się pierwszym biskupem, Emidiusz został uznany za nowe wcielenie boga Eskulapa. Ponieważ odmówił złożenia ofiar rzymskim bóstwom i pojęcia za żonę córki gubernatora Polimiusza, ten kazał go ściąć (w 303 lub 309 roku). Według innej legendy, Emidiusz po śmierci wziął własną głowę i udał się do oratorium, gdzie został pochowany. Z tego powodu w ikonografii hagiograficznej jest przedstawiany również jako kefaloforia.
Po trzęsieniu ziemi, które w 1703 roku nawiedziło Marche i szczęśliwie nie wyrządziło większych szkód w Ascoli, biskup Emidiusz został uznany za patrona miasta chroniącego przed katastrofami sejsmicznymi. Za takiego jest też uznawany w wielu innych miejscach świata.
Oprócz Quintany i św. Emidiusza, Ascoli Piceno słynie jeszcze z innej specjalności: olive ascolane – czyli drylowane, faszerowane mięsem i smażone w panierce zielone oliwki z Ascoli. Niebo w gębie… Ten specjalny typ oliwek Ascolana Tenera, był znany w starożytności. Są naprawdę przepyszne i stanowią podstawę całej gamy przysmaków smażonych we frytkownicach i serwowanych jako przystawki: oliwki faszerowane truflami, kapary, ser, kawałki mięsa, krokiety i ostatnio coraz bardziej modne oliwki wegetariańskie i wegańskie. Włosi nazywają te specjały: frittura mista. Był to starożytny street food, jadany już 2500 lat temu.
Choć Marche są jeszcze stosunkowo mało znane pod względem turystycznym, mają wiele do zaoferowania: piękne miasta i pejzaże, przepyszne jedzenie, wspaniałe wino, kultura. Dziś są nazywane „nową Toskanią”. Warto więc odwiedzić ten region Włoch.

Skarbiec sztuki na pustyni – groty świątynne w Dunhuangu

Groty świątynne Mogao, znajdujące się 25 km od miasta Dunhuang, to największe skupisko zabytków sztuki naskalnej, jakie zachowane jest dziś na świecie. Malowidła ścienne obejmują 45 tys. metrów kwadratowych powierzchni, a ilość rzeźb przekracza 2415 sztuk.

