Miasto

29 lis 2025

Mówią, że nie wolno. Strajkować, protestować, pikietować, blokować, okupować, skandować, a zwłaszcza pokazywać palcem winnego ludzkiej krzywdy. Jego twarz, łapczywe dłonie, wydęte w grymasie pogardy usta, jego bezczelny wyraz twarzy, imię nazwisko, adres, numer telefonu, to wszystko jest objęte ochroną RODO. Chodzi więc o to, żeby nikt go w tłumie nie rozpoznał, żeby mu nie rzucano nienawistnych spojrzeń, i okrzyków: patrzcie to idzie człowiek zły, podły, zepsuty do szpiku kości. W swej anonimowości pozostaje ukryty, bezpieczny, by mógł w spokoju, w domowym zaciszu, w cieniu litościwie odgradzającym go od ofiar cieszyć się plugawymi owocami swej chciwości.

Czy ktoś go widział? Nie, ale to on podpisał. I tym podpisem przesądził nasz los. Odchodzimy stąd mrucząc pod nosem jakieś złorzeczenia. Pomstując na zło, którego nie mogliśmy dojrzeć, ani usłyszeć, którego zapachu nie poczuliśmy, ani gestów nie dojrzeliśmy. Bo był jak zło wcielone, którego nikt opisać nie potrafi, ale który sprawia ten nieznośny ból w klatce piersiowej, który zabił sąsiada z trzeciego pietra. Boli zdążył wyszeptać, a jego pobladła twarz zastygła na zawsze. A za nim po schodach poleciały jego meble, sekretarzyk, oprawne w srebro zdjęcie ukochanej? żony?, Kochanki? A może córeczki? Tego nikt nie wie. Mało go znaliśmy, trzymał się z boku. A teraz leży na progu, a niecierpliwy tragarz wynosi jego dobytek podnosząc śmiesznie nogi kiedy przekracza, przestępuje, przechodzi nad nim, nad śmiercią. Wynosząc na śmietnik to co jeszcze chwilę temu było dorobkiem życia.

Wyrzuciłem, zeznaje komornik przed sądem. Te rupiecie nic nie były warte. A on kurczy się zawstydzony. Bo to na co pracował tyle lat nie posiada żadnej wartości. Jest wprost na szmelc. Sędzia nie rozumie tych łez. No przecież tak już jest. Wszystko zgodnie…

Maria dostała od nas dokument, który zapewniał, że na razie ma spokój. Jeszcze nie teraz. Nie przyjdą po nią i jej rzeczy. Po synka chorej siostry, który zatrzymał się u nich dłużej, bo siostra wciąż w szpitalu. Poszła do pracy i tam dosięgnął ją telefon. Marysiu wynoszą twoje rzeczy. Nie wiem kto. Wyrzucają na wóz. Taki …śmieciowy. Po 20 minutach jesteśmy na miejscu. Zastawiamy samochodami wyjazd śmieciarki i pokazujemy panu władzy papier z sądu. Było wyraźnie napisane. Eksmisja wstrzymana. Pan Kuchta administrator tłumaczy gliniarzom, czego sąd nie wiedział, kiedy wydawał postanowienie o wstrzymaniu eksmisji. Wieczorem było już wreszcie po wszystkim. Przyjechał jakiś gwiazdor (gwiazdki na pagonach) wyraźnie gramotny i kazał wnosić rzeczy Marii z powrotem na górę.

Miasto tętni, jeszcze nie zasypia. Nigdy nie wiadomo, czy do pijaka spod szóstki wzywać pogotowie czy radiowóz. Najlepiej jedno i drugie. Nigdy nie wiadomo czy będzie umierał, czy znowu kogoś pobije. Są dwa typy. Uśmiechnięty wyjada klientowi faworki z torebki i pokazuje grubo podkreślone cytaty z gazety o szkodliwości palenia. Ślini się przy tym i uśmiecha. Drugi typ to kędzierzawy. Ten wpada do celi z okrzykiem. Co ja najlepszego zrobiłem! Rozpędza się na ile może w małej celi i wali całym impetem łbem w ścianę. I tak kilka razy, aż w końcu ogłuszony już nie wstaje. Mówią, że patologia. A oni są tylko zbuntowani. Nie pogodzeni z losem. Uzależnieni i bardzo, bardzo smutni.

