Domagamy się wzrostu płacy minimalnej!

Rada OPZZ województwa mazowieckiego krytycznie ocenia decyzję rządu, aby płaca minimalna w przyszłym roku wynosiła zaledwie 2250 zł brutto, czyli 1634 zł netto. To kwota, która nie pozwala na zaspokojenie podstawowych potrzeb pracowników i nie wychodzi naprzeciw ich oczekiwaniom. W Polsce wciąż wielu pracowników żyje w biedzie i naszym zdaniem wzrost wynagrodzeń powinien być jednym ze strategicznych celów rządu. Niestety wciąż nie ma dobrej zmiany na rynku pracy. Dotyczy to tak płacy minimalnej, jak płac w budżetówce.
Od wielu miesięcy trwa rządowa propaganda sukcesu, kolejni ministrowie powtarzają, że gospodarka i rynek pracy są w świetnej kondycji, a tymczasem władza zdecydowała się na niewielki wzrost minimalnego wynagrodzenia. Płaca minimalna w stosunku do średniej w przyszłym roku nie tylko nie ma wzrosnąć, ale wręcz spadnie. PiS przez wiele lat obiecywał, że zgadza się z nami, że płaca minimalna powinna stanowić co najmniej 50 proc. średniego wynagrodzenia, tymczasem nie robi nic, aby dotrzymać słowa. My od wielu lat powtarzamy: płaca minimalna powinna wynosić co najmniej 50 proc. średniego wynagrodzenia. Dlatego domagamy się, aby w przyszłym roku płaca minimalna wynosiła przynajmniej 2383 zł brutto.
Zauważamy też, że odkąd weszła w życie minimalna płaca godzinowa, wielu pracodawców łamie przepisy i płaci niższe stawki od tych przewidzianych w ustawie. Na dodatek rząd przeforsował ustawę o pracy sezonowej, zgodnie z którą pracowników sezonowych nie dotyczy płaca minimalna – mogą więc być w świetle prawa dowolnie wyzyskiwani i zarabiać 1-2 zł za godzinę pracy. W związku z powyższym domagamy się podjęcia bardziej stanowczych działań na rzecz przestrzegania ustawy o minimalnej płacy godzinowej i objęcia nią całego rynku pracy.
Jednocześnie jesteśmy zbulwersowani arogancją władzy, która twierdzi, że nie może bardziej podnieść minimalnego wynagrodzenia, a w tym samym czasie sama sobie wypłaca milionowe premie, nagrody i dodatki. Jednocześnie traktuje nas jako związki gorszego sortu i kluczowe wskaźniki budżetowe negocjuje tylko z podporządkowaną jej Solidarnością. To nie jest dobra zmiana.

Głos lewicy

Pyton: fakty i mity

Dr Robert Maślak, biolog z Partii Razem, rozwiewa na Facebooku lęki związane z doniesieniami o grasującej po Polsce bestii:
Dlaczego ostrzeżenia o pytonie tygrysim z serii „wąż jest głodny i agresywny” i straszenie pytonem jest absurdalne? Kilka faktów:
– pytony zjadają ludzi
W czerwcu można było przeczytać w światowych mediach o pytonie, który pożarł kobietę w Indonezji. O pytonach pożerających ludzi czytamy dlatego, że są to skrajnie rzadkie przypadki, większość z nich okazuje się fake newsami (choć ten z czerwca wydaje się autentyczny). Dotyczy zresztą pytona siatkowego, nie tygrysiego, który ma być nad Wisłą. Mniej emocji w mediach sprawia np. fakt, że w Azji rocznie umiera ok. 20 tys. osób z powodu ukąszeń jadowitych gatunków węży niż każdy, nawet spreparowany, przypadek pożarcia przez pytona. Niewątpliwie dużo łatwiej mieć rzadką skali świata chorobę lub wygrać w lotto niż zginąć w objęciach węża. Nad Wisłą znacznie łatwiej pokaleczyć się o szklane butelki, zostać pogryzionym przez psa lub dostać w głowę od kibola.
– „Pyton jest głodny i agresywny”
Ostrzeżenie, że wąż jest agresywny i głodny jest absurdalne, bo na ten temat nic nie wiadomo. Pyton tygrysi tej wielkości bez negatywnych dla zdrowia skutków przeżywa co najmniej półtora roku bez posiłku! Niektóre osobniki w hodowli same robią sobie roczne głodówki.
– Pogoda jaka ma nastąpić nie sprzyja polowaniom pytona, 12-15 w nocy i 20-24 w dzień, do tego kilkanaście stopni w wodzie, to dla pytona nie są warunki optymalne. Do dobrego trawienia potrzebuje trochę więcej ciepła. Nie można wykluczyć, że zapoluje, ale raczej będzie próbował znaleźć szczura, kaczkę, zająca. Oczywiście puszczony samopas pies też może być celem, jeśli wejdzie w trawę, gdzie pyton się schowa, ale tutaj także prawdopodobieństwo jest skrajnie małe. To naprawdę nie jest tak, że w miejscach naturalnego występowania ludzie nie mają psów, bo wszystkie pożerają pytony.
– jak zachowuje się pyton? Siedzi ukryty w wysokiej trawie lub jakiejś jamie. Jeśli jest słońce, to próbuje się wygrzewać. Jeśli chce polować, to albo powoli pełza szukając ofiary albo zasadza się w miejscu, gdzie takie ofiary może spotkać.
Nie, nie biega za psem lub człowiekiem na odległość 30 metrów, aby go dopaść.
Reasumując: panika w mediach, histeryczne wypowiedzi tak jakbyśmy mieli do czynienia z tygrysem, są nieuzasadnione. Istnieje realne niebezpieczeństwo, wtedy gdyby ktoś aktywnie drażnił węża lub przypadkowo znalazł się bezpośrednio w zasięgu jego pyska. Wtedy jest duże ryzyko pokąsania, za którym, ale rzadko, może pójść owijanie się pytona wokół ciała. Dlatego jedynym ostrzeżeniem, jakie jest uzasadnione, to nie zbliżać się do zauważonego pytona, ani go nie drażnić. Trzymać się kilka metrów od niego.
Jeśli naprawdę istnieje, to warto to odłowić, inaczej we wrześniu lub październiku przestanie się poruszać i po kilku tygodniach zginie wskutek niskiej temperatury.
TO JEST akcja ratowania węża, a nie mieszkańców przed wężem.

