Przemija postać świata

17 sty 2022

Swoje „Charaktery” Jean de la Bruyére określał skromnie jako kontynuację starożytnych „Charakterów” Greka Teofrasta, ale niewątpliwie „Charaktery” z XVII wieku niewątpliwie przewyższyły te z IV wieku p.n.e. Dzieło Francuza składa się z szesnastu rozdziałów zawierających myśli, refleksje, maksymy, a także większe szkice dotyczące rozmaitych sfer i zjawisk życia, m.in. twórczości, miłości, życia towarzyskiego, sztuki konwersacji, kobiet i ich roli, władzy i jej mechanizmów, bogactwa, mód, kaznodziejstwa czy, wolnomyślicielstwa, życia dworskiego itd.

Co znamienne, La Bruyére, w odróżnieniu od większości słynnych francuskich aforystów miał odmienne od nich poglądy na religię, nie tylko przyjmując postawę fideistyczną, prawowiernie katolicką, ale przypuszczając w ostatnim rozdziale atak na ateizm.
To korespondowało z jego zachowawczością, konserwatyzmem w ocenie świata, stosunków społecznych i międzyludzkich., jego zgodą na otaczającą rzeczywistość, a raczej na gorzkie, bierne, choć krytyczne, pogodzenie się z nią.
Styl La Bruyére’a nie jest tak błyskotliwy jak styl późniejszego o mniej więcej stulecie Nicolasa de Chamfort, niewiele w nim ostrych filipik, silnej ekspresji czy wyrafinowanych paradoksów, więcej za to moralizatorstwa w duchu Montaigne’a czy Pascala, więcej krytyki instytucji niż krytyki osób.
Sięgnąłem po poprzednie polskie wydanie „Charakterów”, także PiW-owskie, z roku 1964, które opatrzone zostało przedmowami Rolanda Barthes i Karola Sainte-Beuve.
Ten pierwszy zauważył, że tak jak „Leibnitz był ostatnim człowiekiem, który wiedział wszystko”, tak La Bruyére „był chyba ostatnim moralistą, który mógł mówić o każdym człowieku, zamknąć wszystkie obszary ludzkiego świata w jednej książce”. „W niecałe sto lat później trzeba na to będzie 33 tomów Encyklopedii”. Dziś jest to w ogóle niemożliwe. Zmienił się też sposób nazywania świata.
W nowym wydaniu (w starym przekładzie Anny Tatarkiewicz) autorka posłowia Justyna Smoleń-Starowieyska nawiązuje do wspomnianego eseju Barthesa sprzed kilkudziesięciu lat i stawia pytanie, czy La Bruyére „ma jeszcze coś istotnego do powiedzenia nam, świadkom i uczestnikom rewolucji cyfrowej XXI wieku, żyjącym w kulturze postegzystencjalizmu i postprawdy, w świecie na wskroś globalnym, a jednocześnie paradoksalnie niezmiernie zindywidualizowanym i zatomizowanym, zgoła odmiennym nie tylko od tego z czasów Ludwika XIV, lecz znacząco różnym nawet od świata sprzed zaledwie kilkudziesięciu lat ?
Czy sportretowane przez niego typy postaci i zachowań mogą jeszcze obecnie posłużyć jako adekwatne wizerunki ludzkiej natury?
Czy „Charaktery” są w stanie wprawić w ruch nasze myśli, sprowokować do uniwersalnego oglądu człowieka? Sprawić, że doznamy katarktycznego doświadczenia, dzięki któremu lepiej zrozumiemy ludzką rzeczywistość i poznamy siebie samych?”
Odpowiedź na te pytania autorka posłowia uzależnia od subiektywnych cech czytelnika. Co do mnie, to słaniam się do odpowiedzi połowicznej – i tak, i nie.
Część tworzywa „Charakterów” zachowała do dziś pewną aktualność i świeżość, jednak zdecydowana większość zawartych w nich diagnoz, spostrzeżeń, portretów, opisów odbiega od naszego współczesnego postrzegania i doświadczenia, zwłaszcza tam, gdzie pisarz opowiada o mechanizmach życia dworu królewskiego, roli kobiet, sztuki konwersacji, kaznodziejstwa, etc.
Wydaje się, że obecne ludzkie, psychiczne DNA różni się jednak od tego sprzed trzech stuleci. Świat nasz jest diametralnie różny od tamtego i niewiele możemy zaczerpnąć od naszych przodków. Dlaczego mimo to uważam lekturę „Charakterów” za cenną i godną polecenia ?
A choćby dlatego, że ciekawość tego jak żyli i myśleli nasi przodkowie jest jedną z cech naszej ogólnej ciekawości życia. I że pasjonujące samo przez się jest obserwowanie, jak „przemija postać świata”.
Jean de La Bruyère – „Charaktery”, przekł. Anna Tatarkiewicz, posłowie Justyna Smoleń-Starowieyska, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 2021, str. 573, ISBN 978-83-8196-289-6

