Policja ginekologiczna w Polsce PiS

25 lip 2023

W moment czytania drugiej księgi „Ginekologów” Izy Komendołowicz, wydanej nakładem Wydawnictwa WAB, wpisały mi się jeszcze brutalniej niż sama lektura, medialne doniesienia o niewyobrażalnie brutalnym i bezprawnym wtargnięciu całego niemal oddziału policjantów do gabinetu ginekologicznego w Krakowie i to podczas badania pacjentki.

Policjantki wcieliły się tam w rolę ginekolożek, nakazały pacjentce, pani Joannie, rozebrać się, wykonywać przysiady i kasłać, by z jej pochwy wypadł ewentualnie zaaplikowany medykament. W miejscu, które z definicji powinno być dla każdej pacjentki azylem bezpieczeństwa, zadano kobiecie (i to w trybie kompletnej, bezdyskusyjnej bezprawności) ból fizyczny i krańcowe psychiczne upokorzenie. Policjanci zarekwirowali także jej telefon komórkowy i laptop. Wtargnęli także do mieszkania kobiety i dokonali tam rewizji. „Asystowali” także karetce, która zawiozła pacjentkę do szpitala, gdzie wokół niej i zajmujących się nią lekarzy utworzyli policyjny kordon, który intensywnie i wszechstronnie utrudniał czynności lekarskie, nie mówiąc już o stwarzaniu atmosfery terrorystycznego zagrożenia. 

Jednocześnie padało z ust policjantów pod adresem pacjentki słowo „przestępstwo”, choć pacjentce nie były postawione żadne zarzuty. Na nagraniach zobaczyliśmy sceny znacznie bardziej szokujące niż z „Opowieści podręcznej”, jako że faktura sławnej powieści Margaret Atwood jest jednak silnie nasycona fantastyczną, literacką umownością gatunkową. Bliżej temu zdarzeniu do pewnej amerykańskiej powieści z lat dziewięćdziesiątych, a która powinna być szybko wznowiona, jako że jej już nie fantastyczna, lecz realistyczna (w popularnej formule) fabuła wcieliła się w życie, jeden do jednego, w gabinecie ginekologicznym w Krakowie, w Polsce wiosną 2023 roku. W tamtej powieści także można znaleźć sceny najść policyjnych i najść specjalnej „gwardii antyaborcyjnej” na gabinety ginekologiczne.

Jest szokujące i przerażające, że pisząc książkę o ginekologach, Iza Komendołowicz, zamiast zajmować się specyfiką tej specjalności lekarskiej, relacjami lekarzy i lekarek ginekologów z pacjentkami, wszelkimi aspektami i subtelnościami psychologicznymi, kulturowymi czy społecznymi, związanymi z dwupodmiotową relacją ginekolog-kobieta, musiała się zająć relacją czwór podmiotową: ginekolog – pacjentka – prokuratura – policja. 

Książka Izy Komendołowicz składa się w przeważającej części z wywiadów z ginekolożkami i ginekologami, ale także z psychiatrą, prawnikami, działaczami społecznymi i charytatywnymi, jak również pacjentkami, z osobami, które doświadczyły i doświadczają opresji brutalnego antyaborcyjnego prawa, które będąc również uprzednio drakońsko restrykcyjne, stało się za rządów PiS niewyobrażalnie wręcz barbarzyńskie. Rozmowy przetykane są zapisanymi relacjami pacjentek, a także relacjami z niektórych znanych powszechnie wydarzeń, jak n.p. zgon Izabeli z Pszczyny.