 

Związki zawodowe otwarte dla wszystkich

Senat uchwalił nowelizację ustawy, w myśl której pracownicy zatrudnieni na podstawie umów cywilnoprawnych będą mogli tworzyć i wstępować do związków zawodowych.
Za przyjęciem nowelizacji głosowało 58 senatorów, 15 było przeciw, 11 wstrzymało się od głosu. Projekt nowelizacji ustawy o związkach zawodowych został przygotowany przez Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, a sama ustawa wejdzie w życie w wydłużonym przez Senat okresie, to jest 1 stycznia 2019 roku. Czekamy teraz na podpis Prezydenta.
To wielki sukces Ogólnopolskiego Porozumienia Związków Zawodowych! Po trzech latach batalii o prawo do zrzeszania się wszystkich zatrudnionych, nowelizacja ustawy o związkach zawodowych wejdzie w życie! Sposób zatrudnienia przestanie mieć znaczenie. Już od przyszłego roku wszystkie osoby wykonujące pracę zarobkową będą mogły zakładać i wstępować do związków zawodowych. Info z opzz.org.pl

OPZZ: nowa kadencja

18 czerwca odbyło się pierwsze posiedzenie Prezydium OPZZ w kadencji 2018 – 2022.

 

Przewodniczący OPZZ poinformował zebranych o działaniach podjętych przez kierownictwo i Biuro OPZZ od ostatniego posiedzenia Prezydium (18 kwietnia br.). Jan Guz przedstawił także informację o zmianach w składzie organów statutowych OPZZ kadencji 2018 – 2022.
Następnie omówiono przebieg prac Rady Dialogu Społecznego i jej zespołów problemowych.
Wiceprzewodnicząca OPZZ, Wiesława Taranowska zapoznała Prezydium ze stanem prac nad:
• weryfikacją kwot kryteriów dochodowych z pomocy społecznej i wysokością kwot zasiłków rodzinnych oraz wysokością świadczeń rodzinnych;
• rządowym projektem ustawy o pracowniczych planach kapitałowych.
Jan Guz i Norbert Kusiak, dyrektor Wydziału Polityki Gospodarczej, omówili założenia do projektu budżetu państwa na rok 2019 przedstawione przez stronę rządową i propozycję wzrostu wynagrodzeń w państwowej sferze budżetowej na rok 2019 oraz propozycję wysokości minimalnego wynagrodzenia za pracę w 2019 r.
Wiceprzewodniczący Andrzej Radzikowski i Paweł Śmigielski, dyrektor Wydziału Prawno – Interwencyjnego, powiedzieli o przyjętej przez Sejm RP ustawie o zmianie ustawy o związkach zawodowych i jej konsekwencjach dla działalności związków zawodowych.
Prezydium OPZZ podjęło uchwałę w sprawie przyjęcia do OPZZ Zakładowego Związku Zawodowego Pracowników Narodowego Instytutu Leków w Warszawie.
Prezydium przyjęło ponadto informacje o:
• propozycji przystąpienia OPZZ do Partnerstwa na rzecz celów zrównoważonego rozwoju Agendy ONZ 2030;
• rozmowach przewodniczącego OPZZ z kierownictwami SLD, Partii Razem i PSL o wyborach samorządowych, inicjatywie skrócenia czasu pracy z 40 do 25 godzin, inicjatywie „Godzina dla rodziny;
• inicjatywie OPZZ zwiększenia urlopu z 26 do 32 dni.

