Na granicy jawy i snu

23 maj 2022

Niewiele jest w dziejach kultury utworów z zakresu literatury dziecięcej, które tak jak „Dziadek do orzechów” E.T.A. Hoffmana (1816) zainspirowałyby tak liczne grono twórców sztuk rozmaitych: pisarzy, kompozytorów, plastyków, ludzi teatru, opery i filmu, scenarzystów, tłumaczy. Na jego podstawie powstały liczne przekłady, inscenizacje sceniczne, operowe, baletowe, ekranizacje aktorskie i animowane. Fantastyczna baśń o przygodach małej Klary w świecie, w którym zabawki ożywają, a księciem ich królestwa staje się tytułowy „Dziadek do orzechów”, okazała się nie mniej inspirująca, niż choćby „Kopciuszek” Charlesa Perrault.

Moje własne pierwsze, dziecięce wspomnienie związane z „Dziadkiem do orzechów”, to obejrzana w kinie, w zimowym okresie gwiazdkowym, barwna polska ekranizacja tej baśni, dokonana przez Halinę Bielińską (1967), z Wieńczysławem Glińskim, Barbarą Wrzesińską i Leonem Niemczykiem – prawdopodobnie jedna z nielicznych w wydaniu aktorskim, bo większość pozostałych, od Kanady i Japonii po Rosję- ZSRR i Europę, to animacje. Wspomnienie nieco późniejsze, to egzemplarz „Dziadka do orzechów” w przekładzie Józefa Kramsztyka (1927), z cudownymi ilustracjami zawsze wspaniałego Jana Marcina Szancera, współtwórcy świata wizualnej wyobraźni mojego pokolenia. Wielki rosyjski kompozytor Piotr Czajkowski (który inspirował się przeróbką baśni dokonaną przez Aleksandra Dumasa-ojca) przeniósł zainteresowanie „Dziadkiem do orzechów” z pokoju dziecięcego do sal operowych i baletowych świata, gdzie bywają tylko wystrojeni dorośli.
Historia recepcji tej baśni i inspiracji, jakimi promieniowała, jest równie bogata i zawiła, jak jej osnowa fabularna. Samych tylko polskich przekładów baśni Hoffmana jest już kilka, a wydanie w przekładzie Elizy Pieciul-Karmińskiej (2011) opatrzone zostało posłowiem i przypisami. „Dziadek do orzechów” niewątpliwie zasługuje na krytyczne wydanie w klasycznej serii Ossolineum. Tym razem otrzymujemy, od wydawnictwa MG, stylowe wydanie z pięknymi lustracjami Charlesa Alberta d’Arnoux.
Na czym polega tajemnica powodzenia i popularności baśni o „Dziadku do orzechów”, jej czaru, jej inspirującej siły? Niestety, Władysław Kopaliński, który w swoim fundamentalnym dziele „Słownik mitów i tradycji kultury” pomieścił mnóstwo interpretacji kulturowych licznych dzieł i motywów rodem z tradycji literackiej i artystycznej, akurat „Dziadka do orzechów” potraktował oschle, wymieniając tylko kilka tytułów, nazwisk i inspiracji. Popularność „Dziadka do orzechów” nadal jest do pewnego stopnia tajemnicą, ale można przypuszczać, że jej źródło sytuuje się w pierwszym rzędzie w fundamentalnym motywie dziecięcej wyobraźni.
To czarodziejskie dzieło, którego tematem jest czysta, niczym nieskrępowana wyobraźnia dziecięca, za którą w dorosłości, utraciwszy ją w dużym stopniu, tak wielu z nas tęskni. Tu być może znajduje się odpowiedź na pytanie o przyczyny nadzwyczajnego powodzenia i niebywałej sławy tej baśni.
Jako „jedno z baśniowych arcydzieł fantastycznej literatury dziecięcej, w którym motywy baśniowe splatają się z elementami opisu współczesnej autorowi rzeczywistości – określona jest w „Słowniku literatury dla dzieci i młodzieży” (1964) – Dziwne przygody nieszczęśliwego dziadka do orzechów, który dzięki swej „opiekunce” Klarci, przekształca się z drewnianego człowieczka w pięknego młodzieńca, oraz księżniczki Pirlipaty, rozgrywają się jakby na pograniczu jawy i snu, wśród sprzętów zwyczajnego mieszczańskiego domu i ożywionych zabawek”.
Bajka, „którą zachwycało się kilka pokoleń dzieci, zachowała do dnia dzisiejszego nieco staroświecki, lecz niepowtarzalny urok”. Tu być może zawiera się kolejna odpowiedź na pytanie o źródła niezwykłej popularności tej baśni – to połączenie baśniowej fantazji ze swojskością i realnością mieszczańskiego wnętrza.

