Demolka polskiej armii

„Nie ma strategii, nie ma doktryny obronnej, czyli osobnych dokumentów, z których powinno wynikać, co powinno być przedmiotem rozwoju modernizacji zbrojeń. Nie ma również polskiej zbrojeniówki”. Z gen. Waldemarem Skrzypczakiem rozmawia Justyna Koć (wiadomo.co).

 

JUSTYNA KOĆ: Zanim na dobre rozpoczął się szczyt NATO w Brukseli Donald Trump zaszokował wypowiedzią, że trudniejsze dla niego będzie spotkanie z sojusznikami na szczycie NATO niż późniejsze spotkanie z Władimirem Putinem. Takie wypowiedzi prezydenta USA powinny martwić?

GEN. WALDEMAR SKRZYPCZAK: Takie wypowiedzi powinny martwić. Wydaje się, że Trump nadal nie ma strategii, a jego pomysły z 2016 roku nadal nie zostały zrealizowane. To, co w tej chwili mówi i robi, godzi we wszystko, co do tej pory było ważne i miało sens. Szczerze powiem, że nie rozumiem, o co Trumpowi chodzi, szczególnie jeśli chodzi o NATO.
Jeżeli on za kilka dni spotyka się z Putinem i już dziś mówi, że NATO jest słabe, a spotkania z partnerami będą dla niego dużo trudniejsze niż spotkanie z prezydentem Rosji, to można zastanawiać się, co Trump chce osiągnąć. Takie wypowiedzi na pewno nie służą wiarygodności i spójności NATO.
Mało tego, moim zdaniem to podważa jego wiarygodność. Główny gracz NATO, jakim są Stany Zjednoczone, tracą swoją wiarygodność przez stanowisko Trumpa.

 

To o co chodzi Trumpowi?

Nie sądzę, żeby chodziło tylko o nakłady na sojusz, te słynne 2 proc., bo Trump idzie na wojnę ze wszystkimi, głównie na wojnę handlową z Chinami, co moim zdaniem jest po prostu podżeganiem do wojny. Nie rozumiem zachowania czy strategii Trumpa, ale chyba podobnie czują jego doradcy, którzy zamilkli i zaczynają tracić cierpliwość.
Pewne jest jedno: to, co robi Trump, nie służy pokojowi na świecie.
Spotkanie z Putinem nic nowego nie wniesie, bo panowie spotykają się kurtuazyjnie. Trump pokazał spotkaniem z przywódcą Korei Północnej, Kim Dzong Unem, że prowadzi błędną politykę. Kim jest regionalnym kacykiem-terrorystą, a tymczasem podpisał porozumienie z największym światowym graczem, jakim są USA, kiedy przy stole nie było ani Chińczyków, ani Rosjan. Ciekawe, jak to się dalej rozwinie, bo według mnie Kim Dzong Un gra dalej Trumpem i będzie to robił tak długo, jak się da.

 

Trump krytykuje też mocno Niemców, nazywając ich zakładnikami Rosji. Pozbyli się elektrowni węglowych, elektrowni atomowych, biorą ogromne ilości ropy i gazu z Rosji. To coś, czemu trzeba się przyjrzeć – mówił Trump. To atak na głównego gracza UE?

Polityka gospodarcza Trumpa niewątpliwie współgra z chęcią osłabienia Unii Europejskiej, przecież zapowiedział cła także na towary z UE.
Widać, że ta gospodarcza wojna nie dotyczy tylko Chińczyków. Trump ma świadomość, że głównym graczem Unii są właśnie Niemcy, dlatego w nie uderza. Ja bym się z tego nie cieszył.

 

Ale krytykuje budowę Nord Stream 2, więc tu ma podobne stanowisko jak Polska.

Tylko to dzieje się zdecydowanie za późno. Teraz, gdy zainwestowane zostały już ogromne pieniądze, jest zaangażowanie zarówno polityczne, jak i finansowe, trudno oczekiwać, że ktokolwiek się z tego wycofa. To tak samo, jakby zatrzymać budowę pomnika na Pl. Piłsudskiego w połowie – wiadomo, że tego zatrzymać nie można było.
Dla Trumpa najważniejsze jest to, że jego skroplony gaz nie jest na razie konkurencją dla gazu z Rosji w Europie. Dlatego też szuka możliwości dla pozyskania rynku dla amerykańskiego gazu, którego ma bardzo dużo.

 

Panie generale, jak ocenia pan kondycję polskiego wojska? Z szumnie zapowiadanych obietnic zakupów dla wojska nic nie zostało. Nie ma okrętów, śmigłowców, rząd zdecydował się na modernizację starych czołgów.

Polskie wojsko ma pecha, bo często mamy ministrów obrony, którzy na wojsku się nie znają. Modernizacja armii na przestrzeni ostatnich lat to pasmo porażek. Mam wrażenie, że wojsko już się z tym pogodziło, że nie będzie miało dobrego sprzętu, ale to wina polityków, którzy obiecują i nic z tego nie wynika, ale też polskiego społeczeństwa, które to akceptuje. Mamienie Polaków, jaką to będziemy mieć już niedługo silną armię, jest zwykłym wprowadzaniem w błąd, także podatnika.
Politycy manipulują opinią publiczną w tym temacie, zapominając o najważniejszej kwestii, że tu chodzi o zapewnienie Polsce bezpieczeństwa militarnego. To, co widzimy, to jest demodernizacja armii, a nawet demolka armii.
Politycy powinni ponieść odpowiedzialność za to, czego nie zrobili, a co deklarowali. Ktoś musi w końcu odpowiedzieć za to, że nic nie jest robione, bo Polska mocno słabnie militarnie.