Najnowsze

Sprawdź również

Loża: Prowadź swój pług przez kości umarłych

Loża: Prowadź swój pług przez kości umarłych

Niemal na początku Janina Duszejko znajduje trupa Wielkiej Stopy. To jej sąsiad, nicdobrego, kłusownik i pijak, zadławił się kością. Ale Duszejko wierzy, że to sprawiedliwa zemsta saren, z którymi zmarły toczył nierówną walkę. W powietrzu wisi kryminał, zjawia się...

I po Prałacie

I po Prałacie

Prałata (sztukę w Teatrze Telewizji) dobrze się oglądało. Choć tak naprawdę głównym bohaterem sztuki był „diabeł”. Ale przecież wiemy, że diabłów nie ma, a prałaci, biskupi, kardynałowie, proboszczowie są. Niestety, można by powiedzieć. Jak w starym, podobno,...

Lalka dla kujonów

Lalka dla kujonów

Podczas minionych świąt wyświetlono w telewizji Lalkę Wojciecha Hasa. Cóż to za film – imponujący zmysłowymi obrazami, walczących ze sobą, który kadr bardziej wyrazisty, który silniej oddziałuje na zmysły, bo co drugi jak martwa natura. Przejmujące widoki biedy...

Ukryte szczątki i kwiaty w ogrodzie

Ukryte szczątki i kwiaty w ogrodzie

Temat Państwowych Gospodarstw Rolnych od dawna pojawia się zaledwie incydentalnie w debatach. W zasadzie wyłącznie jako jeden z elementów dyskusji o transformacji (co samo w sobie jest niestety kwestią już dość niszową). Bardzo rzadko ktoś zajmuje się PGR-ami jako...

Dalejże, na Krzyżaka

Dalejże, na Krzyżaka

„Krzyżacy” Jana Klaty, spektakl zrealizowany w Olsztynie na jubileusz teatru, ekscytuje: śmieszy i wzrusza, nie pozostawia widza obojętnym. To poważny atut, zwłaszcza że mamy do czynienia z ucukrowaną lekturą, która tym razem wcale na szkolną piłę nie wygląda. Kiedy...

Nie ma już wysp szczęśliwych

Nie ma już wysp szczęśliwych

Dorota Masłowska od lat opisuje rozczarowanie, jakie przyniósł neokapitalizm, jak odcisnął się w życiorysach warszawiaków, daremnie poszukujących szczęścia, błądzących w gorączce za rajem, którego wiąż nie znajdują. Tak jest co najmniej od czasu, gdy powstał jej...

Kościół jest miłością

Kościół jest miłością

To zdanie utkwiło mi w głowie po spektaklu Złe wychowanie Teatru im Jaracza z Olsztyna. Co prawda kanoniczna teza głosi, że to bóg jest miłością, ale różnica między bogiem a kościołem jest taka, że kościół jest… Jest też teatr, nie tylko w Olsztynie, ale ten...