Może być gorzej

Pana prezydenta Dudę trzeba pocieszyć. Choć prezydent Biden nie zadzwonił jeszcze do niego, co może wywołać stany depresyjne, ryzyko wypadku narciarskiego i ponowne zamknięcia stoku, to innym głowom lekko też nie jest.
Weźmy pierwszą z brzegu. Wołodymyr Zełenski. Też prezydent, też przystojny i też czeka na połączenie. Jemu, w przeciwieństwie do pana prezydenta Dudy, trochę się do tej rozmowy śpieszy. Prezydent Ukrainy zaprosił bowiem amerykańskiego kolegę na uroczystość 30 rocznicy niepodległości Ukrainy. Biały Dom potwierdził zaproszenie, ale nie uczestnictwa najważniejszego tam lokatora jeszcze nie.
Cóż z tego, że przy okazji potwierdzono też wsparcie Kijowa dla odzyskania Krymu i Donbasu. Tradycyjną przyjaźń i partnerstwo. Skoro na razie amerykański prezydent więcej mówił o Ukrainie z prezydentem Rosji niż Ukrainy. Dlatego bez obecności głowy amerykańskiego państwa uroczystość ku czci ukraińskiej suwerenności może być niekompletna.
Czemu prezydent Biden jest tak powściągliwy z telefonicznych kontaktach z prezydentem Zełenskim ? Plotki przypominają ujawnione w Ukrainie podsłuchy wcześniejszych rozmów między amerykańskimi i ukraińskimi prezydentami. Chodziło o działalność Huntera Bidena, syna prezydenta USA, w radzie ukraińskiej firmy Burisma. Jej właściciel jest podejrzewany o korupcję, o co w Ukrainie nietrudno.
W lipcu 2019 prezydent Trump zadzwonił do prezydenta Zeleńskiego nalegając by wszczęto dochodzenie w sprawie syna jego ówczesnego konkurenta. A w zeszłym roku wyciekły wcześniej nagrane poufne rozmowy wiceprezydenta Bidena z poprzednim ukraińskim prezydentem Poroszenką. Może pp takich doświadczeniach prezydent Biden dostaje bezwarunkowego szczękościsku już na dźwięk „Prezydent Ukrainy”.
Szczęście ma pan prezydent Duda, że jego córka pracowała w jedynie w Londynie. I nie musi spieszyć się z zapraszaniem prezydenta Bidena do Warszawy.
I gadać, też nie ma o czym. Wojska USA już w Polsce są, „fortu Trump” nie zbudowano na szczęscie, a prezydent Biden propagujący teraz prawa LGBTI nie przez obecnego władze pilnie w Warszawie widziany.
NATO i co na to
Inaczej jest w przypadku prezydenta Zełenskiego. Ma pierwszą kadencję, drugi rok prezydentury, musi pracować. W kampanii obiecywał zbliżenie do Unii Europejskiej i NATO. Miał także poparcie amerykańskiego prezydenta i przywódców państw Unii Europejskiej.
Z Unią do zbliżenia doszło. Otworzyła się na ukraińskich pracowników, zwłaszcza tych tanich, a Ukraina obiecała lepsze warunki dla jej firm. Ale przyszła pandemia i państwa UE pozamykały się.
W międzyczasie władze ukraińskie kolejny raz skonfliktowały się z mniejszością węgierską, arbitralnie zamknęły rosyjskojęzyczne kanały telewizyjne, co było niezgodne z normami Unii Europejskiej. Ale ukraińskie elit polityczne doskonale wiedzą, że perspektywa akcesji Ukrainy do Unii Europejskiej to zadanie za kolejne 30 lat. Bardziej realna jest pozycja podobna sąsiedniej Turcji. Silna integracja gospodarcza bez przyjmowania politycznych i obyczajowych norm UE.
Realniej wydaje się bliższa kooperacja z NATO. Zaproszenie Ukrainy do Planu Działań na rzecz Członkostwa. Klucz do bram NATO ma prezydent USA.
Na razie nie ułatwia on Ukraińcom wędrówki do wspólnoty Północnoatlantyckiej. Znany ukraiński oligarcha Ihor Kołomojski, uważany za protektora prezydenta Zełenskiego, dostał zakaz wjazdu do USA. Nałożone przez Departament Stanu USA sankcje uzasadnione są aferami korupcyjnymi i niszczeniem demokratycznych instytucji przez oligarchę. Przy okazji sankcje spadły na jego żonę, dzieci i licznych współpracowników. Psuje to wizerunek Ukrainy w USA.
Chiński koncern Skyrizon chciał kupić kontrolowany przez państwo ukraińskie koncern Motor Sicz. Produkujący silniki rakietowe i samolotowe, także do słynnego An -225. Transakcję finalizowano, ale zablokował ją ukraiński rząd. Dodatkowo prezydent Zełenski nałożył sankcje na Skyrizon, jego prezesa i trzy inne chińskie firmy.
Wcześniej, bo w sierpniu 2020 ówczesny sekretarz stanu USA, Mike Pompeo wyraził zaniepokojenie „szkodliwymi chińskimi inwestycjami na Ukrainie” i wskazał przejęcie Motor Siczy przez Skyrizon.
W styczniu ukraińskie służby bezpieczeństwa SBU przerwały spotkanie akcjonariuszy Motor Siczy z Chińczykami blokując zmiany w zarządzie firmy. Teraz Chińczycy domagają odszkodowania w wysokości 3,5 mld dolarów. Mają wsparcie swego rządu. Wojna z nimi będzie kosztowna. Chiny są największym rynkiem eksportowym Ukrainy. W razie bojkotu, UE strat tych nie zrekompensuje.
Zbliżenie Ukrainy z NATO od lat blokują Węgry, oskarżając ją o represje wobec mniejszości węgierskiej. Krzywym okiem patrzy Turcja, bo prawosławna Ukraina może wspierać wrogą wobec niej Grecję. Za to Ukraina wojująca z Rosją przyda się Turcji w rywalizacjach z Kremlem. Wzmocnionej tak Turcji nie chce Francja, skonfliktowana z nią w Libii, i USA na Bliskim Wschodzie. Niemcy chętnie pohandlują z Ukrainą i z Rosją. Ukrainie obiecają bezpieczeństwo, a Rosji szlaban dla Ukrainy w NATO. Im więcej Ukrainy w NATO, tym mniejsza atrakcyjność w pakcie Rumunii. I Polski też. Nowe kłopoty.
Na razie Kijów oczekuje pomocy USA w modernizacji armii, kolejnej transzy kredytów Międzynarodowego Funduszu Walutowego i chińskiego rynku na swój eksport. Pomocy w rozwiązaniu problemów Donbasu i Krymu też. Prezydent Biden nie dzwoni.
A szczęściarz Duda śmiga na nartach.