Wieczór nad rzeką Moskwą

14 wrz 2018

W pierwszą lub drugą sobotę września Moskwa tradycyjnie obchodzi Dzień Miasta – w tym roku świętowała go 8 września. Największym bodaj wydarzeniem tegorocznego święta było otwarcie nowej, okazałej i arcynowocześnie wyposażonej sali koncertowej „Zariadje” – tuż koło Kremla, nad rzeką Moskwą.

 

Zariadje – to stara dzielnica rosyjskiej stolicy, część kremlowskiego podgrodzia, której nazwa pochodzi od lokalizacji „za torgowymi riadami” – za halami targowymi. Od wieków była żywym centrum mieszkalnym i handlowym; jeszcze w połowie XVI stuleciu wzniesiono tu stojący po dziś dzień tak zwany Stary Dwór Angielski – ośrodek kontaktów dyplomatycznych i handlowych Rosji Iwana Groźnego z elżbietańską Anglią. W końcu XIX wieku dzielnica jednak podupadła, przekształcając się w rejon nędzy i siedlisko lumpenproletariatu. W 1950 roku po wyburzeniu dotychczasowej zabudowy zaczęto tu wznosić kolejny moskiewski socrealistyczny wysokościowiec (omal więc nie mieliśmy tych słynnych „wysotek” osiem, a nie siedem), lecz po dojściu do władzy Chruszczowa budowę przerwano; ostatecznie w 1967 roku stanął tu zaprojektowany już w stylu „międzynarodowym” znacznie niższy, ale też gigantyczny (ćwierćkilometrowa fasada) hotel „Rossija”, w momencie ukończenia budowy największy na świecie, z prawie trzema tysiącami miejsc. Jako jeden z najbardziej prestiżowych hoteli rosyjskiej stolicy często gościł cudzoziemców – pamięta go również zapewne niejeden czytelnik „Trybuny”; pamięta się też, że miał w swych dziejach epizod tragiczny – wielki pożar z kilkudziesięcioma ofiarami śmiertelnymi. W 2006 roku, uznawszy architekturę gmachu za nielicującą z zabytkowym otoczeniem, przystąpiono do jego rozbiórki. Wielka pustynia w centrum miasta straszyła przez kilka lat – spierano się o to, co ma „Rossiję” zastąpić. W końcu zdecydowano się na efektowny park, otwarty dokładnie rok temu – też w Dniu Moskwy.
Dawnej „Rossiji” żałowałem głównie z jednego względu – w hotelowym kompleksie znajdowała się sala widowiskowa (też zresztą olbrzym – dwa i pół tysiąca miejsc), którą pamiętałem z wielu wspaniałych imprez muzycznych, baletowych czy filmowych; to właśnie tu przed czterdziestoma z górą laty zawierałem pierwszą bezpośrednią znajomość z legendarnym rosyjskim baletem (gościnne występy słynnej leningradzkiej trupy Leonida Jakobsona), to tu oglądałem wiele projekcji w ramach moskiewskich międzynarodowych festiwali filmowych. Nowa sala swą urodą i świetną akustyką rekompensuje tę stratę z nawiązką: z centralnie położoną estradą, z wijącymi się wzdłuż ścian falami balkonów czyni wrażenie bardzo duże. Mieści 1,6 tysiąca słuchaczy, nadto ma za sąsiadów salę kameralną na 400 miejsc i otwarty amfiteatr dla 1,5 tysiąca widzów.
Inauguracyjny koncert 8 września poprowadził najbardziej dziś chyba rozchwytywany i zapracowany dyrygent świata, czyli Walerij Giergijew, przywiózłszy z Petersburga chór i orkiestrę swego Teatru Maryjskiego; nawiązując do miejsca uroczystości, otworzył ją orkiestrowym wstępem do „Chowańszczyzny” Musorgskiego „Świt nad rzeką Moskwą”. Najsłynniejsza dziś sopranistka świata, czyli Anna Netrebko, pięknie zaśpiewała arię Marfy z ostatniego aktu „Carskiej narzeczonej” Rimskiego-Korsakowa; brawurowo wystąpili gwiazdorzy rosyjskiej pianistyki – nasz warszawski chopinowski laureat Daniił Trifonow (w „Rapsodii na temat Paganiniego” Rachmaninowa) i Denis Macujew (w I Koncercie Szostakowicza); jedyny gość z zagranicy – słynny skrzypek Pinchas Zukerman zagrał Serenadę melancholijną Czajkowskiego. Z dzieł twórców współczesnych wykonano „Uwerturę świąteczną” – napisany pół wieku temu, stylistycznie trochę przypominający jego słynne „Ozornyje czastuszki”, pełen wigoru utwór Rodiona Szczedrina; sędziwy już dziś, choć wciąż młody duchem, najwybitniejszy obok Sofii Gubajdulinej żyjący kompozytor rosyjski, mieszkający na poły w Monachium, na poły w Moskwie, był zresztą na sali obecny. Uświadomiłem sobie przy tej okazji raz jeszcze, jak mało o nim dziś w Polsce pamiętamy – wyjąwszy jego pisane dla Mai Plisieckiej balety „Carmen-suitę” i „Annę Kareninę”; czy na przykład któryś z naszych teatrów operowych kiedykolwiek odważy się na wystawienie jego bodaj najwybitniejszego utworu – opery „Martwe dusze”? (Giergijew ma dziś u siebie w Teatrze Maryjskim oper Szczedrina w repertuarze chyba pięć).
A ta nowa sala w Zariadju to przecież tylko jedna z wielu imponujących inwestycji dla muzyki, na jakie zdobyła się w naszym stuleciu Moskwa – w 2002 roku uruchomiono drugą scenę Teatru Wielkiego, w 2003 roku otwarto trzysalowy Międzynarodowy Dom Muzyki, potem poddano kapitalnemu remontowi główną scenę „Bolszowo”, w 2014 roku oddano do użytku salę koncertową „Filharmonia-2” w dawnej moskiewskiej wiosce olimpijskiej. Zaiste przykro się robi, kiedy porównamy to ze współczesnym tempem warszawskim – ślimaczeniem się jedynej w ostatnim ćwierćwieczu poważnej inwestycji dla działalności koncertowej, jaką jest budowa sali dla orkiestry Sinfonia Varsovia. Gdy w 2012 roku nakładem PIW-u ukazywała się moja monografia o tej orkiestrze, cytowałem w książce ówczesną zapowiedź warszawskich władz, że sala otworzy swe podwoje w roku 2016 – tymczasem do dziś budowa nawet się nie rozpoczęła.
Koncert w Zariadju transmitowała na żywo na cały świat telewizja Mezzo – i cały świat mógł też zobaczyć, że na ów koncert przybył sam Władimir Putin i posłuchać jego zgrabnego przemówienia. Nie była to zresztą pierwsza ważna ceremonia muzyczna, w której Putin uczestniczył i podczas której zabierał głos; o to, by publicznie manifestować swe zainteresowanie i wsparcie dla kultury wysokiej, Putin dba nad wyraz. Jakiż to kontrast w porównaniu z osobą, którą naród zatrudnił na analogicznym stanowisku u nas – Andrzej Duda swe ambicje duchowe zdaje się lokować gdzieś pomiędzy tymi właściwymi przeciętnemu ministrantowi i charakterystycznymi dla przeciętnego kibola; zważywszy przy tym na to, co permanentnie wyczynia, służyć może za najżywszą egzemplifikację trafności słynnych słów Szekspira, które ten włożył w usta Lorenca w „Kupcu weneckim”:

Człowiek, co nie ma w swych piersiach muzyki,
Którego rzewne nie wzruszają tony,
Do zdrad, podstępów, grabieży jest skłonny.
Duch jego ciężki jak ciemności nocne,
A myśli jego tak jak Ereb czarne.
Takiemu nigdy nie ufaj.

Kiedy 8 września wieczorem w Zariadju oddawała się radości rosyjska muzyka, kilkaset metrów od tego miejsca, ale też nad rzeką Moskwą , świętowała rosyjska literatura. W górującym nad okolicą domu Paszkowa, XVIII-wiecznym wczesnoklasycystycznym pałacu, przez wielu uważanym za najpiękniejszą świecką budowlę Moskwy, uroczyście honorowano zagranicznych tłumaczy rosyjskiej literatury pięknej, wręczając im tradycyjne, przyznawane co dwa lata nagrody. Ubiegało się o nie 178 przekładów z 33 krajów – zarówno tłumaczeń rosyjskiej klasyki, jak i literatury współczesnej, w tym utworów, które w oryginale ujrzały światło dzienne zaledwie przed dwoma czy trzema laty. Polska była tu niemal nieobecna – z naszego kraju nadesłano zaledwie jedno zgłoszenie, choć zaszło ono wysoko, aż do grona finalistów; był to opublikowany przez Wydawnictwo Adam Marszałek przekład powieści Michaiła Kurajewa „Sprawa Kukujewa”, dokonany przez Jana Cichockiego, który – dodajmy – niedawno dał nam też nowe, wyborne tłumaczenie „Mistrza i Małgorzaty” Bułhakowa.
W kategorii „Rosyjska literatura współczesna” główną nagrodę w translatorskim konkursie otrzymał wydany w Wielkiej Brytanii przekład powieści „Próby” Władimira Szarowa. Tego zmarłego przed miesiącem wybitnego prozaika w Polsce dotąd jeszcze nie publikowaliśmy; że współczesnej literatury rosyjskiej wydajemy w Polsce niezbyt wiele, ogólnie wiadomo, a z klasyką jest bodaj jeszcze gorzej. Tym, którzy mimo wszystko poniechać kontaktu z tą literaturą nie mają zamiaru, pozwolę sobie zwrócić uwagę przynajmniej na dwie pozycje z ostatnich lat, które zostały już u nas przetłumaczone, ale mogły nie wpaść im jeszcze w ręce: „Laur” Jewgienija Wodołazkina i „Klasztor” głośnego już w świecie Zachara Prilepina. Ta pierwsza – to fascynująca opowieść o człowieku i społeczeństwie rosyjskiego średniowiecza, której bohaterem jest piętnastowieczny lekarz-uzdrowiciel, zarazem epos i przypowieść, ze smakowitymi przy tym postmodernistycznymi inkrustacjami (autora niebawem okrzyknięto „rosyjskim Umbertem Eco”). Ta druga – to panoramiczne płótno o Rosji lat dwudziestych ubiegłego wieku, ukazanej przez pryzmat losów więźniów i nadzorców łagru w monasterze na Wyspach Sołowieckich, Rosji w całej jej ówczesnej apokaliptycznej zawierusze i wielkim wewnętrznym konflikcie, gdzie mieszają się i walczą ze sobą sprzeczne racje, wiary, uczucia. Obu tym, wydanym już w wielu krajach powieściom nie waham się przyznać miana prawdziwych rewelacji…

