Handel zagraniczny zarobił mniej

Andrzej Dryszel

Rozwinięte państwa Europy w pełni decydują o losach gospodarczych naszego kraju i o dobrobycie Polaków.
Zmniejszyły się dochody naszego kraju uzyskiwane z handlu zagranicznego. Polskie obroty towarowe w styczniu – lipcu bieżącego roku wyniosły w cenach bieżących 726,9 mld PLN w eksporcie oraz 712,7 mld PLN w imporcie. Dodatnie saldo ukształtowało się zatem na poziomie 14,2 mld PLN, podczas gdy w analogicznym okresie ubiegłego roku wyniosło aż 19,2 mld PLN.
Mimo gorszego wyniku, w porównaniu z miesiącami styczeń – lipiec 2020 r., nasz eksport wzrósł w tym roku o 26,0 proc., a import o 27,8 proc. W kolejnych miesiącach 2021 r. zauważalny jest znaczący wzrost dynamiki zarówno w eksporcie, jak i imporcie. Główny Urząd Statystyczny, który podaje te wyliczenia zauważa też jednak, że związane jest to głównie z zeszłorocznym rozpoczęciem się pandemii i wprowadzeniem w większości państw lockdown-u. W związku z tym dynamika jest liczona od niskiej podstawy jaka wystąpiła w tym samym okresie ubiegłego roku, więc w procentach ten wzrost wygląda bardzo efektownie.
Polski eksport wyrażony w dolarach USA wyniósł 193,1 mld USD, a import 189,3 mld USD (w tej walucie wzrost procentowy był jeszcze wyższy niż w złotówkach – i zwiększył się w eksporcie o 33,4 proc, a w imporcie o 35,1 proc.). Dodatnie saldo ukształtowało się na poziomie 3,8 mld USD, gdy w analogicznym okresie 2020 r. wyniosło 4,7 mld USD. Eksport wyrażony w euro wyniósł zaś 160,2 mld EUR, a import 157,1 mld EUR (wzrósł w eksporcie o 21,9 proc., a w imporcie o 23,5 proc.). Dodatnie saldo to 3,1 mld EUR, a w styczniu – lipcu 2020 r. także było wyższe: 4,3 mld EUR.
Największy udział w eksporcie z Polski przypada na kraje rozwinięte – aż 86,2 proc. (w tym na państwa Unii Europejskiej 74,7 proc.), a w imporcie – 64,0 proc. (w tym UE 55,4 proc.), wobec odpowiednio 86,3 proc. (UE: 73,6 proc.) i 65,6 proc. (UE: 55,6 proc.) w analogicznym okresie ubiegłego roku. Natomiast najmniejszy udział odnotowaliśmy jak zwykle z najbliższymi sąsiadami (z wyjątkiem Czech), czyli z krajami Europy Środkowo-Wschodniej, który w eksporcie ogółem wyniósł 5,6 proc., a w imporcie 7,3 proc., wobec 6,0 proc. i 6,4 proc. w 2020 r.
Najgorsze wyniki oraz ujemne saldo mamy z krajami rozwijającymi się – aż minus 145,0 mld PLN (minus 38,5 mld USD, minus 32,0 mld EUR). Kupujemy od nich surowce, a sprzedawać im nie mamy czego, bo nasza gospodarka będąc poddostawcą świata zachodniego nie produkuje finalnych dóbr mogących wywołać zainteresowanie na tzw. wschodzących rynkach. Z tych rynków już dawno zresztą zostaliśmy wyparci i dziś słucha się jak legend, że Polska Rzeczpospolita Ludowa budowała na przykład w krajach arabskich pod klucz fabryki chemiczne, elektrownie czy huty, a nawet opłacalnie sprzedawała samochody Polonez.
Ujemne saldo, choć dużo mniejsze mamy także z krajami Europy Środkowo-Wschodniej – minus 11,1 mld PLN (minus 2,9 mld USD, minus 2,4 mld EUR). Natomiast dodatnie saldo uzyskano w obrotach z krajami rozwiniętymi: 170,3 mld PLN (45,2 mld USD, 37,5 mld EUR), w tym z krajami UE saldo osiągnęło 148,1 mld PLN (39,3 mld USD, 32,6 mld EUR).
Naszym największym partnerem handlowym pozostają od lat Niemcy. Udział Niemiec w polskim eksporcie wynosi aż 28,6 proc, a w imporcie 21,5 proc.. Dodatnie saldo wyniosło 55,2 mld PLN (14,6 mld USD, 12,2 mld EUR) wobec 43,4 mld PLN (10,8 mld USD, 9,8 mld EUR) w tym samym okresie ub. roku. Poza Niemcami, główni odbiorcy naszego eksportu to Francja i Czechy (po 5,9 proc. udziału), zaś import pochodzi przede wszystkim z Chin (14 proc.).
Największy obrót towarowy w imporcie Polska odnotowała z krajami rozwiniętymi – 519,2 mld PLN, w tym z UE – 480,4 mld PLN, wobec odpowiednio 415,7 mld PLN, w tym z UE 376,6 mld PLN w 2020 r. W eksporcie największy wzrost dotyczył olejów, tłuszczy, wosków i surowców (o około 38 proc.). W imporcie wzrost zanotowano w towarach przemysłowych, paliwach, smarach i materiałach pochodnych (o ok. 35 proc.).
Z wszystkich tych wyliczeń GUS jasno wynika, że pozostanie w strukturach Unii Europejskiej to konieczny warunek rozwoju gospodarczego Polski oraz dobrobytu Polaków. Może zdoła to wreszcie zrozumieć obecna ekipa rządząca.

Poprzedni

Za co naprawdę płacili zwiedzający?

Następny

Rządy PiS szkodzą innowacyjności

Zostaw komentarz