 

Poprzedni szef MON Antoni Macierewicz zerwał jednostronnie podpisany przez poprzedników kontrakt z Francuzami na dostawę śmigłowców Caracal. Fiaskiem zakończyły się również negocjacje w sprawie zakupu rakiet Homar. W ciągu dwóch lat rządu PiS MON pod kierownictwem Macierewicza nie realizował żadnego kluczowego przetargu zbrojeniowego.

Nie ma strategii, nie ma doktryny obronnej, czyli osobnych dokumentów, z których powinno wynikać to, co powinno być przedmiotem rozwoju modernizacji zbrojeń. Nie ma również polskiej zbrojeniówki. Czy deklaracje polityków obronią nas przed rosyjską agresją? Niestety nie, oni będą pierwsi, którzy w razie zagrożenia dadzą drapaka z Polski, jak w 1939 roku. Tak samo będzie teraz.
My nie mamy kompetentnych i merytorycznie przygotowanych ludzi i to jest główny problem naszego bezpieczeństwa.

 

Jeszcze 3 lata temu w wojsku byli kompetentni wojskowi, których minister Macierewicz zwolnił lub zmusił do odejścia.

Na szczęście nie wszyscy kompetentni odeszli z armii. Jest jeszcze kilku dobrych oficerów w armii. Ten ruch z generałem Rajmundem Andrzejczakiem jest moim zdaniem dobry. Znam generała Andrzejczaka, to oficer wysokich lotów, młody, to prawda, bo ma 50 lat, ale gdy ja zostawałem generałem, miałem 49 lat.
Tu jest jeszcze inny problem.
O sile armii nie stanowią tylko generałowie, ale wojsko. Oni wyczyścili jednostki operacyjne z dobrych dowódców. Wyrzucili ze sztabu generalnego dobrych oficerów, którzy znali się na planowaniu modernizacji sił zbrojnych. W tej chwili nie mamy nawet potencjału, aby zaplanować rozsądnie modernizację sił zbrojnych. Kompetentnych wyrzucono, a młodzi muszą się dopiero uczyć, a to jest proces.
Szanuję generała Andrzejczaka, znam go jako wybitnie zdolnego oficera, ale on sam „wiosny nie uczyni”, sam nie zmodernizuje armii, bo nie ma ludzi na średnim poziomie odpowiedzialności wojskowej. Moim zdaniem to jest świadome działanie rządzących i szkoda, że Trump o tym nie mówi, tylko skupia się na 2 proc. PKB. To pokazuje, że Trump jest biznesmenem, a nie politykiem. Gdyby posłuchał amerykańskich doradców, którzy mówią o osłabieniu polskiej armii, to mógłby to zrozumieć, ale niestety tego nie widzę.

 

W najnowszej „Polityce” generał Mieczysław Gocuł mówi m.in., że brak opisanej strategii modernizacji to świadome działanie, bo wówczas można by z niej rozliczyć rządzących.

Wie pani, jeszcze rok temu gen. Gocuł był szefem Sztabu Generalnego, zatem w jego ustach to brzmi jak hipokryzja.
Gdy byłem jeszcze wiceministrem, przypominałem generałowi, że warto by to zrobić. Gdy on teraz mówi, że nie ma doktryny obronnej, to dla mnie to nie jest wiarygodne.

 

Mówi też, że jesteśmy nie tylko na marginesie UE, ale i NATO.

To, że nasza pozycja w NATO słabnie, widać gołym okiem i jest efektem działania polityków, a nie wojskowych. Wie pani, naszych sojuszników musi niezmiernie bawić, mówiąc delikatnie, fakt, że Polska chce modernizować czołgi T-72. Na początku traktowali to jako żart. Gdy okazało się, że to polityczna decyzja i fakt, to pojawiło się przerażenie i pytanie, kto mógł wpaść na taki pomysł. To jest morderstwo i zbrodnia na polskich żołnierzach.
Gdyby wysłać ten czołg przeciwko rosyjskim czołgom, to w pierwszym pojedynku ogniowym z naszych czołgów nic by nie zostało. Taka decyzja polityczna to bandytyzm. Jestem czołgistą, więc mam prawo tak mówić, dla mnie ważne jest życie żołnierza, a ono znaczy bardzo wiele. Czołg T-72 jest co najmniej o 30 lat za stary. Za takie działania ktoś powinien stanąć przed sądem.
To pokazuje, że rządzący w ogóle nie wiedzą, co robią, a ci, którzy doradzają, aby te stare czołgi modernizować, powinni stanąć przed sądem i to natychmiast. Dziwię się politykom w rządzie, że nie reagują i trzymają takich doradców.

 

Nowy minister MON czyści ministerstwo z ludzi Macierewicza, więc może będzie lepiej?

Kiedy ministrem został Macierewicz, muszę przyznać, że wiele sobie obiecywałem. Mówiono o nim, że jest zdecydowany i decyzyjny, że jest człowiekiem czynu, a nie gadania. Okazało się inaczej. Teraz wszyscy czekamy, jak sprawny w tym, co mówi, będzie minister Błaszczak.

 

Pan także musiał odejść za ministra Macierewicza.

Co zrobić, żołnierz zna swoje miejsce w szyku i wie, kiedy powinien odejść i kiedy kończy się jego czas. Mój czas nadszedł właśnie wtedy, chociaż ja czuję się żołnierzem i będę nim do końca życia.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *