Upiór Leszka Balcerowicza w Trybunie: „zmień pracę, weź kredyt”

18 paź 2021

Lewicowi publicyści skarżą się zgodnym chórem na brak własnych mediów – ostatnio Radosław Czarnecki na łamach Przeglądu. Tymczasem ten skrawek papieru, który Trybuna przeznacza na sprawy gospodarcze stał się przytułkiem dla neoliberałów spod znaku FOR – Forum Obywatelskiego Rozwoju.

To największy polski rezerwat skostniałego, zużytego i ideologicznie, i naukowo fundamentalizmu rynkowego. Niestety, dziennikarze Trybuny, piszący o gospodarce, rzadko sięgają po raporty, ekspertyzy, opinie ośrodków badawczych wykraczających poza fałszywy paradygmat, jak Steve Keen nazwał neoklasyczną ekonomię. Należą do nich np. Instytut Badań Strukturalnych czy Fundacja Kaleckiego.

W Trybunie 13-14 X ukazało się omówienie raportu FOR o kwestii mieszkaniowej. Główna teza raportu głosi, że najlepiej posłuży rozwojowi rynku najmu w Polsce zniesienie „podatkowej dyskryminacji najmu wobec własności, lepsze zabezpieczenie interesów właścicieli i lokatorów w umowach dla osób fizycznych, zaprzestanie państwowego subsydiowania własności, a także umożliwienie tworzenia w Polsce funduszy inwestujących w nieruchomości”.

Jak zwykle u liberałów czarnym Piotrusiem jest państwo. Jeśli chodzi o polskiego Lewiatana, całkiem słusznie, co ukazał w cenionej książce „Pokolenie 89” młody ekonomista z Instytutu Badań Strukturalnych Jakub Sawulski (wydanej w 2019 przez Krytykę Polityczną). Polski „ryneczek mieszkaniowy” popsuli właśnie liberałowie, m.in. prywatyzując trzy miliony mieszkań. Obciąża ich też niebywała tolerancja dla czyścicieli kamienic.

Warto dodać, że w epoce gierkowskiej Polska Ludowa wybudowała 2,5 mln mieszkań. Na obecnym polskim ryneczku dominują do spółki właściciele mieszkań, deweloperzy i banki (finansiści). Mała oferta mieszkań na sprzedaż połączona ze stosunkowo niskimi dochodami płacowymi wciąga młode pokolenie w pułapkę kredytową albo skazuje na kosztowny wynajem. Mieszkanie to jednak dobro konieczne do godnego życia, do założenia rodziny.

Dlatego w dobrze zorganizowanych społeczeństwach ułatwienie dostępu do mieszkania jest ważnym składnikiem polityki społecznej. Tam są i prywatne mieszkania na wynajem, i mieszkania socjalne, i prywatne mieszkania na własność (np. Niemcy, Skandynawia, Wielka Brytania). Spośród wielu dostępnych narzędzi mieszkaniowej polityki społecznej polski neoliberalny Lewiatan wybrał praktycznie tylko jedno – dopłatę do kredytu hipotecznego. Niech zgadnę, czyje interesy wzięły tu górę?

Mieszkań socjalnych brak, zlikwidowany Krajowy Fundusz Mieszkaniowy. W III RP, i w pisowskiej IV mamy aspołeczną gospodarkę rynkową. W tym miejscu docieramy do głównego problemu: jak miałby funkcjonować w Polsce sektor prywatnych mieszkań na wynajem, o który upominają się autorzy omawianego raportu. Jednak ani oni, ani dziennikarz sprawozdawca Trybuny nie wysilił się, by zanalizować przyczyny, które skłoniły mieszkańców Berlina do głośnego referendum w sprawie tego, czy mieszkanie ma być prawem, czy tylko towarem. Referendum odbyło się jednocześnie z wrześniowymi wyborami parlamentarnymi pod hasłem: Deuchtsche Wohnen @ Co. enteignen (Wywłaszczyć Deutsche Wohnen i Spółkę). W Berlinie 250 tys. mieszkań zarządza właśnie ta spółka giełdowa – bohaterka referendum. W tej sytuacji to akcjonariusze pośrednio wpływają na wysokość czynszów. Spółka bowiem musi przede wszystkim dbać o swoje notowania na giełdzie. Musi zatem maksymalizować zyski z wynajmu mieszkań, mimo ograniczenia, jakim jest tzw. lustro czynszowe (Mietspiegel). Zgodnie z nim, wzrost ceny wynajmu lokalu nie powinien przekraczać w ciągu trzech lat 20% . Sprawa o tyle istotna, że w tym kraju połowa lokali jest wynajmowanych. Liberał nie dostrzega społecznej ułomności tego rozwiązania.

