Czy roboty zastąpią ludzi w miłości?

KLUB
Czy roboty zastąpią ludzi w miłości?

Do niedawna motyw robota (sztucznego człowieka) kojarzył mi się z „Księgą robotów” (1961) i „Bajkami robotów” (1964) Stanisława Lema, a także z falą filmów science fiction o „robokopie”, „terminatorze”, animowanych „transformersach”, cyklem „gwiezdnych wojen”, fantastycznym uniwersum stworzonym przez Georgesa Lucasa, czy z artystycznym uwieńczeniem tematu w postaci filmu „Ja, robot” Alexa Proyasa (2004), opartego na motywach nowel i powieści o robotach Isaaca Asimowa.

To ten pisarz, podobnie jak Chris Columbus w filmie „Człowiek przyszłości” (1999) po raz pierwszy podjęli problematykę sztucznej inteligencji robotów, czyli ich „uczłowieczenia”.
Definicja ze „Słownika mitów i pojęć kultury” Władysława Kopalińskiego określa robota jako „automat przypominający wyglądem człowieka, spełniający pewne mechaniczne funkcje istoty ludzkiej”. Jako przykład przywołuje legendarnego praskiego Golema z XVI-wiecznej hebrajskiej legendy (robota uformowanego nie z metalu czy tworzyw sztucznych, lecz z gliny i mułu), której artystyczny kształt literacki nadał w swojej powieści (1915) Gustaw Meyrink.
Zekranizowali ją w 1920 roku niemieccy twórcy kina niemego, a w 1937 roku już w filmie dźwiękowym, Jean Duvivier. Motyw robotów pojawił się także m.in. w „Metropolis” Fritza Langa (1927).
Twórca samej nazwy „robot” to czeski pisarz Karel Capek. Pochodzi ona z jego sztuki „R.U.R. (Rossumovi Univerzální Roboti)” (1920), choć pierwszy motyw tworu robotopodobnego można napotkać w „Odysei” Homera i pojawia się on w różnej postaci w kulturze kolejnych wieków (android Leonarda da Vinci), szczególnie w literaturze XVIII i XIX wieku.
W literaturze ostatnich lat nazwa robot zastępowana jest często przez określenia „android” czy „cyborg”. W cyklu  Asimova „Roboty”, stworzone przez ludzi, humanoidalne i inteligentne maszyny odgrywają kluczową rolę w wykreowanym przez autora świecie. Roboty są istotami bezgranicznie dobrymi i troszczącymi się o rasę ludzką.
Jednak zauważalna ostatnio w mediach wzmożona fala materiałów o sztucznej inteligencji, która jak się okazuje coraz intensywniej wnika w życie dzisiejszej cywilizacji sprawiła, że na dość abstrakcyjny do tej pory dla większości z nas temat „robotów” zaczynamy spoglądać nieco inaczej. I właśnie temat ten w sposób dotąd niespotykany podjął angielski noblista literacki (2017) pochodzenia japońskiego Kazuo Ishiguro, a jego powieść „Klara i Słońce” uważana jest za odpowiedź na głośne „Maszyny takie jak ja” Iana McEwana.
Oddajmy głos wydawnictwu „Albatros”, które powieść noblisty wydało: „Świat widziany oczami niezwykłej narratorki. Rzeczywistość, którą od naszej dzieli tylko krok… a może nawet mniej. Odwieczne pytania o to, co człowieka jako jednostkę czyni istotą wyjątkową. Czy jest coś takiego jak ludzka dusza? Czy jedną osobę można zastąpić drugą?
I wreszcie najważniejsze: czym jest miłość? Klara to Sztuczna Przyjaciółka, wprawdzie nie najnowszej generacji, ale posiadająca niezwykłe zdolności poznawcze, pamięć i – co najważniejsze – empatię. Z witryny sklepu obserwuje ulicę, czekając na klienta, który ją stąd zabierze. Kiedy wreszcie los się do niej uśmiecha, jest gotowa jak najlepiej służyć nastolatce, dla której zostaje zakupiona”.
Oddajmy też głos niektórym krytykom, którzy powieść bardzo komplementowali. „Ishiguro mierzy się z tematem sztucznej inteligencji. Jednak „Klara i słońce” to powieść optymistyczna i pełna ciepła. Tytułowa bohaterka stanowi kopię człowieka, ale też przewyższa go w altruizmie, pokazuje, czym jest miłość bezgraniczna. (…) Ishiguro wyraźnie wskazuje na nieco baśniowy klimat, czego symbolem jest relacja zasilanej energią solarną Klary ze słońcem. To baśń technologiczna”. (Marcin Zwierzchowski, „Polityka”); „Zręcznie napisana dystopijna bajka o niewinności robota stawiająca ważne pytania egzystencjalne” – ocenił powieść nieco chłodniej Jon Day z „Financial Times”.
Choć na ogół stronię od literatury o kolorycie sentymentalnym, to podzielam powyższe opinie i gorąco polecam tę powieść o samotności, problemie poszukiwania miłości, stawiającej pytanie, czy człowiek coraz bardziej zatracający zdolność kochania może zostać w tej mierze zastąpiony przez sztuczną inteligencję. Zwłaszcza problem samotności, narastającego procesu zrywania międzyludzkich więzi i izolacji człowieka znalazł się w centrum zainteresowania w skutek trwającej pandemii koronawirusa. Atrakcyjna lektura na czasie.
Kazuo Ishiguro – „Klara i słońce”, z angielskiego przełożył Andrzej Szulc, Wydawnictwo Albatros, Warszawa 2021, str. 31, ISBN 978-83-8215-365

Poprzedni

Starość Hamleta i Ofelii

Następny

48 godzin sport

Zostaw komentarz