Powstanie Dunhuang datuje się na ponad 2 tysiące lat. Miasto położone jest w prowincji Gansu – jednej z prowincji północno-zachodnich Chin, na zachodnim odcinku lewobrzeżnego koryta Rzeki Żółtej, gdzie dawniej przebiegał Jedwabny Szlak. Był to węzłowy punkt komunikacji lądowej dawnych Chin z Zachodem, w dziedzinie polityki, gospodarki i kultury. To tędy przebiegała droga Xuan Zang (602-664 lata n.e.) – wybitnego chińskiego kapłana z dynastii Tang, który udał się do Indii by studiować księgi buddyjskie. Po powrocie do kraju, przez 19 lat pracował nad ich przekładem i interpretacją. W mieście tym gościł również znany włoski podróżnik Marco Polo.
Groty Mogao powstały w okresie szerokiego rozpowszechnienia buddyzmu w Chinach. Według badań, rozpoczęcie ich drążenia w skale datuje się na rok 366 n.e. Inicjatorem był mnich Yue Zun. Budowa trwała około 1000 lat, przechodząc przez dynastie Tang, Song i kolejne – w sumie przez okres panowania 10 dynastii. Zachowane 492 groty pochodzą z różnych okresów historycznych. Mogao to największe spośród trzech skupisko grot świątynnych w Chinach, pozostałe dwie to Yungang w prowincji Shangxi i Longmen w prowincji Henan.
Groty wydrążone są w ścianach skalnych tysiącmetrowego urwiska u podnóża góry Mingsha. Układają się one gęsto na pięciu poziomach, przypominając z dal pszczeli ul. Skały urwiska góry Mingsha ukształtowały się w wyniku scementowania drobnoziarnistych cząsteczek mineralnych i piasku, dlatego trudno w nich rzeźbić.
Mistrzowie dłuta z tamtych czasów dostosowując się do warunków geologicznych wykonywali swoje dzieła metodami farbowanej rzeźby z gliny oraz kolorowego malarstwa na glinianym tynku. Stworzyli w ten sposób sztuki plastyczne zupełnie inne aniżeli rzeźbiarstwo kamienne, jakie spotyka się w innych podobnych grotach. Sztuki te odznaczają się subtelnością formy i przepychem kolorów. Do kolorowania malarze ci używali farb pochodzenia mineralnego, a klimat w okolicy Dunhuang jest bardzo suchy. Te sprzyjające warunki sprawiły, że liczne dzieła malarstwa ściennego i kolorowej rzeźby glinianej przetrwały tysiącletnie przemiany geologiczne i do dziś zachowują całą gamę swych barw, jakby były świeżo wykonane.
Kiedy podejdzie się blisko, można zobaczyć już od korytarza wejściowego, że na czterech ścianach i na samym sklepieniu groty, dosłownie wszędzie są malowane obrazy i wzory. Wraz z nimi rzucają się w oczy siedzące i stojące na ołtarzach kolorowe posągi. To zdumiewające piękno. Odwiedzając kolejne groty z kolejnych okresów historycznych można zauważyć zmiany w samym formowaniu przestrzeni, a także w warstwie treści i stylu artystycznego dzieł malarskich i rzeźbiarskich.
W okresie Dynastii Północnych (356-581 n.e.) głównymi motywami malowideł ściennych były różnorodne opowieści z mitologii buddyjskiej. Zawiłe, nieraz fantastyczne wątki, przedstawione są przez malarzy z wielką inwencją na jednym lub cyklu obrazów. Na tych obrazach centralne miejsce zajmują postacie ludzkie. Natomiast budowle, góry, drzewa i inne elementy służące jako tło obrazu mają rozmiary proporcjonalnie mniejsze w stosunku do postaci. „Większy człowiek niż góra” – to jedna z cech charakterystycznych kompozycji ówczesnego malarstwa chińskiego. Tu postacie ludzkie pełne są delikatności i gracji, cechują je wykwintność i elegancja, tam zaś wybija się wyraz czerstwości i tężyzny, naturalnej prostoty i krzepkiego zdrowia. U innych znów, uwydatnia się niekrzesany i prostolinijny charakter, tak że dają nam poczuć swoisty smak artystyczny.
W okresie dynastii Sui i Tang (581-907 n.e.) nastąpiło ponowne zjednoczenie kraju, podzielonego przedtem na dwie części – południową i północną. Był to również okres rozkwitu sztuki naskalnej w grotach Mogao. Z tego okresu zachowało się do naszych czasów około 300 grot, czyli 3/5 całego kompleksu.
Wielki pisarz chiński Lu Xun użył słowa „wspaniałość” na określenie chińskiego malarstwa buddyjskiego dynastii Tang. Tangowskie malowidła ścienne uwolniły się całkowicie od ponurych, często makabrycznych nastrojów dzieł Dynastii Północnych. Główne dzieła z tego okresu to obrazy o tematyce zaczerpniętej z ksiąg buddyjskich. Malarze ówcześni swoją twórczą pracą „przemienili” teksty ksiąg religijnych w obrazy, którymi wypełnili ściany grot. Artyści w okazałych kompozycjach i bogatych barwach utrwalili na ścianach wspaniałe altany, tarasy, pawilony, wieże oraz postacie ludzi w przeróżnych pozach i minach, tworząc mnóstwo uroczych, powabnych obrazów. Dzięki bogatej wyobraźni, za pomocą kilku falujących wstążek i kształtnych zarysów ciała, malarze ci potrafili stworzyć wiele zwiewnych, pełnych wdzięku i piękna tańczących postaci tzw. „latających bogiń”, które świadczą o osobliwej oryginalności artyzmu.
Obrazy ścienne z epoki Pieciu Dynastii (907-960 n.e.) i późniejszych okresów ustępują w pewnej mierze dziełom tangowskim pod względem wartości artystycznej. Nie brakuje jednak wspaniałych dzieł, do których należą m.in. znajdujący się w grocie nr 98 trzymetrowej wysokości potret Li Shengtian – króla państwa Yutian (zachodniego sąsiada starożytnych Chin) oraz „Pejzaż Wutaishan” w grocie nr 61 z dynastii Song. Ten drugi obraz ma 5 metrów wysokości, 13.5 metrów szerokości, a więc ponad 60 metrów kwadratowych powierzchni. Jest to największy obraz na terenie grot Mogao, przedstawiający krajobraz okolicy góry Wutaishan z lotu ptaka. Na obrazie świątynie różnej wielkości porozrzucane są jak gwiazdozbiory na niebie, to ponad 170 różnych budowli, gdzie tło stanowią sceny z podróży lub pracy.
Kolorowe rzeźbiarstwo w glinie w Dunhuangu słynie na równi z malarstwem ściennym. I w tej sztuce najlepsze dzieła pochodzą z okresu Tang. Mamy tu np. Buddę – glinianą rzeźbę na kamiennym szkielecie o wysokości 33 metrów, a także przedstawienie bodhisattwy naturalnego wzrostu człowieka i maleńkie bożki kilkunastocentymetrowej wysokości. Wszystkie one są tak misternie wykonane, że jakby życia nabrały.
Groty dunhuańskie nie tylko pozwalają ludziom poczuć piękno sztuki, ale także są zapisem scen z życia społeczeństwa poszczególnych okresów historycznych i ludzi różnych warstw społecznych. Dzięki temu odwiedzający mogą poznać pracą produkcyjną, środki lokomocji, architekturę, stroje i kostiumy, sceny z działań wojennych, ceremonie pogrzebu czy wesela, występy piesni i tańca, przedstawienia teatralne i cyrkowe oraz żywe sceny przyjaznych kontaktów Chin z innymi narodami. Taka bogata, cenna, obrazowa dokumentacja historyczna, której udzielają groty Mogao, przyciąga uwagę historyków, archeologów i innych specjalistów z zakresu historii sztuki pięknej, historii rozwoju religii, a także wielu turystów z Chin i z innych krajów.