Ukryty strajk w LOT

Kolejna odsłona sporu w polu PLL LOT. Represjonowani przez zarząd spółki związkowcy nie dają za wygraną. Międzyzakładowy Komitet Strajkowy zadecydował o rozpoczęciu strajku włoskiego, polegającego na „skrupulatnym przestrzeganiu procedur bezpieczeństwa”. Akcja ma trwać tak długo, aż uchylone zostanie skandaliczne orzeczenie Sądu Okręgowego w Warszawie, którzy tuż przed majówką zakazał związkowcom przeprowadzenia strajku.

„Międzyzwiązkowy Komitet Strajkowy PLL LOT, upoważniony przez Nadzwyczajne Walne Zebranie członków dwóch reprezentatywnych związków zawodowych, ZZPK PLL LOT S.A. i ZZPPiL (posiadających ok. 759 członków, podjął decyzję o prowadzeniu dalszej akcji protestacyjnej, polegającej na skrupulatnym przestrzeganiu procedur bezpieczeństwa obowiązujących w przewozie lotniczym” – czytamy w komunikacie rozesłanym do mediów przez koalicję bojowych związków zawodowych, która od wielu miesięcy wytrwale walczy o normalizację standardów zatrudnienia u publicznego przewoźnika.
Akcja rozpoczęła się dziś rano. Według relacji pasażerów można zauważyć już teraz pewne opóźnienia w wykonywaniu operacji na lotniskach. Nie mają one jeszcze większego wpływu na harmonogram odpraw i odlotów. To jednak dopiero początek strajku włoskiego – jedynej dostępnej pracownikom LOT formy protestu. Przypomnijmy, że 6 kwietnia Sąd Okręgowy w Warszawie przychylił się do wniosku zarządu spółki, uchylając prawo do przeprowadzenia strajku przez związki zawodowe. Smaczku całej sprawie dodaje fakt, że orzeczenie to zostało wydane jeszcze przed przeprowadzeniem referendum strajkowego wśród załogi. Pismo z sądu zostało dostarczone związkowcom dopiero 26 kwietnia, a więc kilka dni przed zaplanowanym na 1 maja strajkiem. W międzyczasie 90 proc. pracowników LOT, przy frekwencji wynoszącej 60 proc., opowiedziało się za strajkiem. Kluczowe pytanie brzmi – dlaczego sąd zakazał strajku jeszcze przed decyzją o jego przeprowadzeniu?
Co jest główną osią sporu na linii zarząd – pracownicy? „Kilka lat temu w firmie wypowiedziano układ zbiorowy, obniżono pensje, a dużą część pracowników przeniesiono na samozatrudnienie” – tłumaczy Piotr Szumlewicz z OPZZ. „Pomimo dobrych wyników finansowych spółki, regulamin wynagrodzeń wciąż nie został przywrócony, a pracownicy mają znacznie niższe płace niż kilka lat temu. Zarazem zarząd niechętnie podchodzi do doświadczonej kadry, a nowo zatrudnionym oferuje nieetatowe kontrakty, które nie gwarantują podstawowych praw pracowniczych. Wszystkie te działania są tłumaczone potrzebą oszczędności, a w tym samym czasie członkowie zarządu firmy otrzymują kilkusettysięczne dodatki. To patologiczna sytuacja, która nie tylko fatalnie wpływa na sytuację pracowników, ale może negatywnie odbić się na bezpieczeństwie pasażerów” – dodaje szef Mazowieckiej Rady OPZZ.
Związkowcy planowali pierwotnie przeprowadzenie akcji strajkowej 1 maja, zgodnie z planem, pomimo orzeczenie sądowego, które ich zdaniem jest nieprawomocne. Zarządowi udało się jednak rozbić jedność organizacji pracowniczych. Prawdopodobnie pod wpływem nacisków kierownictwa spółki, dzień przed strajkiem trzy związki zawodowe poinformowały o odstąpieniu od protestu. Były to Związek Zawodowy Pracowników PLL LOT S.A, Związek Zawodowy Pracowników LOT IKAR oraz NSZZ „Solidarność” Region Mazowsza Organizacja Międzyzakładowa nr 205. Ostatecznie zamiast strajku odbyła się pikieta pod siedzibą LOT, której przebieg opisywaliśmy na łamach naszego portalu.