Walka misia z frustratem

25 maj 2020

Pamiętam, jak parę lat temu głównym niusem w mediach rządowych i publicznych była pijana samica borsuka na plaży w Rewalu. Myślałem wówczas, że widziałem już wszystko. Jakże się myliłem.

W sumie, to sporo bym dał, żeby słuchać teraz nadal takich niusów. Sporo bym też dał, żeby zobaczyć, jak ulice polskich miast na powrót się zapełniają. Knajpy rozpijają i rozpasają obywatela, a ten się bawi i złotem płaci. Ale niestety. Trwa wciąż w najlepsze zabawa w ciuciubabkę z covidem i obywatelami.

Lud polski dzieli się co najmniej na trzy kategorie: bardzo bojących i sceptycznych, średnio bojących i otwartych i olewających system otwarcie. Ja, z racji swoich anarchicznych przekonań, zaliczam się do trzeciej kategorii. Z natury, władzy każdej nieufny, opieram swoje postępowanie na zdrowym rozsądku, a nie na tym, co mi przekaże minister i ile osób dziś umarło. Minister ten i ów mówi, że Śląsk strasznie chory, bo górnicy z przodka zarazili tych z wierchu. A co by było, mili Państwo, gdyby ktoś wysupłał parę groszy w ramach eksperymentu socjologicznego, i badał przez tydzień populację klientów sklepu na B. albo L. w Warszawie przy ulicy Rydygiera? Zapewne dokonałby niemiłego odkrycia, że spory procent z nich jest zakażonych covidem i nawet o tym nie wie. Mało tego, 80 procent nie ma objawów. Podobnie by było, na mniejszą skalę, w mniejszych miastach i miasteczkach. Sam pan minister w końcu rzekł, że nie ma co się łudzić, że od września wszystko wróci do normy. Będzie bowiem jeszcze gorzej, bo jak przyjdzie sezon grypowy i covid wymiesza się z normalną grypą, kompletnie już nie będzie wiadomo, kto swój a kto wróg, a na grypę jest przecież szczepionka. Czekanie zmiłowania w przypadku walki z zarazą jest więc tyleż bezsensowne co po prostu głupie; wirus nie minie, tak jak nie minie ludzka głupota. Ta z kolei ostatnio pokazała pazur.

Dosłownie. Zadzwonił do mnie kolega z zespołu na D., który w zeszłym tygodniu był akuratnie z rodziną w warszawskim ZOO i powiedział, że kiedy wychodził, policja zawijała do suki kolesia, który wtargnął na wybieg niedźwiedzi, a jednego z misiów chciał podobno utopić w fosie z wodą. Po krótkim czasie zobaczyłem zajście w komputerze, gdy filmik zaczął podbijać internety. Rzecz jest tyleż śmieszna, co przerażająca. Początkowo myślałem, że typ jest po prostu naćpany jak bąk, a cała akcja, to dla niego żywa gra komputerowa, w której walczy z niedźwiedziem i przechodzi do następnego lewelu. Kiedy obejrzałem filmik drugi i trzeci raz, zauważyłem, że koleś jest ciut za bardzo opanowany jak na miejsce i czas w którym się znalazł. Wie, jak zwierzę dzikie zajść, uderzyć, ujarzmić. Trochę za dużo w tym jego działaniu profesjonalizmu. Albo więc, dumałem, wie, jak postępować w takich sytuacjach, bo był do tego szkolony, albo ma po prostu atawistyczny gen szczęścia, że nawet po pijaku (a miał ponoć 1,5 promila), potrafi sobie poradzić w ekstremalnej sytuacji, a ta bez wątpienia do takich się zaliczała. Nie wiem która z opcji była tą prawdziwą. Ważne, że człowiek prawie utopił niedźwiedzia na oczach gapiów, a nie został przezeń zjedzony. Przez zwierzę zjedzony, a nie przez wygłodniałą tłuszczę, ma się rozumieć.

