USA szykują się na kolejną rozprawę z Iranem

20 lut 2026

USA, na rozkaz Donalda Trumpa, gromadzą gigantyczne siły na Bliskim Wschodzie w celu przeprowadzenia ponownego ataku na Iran. Jednocześnie Iran prowadzi manewry z udziałem Chin i Rosji. Może z tego wyjść paskudna jatka, która do reszty zdestabilizuje sytuację globalną.

Scena wygląda tak. Z jednej strony mamy chwiejącego się hegemona z drugiej pretendenta do tej roli, czyli Chiny. Nie ma chyba bardziej niebezpiecznej sytuacji w takich momentach. Zwłaszcza że rykoszetem dostanie prawdopodobnie najbardziej Europa, jak zwykle, kiedy USA biorą się za robienie „porządków” w tym rejonie świata.

Paradoks tej sytuacji polega na tym, że USA prężą muskuły, ale nie dlatego, że jest silne, ale właśnie dlatego, że słabną. Prawdziwy hegemon utrzymuje globalny porządek dzięki przewadze ekonomicznej oraz polityczno-ideologicznym wytwarzaniu zgody, a nie dzięki nagiej sile. Zwłaszcza że tutaj nawet nie mówimy o zmianie reżimu, ale o kolejnej akcji „dyscyplinującej”, która go nie obali, ale zrani. USA raczej nie mają ani sił ani ochoty na kolejną inwazję lądową, jak wcześniej na Irak. Nie mają też tak silnego poparcia ze strony innych krajów globalnego centrum, jak ponad dwadzieścia lat temu. Nie mają już zbyt wielu „przyjaciół” – stracili poparcie elit np. Europy Zachodniej, właśnie ze względu na podważenie jedności ideologiczno-ekonomicznej, którą dokonał sam Trump z ekipą. Koniec hegemonii ideologicznej USA jest dość oczywisty.

Nikt też nie wierzy już, że dla USA liczą się w tej rozgrywce jakiekolwiek ruchy opozycyjne wewnątrz Iranu. Nie, że wcześniej się liczyły w czasie podobnych eskapad, ale teraz już nawet nie udają, że chodzi o jakąś tam „demokrację”, nie mówiąc o tak abstrakcyjnych pojęciach dla Trumpa, jak „prawa kobiet”.

To wynika nie tylko z upadku pewnej ideologii (prawdę mówiąc mentalnie więcej łączy ekipę Trumpa z ajatollahami niż z „lewackimi prawami człowieka”), ale uznania swojej własnej słabości. Choć USA dysponują bezprecedensowym potencjałem niszczycielskim, od dekad nie potrafią zbudować stabilnego, podporządkowanego sobie ładu politycznego na gruzach państw poddanych interwencji. To jest zresztą jeden z punktów krytyki frakcji Trumpa przeciwko neokonserwatystom w rodzaju Busha, którzy roili sobie jakieś wizje „budowania narodów” przez USA. Nikt już w to nie wierzy, a najbardziej sam Trump i nowa fala konserwatystów.

Niestety atak USA nie poprawi losu ludności, trawionej przez rozmaite konflikty i kryzys gospodarczy. Nie chodzi o prawa kobiet, prawa pracownicze, mniejszości etniczne czy wolności obywatelskie. Jeśli reżim przetrwa, wykorzysta atak do jeszcze silniejszego dokręcenia śruby. Jeśli upadnie, zastąpi go niestety nie mniej opresyjna dyktatura, w stylu szacha Pahlawiego. Co prawda kryzys władzy zawsze wytwarza jakiś potencjał dla ruchów emancypacyjnych, żeby wpłynęły na przebieg wypadków, ale dotychczasowe doświadczenia rozmaitych amerykańskich interwencji nie napawają optymizmem. Dodatkowo przy takich okazjach warto pamiętać, że bomby nie odróżniają strażników reżimu od protestujących kobiet czy robotników.

Dodatkowo nie należy zapominać o wpływie Rosji i Chin. W razie potencjalnej próby powołania proamerykańskiego rządu, wejdą silniej do gry i zaczną bronić swoich interesów nawet kosztem wywołania wojny domowej. Lepszy chaos niż żeby Iran wpadł w ręce konkurenta.

Oczywiście w razie długotrwałego konfliktu i eskalacji, nie chcecie wiedzieć, co się stanie z cenami surowców globalnie i lokalnie np. na stacjach benzynowych, czy cenami gazu. Tym razem Iran może spróbować zadać ból wrogowi większy niż poprzednio i zablokować cieśninę Ormuz. Nawet jeśli w oczywisty sposób zaszkodzi to także im samym. Jak ich przycisną do ściany, nie będą mieli nic do stracenia.