Najnowsze

Dlaczego Bogaci mogą płacić mniej podatków niż Biedni?

Dlaczego Bogaci mogą płacić mniej podatków niż Biedni?

System podatkowy w Polsce to jawna niesprawiedliwość. Zwykli pracownicy płacą ciężkie daniny, podczas gdy milionerzy korzystają z luk prawnych. Ministerstwo Finansów przyznaje, że bogatsi płacą mniej, co rodzi pytanie: dlaczego osoby zarabiające minimalną krajową powinny ponosić większe obciążenia niż ci na szczycie? Czas na sprawiedliwe reformy!

46,7 proc. Polaków popiera wykorzystywanie AI jako wsparcia dla lekarzy

46,7 proc. Polaków popiera wykorzystywanie AI jako wsparcia dla lekarzy

Blisko połowa Polaków popiera wykorzystanie sztucznej inteligencji (AI) jako wsparcia dla lekarzy, wskazując na potrzebę efektywniejszej organizacji pracy w systemie ochrony zdrowia. W badaniach 46,7% dorosłych Polaków akceptuje AI w medycynie, a 30,6% się jej sprzeciwia, obawiając się sposobu wykorzystania technologii. Eksperci podkreślają, że AI ma wspierać lekarzy, a nie ich zastępować, co budzi nadzieję na lepszy dostęp do świadczeń. Wysoki odsetek osób niezdecydowanych może świadczyć o potrzebie wzrostu wiedzy na temat praktycznych zastosowań AI w medycynie.

Wielkie granie w innej siedzibie

Wielkie granie w innej siedzibie

Szalone Dni Muzyki zyskały nowy dom w siedzibie Sinfonii Varsovia na Grochowskiej, po rewitalizacji Instytutu Weterynarii. Festiwal trwał sześć dni i przyciągnął tłumy, w tym koncerty kameralne, orkiestrowe oraz występy dla dzieci. Na programie znalazły się dzieła klasyków takich jak Mozart, Chopin i Bach, a także młodzi wykonawcy z polskich szkół muzycznych pokazali swoje umiejętności. Wystąpiły znane zespoły oraz artyści solowi, pokazując potencjał muzyczny w Polsce. Wkrótce festiwal wejdzie w nową erę, mając nadzieję na dalszy rozwój.

Pokolenie wychowane przez algorytmy. Jak media społecznościowe zmieniają psychikę i życie młodych ludzi?

Pokolenie wychowane przez algorytmy. Jak media społecznościowe zmieniają psychikę i życie młodych ludzi?

Media społecznościowe zdominowały życie dzieci, przyćmiewając wpływ rodziców i szkół. Algorytmy TikToka, Instagrama i YouTube’a stały się nowymi wychowawcami, prowadząc do długich godzin spędzanych online, gdzie przemoc, idealizowane ciała oraz presja społeczna są na porządku dziennym. Zjawisko to nie pozostaje bez wpływu na zdrowie psychiczne młodzieży, z rosnącym odsetkiem problematycznego korzystania z sieci. Polski rząd próbuje ograniczyć dostęp do tych platform, ale sama granica wiekowa to za mało. Społeczeństwo musi zająć się odpowiedzialnością korporacji, które zyskują kosztem dobrostanu młodych ludzi.

Polska gospodarka zachwyca na G20. Ale czy Polacy odczuwają ten sukces?

Polska gospodarka zachwyca na G20. Ale czy Polacy odczuwają ten sukces?

Polska to gospodarczy fenomen, bijący na głowę Niemców, Francuzów i Włochów w tempie wzrostu PKB. Jednak za imponującymi statystykami kryje się smutna prawda: większość obywateli wciąż żyje poniżej unijnej średniej zamożności, a deficyt finansów publicznych hukowo rośnie. Sukces gospodarczy to coś więcej niż tylko liczby.

Sprawdź również

110 lat walki o prawa kobiet.

110 lat walki o prawa kobiet.

110 lat temu kobiety trafiały do więzienia za wiedzę o antykoncepcji. Polska była pionierem praw kobiet. Co się z nami stało? 16 października 1916 roku trzy kobiety otworzyły w Nowym Jorku klinikę, w której inne kobiety mogły dowiedzieć się, jak uniknąć niechcianej...