Gra Wyklętymi

6 mar 2020

Narracja „albo Wyklęci, albo Komuna” – czasem formułowana wprost, czasem bardziej lub mniej zawoalowana – stała się jednym z kamieni węgielnych prawicowej polityki historycznej. Naiwne, czarno-białe spojrzenie na historię PRL (i projektowanie go, w osobliwy sposób, na współczesność) coraz częściej uchodzi za prawdę objawioną.

Tymczasem rozprawić się z tą zero-jedynkową wizją można w bardzo prosty sposób: wyliczając to, co się w takiej alternatywie nie mieści.
Ne mieści się działająca w latach 1945-1947 legalna opozycja – PSL, którego politycy usiłowali ocalić tyle suwerenności, ile się dało, bez dalszego beznadziejnego przelewu krwi (co nie uchroniło jednak ich samych przed krwawymi represjami).

Nie mieszczą się setki wybitnych przedwojennych specjalistów,

współpracujących z narzuconym Polsce reżimem przy odbudowie kraju po wojnie – najbardziej znanym z nich był Eugeniusz Kwiatkowski, uznawany za głównego twórcę Gdyni, którą tak szczyciła się II RP. Nie mieści się – jeśli kto od pracy u podstaw woli czyn zbrojny – bitwa na dworcu w Lesznie, w której życie porwanej przez radzieckich żołnierzy Polki uratowali (przypłacając to własnym) nie Wyklęci, tylko funkcjonariusze „komunistycznej” rzekomo milicji i równie „czerwonego” wojska.

Nie mieści się kwestia wypowiadana w filmie „Generał Nil” przez głównego bohatera, który radzi garnącemu się do konspiracji młodemu zapaleńcowi,

by dla dobra Ojczyzny poszedł na studia,

dobrze wykonywał swoją pracę i założył rodzinę (nie zdołałem ustalić, czy to wypowiedź autentyczna – ale jeśli nawet apokryf, to dobrze oddaje sedno sprawy).

Nie mieści się Paweł Jasienica (przez krótki czas też zresztą, notabene, Żołnierz Wyklęty), który mimo wszystkiego, co od władz PRL wycierpiał, do końca życia uważał, że „w roku 1945 Polska weszła na jedyną drogę, która wiodła w przyszłość”.

Nie mieści się symbol przedwojennego polskiego Lwowa – „Szczepku”, Kazimierz Wajda, który po wojennej tułaczce zamieszkał w kraju i aż do naturalnej śmierci pracował w Polskim Radiu („Tońku”, Henryk Vogelfänger, powrócił dopiero w 1988 r.).

Nie mieści się Lechosław Goździk i inni robotniczy przywódcy Polskiego Października – wrodzy i stalinizmowi, i Gomułce, ale dokładający wszelkich starań, by nie dopuścić do wybuchu zbrojnego powstania, którego skutkiem byłaby rzeź gorsza od tej, jaką w tym samym 1956 r. Armia Czerwona sprawiła Węgrom. Nie mieści się krakowski „Przekrój” Mariana Eilego – pismo, które nawet w najciemniejszych latach stalinizmu nie tylko zapewniało okno na świat inteligentom, ale i drążyło niczym kropla świadomość PZPR-owskiego betonu, a zdaniem wielu stworzyło wręcz w tych przerażających warunkach własną wspaniałą cywilizację.

I tak by można wyliczać w nieskończoność.

Mówić o Konwersatorium „Doświadczenie i Przyszłość”, o środowisku tygodnika „Polityka”, o Klubie Krzywego Koła. O Mirosławie Dzielskim, Stefanie Kisielewskim, Janie Józefie Lipskim (tak przecież różnych światopoglądowo). O Polskim Ruchu Obrony Łużyc i środowisku Instytutu Zachodniego, usiłującym (z sukcesami!) za cenę poparcia PPR realizować polską rację stanu na Zachodzie. O politycznych zapiskach Marii Dąbrowskiej.

O Kościele Katolickim, który w imię osiągnięcia celów dla Polski kluczowych (granice, unormowanie stosunków z Niemcami, spokój społeczny) potrafił zawierać z partią kompromisy i współpracować z nią, nie przestając przy tym być ostoją dla większości opozycjonistów.
No i o tym, że także

do samej PZPR należało wielu ludzi uczciwych,

niezaprzeczalnych patriotów. Tak było przez cały okres jej istnienia, różnymi pobudkami się ci ludzie kierowali. I o wielu jeszcze ludziach i faktach. Ale w prawicowej polityce historycznej nie o fakty przecież chodzi. A o co chodzi?

O to, by w topornej propagandzie nadal używać w obronie PiS, Konfederacji, a nieraz i ONR maczugi z napisem „PRECZ Z KOMUNĄ”.
By ciemny lud nadal łykał bardziej lub mniej zawoalowany przekaz, że w roku 1968 Polski nie było, że wnuki odpowiadają za czyny dziadków, że dezubekizacja jest słuszna, sprawiedliwa i zbawienna, że każdy, kto protestuje przeciw rządom PiS, jest w prostej linii spadkobiercą SB, ORMO, ZOMO, CzeKa, Securitate, AVH oraz Stasi, a powstańcy warszawscy walczyli o to, by Ziobro mógł odebrać Polakom niezawisłe sądy.

