Film o (nie)królu

26 cze 2022

Elvis Presley zrobił wszystko, by móc powiedzieć: „nie wymyśliłem rock’n’rolla, ale nadałem mu własny styl, więc nie nazywajcie mnie królem”. Był niesamowicie wrażliwym, uduchowionym mężczyzną – powiedział Baz Luhrmann. Jego film „Elvis” z Austinem Butlerem w roli tytułowej wszedł właśnie na ekrany polskich kin.

„Gdy go poznałem, miał talent wart miliona dolarów. Teraz ma milion dolarów” – tak podsumował kiedyś swoją znajomość z Elvisem Presleyem jego menedżer Tom Parker. „Pułkownik” oficjalnie objął pieczę nad karierą muzyka w 1955 i sprawował ją aż do 1977 r. To on zapewnił Presleyowi dochodowe kontrakty i sukces komercyjny, ale to także on – napędzany chciwością – zabierał mu znaczną część zysku i uczynił z niego „produkt marketingowy”, powielając wizerunek artysty na milionach gadżetów. Z kolei po śmierci Elvisa był oskarżany o to, że przyczynił się do jego zgonu, podsuwając muzykowi na przemian tabletki na sen i na pobudzenie. W roli kontrowersyjnego managera – Tom Hanks. Od piątku „Elvisa” można oglądać w polskich kinach.

Kontrowersyjna relacja muzyka i menedżera stała się głównym motywem nowego filmu Baza Luhrmanna, którego światowa premiera odbyła się w maju w sekcji pozakonkursowej 75. festiwalu w Cannes.

Jak zaznaczył Luhrmann, żadna ocena czy recenzja „Elvisa” nie ma dla niego większego znaczenia niż opinia byłej żony Presleya Priscilli. „Nie potrafię powiedzieć, jak bardzo dłużyły mi się te dwie godziny, gdy oglądała film […]. W końcu otrzymałem od niej wiadomość: przepraszam, że tak długo to trwało, ale musiałam się zebrać. Chyba po prostu nie byłam na to gotowa. Napisała, że każdy oddech, każdy ruch Austina przypomina prawdziwego Elvisa, a nie ikonę, osobę, która wydaje się znajoma każdemu, bo każdy projektuje w głowie jakiś jej obraz. Napisała mój mąż dzisiaj tutaj był” – powiedział.

Obok Butlera i Hanksa na ekranie zobaczymy m.in. Olivię DeJonge, Kodiego Smit-McPhee i Davida Wenhama. Współautorami scenariusza są Baz Luhrmann, Sam Bromell, Jeremy Doner i Craig Pearce. Za zdjęcia odpowiada Mandy Walker, za muzykę – Elliott Wheeler, a za kostiumy – Catherine Martin.

pau/pap

Najnowsze

Sprawdź również

Loża: Prowadź swój pług przez kości umarłych

Loża: Prowadź swój pług przez kości umarłych

Niemal na początku Janina Duszejko znajduje trupa Wielkiej Stopy. To jej sąsiad, nicdobrego, kłusownik i pijak, zadławił się kością. Ale Duszejko wierzy, że to sprawiedliwa zemsta saren, z którymi zmarły toczył nierówną walkę. W powietrzu wisi kryminał, zjawia się...

I po Prałacie

I po Prałacie

Prałata (sztukę w Teatrze Telewizji) dobrze się oglądało. Choć tak naprawdę głównym bohaterem sztuki był „diabeł”. Ale przecież wiemy, że diabłów nie ma, a prałaci, biskupi, kardynałowie, proboszczowie są. Niestety, można by powiedzieć. Jak w starym, podobno,...

Lalka dla kujonów

Lalka dla kujonów

Podczas minionych świąt wyświetlono w telewizji Lalkę Wojciecha Hasa. Cóż to za film – imponujący zmysłowymi obrazami, walczących ze sobą, który kadr bardziej wyrazisty, który silniej oddziałuje na zmysły, bo co drugi jak martwa natura. Przejmujące widoki biedy...

Ukryte szczątki i kwiaty w ogrodzie

Ukryte szczątki i kwiaty w ogrodzie

Temat Państwowych Gospodarstw Rolnych od dawna pojawia się zaledwie incydentalnie w debatach. W zasadzie wyłącznie jako jeden z elementów dyskusji o transformacji (co samo w sobie jest niestety kwestią już dość niszową). Bardzo rzadko ktoś zajmuje się PGR-ami jako...

Dalejże, na Krzyżaka

Dalejże, na Krzyżaka

„Krzyżacy” Jana Klaty, spektakl zrealizowany w Olsztynie na jubileusz teatru, ekscytuje: śmieszy i wzrusza, nie pozostawia widza obojętnym. To poważny atut, zwłaszcza że mamy do czynienia z ucukrowaną lekturą, która tym razem wcale na szkolną piłę nie wygląda. Kiedy...

Nie ma już wysp szczęśliwych

Nie ma już wysp szczęśliwych

Dorota Masłowska od lat opisuje rozczarowanie, jakie przyniósł neokapitalizm, jak odcisnął się w życiorysach warszawiaków, daremnie poszukujących szczęścia, błądzących w gorączce za rajem, którego wiąż nie znajdują. Tak jest co najmniej od czasu, gdy powstał jej...

Kościół jest miłością

Kościół jest miłością

To zdanie utkwiło mi w głowie po spektaklu Złe wychowanie Teatru im Jaracza z Olsztyna. Co prawda kanoniczna teza głosi, że to bóg jest miłością, ale różnica między bogiem a kościołem jest taka, że kościół jest… Jest też teatr, nie tylko w Olsztynie, ale ten...