E.T.A. Hoffman – „Dziadek do orzechów”, przekł. Józef Kramsztyk, Wydawnictwo MG, Warszawa 2021, str. 188, ISBN 978-83-7779-758-7

Najnowsze

Sprawdź również

Loża: Prowadź swój pług przez kości umarłych

Loża: Prowadź swój pług przez kości umarłych

Niemal na początku Janina Duszejko znajduje trupa Wielkiej Stopy. To jej sąsiad, nicdobrego, kłusownik i pijak, zadławił się kością. Ale Duszejko wierzy, że to sprawiedliwa zemsta saren, z którymi zmarły toczył nierówną walkę. W powietrzu wisi kryminał, zjawia się...

I po Prałacie

I po Prałacie

Prałata (sztukę w Teatrze Telewizji) dobrze się oglądało. Choć tak naprawdę głównym bohaterem sztuki był „diabeł”. Ale przecież wiemy, że diabłów nie ma, a prałaci, biskupi, kardynałowie, proboszczowie są. Niestety, można by powiedzieć. Jak w starym, podobno,...

Lalka dla kujonów

Lalka dla kujonów

Podczas minionych świąt wyświetlono w telewizji Lalkę Wojciecha Hasa. Cóż to za film – imponujący zmysłowymi obrazami, walczących ze sobą, który kadr bardziej wyrazisty, który silniej oddziałuje na zmysły, bo co drugi jak martwa natura. Przejmujące widoki biedy...

Ukryte szczątki i kwiaty w ogrodzie

Ukryte szczątki i kwiaty w ogrodzie

Temat Państwowych Gospodarstw Rolnych od dawna pojawia się zaledwie incydentalnie w debatach. W zasadzie wyłącznie jako jeden z elementów dyskusji o transformacji (co samo w sobie jest niestety kwestią już dość niszową). Bardzo rzadko ktoś zajmuje się PGR-ami jako...

Dalejże, na Krzyżaka

Dalejże, na Krzyżaka

„Krzyżacy” Jana Klaty, spektakl zrealizowany w Olsztynie na jubileusz teatru, ekscytuje: śmieszy i wzrusza, nie pozostawia widza obojętnym. To poważny atut, zwłaszcza że mamy do czynienia z ucukrowaną lekturą, która tym razem wcale na szkolną piłę nie wygląda. Kiedy...

Nie ma już wysp szczęśliwych

Nie ma już wysp szczęśliwych

Dorota Masłowska od lat opisuje rozczarowanie, jakie przyniósł neokapitalizm, jak odcisnął się w życiorysach warszawiaków, daremnie poszukujących szczęścia, błądzących w gorączce za rajem, którego wiąż nie znajdują. Tak jest co najmniej od czasu, gdy powstał jej...

Kościół jest miłością

Kościół jest miłością

To zdanie utkwiło mi w głowie po spektaklu Złe wychowanie Teatru im Jaracza z Olsztyna. Co prawda kanoniczna teza głosi, że to bóg jest miłością, ale różnica między bogiem a kościołem jest taka, że kościół jest… Jest też teatr, nie tylko w Olsztynie, ale ten...