Po pierwsze, dochody z najmu trafiają do portfeli akcjonariuszy z całego świata. Nie krążą one wówczas w gospodarczym krwiobiegu miasta, by zwiększać lokalne inwestycje i popyt (to samo nb. dzieje się z polskim wielkopowierzchniowym handlem). Co więcej, dopłaty do czynszów z publicznego funduszu socjalnego ostatecznie trafiają na konta akcjonariuszy i udziałowców owych „funduszy inwestujących w nieruchomości”- na Wall Street czy londyńskim City. Można się domyślać, że także by trafiały do polskich udziałowców. Oni już zdążyli się utuczyć na posadach w bankach, filiach zagranicznych korporacji, w lokalnych orlenach. Należą do nich też bankowi ekonomiści. Oni też już mają niejedno mieszkanie, lokal użytkowy czy działkę. Co jeszcze ważniejsze, okazuje się, że w Berlinie najwięcej mieszkań powstało, kiedy czynsze były regulowanie, i kiedy inwestor miał charakter publiczny (Joanna Kusiak w rozmowie z Romanem Kurkiewiczem, Przegląd 20-26.09.21). Przy czym polscy najemcy będą w gorszej sytuacji, bo polska konstytucja, w przeciwieństwie do niemieckiej, nie przewiduje, że „ziemia, zasoby naturalne, i środki produkcji mogą zostać przeniesione na własność wspólną lub inne formy gospodarki publicznej w celu uspołecznienia” (art.15). Gdyby nadwiślańscy liberałowie czytali Trybunę, można by się obawiać o ich zdrowie fizyczne, bo na wiedzę o realnym kapitalizmie są wyjątkowo odporni.

Berlińczycy poparli inicjatywę wywłaszczenia wielkich prywatnych firm zajmujących się nieruchomościami: 56% poparło te fundamentalne zmiany, 38% było przeciw (Trybuna 201/202, 2021). Bądźmy mądrzejsi o to doświadczenie mieszkańców stolicy Niemiec z „funduszami inwestującymi w nieruchomości”. Po co powtarzać cudze błędy. Może chociaż raz Polak będzie mądrzejszy przed szkodą.

Najnowsze

Skazani na Gibałę

Skazani na Gibałę

Czas gry wstępnej mija, lista potencjalnych kandydatów do walki – choć niekoniecznie walki o sam tron – się wypełnia....

Sprawdź również

Moralność czynszojadów

Moralność czynszojadów

Większość Polaków ma na własność mieszkania. Lokator to dla nich postać podejrzana. Podejrzana o niepłacenie w terminie czynszów. W ramach powszechnego uwłaszczenia, trwającego głównie w latach 90. i na początku XXI wieku, prawo własności do swoich mieszkań uzyskało w...

Skazani na Gibałę

Skazani na Gibałę

Czas gry wstępnej mija, lista potencjalnych kandydatów do walki – choć niekoniecznie walki o sam tron – się wypełnia. Tron, a raczej gabinet, chwilowo zajmuje Stanisław Kracik pod nieco mylącym szyldem „Prezydent Krakowa – Sekretariat”. Powoli jednak kształtuje się...

China Day w Ambasadzie Chin. Warszawiacy przyszli zobaczyć Chiny

China Day w Ambasadzie Chin. Warszawiacy przyszli zobaczyć Chiny

We wtorek 2 czerwca Ambasada Chińskiej Republiki Ludowej w Warszawie zorganizowała China Day. Wydarzenie przyciągnęło setki uczniów, studentów, przedstawicieli uczelni, ludzi biznesu i mieszkańców stolicy zainteresowanych Chinami. W programie znalazły się warsztaty...

Moralność czynszojadów

Młodych na bruk

„Nasza Przyjaźń nie jest na sprzedaż” skandują młodzi ludzie wyrzucani przez policję z drewnianych domków, które kiedyś służyły budowniczym Pałacu Kultury, a potem były osiadłem akademików. Od kilku lat osiedle Przyjaźń zostało porzucone przez uczelnię. Do pustych...

Mądry Krakus po szkodzie

Mądry Krakus po szkodzie

Każdy element tego przysłowia wymaga namysłu. Bo czy my, mieszkańcy Krakowa, ponieśliśmy szkodę? Rasowy kołcz powiedziałby: być może, ale też dostaliśmy szansę – szansę na nowy, lepszy wybór, nowe, lepsze miasto, nowy, lepszy świat, choć rada (miasta) stara, problemy...

Moralność czynszojadów

Sprzedajna Polska

Polska nigdy nie była tak bogata. W Warszawie jest 200 000 pustych mieszkań. Ci, którzy je kupili zrobili to nie po to żeby mieszkać, nie dla dzieci czy wnuków. Większość tych mieszkań służy bogaceniu się nabywców. Bo ceny rosną szybciej i dają większą marżę zysku niż...