Gospodarka 48 godzin

Ważny jak Jacek Kurski
Prezes PIS-owskiej telewizji „publicznej” Jacek Kurski otrzymał obstawę Służby Ochrony Państwa. Zgodnie z ustawą osobami, którym przysługuje ochrona SOP są: Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej, Marszałek Sejmu, Marszałek Senatu, Prezes Rady Ministrów, wiceprezes Rady Ministrów, minister spraw wewnętrznych, minister spraw zagranicznych, a także byli prezydenci RP oraz dygnitarze wchodzący w skład delegacji państw obcych przebywających na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej.
Jacek Kurski nie należy do żadnej z tych zaszczytnych kategorii, lecz otrzymał ochronę SOP na mocy przepisu, mówiącego, iż minister spraw wewnętrznych, z zachowaniem przepisów o ochronie informacji niejawnych, podejmuje decyzję o objęciu ochroną innych osób ze względu na dobro państwa. W tym przypadku jak widać, ochrona informacji niejawnych nie miała miejsca. Czyżby Jacek Kurski nie wytrzymał i pękając z dumy zawiadomił świat o tym, iż uznano go za tak ważnego, że przyznano mu ochronę?. Telewizja oświadczyła tylko, że przyznanie ochrony Jackowi Kurskiemu nastąpiło bez udziału spółki, a „Pan Prezes Jacek Kurski zastosował się do tej decyzji” – podaje komunikat TVP.
Jak widać, Mariusz Kamiński uznał, iż nachalna, propisowska propaganda uprawiana w TVP jest tak ważna dla „dobra państwa”, że jej animator zasługuje na szczególną troskę, aby broń Boże nic mu się nie stało. Do tej sytuacji bardzo dobrze nadaje się cytat z Fredry: ” Kto by się tam i łakomił na waszmości nędzne życie”. Ktoś mógłby tu powiedzieć: ale przecież zdarzały się w Polsce okrutne morderstwa na tle politycznym, by wspomnieć osobę Pawła Adamowicza? No tak, ale pamiętajmy, że Prezydent Adamowicz przez lata był pod szczególną „opieką” propagandystów z telewizji Jacka Kurskiego.

Kolej się zwija

Państwowy przewoźnik pasażerski PKP Intercity zawiesił kursowanie 62 pociągów. To zapewne nie koniec, gdyż oświadczenie PKP Intercity głosi, że przewoźnik „może wprowadzać dalsze zmiany w siatce połączeń”. Odwołanie pociągów nastąpiło ze względu na spadek liczby podróżnych w czasie epidemii.

Inflacja i kryzys

Według ocen Komisji Europejskiej, ceny w Polsce rosną najszybciej w całej Unii Europejskiej. Na koniec tego roku wskaźnik wzrostu cen pójdzie w górę o 3,6 proc. przy średniej dla całej UE wynoszącej tylko 0,7 proc. Najnowsze prognozy Komisji Europejskiej mówią zaś, że w bieżącym roku produkt krajowy brutto naszego kraju spadnie o 3,6 proc. Mamy więc do czynienia z klasyczną, acz nieczęstą stagflacją. Natomiast w przyszłym roku nasz PKB ma wzrosnąć o o 3,3 proc. Są to oceny jeszcze sprzed ostatniego skoku zakażeń i zgonów z powodu koronawirusa, który bardzo boleśnie uderzył w nieprzygotowaną Polskę. KE, mimo dość optymistycznych przewidywań, uważa, że odrabianie strat po pandemicznym zamknięciu gospodarki potrwa u nas dłużej niż jeden rok. Polskie inwestycje mają w tym roku zmniejszyć się o 6,2 proc. ale w przyszłym roku powinny wzrosnąć o 4,2 proc. Największej recesji w tym roku Komisja Europejska spodziewa się w Hiszpanii, Wielkiej Brytanii i we Włoszech, gdzie spadki PKB mają wynieść odpowiednio 12,4, 10,3 i 9,9 proc. Najniższe zaś mają być na Litwie, w Irlandii i Szwecji.