Lektura jako zmaganie z nie oczywistością

2 mar 2023

To dobrze, że Państwowy Instytut Wydawniczy, obok prezentacji literatury obcej i polskiej, tej już uznanej, renomowanej, wydaje także prozę eksperymentalną, nieoczywistą treściowo i formalnie. 

To także forma spełniania roli kulturotwórczej. Ten rodzaj prozy często niełatwo się czyta, bywa irytująca, ale stanowiła ona i stanowi niezbędną laboratoryjną retortę bez której literatura nie mogłaby na dłuższą metę należycie oddychać i przeobrażać się. Bez której by kostniała. Kolejna pozycja z PIW-owskiej serii Polska Proza Współczesna, to „Pięć i pół kobiety” Miłosza Waligórskiego. „Trzynaście składających się na tom opowiadań, można najprościej – za Robertem Walserem – nazwać utworami prozatorskimi (Prosastücke). Cechuje je szczątkowa akcja i rozbudowana warstwa eseistyczna. 

Wspólnym mianownikiem jest koncept przeglądającego się w sobie języka, który raz sam się unicestwia, to znów samoczynnie się konstytuuje. Stąd różny status ontologiczny postaci: od sugestywnie odmalowanych aż po „widma”, których nie-obecność jest jednak równie ważna dla świata przedstawionego jak obecność „pełnokrwistych” bohaterów. Te dwie płaszczyzny: to, co jest, i to, co nie-i-jest, dopełniają się, tworząc całość, jak ciało i jego cień. Tę prozę charakteryzuje szczątkowa akcja i głęboki namysł nad znaczeniem i brzmieniem słów” – czytamy w wydawniczej nocie.  Czytanie tego rodzaju prozy, choć niejednokrotnie jej lektura polega na trudnym zmaganiu się z nią, na odszyfrowywaniu znaczeń, sensów, na szarpaninie z językiem i hermetycznością, z nieprzenikalnością. 

To ten rodzaj lektury, który nie jest przyjemną konsumpcją dobrze znanej potrawy, lecz jakiegoś kulinarnego „wynalazku”, którego smak na początku wydaje się nam nie do przyjęcia, ćwiczenie się w cierpliwości we wnikaniu w dziwactwa cudzej wyobraźni, cierpliwości, która niejednokrotnie, jakże opłaca się na dłuższą metę. Miłośników literatury zachęcam więc do takich ćwiczeń. Miłosz Waligórski to poeta i tłumacz urodziny w 1981 r. w Bydgoszczy. Z wykształcenia slawista i hungarysta. Pracuje w Nowym Sadzie jako lektor języka polskiego. Przekłady i teksty własne publikował w czasopismach (m.in. w „Literaturze na Świecie”, „Twórczości”, „Odrze”, „Wyspie”, „Czasie Kultury”, „Tekstualiach”, „RED-zie”, „Akcencie”, „FA-arcie”). 

Opublikował również tom poetyckiej prozy „36 sposobów na pustkę” (2012). Dla Państwowego Instytutu Wydawniczego tłumaczył m.in. Prozę nowelistyczną węgierskiego modernisty, tragicznego Gézy Csátha.

Najnowsze

Sprawdź również

Loża: Prowadź swój pług przez kości umarłych

Loża: Prowadź swój pług przez kości umarłych

Niemal na początku Janina Duszejko znajduje trupa Wielkiej Stopy. To jej sąsiad, nicdobrego, kłusownik i pijak, zadławił się kością. Ale Duszejko wierzy, że to sprawiedliwa zemsta saren, z którymi zmarły toczył nierówną walkę. W powietrzu wisi kryminał, zjawia się...

I po Prałacie

I po Prałacie

Prałata (sztukę w Teatrze Telewizji) dobrze się oglądało. Choć tak naprawdę głównym bohaterem sztuki był „diabeł”. Ale przecież wiemy, że diabłów nie ma, a prałaci, biskupi, kardynałowie, proboszczowie są. Niestety, można by powiedzieć. Jak w starym, podobno,...

Lalka dla kujonów

Lalka dla kujonów

Podczas minionych świąt wyświetlono w telewizji Lalkę Wojciecha Hasa. Cóż to za film – imponujący zmysłowymi obrazami, walczących ze sobą, który kadr bardziej wyrazisty, który silniej oddziałuje na zmysły, bo co drugi jak martwa natura. Przejmujące widoki biedy...

Ukryte szczątki i kwiaty w ogrodzie

Ukryte szczątki i kwiaty w ogrodzie

Temat Państwowych Gospodarstw Rolnych od dawna pojawia się zaledwie incydentalnie w debatach. W zasadzie wyłącznie jako jeden z elementów dyskusji o transformacji (co samo w sobie jest niestety kwestią już dość niszową). Bardzo rzadko ktoś zajmuje się PGR-ami jako...

Dalejże, na Krzyżaka

Dalejże, na Krzyżaka

„Krzyżacy” Jana Klaty, spektakl zrealizowany w Olsztynie na jubileusz teatru, ekscytuje: śmieszy i wzrusza, nie pozostawia widza obojętnym. To poważny atut, zwłaszcza że mamy do czynienia z ucukrowaną lekturą, która tym razem wcale na szkolną piłę nie wygląda. Kiedy...

Nie ma już wysp szczęśliwych

Nie ma już wysp szczęśliwych

Dorota Masłowska od lat opisuje rozczarowanie, jakie przyniósł neokapitalizm, jak odcisnął się w życiorysach warszawiaków, daremnie poszukujących szczęścia, błądzących w gorączce za rajem, którego wiąż nie znajdują. Tak jest co najmniej od czasu, gdy powstał jej...

Kościół jest miłością

Kościół jest miłością

To zdanie utkwiło mi w głowie po spektaklu Złe wychowanie Teatru im Jaracza z Olsztyna. Co prawda kanoniczna teza głosi, że to bóg jest miłością, ale różnica między bogiem a kościołem jest taka, że kościół jest… Jest też teatr, nie tylko w Olsztynie, ale ten...