Bieda atakuje Polaków

Andrzej Leszyk

Nieudolność rządu PiS w zwalczaniu pandemii wpędza mieszkańców naszego kraju nie tylko do grobu, ale także i w nędzę.
Nie jest dobrze z oszczędnościami Polaków. Po prostu, są one zbyt niskie albo zgoła żadne. Aż 56 proc. rodaków oświadcza, że nie ma w ogóle oszczędności, bądź ma, ale tak skromne, że nie zapewniające im żadnego poczucia bezpieczeństwa życiowego. Trudno się temu dziwić, bo co jak co, ale bezpieczeństwo życiowe to wyjątkowo deficytowy towar w Polsce pod panowaniem Prawa i Sprawiedliwości.
Mówiąc bardziej konkretnie, 19 proc. Polaków nie posiada żadnych oszczędności, zaś 37 proc. jakieś zgromadziło, ale znikome i nie dające poczucia bezpieczeństwa.
Wyniki te pochodzą z badania zatytułowanego „Finansowe DNA Polek i Polaków 2020”, wykonanego w wrześniu tego roku. przez Instytut Badań Społecznych i Rynkowych IBRiS na zlecenie Santander Bank Polska, we współpracy z firmą Analizy Online. Badanie zostało przeprowadzone w dość szczególnym momencie: niedługo po wakacjach, gdy polska gospodarka była jeszcze „odmrożona”, a pandemia dopiero szykowała się do jesiennego skoku na nasz nieprzygotowany kraj. Ponadto, przechwałki rządu PiS o tym, jak jesteśmy świetnie przygotowani do jej odparcia, nieco poprawiały nastroje rodaków, nie mających przecież pojęcia o skali zbrodniczych wręcz zaniedbań obecnej ekipy. W tej sytuacji o optymizm było nieco łatwiej niż na przykład w maju.
Spośród tych 56 proc. Polaków bez żadnych oszczędności, bądź z tak znikomymi, że nie zapewniającymi żadnego bezpieczeństwa, jedna trzecia oświadcza, że jeszcze przed pandemią miała oszczędności. Jednak w czasie kilku miesięcy trwania pandemii stopniały one do zera. Ten smutny wynik pokazuje, jak szybko pogarsza się sytuacja majątkowa mieszkańców naszego kraju.
Tylko 43 proc. Polek i Polaków deklaruje, że czuje się bezpiecznie z posiadanymi oszczędnościami. Ile udało się odłożyć osobom, które deklarują, że mają jakieś oszczędności? Otóż, z badania instytutu IBRIS wynika, że czterech na dziesięciu badanych posiada takie, które przewyższające ich sześciomiesięczne dochody. To jest poziom, który zwykle uznaje się za poduszkę finansową, mogącą dawać poczucie finansowego bezpieczeństwa (z tym, że „mogącą dawać” nie oznacza tego samego co „gwarantującą”).
Natomiast 26 proc. badanych ma odłożone pieniądze, które odpowiadają równowartości dwu lub trzymiesięcznych przychodów gospodarstwa domowego. W warunkach nasilającego się w Polsce pandemicznego kryzysu gospodarczego, tak skromne oszczędności nie gwarantują minimum stabilności.
Czy pieniądze dają poczucie bezpieczeństwa? Oczywiście, że dają.
– Przyjmuje się, że poduszka finansowa zapewniająca poczucie bezpieczeństwa, powinna wynosić równowartość co najmniej sześciokrotności miesięcznych dochodów lub w innym ujęciu stałych, miesięcznych wydatków. Z naszych badań wynika natomiast, że próg, po przekroczeniu którego wszyscy badani czują się zabezpieczeni finansowo to równowartość 8 miesięcznych pensji – wyjaśnia Monika Szlosek z Santander Banku Polska.
Taką poduszkę finansową czyli minimum 6 – krotność miesięcznego wynagrodzenia, ma pod głową zaledwie co czwarty Polak lub Polka (24 proc.) W grupie osób, które zgromadziły jakiekolwiek oszczędności odsetek ten wynosi zaś 39 proc.
Ta sytuacja sprawia, że ludzie z największym poczuciem bezpieczeństwa finansowego to dziś w Polsce generalnie emeryci, którzy mają wprawdzie skromne bo skromne, ale jednak stałe dochody. Przynajmniej na razie stałe, bo nie wiadomo, czy rząd PiS, łatając dziury, nie sięgnie po pieniądze seniorów. – Badania jasno wskazują, że wysokość oszczędności mierzona wielokrotnością wynagrodzeń rośnie wraz z dochodami. Osoby zarabiające do 2 000 zł najczęściej deklarują, że odłożyły 6 – 7 miesięcznych pensji, podczas gdy badani zarabiający minimum 4 000 zł miesięczne najczęściej odpowiadali, że mają oszczędzoną ponad 12 – krotność wynagrodzenia – dopowiada Monika Szlosek.
Na wysokość oszczędności ma wpływ także liczba osób, będących w jednym gospodarstwie domowym. Najczęściej posiadanie odłożonych pieniędzy deklarują rodziny czteroosobowe (53 proc.), natomiast trudno jest je odłożyć gospodarstwom jednoosobowym, w których koszty stałe nie rozkładają się na więcej zarabiających członków rodziny.
Z drugiej jednak strony warto zauważyć, że najwyższe kwoty oszczędności deklarują gospodarstwa jedno lub dwuosobowe. Badania wskazują, że w ponad 42 proc. z nich odłożone pieniądze przekraczają sześciokrotność miesięcznego wynagrodzenia. Najniższe oszczędności posiadają, co zrozumiałe, gospodarstwa z większą liczbą dzieci, co najmniej pięcioosobowe – w prawie co czwartym z nich, wysokość odłożonych pieniędzy to równowartość pensji z zaledwie jednego miesiąca.
Wysokość posiadanych oszczędności Polaków generalnie rośnie wraz z wiekiem. Podczas gdy w grupie młodych dorosłych (18 – 29 lat) posiadanie zasobów w wysokości minimum 12 -krotności miesięcznego wynagrodzenia deklaruje mniej niż jeden na 10 badanych (7 proc.), to w grupie osób od 50 do 69 lat jest ich już prawie trzykrotnie więcej. Tu pozytywny wpływ na wzrost oszczędności zaczyna już wywierać emerytura.
Trudno jednak o dobre perspektywy życiowe dla mieszkańców kraju, w którym grupa mająca największe poczucie bezpieczeństwa finansowego to emeryci.

Poprzedni

Gospodarka 48 godzin

Następny

Gdy Stany Zjednoczone mają katar

Zostaw komentarz