Pieniądze są dla frajerów

4 paź 2025

Większość swojego czasu spędzam na obcowaniu z innymi ludźmi. Na pracy społecznej. Z punktu widzenia kapitalizmu zachowuję się nieracjonalnie. Nie pożądam jednak dóbr materialnych. Wolę raczej przeżywać głęboko każdą minutę swojego życia. Chcę, żeby miało ono znaczenie. Życie samo w sobie wydaje mi się niesamowitym darem, szaleńczą, zawrotną przygodą. A przygody tylko wtedy mają sens i smak, gdy się je przeżywa z innymi.

Bardzo nie lubię słowa „pomaganie”. I dlatego za każdym razem, kiedy próg Kancelarii Sprawiedliwości Społecznej przekracza kolejna osoba poszkodowana przez system, staram się zrobić wszystko, abyśmy wraz z tą osobą jak najszybciej mieli za sobą etap „pomagania” i żebyśmy przeszli do etapu współpracy. Bo współpraca, bezinteresowna, pozbawiona podtekstów materialnych wspólna działalność czyni ludzi wolnymi. Taka współpraca to cios wymierzony w system oparty na konkurencji, system wzajemnego wyniszczania się ludzi.

Zamiast ponurego wyścigu, w którym ostatnich gryzą psy, bierzemy się pod ręce i ramię w ramię uderzamy w mur, którym ci na górze podzielili tych na dole. Nas, którzy pragniemy spokojnego dostatku, więzi międzyludzkich, dyskusji przy trzepaku o sensie istnienia, udanego życia rodzinnego i mnóstwa czasu dla najbliższych i przyjaciół, jest nieskończenie więcej niż tych, którzy zmuszają nas do walki o błyskotki, luksusowe auta, apartamenty, klucz do toalety dla personelu kierowniczego wyższego szczebla.

Bo gdyby ktoś z nas się tam jednak po karkach innych, znajomych i kolegów z pracy wspiął, to i tak będzie wciąż nienasycony, albo rozczarowany i nieszczęśliwy. Bo to droga dla bezwzględnych egoistów, a ci zwykle są sami. I nawet, jeśli otacza ich wianuszek uśmiechniętych i dobrze ubranych kibiców, to przecież wiadomo, że każdy z nich czegoś chce, a żaden uśmiech czy uścisk dłoni nie może być szczery. Na tym szczeblu szczerość umiera z braku powietrza.

Wolimy jednak, instynktownie, żeby nasz dotyk nie zamienił w złoto kanapki z kiełbasą i świeżym ogórkiem, którą trzymamy w ręku. Wolimy nasze proste, naturalne przyjemności od nienaturalnego blasku, który wprawdzie oświetla, ale nie daje ciepła.

Więc zasuwam całymi dniami w pocie czoła nie dla pieniędzy, tylko dla idei. Bo pieniądze są dla frajerów. Oczywiście coś tam zarabiam na opędzenie najpilniejszych potrzeb życiowych, ale robię to niejako na marginesie najważniejszej części mojego życia. W czasie wolnym od pracy społecznej. Tak jak teraz, kiedy nocą piszę ten felieton, za który redakcja zapłaci mi skromne honorarium.

Oczywiście od czasu, kiedy zasiadałem w Sejmie, mój standard znacznie się obniżył, ale życie jest o wiele ciekawsze. Wtedy nie wiedziałem, bez ilu rzeczy człowiek może się spokojnie obejść. Bez rzeczy tak, bez ludzi – nie. I jestem szczęśliwy, widząc, jak rozszerza się wokół nas krąg niepokornych, wyprostowanych ludzi, którzy podejmując walkę z systemem, przestają być niewolnikami.

Teraz spostrzegłem, że palnąłem gafę. Napisałem, że pieniądze są dla frajerów. Już słyszę to oburzenie, że jak śmiałem, skoro z braku owych pieniędzy, którymi w swoim „jaśniepaństwie” tak pogardzam, cierpi tak wielu. A ja wam mówię, że ojciec rodziny zasuwający na budowie od świtu do nocy i jego niezmordowana żona sprzątająca po nocach hektary powierzchni biurowych – nie pracują dla pieniędzy.

Oni walczą o przetrwanie, oni pracują dla swych dzieci. Nie z miłości czy szacunku dla cholernej mamony, która ich w tej nieludzkiej mordędze uwięziła, tylko z konieczności. Kiedy więc piszę, że pieniądze są dla frajerów, mam na myśli tych idiotów, którzy zostają po godzinach lub biorą kolejną dodatkową robotę, choć wcale nie muszą. Nie muszą mieć najnowszej marki samochodu, pralki, telewizora.

Ale ubóstwiają szmal, zakupy i niszczą siebie, składając swe szanowne osoby na ołtarzu zysku, dochodu, kapitału. Ich dzieci mają wszystko, oprócz rodziców. I nie zauważane przez tych, którzy nie mieli szans zobaczyć, jak dorastają, nie zauważą, kiedy staruszkowie będą się starzeć. I też zapewnią im wszystko – luksusowe domy dla starców.

Tak, trzeba to powtórzyć, żebyście zapamiętali: pieniądze są dla frajerów! Bo największe szczęście na tym świecie to miłość i przyjaźń, a tych nie dostaniecie za pieniądze – one wymagają naszego czasu i naszej uwagi.

W jakimś kraju afrykańskim tubylcy zatrudniani przez białego człowieka pracowali tylko tyle godzin, ile potrzeba było na zaspokojenie podstawowych potrzeb życiowych, a resztę czasu mieli dla siebie. Woleli być szybciej wolni po fajrancie.

„Mądry” biały człowiek wziął się na sposób i aby zachęcić Murzynów do dłuższej pracy, podwoił stawkę za godzinę pracy. Ale miejscowi zrobili coś, czego nie przewidział. Pracowali jeszcze o połowę krócej, bo już mieli na życie, a życie miało dla nich urok dopiero po pracy, kiedy robili, co chcieli, a nie to, czego chciał od nich biały człowiek.

„To dzikusy!” – zaklął biały pracodawca. Nie wiedział tego, co wiedzieli jego pracownicy. Że pieniądze są dla frajerów.

Piotr Ikonowicz

Najnowsze

Episkopat chce wpływać na prawo w Polsce. A kto rozliczy Kościół? Moralność z ambony, bezkarność za zamkniętymi drzwiami

Episkopat chce wpływać na prawo w Polsce. A kto rozliczy Kościół? Moralność z ambony, bezkarność za zamkniętymi drzwiami

Kościół katolicki w Polsce nieustannie domaga się od obywateli przestrzegania surowych zasad moralnych, podczas gdy sami duchowni nadto często uchylają się od odpowiedzialności za swoje czyny. Skandale związane z seksualnym wykorzystywaniem i manipulacjami ujawniają hipokryzję instytucji, która zamiast dbać o dobro wiernych, chroni własną reputację. Przypadki biskupów nieprzekazujących informacji o przestępstwach oraz duchownych nadużywających zaufanie pokazują, że problem nie jest marginalny. Społeczeństwo ma prawo oczekiwać, że autorzy moralnych nauczek będą sami podlegać tym samym wytycznym, których wystosowują w stronę innych. Czas na prawdziwą odpowiedzialność.

Żółty Październik

Żółty Październik

Październik 1956 roku. Polska znalazła się o krok od radzieckiej interwencji wojskowej. Chruszczow groził użyciem siły, radzieckie czołgi ruszyły w kierunku Warszawy, a Władysław Gomułka rzucił wyzwanie Moskwie. W tej dramatycznej rozgrywce nieoczekiwaną rolę odegrały komunistyczne Chiny.

Dlaczego Mao Zedong sprzeciwił się radzieckiej interwencji w Polsce? Czy Pekin pomógł ocalić Polski Październik? I jak konflikt między dwoma komunistycznymi mocarstwami wpłynął na losy naszego kraju?

Samo-zamachujące się państwo

Samo-zamachujące się państwo

Polscy politycy traktują Trybunał Konstytucyjny jak narzędzie polityczne, co prowadzi do jego dysfunkcji. Obydwie strony konfliktu stosują manipulacje prawne i brutalne techniki, zagrażając niezależności instytucji. Kryzys ten podważa zaufanie do wymiaru sprawiedliwości, stawiając pod znakiem zapytania przyszłość TK w obecnym kształcie.

Światowy Dzień Cukrzycy 

Światowy Dzień Cukrzycy 

Ponad połowa dzieci w Polsce z nowo zdiagnozowaną cukrzycą typu 1 doświadcza kwasicy ketonowej, co może prowadzić do śmierci. Eksperci oraz Polskie Stowarzyszenie Diabetyków apelują o wprowadzenie ogólnopolskiego programu badań przesiewowych, aby zminimalizować dramaty zdrowotne i zainwestować w profilaktykę zamiast w leczenie konsekwencji. Projekt miałby obejmować wczesną diagnostykę dla dzieci oraz osoby z grup ryzyka. Ponadto, wczesne wykrycie cukrzycy może ograniczyć koszty związane z hospitalizacją oraz polepszyć jakość życia pacjentów i ich rodzin.

Komentarz: Siła odnowy. Dlaczego żywotność KPCh ma kluczowe znaczenie dla przyszłości Chin?

Komentarz: Siła odnowy. Dlaczego żywotność KPCh ma kluczowe znaczenie dla przyszłości Chin?

W lipcu 1945 roku Mao Zedong wskazał, że demokracja jest kluczem do uniknięcia upadku władzy, w co wpisał się Xi Jinping w 2021 roku, proponując samorewolucję KPCh jako sposób na dostosowanie się do zmieniającego się świata. KPCh, poprzez ciągłą modernizację i odpowiedzialne zarządzanie, osiągnęła znaczący rozwój gospodarczy, występując jako druga potęga światowa. Przykładem lokalnych reform jest zielona skrzynka na listy w Chongqingu, która umożliwia mieszkańcom zgłaszanie problemów. Efekty tych działań oraz przeciwdziałanie korupcji podkreślają znaczenie odpowiednich kadr dla przyszłości Chin i globalnej gospodarki.

Sprawdź również

Żółty Październik

Żółty Październik

W lipcu 1949 roku wiceprzewodniczący Komunistycznej Partii Chin Liu Shaogi odwiedził Moskwę. Stalin potraktował go jak wasala. Pokazał mu mapę Europy i Azji. Potem pouczył, że nowa Chińska Republika Ludowa nie będzie wtrącać do spraw Europy Środkowo-Wschodniej. Nie...