Na psa urok

8 lis 2025

Wróciłem do Polski po dalekiej podróży i wpadłem pod bomby narodowo-katolickich mediów. Larum grających, bo Polki nie rodzą tylu dzieci, ile idee wielkiego narodu polskiego potrzebują. Nie rodzą, bo przypisaną kobietom macierzyńską rolę trwonią na posiadanie i wychowywanie psów, i to ras niepolskich. Łatwiej dziś spotkać w parkach kobietę z psem ubranym w kolorowe ciuszki, wożonym w dziecięcym wózeczku, niż Matkę Polkę, alarmują.

A wszystko to, bo w mózgi polskich Matek wgryza się lewacka, brukselska ideologia laicka. Bo kiedy nie ma boga, religii, konserwatywnych wartości, to i dzieci być nie może.

Wróciłem do Polski z Japonii. Pełen konserwatywnych zasad, dominacji tradycyjnej rodziny. Wszędzie religijnej, duchowej, szamańskiej, dewocyjnej nawet. Kiedy premierem została pani Sanae Takaich. Konserwatywna, bardziej prawicowa niż poseł Sławomir, ikona polskiej Konfederacji. Bratnia dusza prezydenta Trumpa.

W tejże Japonii można wszystko znaleźć oprócz lewackich brukselskich laickich ideologii. Pomimo tego nie dziwią tam młode, bezdzietne Japonki wychowujące swe pieski jak dzieci. Łatwiej im niż Polkom, bo mają sieci sklepów, butików i salonów piękności prześcigających się w upodobnianiu psów do dzieci. Wchodzi byle pekińczyk, wychodzi cud Japończyk.

Psy mają tam też swe pomniki. Najsłynniejszy jest przy tokijskiej stacji metra Shibuya. Naprzeciwko najsłynniejszego przejścia dla pieszych. Szacuje się, że codziennie przechodzi je około 3 milionów pieszych. Około stu tysięcy tych, którzy mają tam coś do załatwienia. No i te 2,9 milionów pragnących zobaczyć, czy rzeczywiście tam tak tłoczno.

Wielu z nich dochodzi do pomnika psa Hachiko. Rasy akita, który od 1924 roku odprowadzał swego pana do metra i czekał na jego powrót. Ale kiedy pan zmarł w pracy, z przepracowania, jak to Japończyk, to psa nie zawiadomiono o tym. Dlatego Hachiko przez następne 10 lat codziennie czekał na powrót swego pana. Wiernie. Choć bezskutecznie.

Został zauważony, rozpoznany i opisany. Jego wierność stała się wzorem lojalności wobec rodziny. Nauczyciele i rodzice używają Hachikō jako przykładu do naśladowania przez dzieci.

Hachikō zmarł 8 marca 1935 roku na robaczycę serca i płuc. Jego spreparowane szczątki przechowywane są w tokijskim Narodowym Muzeum Przyrody. Wcześniej, w 1934 roku, sędziwy Hachiko asystował przy odsłanianiu swego, odlanego z brązu, pomnika. W Polsce tylko papieżowi JPII stawiano za życia pomniki.

Podczas II wojny światowej pomnik Hachiko, wraz z wiadrami i nocnikami, przetopiono na pociski. Hachiko wiernie służył Japonii też po śmierci. W sierpniu 1948 roku pomnik odbudowano i jest popularnym miejscem spotkań japońskich par. Ale dziś młode Japonki wolą wychowywać psy niż dzieci. Podobno wierzą, że każdy z nich może wyrosnąć na Hachiko. A z dziećmi jest ryzyko. Mogą wyrosnąć na japońskiego Tuska albo prezesa Kaczyńskiego. Znanego z miłości do kotów.

Pewnie dlatego prawicowe media nie krytykują polskich kobiet za hołubienie kotów. Miłość prezesa Kaczyńskiego do kotów jest jawna. Ale nie jest on krytykowany przez narodowo-katolickie media i polityków za to, że wychowuje koty, a nie polskie dzieci. Nie zarzuca się mu, że oponowała go lewacka brukselska ideologia laicka.

Raz przypadkowo podsłuchałem rozmowę parlamentarzystów z PiS pragnących zapunktować u prezesa. Padł pomysł sprezentowania mu uroczego porcelanowego kotka machającego słodko łapką. Zapewne, jak to w PiS, i tej obietnicy nie dotrzymali.

Na szczęście dla nich. Dziś takie ceramiczne koty często można spotkać na świecie w witrynach sklepów, restauracji, salonów usługowych. Nazywają się koty zapraszające, po japońsku maneki-neko. Ludzie tradycyjni i religijni wierzą, że mają one moc przyciągania klientów, sukcesów. Zwykle nie znają genezy tegoż kociaka.

Żyła w Yoshiwarze, dzielnicy burdelowej, urodziwa kurtyzana Usugumo. Przed swym lokalem wystawiała drewniane penisy. Aby klienci nie mylili go ze spożywczakiem. Kiedy przyjmowała gościa, jej ulubiona kotka nie chciała odejść od niej. To wkurzyło napalonego samuraja, który preferował seks tradycyjny, a nie w trójkącie z kotką. Zrobił to, co umiał. Wyciągnął miecz i odrąbał kotce głowę. Ta poleciała aż pod sufit i zdążyła jeszcze zagryźć skrytego tam węża, szykującego się do rozprawy z przemysłem erotycznym.