Ginekolodzy i ginekolożki opowiadają o represyjnej atmosferze w szpitalach, na oddziałach ginekologicznych i położniczych, o zwalnianiu ich z pracy za pomoc kobietom-pacjentkom, wynikającą z przysięgi Hipokratesa, z presji prokuratorskiej, policyjnej, kościelnej i ze strony antyaborcyjnych, fanatycznych organizacji. Nie wszyscy rozmówcy, zarówno ginekolodzy jak i inne osoby ujawniają swoje nazwiska, co dodatkowo świadczy o panującej w tej domenie atmosferze strachu i terroru, o nieustannym stawaniu przez ginekologów przed dramatycznymi dylematami, czy ratować kobietę narażając się na represje ze strony aparatu ściągania z zagrożeniem kara więzienia włącznie.

Tę szokującą swoją zawartością książkę wieńczy krótka rekapitulacja kwestii aborcji w Polsce, od zalegalizowania jej w Polsce Ludowej w 1956 roku, poprzez generalną delegalizację w 1993 roku, krótkotrwałe, w latach 1996-1997 odwojowanie” prawa do aborcji przez SLD aż po prawie totalny zakaz aborcji wywołany przez wyrok pseudo-Trybunału Julii Przyłębskiej w 2020 roku oraz towarzyszące tym faktom wszelakie konsekwencje społeczne i polityczne.

Najnowsze

Sprawdź również

Loża: Prowadź swój pług przez kości umarłych

Loża: Prowadź swój pług przez kości umarłych

Niemal na początku Janina Duszejko znajduje trupa Wielkiej Stopy. To jej sąsiad, nicdobrego, kłusownik i pijak, zadławił się kością. Ale Duszejko wierzy, że to sprawiedliwa zemsta saren, z którymi zmarły toczył nierówną walkę. W powietrzu wisi kryminał, zjawia się...

I po Prałacie

I po Prałacie

Prałata (sztukę w Teatrze Telewizji) dobrze się oglądało. Choć tak naprawdę głównym bohaterem sztuki był „diabeł”. Ale przecież wiemy, że diabłów nie ma, a prałaci, biskupi, kardynałowie, proboszczowie są. Niestety, można by powiedzieć. Jak w starym, podobno,...

Lalka dla kujonów

Lalka dla kujonów

Podczas minionych świąt wyświetlono w telewizji Lalkę Wojciecha Hasa. Cóż to za film – imponujący zmysłowymi obrazami, walczących ze sobą, który kadr bardziej wyrazisty, który silniej oddziałuje na zmysły, bo co drugi jak martwa natura. Przejmujące widoki biedy...

Ukryte szczątki i kwiaty w ogrodzie

Ukryte szczątki i kwiaty w ogrodzie

Temat Państwowych Gospodarstw Rolnych od dawna pojawia się zaledwie incydentalnie w debatach. W zasadzie wyłącznie jako jeden z elementów dyskusji o transformacji (co samo w sobie jest niestety kwestią już dość niszową). Bardzo rzadko ktoś zajmuje się PGR-ami jako...

Dalejże, na Krzyżaka

Dalejże, na Krzyżaka

„Krzyżacy” Jana Klaty, spektakl zrealizowany w Olsztynie na jubileusz teatru, ekscytuje: śmieszy i wzrusza, nie pozostawia widza obojętnym. To poważny atut, zwłaszcza że mamy do czynienia z ucukrowaną lekturą, która tym razem wcale na szkolną piłę nie wygląda. Kiedy...

Nie ma już wysp szczęśliwych

Nie ma już wysp szczęśliwych

Dorota Masłowska od lat opisuje rozczarowanie, jakie przyniósł neokapitalizm, jak odcisnął się w życiorysach warszawiaków, daremnie poszukujących szczęścia, błądzących w gorączce za rajem, którego wiąż nie znajdują. Tak jest co najmniej od czasu, gdy powstał jej...

Kościół jest miłością

Kościół jest miłością

To zdanie utkwiło mi w głowie po spektaklu Złe wychowanie Teatru im Jaracza z Olsztyna. Co prawda kanoniczna teza głosi, że to bóg jest miłością, ale różnica między bogiem a kościołem jest taka, że kościół jest… Jest też teatr, nie tylko w Olsztynie, ale ten...