Wielki Brat zagląda nam do portfeli

10 gru 2017

Lekarze orzecznicy ZUS, urzędnicy, egzaminatorzy na prawo jazdy, pracownicy sądów, a także wszyscy ci, którzy pełnią jakiekolwiek role publiczne – szczegółowe informacje o ich prywatnym majątku mają od 2018 r. trafiać do Internetu. Według szacun­ków Rzecznika Praw Obywatelskich będzie to dotyczyło nawet 1,5 miliona osób.

Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji obawia się, że informacje z tych oświadczeń wykorzystywane będą do celów komercyjnych i przestępczych, a także przez podmioty zagraniczne do „wywierania nacisku na funkcjonariuszy publicznych”. Różne swoje zastrzeżenia do tego pomysłu zgłosiło łącznie 12 ministerstw. Ani resort spraw wewnętrznych, ani inne ministerstwa, nie zamierzają jednak zrezygnować z tak powszechnej lustracji majątkowej, forsowanej zgodnie przez służby specjalne.
Już teraz wiele osób jest zobowiązanych do składania oświadczeń majątkowych, ale tylko nieliczne muszą je publikować. Zgodnie z koncepcją służb, jawne mają być oświadczenia nie tylko osób, które pełnią ważne funkcje publiczne (np. ministrów, którzy dziś publikować ich nie muszą), ale też „szeregowych” urzędników.
– Kontrolowanie osób, które podejmują decyzje wiążące się wydatkowaniem publicznych pieniędzy, jest potrzebne, ale tylko w takim zakresie, w jakim dotyczy to pełnienia ich obowiązków publicznych, np. zarobków czy spotkań. Po pracy urzędnik ma takie samo prawo do ochrony swojej prywatności – w tym informacji o swojej rodzinie, oszczędnościach czy kredytach – jak każdy inny obywatel – mówi Wojciech Klicki z fundacji Panoptykon.
Ten przepis na „jawność życia publicznego” oznacza nadmierną ingerencję w życie prywatne i wprowadza nieuzasadniony nadzór nad prawami i wolnościami obywateli. A poza tym, najprawdopodobniej okaże się nieskuteczny. Jawność oświadczeń majątkowych nie pomoże bowiem w zwalczaniu korupcji, tak jak chcieliby ministrowie Maciej Wąsik z kancelarii Prezesa Rady Ministrów i Mariusz Kamiński, koordynator działalności służb specjalnych. To oni właśnie firmują projekt ustawy o „jawności”.
– Może natomiast zniszczyć i tak niewielkie zaufanie obywateli do siebie nawzajem. Państwo chce zrobić z nas wszystkich policjantów ścigających korupcję. Tymczasem obywatele nie mają narzędzi do kontrolowania tego, czy dany majątek pochodzi z legalnych źródeł, czy też nie” – dodaje Wojciech Klicki z Panoptykonu.
O dziwo, tę opinię, jakby wbrew podstawowym zasadom rządzenia stosowanym przez PiS, podziela też Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji.
„Powszechny dostęp obywateli do oświadczeń majątkowych nie wpłynie na zmniejszenie zjawiska korupcji, bowiem to nie ogół obywateli jest uprawniony, zobowiązany i wyposażony w instrumenty prawne do ścigania przestępstw korupcyjnych” – można przeczytać w stanowisku MSWiA.
Ministerstwo zwraca też uwagę na konkretne zagrożenia: „Udostępnione dane będą wykorzystywane nie tylko w celu przewidzianym w ustawie, ale również przez podmioty prywatne do celów komercyjnych (np. z zakresu usług finansowych itp.) jak również – czego nie można wykluczyć – przez podmioty prowadzące działalność przestępczą lub pań­stwowe podmioty zagraniczne działające na szkodę RP – w celu pozyskiwania informacji o funkcjo­nariuszach publicznych i wykorzystywania ich do prób wywierania nacisku”.
Na inne zagrożenie zwraca uwagę Ministerstwo Zdrowia, które obawia się sprzeciwu lekarzy orzecz­ników z ZUS. W tej roli pracuje około 600 osób, które już zagroziły odejściem z pracy, co w konsekwencji może sparaliżować system wydawania orzeczeń zdrowotnych. Fundacja Panoptykon zwraca zaś uwagę także na problem filozofii nowego prawa. Autorzy projektu ustawy o »jawności« dążą do ściślejszego kontrolowania jednostki, wprowadzając jawność życia prywatnego.
Tymczasem w Polsce coraz większym problemem jest brak jawności życia publicznego, która powinna polegać na tym, że to władza jest transparentna wobec obywateli, a nie obywatele wobec innych obywateli.

Najnowsze

Nie ufamy sądom

Nie ufamy sądom

Dlaczego ludzie boją się sądów? Bo człowiek, którego nie stać na adwokata, jest na z góry przegranej pozycji. W...

Sprawdź również

Chiny stawiają granicę zwolnieniom przez AI

Chiny stawiają granicę zwolnieniom przez AI

Chiński sąd postawił granicę automatyzacji. Korporacja może wdrażać AI, ale nie może używać jej jako alibi dla zwolnienia człowieka. To nie algorytm wręcza wypowiedzenie. Robi to pracodawca. To ważny sygnał globalnie, także dla Polski. Rewolucja już wchodzi na rynek...

Prezes to ma klawe życie

Prezes to ma klawe życie

Najlepiej zarabiającym prezesem w historii III RP był Janusz Filipiak, prezes i współwłaściciel Comarchu, który w 2016 roku wypłacił sobie 11,6 miliona złotych, wyprzedzając Luigiego Lovagliego, najlepiej opłacanego Włocha w historii Polski, wtedy prezesa zarządu...

Podatkowy bumerang

Podatkowy bumerang

Z bumerangiem trzeba się obchodzić delikatnie. Jest to rzadka broń miotająca wielokrotnego użytku. Coś, co zostało miotnięte na polowaniu lub bitwie i nie trafiło w cel, zwykle uznawano za stracone. Bumerangi natomiast wracały, choć trzeba było zachować ostrożność, by...