Usugamo wyprawiła wiernej jak pies kotce wspaniały pogrzeb i ufundowała jej pomnikowy grobowiec. Aby wyrwać ją z psychicznego doła, wierne grono jej adoratorów ufundowało jej podobiznę kotki z ruchomą lewą łapką. Usugumo traktowała ją jak córkę. Wieść rozniosła się, wszyscy chcieli to zobaczyć, niczym przejście dla pieszych Shibuya. Toteż drzwi jej lokalu nie zamykały się, a ręce Usugumy pełne były roboty. Potem podobne wizerunki kotek wyparły tradycyjne wizerunki penisów w japońskich burdelach.

Figurki maneki-neko konkurują w japońskich witrynach z figurkami Tanuki. Te górują nad kotkami, bo czasem mają dwumetrowe wielkości. W realu tanuki, zwane kunopsami, to podobne do borsuków szopy.

W religijnej, sintoistycznej tradycji tanuki to figlarne cwaniaki, które przynoszą szczęście w biznesie i płodność. Dlatego w japońskich, przepojonych religią i tradycjami, sklepach i restauracjach zawsze spotkamy postać stojącego na tylnych łapach tanuki. Jedną ręką zaprasza do konsumpcji, w drugiej trzyma flachę sake, wypina duży brzuch. Pod brzuchem ma wielkie jądra. Tradycyjni i religijni Japończycy wierzą, że głaskanie ich powoduje płodność, czyli przyrost naturalny. I często poprzestają na tym.

Jaki jest efekt takich wierzeń religijnych, każdy widzi. To tak jakby w Polsce narodowi katolicy pili z bocianami albo głaskali główki kapusty. I czekali potem na narodziny dziecka.

W religijnej, tradycyjnej Japonii bogini Kannon czuwa nad spokojem zmarłych zwierzęcych pupilów. Najdroższy cmentarz jest na górze Koyasan. Takie japońskie wypasione Powązki. Znajdziemy tam nie tylko grób ulubionego psa. Także symboliczny grób ufundowany zmarłym termitom. Przez firmę produkującą trutki na termity. Widać, jej religijnego, tradycyjnego prezesa sumienie bardzo dręczyło.

PS. Więcej w tygodniku Fakty Po Mitach

Najnowsze

Cena niemieckiej hipokryzji

Cena niemieckiej hipokryzji

Niemcy po raz pierwszy przegrały walkę o niestałe miejsce w Radzie Bezpieczeństwa ONZ. Głosowanie odbyło się 3 czerwca...

Sztuka dyplomacji

Sztuka dyplomacji

Szczęki z wrażenia poopadały zebranym w warszawskiej Filharmonii podczas uroczystości z Dnia Republiki. Święta...

Grzech ubóstwa

Grzech ubóstwa

Jest w części naszego społeczeństwa skłonność do obwiniania przegrywających o ich porażkę. Po prostu łatwiej zwalać...

Sprawdź również

Czy woda wykończy gastronomię?

Czy woda wykończy gastronomię?

Zapachniało PRL-em, Bareją, a być może, nie bójmy się mocnych słów, gułagiem. Otóż od sierpnia restauratorzy będą musieli podawać kranówkę za darmo. To koniec, branża się nie podniesie. Już fakt konieczności płacenia pracownikom jest ledwo do udźwignięcia, a teraz...

Posttrumpizm. Skończmy ze wzrostem gospodarczym

Posttrumpizm. Skończmy ze wzrostem gospodarczym

Los ludzkości spoczywa w dziś rękach tytanów kapitału w rodzaju Jeffa Bezosa czy Elona Muska. To ich pasje i fobie – a nie publiczna debata i decyzja – przesądzają o zakresie prywatności, o pracy dla wszystkich bądź bezrobociu, o jakości życia ludzi i ich relacji z...

Sztuka dyplomacji

Sztuka dyplomacji

Szczęki z wrażenia poopadały zebranym w warszawskiej Filharmonii podczas uroczystości z Dnia Republiki. Święta Azerbejdżanu upamiętniającego powstanie pierwszego, nowoczesnego państwa azerskiego. Demokratycznej Republiki Azerbejdżanu. Szczęki opadały kilka razy, bo...

Grzech ubóstwa

Grzech ubóstwa

Jest w części naszego społeczeństwa skłonność do obwiniania przegrywających o ich porażkę. Po prostu łatwiej zwalać winę za krzywdy na pokrzywdzonych niż przyznać, że żyjemy w niesprawiedliwym systemie. Ta postawa uśmierza lęki, bo pozwala wierzyć, że jeżeli będziemy...

Orzeł Biały kontra Michał Archanioł czy tryzub?

Orzeł Biały kontra Michał Archanioł czy tryzub?

Zełenski oczywiście popełnił błąd nadając jednostce wojskowej miano bohaterów UPA, a z polskiego punktu widzenia nawet zniewagę pamięci polskich ofiar Ukraińskiej Powstańczej Armii. Powinniśmy jako państwo domagać się naprawienia tego błędu. Zdecydowanie. Pewnie...

Mądry Krakus po szkodzie

Mądry Krakus po szkodzie

Każdy element tego przysłowia wymaga namysłu. Bo czy my, mieszkańcy Krakowa, ponieśliśmy szkodę? Rasowy kołcz powiedziałby: być może, ale też dostaliśmy szansę – szansę na nowy, lepszy wybór, nowe, lepsze miasto, nowy, lepszy świat, choć rada (miasta) stara, problemy...

Wszystkim wszystko

Wszystkim wszystko

Konfederacja wznosi się na fali internetowych awantur. Okazuje się, że nagle stali się obrońcami „klasy pracującej” przed „drapieżnymi artystami”, którzy walczą o minimalne emerytury w wysokości 1900 zł brutto (nie dotyczy to gwiazd, bo te nie załapią się na dopłatę...