No, bo o to przecież walczyli? Nie?!

Najnowsze

11,5 tys. dolarów za SOR .

11,5 tys. dolarów za SOR .

Konfederacja chce rozbić monopol NFZ i wprowadzić konkurencję między ubezpieczycielami. Problem w tym, że w Polsce nie przybędzie od tego lekarzy, pielęgniarek, sal operacyjnych, tomografów ani łóżek szpitalnych. Jeśli kilka funduszy zacznie konkurować o dostęp do tej samej, ograniczonej liczby świadczeń, ceny mogą pójść w górę zamiast w dół. USA pokazują, jak drogi potrafi być system, w którym rynek odgrywa dużą rolę. Konfederacja nie proponuje tego samego modelu, ale kierunek zmian rodzi bardzo podobne pytanie: kto zapłaci, gdy leczenie stanie się droższe?

Kobiety w Indiach mają dość życia w strachu.

Kobiety w Indiach mają dość życia w strachu.

Ponad 80 zgłoszonych gwałtów dziennie. Studentki w Delhi mówią: dość — i wychodzą na ulice, bo nie chcą już żyć według zasad dyktowanych przez strach: nie wracaj późno, nie idź sama, uważaj, jak jesteś ubrana. Po kolejnych brutalnych napaściach pytają wprost: dlaczego to kobiety mają ograniczać swoje życie, skoro to sprawcy powinni bać się konsekwencji? Indie znów stają przed niewygodnym pytaniem o bezpieczeństwo, bezkarność i realną wartość praw kobiet.

Jemen wraca do pełnoskalowej wojny.

Jemen wraca do pełnoskalowej wojny.

Jemen ponownie staje się areną pełnoskalowej wojny. Wspierany przez Arabię Saudyjską rząd rozpoczął ofensywę przeciw Huti, a walki obejmują strategiczne tereny nad Morzem Czerwonym i okolice Taiz. Stawką są nie tylko wpływy Iranu i Rijadu, lecz także bezpieczeństwo światowego handlu. Najwyższą cenę znów płacą jednak cywile: rośnie liczba przesiedlonych, pogłębia się głód, a system ochrony zdrowia pozostaje skrajnie przeciążony.

Hiszpania idzie do przedterminowych wyborów.

Hiszpania idzie do przedterminowych wyborów.

Widmo kryzysu mieszkaniowego w Hiszpanii dzieli rządzących i wyborców. Premier Pedro Sánchez, po klęsce w sprawie ochrony lokatorów, ogłasza przedterminowe wybory, które mają rozstrzygnąć, kto będzie miał prawo do najmu – ludzie czy inwestorzy. Wyniki wyborów 29 listopada nie tylko zdecydują o przyszłości gabinetu, ale staną się także przełomowym momentem w debacie o mieszkaniach jako prawie społecznym lub luksusowym towarem. W obliczu narastających protestów oraz rosnących czynszów, społeczne frustracje mogą przeważyć szalę wyborczą i zmusić polityków do działania ponad panującą ideologię.

Sprawdź również

NFZ: Ograniczenia wynagrodzeń lekarzy w Polsce.

NFZ: Ograniczenia wynagrodzeń lekarzy w Polsce.

Czy uratuje NFZ, czy lekarze odpłyną z publicznej ochrony zdrowia? 240 zł brutto za godzinę, maksymalnie około 38 tys. zł miesięcznie przy jednym etacie i niespełna 77 tys. przy dwóch. Rząd chce postawić tamę najwyższym wynagrodzeniom finansowanym przez NFZ. Problem...

Emigracja Polaków: Powroty do Ojczyzny czy nowe kierunki?

Emigracja Polaków: Powroty do Ojczyzny czy nowe kierunki?

Bociany odlatują do ciepłych krajów, a Polacy wracają do Polski. Na stałe, cieszy się z tego polscy patrioci. Ostatnią, z kilku „wielkich emigracji” Polaków, obserwowaliśmy na początku XXI wieku. Po wejściu Polski do Unii Europejskiej w 2004 roku wielu polskich...

11,5 tys. dolarów za SOR .

11,5 tys. dolarów za SOR .

Konfederacja proponuje podobny kierunek zmian — i tu zaczyna się problem cen Pięć godzin z dzieckiem na SOR-ze i rachunek na 11 577 dolarów. Ubezpieczenie pokryło część kosztów, ale rodzinie zostało około 3,5 tys. dolarów do zapłaty. To wydarzyło się w Stanach...

Warszawski hydraulik pod lupą śledczych.

Warszawski hydraulik pod lupą śledczych.

Telefon, który przerwał milczenie 23 lutego 2025 roku starsza kobieta zadzwoniła na infolinię banku, aby zmienić kod PIN do swojej karty. Nic nie zapowiadało dramatu, jednak po zakończeniu formalnej procedury połączenie telefoniczne nie zostało przerwane. Czujny...

Polska cyfrowa?

Polska cyfrowa?

Raczej klient cudzych technologii. Miliardy odpływają za granicę Polska lubi mówić o cyfryzacji, sztucznej inteligencji i nowoczesnej gospodarce. Problem w tym, że coraz częściej jesteśmy nie producentem technologii, ale jej klientem. Według danych Sieci Badawczej...