Europa oczywiście za to zapłaci rachunek. Tak to już jest, że USA robią różne wyprawy kolonialne, a to Europa bierze na siebie chaos gospodarczy i kolejną falę uchodźców. A potem wychodzi jakiś kolejny JD Vance i poucza Europejczyków, że sobie „nie radzą gospodarczo” i „nie radzą z migrantami”. Może gdyby USA przestały wszczynać kolejne wojenne awantury niedaleko naszych granic, Europa radziłaby sobie lepiej? I ludzie nie byliby gnani przez świat ze swoich domów? Tak to już jest, że ludzie, którzy tworzą problemy, potem szukają winnych wszędzie, byle nie w sobie.

Źródło: Wolnelewo.pl

Najnowsze

Legionista z Widzewa

Legionista z Widzewa

Zanim został bohaterem narodowym Wietnamu, musiał kilka razy uciekać. Pierwszy raz z fabryki w Westfalii. Był tam...

Sprawdź również

Kijów i Berlin mogą ominąć Warszawę

Kijów i Berlin mogą ominąć Warszawę

Polska może pomóc Ukrainie wygrać wojnę, a mimo to przegrać walkę o porządek, który powstanie po jej zakończeniu. Po 2022 roku polska polityka wobec Ukrainy została zdominowana przez ideologiczny entuzjazm. Każdą próbę rozmowy o polskim interesie, gospodarce czy...

Rządy „prawa” czy wielkich korporacji

Rządy „prawa” czy wielkich korporacji

Lekarstwo Pfizera na poprawę ostrości widzenia Firmy z Zachodu przez stulecia korzystały z taniej pracy, tanich surowców, rynku zbytu kolonii. Ale musiały znaleźć sposób na dalszą ich eksploatację, kiedy te odzyskały niepodległość. Zachodni kolonialiści tracili...

Współlokator+ nie ocalił koalicyjnej hipokryzji

Współlokator+ nie ocalił koalicyjnej hipokryzji

Prezydent zawetował ustawę o „osobie najbliższej”. Stało się więc to, co było oczywiste, że się stanie. Nawrocki opowiada bajki o „obronie małżeństwa”, ponieważ jak podkreśla bezustannie „nic, co jest quasi-małżeństwem, nie może liczyć na moje wsparcie”. Krucha jest...

Legionista z Widzewa

Legionista z Widzewa

Zanim został bohaterem narodowym Wietnamu, musiał kilka razy uciekać. Pierwszy raz z fabryki w Westfalii. Był tam polskim, przymusowym robotnikiem. Do Niemiec trafił tam z łódzkiej dzielnicy Widzew. Urodził się w rodzinie tkaczy w 1923 roku. W czasie niemieckiej...

Czarnek na dywaniku

Czarnek na dywaniku

Przemysław Czarnek nie został jeszcze premierem, ale już zapowiedział, co zrobi, gdy nim zostanie. Na antenie TV Republika stwierdził, że „zmusiłby na arenie międzynarodowej Ukrainę do radykalnej zmiany kursu wobec Polski i Polaków, nie tylko jeśli chodzi o kwestie...

Sen jako towar luksusowy. Co nam mówi bezsenność?

Sen jako towar luksusowy. Co nam mówi bezsenność?

Od lat powtarza się nam, że „sen to zdrowie” oraz że wysypianie się odgrywa w życiu wielką rolę. Problem w tym stwierdzeniu nie polega na braku jego słuszności, bo trudno zaprzeczyć, że kiedy jesteśmy wypoczęci, obiektywnie lepiej funkcjonujemy. Przyczyna leży gdzie...

Znowu kolejna nagonka

Znowu kolejna nagonka

Polska neohusaria oczywiście nie zawiodła. Bohatersko atakuje nastolatków i małe dziewczynki. Krzyczą, że coś tam „Pamiętamy”, choć niczego oczywiście nie pamiętają. Chodzi wyłącznie o racjonalizację agresji. Dowiedzieli się z social mediów, że „już można”. Należy...

Legionista z Widzewa

Cierpliwość, cierpliwość, cierpliwość

Czego Polacy powinni się uczyć od Chińczyków? Takie pytanie często słyszę. Zwykle zadają je wyznawcy i entuzjaści polskiej suwerenności, o narodowo-patriotycznych poglądach. I oni jako pierwsi powinni czerpać z chińskich nauk. Chińczycy kochają suwerenność swego...