Rośnie turystyczna atrakcyjność Polski

Niedostatek odpowiedniej infrastruktury oraz walorów naturalnych i kulturowych naszego kraju, z powodzeniem nadrabiamy coraz lepszymi rozwiązaniami organizacyjnymi sprzyjającymi turystyce.

Niedawno został opublikowany, jak co roku od ponad 10 lat, raport Grupy Badawczej Światowego Forum Ekonomicznego poświęcony konkurencyjności w turystyce oraz związany z nim ranking 2019. W rankingu tym Polska zajęła 42. miejsce, z wartością indeksu wynoszącą 4,2.
Indeks ten służy jako kryterium do klasyfikowania krajów według ogólnego poziomu konkurencyjności warunków w turystyce (Tourism & Travel Competitiveness Index) w danym momencie.
Jest on obliczany obecnie dla 140 krajów. W opracowaniu indeksu i raportu brali udział przedstawiciele Narodowego Banku Polskiego z departamentu Analiz Ekonomicznych.
Indeks ma charakter złożony i składa się z czterech subindeksów, a każdy z nich z kilkunastu wskaźników. Łącznie jest to 90 szczegółowych wskaźników oceniających (proszę sobie wyobrazić tablicę z 140 krajami i 90 kolumnami wskaźników).
Te cztery subindeksy, które składają się na podstawowy Indeks TTCI to:
1. Środowisko (otoczenie)
sprzyjające turystyce.
2. Polityka na rzecz rozwoju
turystyki.
3. Infrastruktura turystyczna.
4. Zasoby naturalne i kulturalne turystyki.

Czołówka rankingu TTCI to: Hiszpania, Francja, Niemcy, Japonia i USA.
Wartość indeksu konkurencyjności warunków w turystyce dla Hiszpanii i pierwszych czterech krajów wynosi 5,4, a dla Polski (zajmujemy 42 miejsce): 4,2. Taki jest obecnie nasz dystans do najlepszych.
Średnia wartość indeksu dla Europy wynosi 4,3, czyli znajdujemy się lekko poniżej średniej i lokujemy się na 24. miejscu wśród krajów Starego Konstynentu.
Ostatnie – 140. miejsce zajmuje Jemen z wartością Indeksu 2,4. Spośród największych państw świata Chiny zajmują 13. miejsce a Rosja – 39, czyli przed nami.
Wśród nowych członków Unii Europejskiej przed nami są zaś: Chorwacja (27 miejsce z wartością indeksu 4,5), Słowenia (36) oraz Czechy (38).
Miejsca za nami zajmują m.in. pozostałe nowe kraje UE: Bułgaria (45), Estonia (46), Węgry (48), Łotwa (53), Rumunia (56), Litwa (59), Słowacja (60 z wartością indeksu 4,0).
Poprawa wartości ogólnego indeksu oraz pozycji Polski w rankingu 2019, w porównaniu z rokiem 2017 wystąpiła we wszystkich czterech subindeksach. W pierwszym z nich (otoczenie sprzyjające turystyce) oceny są znacznie powyżej poziomu ogólnego indeksu dla Polski, zaś w drugim (polityka sprzyjająca turystyce) także są wysokie. Słabsze są natomiast w pozostałych dwóch subindeksach (infrastruktura i zasoby turystyki).
Pokazując sytuację w przekroju czasowym warto stwierdzić, że w latach 2011-2018 Polska zajmowała odpowiednio: 49 miejsce w 2011 r., w 2015 r. – 47., w 2017 – 46. i wreszcie w 2019 r. – 42 miejsce. Tendencja jest zatem wyraźnie wzrostowa.
Indeks i pełny raport można znaleźć: www.reports.weforum.org//ttcr
W ubiegłym roku, według Światowej Organizacji Turystyki (UNWTO), w podróż wybrało się 1,4 mld osób. Prognoza do 2030 r. przewiduje, że liczba turystów osiągnie wtedy 1,8 mld.