Było ich sześciu. Jeden nie miał nogi. Ten wytrwał najdłużej. Stali twardo pod spożywczym i zbierali na piwo czy inny narkotyk. Ale w miarę jak mamusie umierały lądowali dosłownie na śmietniku i marli jak muchy. Ojciec „pożyczył” im po piątaku i zaczął żądać zwrotu, to się odczepili. Z tych „staczy” pod sklepowych już nie ma ani jednego. Takim to dobrze. Piją sobie, nie pracują. Nikt nie pyta, nikt nie wie, dokąd odeszli.

Dwóch takich prosi o otwarcie klatki. Zimno, a my jesteśmy bezdomniaki żali się jeden. A nie powinno tak być. Czasy ciężkie. Nawet śmietniki na klucz pozamykali.

Kiedy robiło mu się gorzej wieźli go na górę. Na oddział. Żył w piwnicy szpitala. Był sercowy…… i bezdomny. O tym, co jest na dole, góra nie wiedziała i tak było dobrze. Bo pomagać też nie wolno. Są na to przepisy.

Lekarze z niemożliwie wielkimi kontraktami i siostry, które zabierają nie ubezpieczonych, często bezdomnych z SOR i kładą na oddział. Młody profesor, dyrektor chwali się, że jest na pierwszej linii walki z zarazą. To taki współczesny Judym komentuje podwładny. I już prawie uwierzyłem. Tylko dlaczeg0o odjechał Maserati?

Są starzy, często kalecy. Ich robota to ochrona. Śpią na piętrowych pryczach w małych pomieszczeniach. Każdy grosz wysyłają do siebie na wieś. Im więcej godzin na posterunku tym więcej można wysłać, więc tkwią na służbie bez wytchnienia. Ktoś nie śpi, by spać mógł ktoś.

Najnowsze

Czy w Polsce naprawdę żyje jak na Zachodzie?

Czy w Polsce naprawdę żyje jak na Zachodzie?

Polska zyskuje na znaczeniu w Europie, ale pomimo wzrostu PKB, codzienność Polaków pozostaje daleka od zachodnich standardów. Wzrost gospodarczy nie rozwiązał kryzysu mieszkaniowego; blisko 34% Polaków żyje w przeludnionych mieszkaniach, co bije na alarm w obliczu 88% poziomu konsumpcji indywidualnej w stosunku do UE. Słaba edukacja i niedostateczne usługi publiczne trują życie obywateli, zmuszając ich do wydawania oszczędności na korepetycje czy prywatnych lekarzy. Z 81 miliardami zaległości, wielu Polaków balansuje na krawędzi finansowej. Wyższy PKB to za mało – czas na prawdziwe reformy, które wpłyną na jakość życia.

Sprawdź również

Od PRL do epoki sztucznej inteligencji.

Od PRL do epoki sztucznej inteligencji.

Państwo oddało gospodarkę w prywatne ręce, ale biurokracja nadal kosztuje miliardy W 1989 roku w polskiej administracji pracowało około 162 tys. osób. W 2024 roku administracja państwowa i samorządowa liczyła już blisko 446 tys. etatów. W PRL państwo kontrolowało...

11,5 tys. dolarów za SOR .

11,5 tys. dolarów za SOR .

Konfederacja proponuje podobny kierunek zmian — i tu zaczyna się problem cen Pięć godzin z dzieckiem na SOR-ze i rachunek na 11 577 dolarów. Ubezpieczenie pokryło część kosztów, ale rodzinie zostało około 3,5 tys. dolarów do zapłaty. To wydarzyło się w Stanach...

Kwarantanna i chaos informacyjny w Irkucku – DŻUMA

Kwarantanna i chaos informacyjny w Irkucku – DŻUMA

Kwarantanna, maski i informacyjny chaos po śmierci młodej pracownicy laboratorium W Szelechowie pod Irkuckiem część szpitala znalazła się pod kwarantanną, blisko 200 osób objęto obserwacją, a w ogromnej fabryce aluminium wprowadzono obowiązek noszenia masek. Wszystko...