Gdyby zaprząc w dyby wyobraźnię i zażyć odpowiednią ilość mocnych narkotyków, pojedynek Andrzeja Dudy i Jacka Kurskiego mógłby właśnie tak wyglądać. Andrzej Duda to miś z ZOO, a Kurski to ten, który wlazł do klatki. Szklanej. Pozornie to niedźwiedź ma przewagę nad człowiekiem. Wszystko odbywa się na oczach widzów, którzy chcą dostać prawdziwe szoł i Jacek Kurski to wie. Funduje im cyrkowe arcydzieło najwyższych lotów, jakie tylko można zafundować za publiczne pieniądze. Kiedy niedźwiedź rzuca się na wariata w szklanej klatce, ten robi szybki zwiszenruf i umyka spod kłów. Teraz to niedźwiedź jest wyżej i tryumfuje, a człowieczek tapla się w bajorze. Ale tylko pozornie walka jest zakończona. W prawdziwej historii miś chciał zeżreć swoją ofiarę i poszedł za nim w wodę, co go ostatecznie zgubiło, bo przegrał. W historii z misiem Andrzejem i frustratem Kurskim, miś po ofiarę się nie schylił. Uznał, że skoro przepędził łotra z klatki, niedaleko, ale zawsze, może spokojnie czekać na wybiegu, nie robić nic, a tłum nadal będzie go podziwiał i podrzucał mu co lepsze kęski, a on, miś, robił będzie to, co misie lubią najbardziej, tzn. leżał i pokazywał sztuczki. No i w najmniej oczekiwanym momencie ta bierność się na nim zemściła. Człek przeczekał w ukryciu jakiś czas, a później wspiął się po kiju, który podał mu treser, i zaszedł misia od tyłu. Jak napalony włamywacz. Na nic pomogły jęki i żale. Misiowi pozostała jedynie nadzieja, że treser jednak wejdzie do gry i wyda komendę: spocznij albo waruj, albo odpuść, albo jakoś tak. I sprawy wrócą na dawne tory. Miś będzie misiem, frustrat-frustratem, a tłum dalej będzie robił zdjęcia i rzucał pieniążki do fosy, żeby kiedyś, w lepszych czasach, móc wrócić w to samo miejsce i spojrzeć misiowi w oczy jeszcze raz.

Najnowsze

Euro słabnie, dolar rośnie w siłę.

Euro słabnie, dolar rośnie w siłę.

Wobec spadającego kursu euro i rosnącego zadłużenia, Europa staje przed zagrożeniem gospodarczym, podczas gdy polski złoty pozostaje stosunkowo stabilny. Słabość euro wobec dolara jest wynikiem wyższych stóp procentowych w USA oraz problemów wewnętrznych Europy, takich jak wysokie ceny energii i powolny rozwój gospodarczy. Polska musi równocześnie dbać o stabilność waluty i kontrolować inflację, co obciąża gospodarstwa domowe. Debata o przyjęciu euro w Polsce otwiera pytania o przyszłość polityki monetarnej i jej wpływ na życie obywateli. Inwestycje w usługi publiczne i bezpieczeństwo energetyczne są kluczowe.

Wzrost cen w sklepach: co przyniesie przyszłość?

Wzrost cen w sklepach: co przyniesie przyszłość?

Ceny codziennych zakupów w Polsce zaczynają ponownie rosnąć, co zaniepokoiło ekspertów. We wrześniu wzrost wyniósł średnio 1,9% w porównaniu z rokiem ubiegłym, co jest większym skokiem niż w sierpniu. Niemniej jednak, eksperci są zgodni, że to nie oznacza trwałej zmiany trendu, lecz raczej zatrzymanie dezinflacji. Wzrosty cen żywności i napojów bezalkoholowych wyniosły 1,1%. Wysokie ceny energii i paliw, spowodowane globalnymi zakłóceniami, mają znaczący wpływ na wzrost inflacji. Prognozy wskazują na dalszy wzrost cen żywności w przyszłym roku, sięgający 4% rocznie.

Karol Nawrocki i kontrowersyjny sojusz z Braunem.

Karol Nawrocki i kontrowersyjny sojusz z Braunem.

Karol Nawrocki, dążąc do zjednoczenia prawicy, rozważa sojusz z Konfederacją Korony Polskiej Grzegorza Brauna, znanego z antysemityzmu i negowania Holokaustu. Plan obejmuje tworzenie jednej listy wyborczej, co wzbudza kontrowersje dotyczące moralności współpracy z tak skrajnymi partnerami. Pytania nasuwają się same: czy negowanie historycznych zbrodni jest granicą politycznej kooperacji? Nawrocki musi zmierzyć się z odpowiedzialnością za potencjalne zatarcie granic między prawdą a politycznymi interesami. Polska historia domaga się szacunku, a polityczne kompromisy nie powinny omijać fundamentalnych wartości, jakimi są prawda i pamięć o ofiarach.

Sprawdź również

110 lat walki o prawa kobiet.

110 lat walki o prawa kobiet.

110 lat temu kobiety trafiały do więzienia za wiedzę o antykoncepcji. Polska była pionierem praw kobiet. Co się z nami stało? 16 października 1916 roku trzy kobiety otworzyły w Nowym Jorku klinikę, w której inne kobiety mogły dowiedzieć się, jak uniknąć niechcianej...

Karol Nawrocki i kontrowersyjny sojusz z Braunem.

Karol Nawrocki i kontrowersyjny sojusz z Braunem.

Karol Nawrocki chce jednoczyć prawicę. Problem w tym, że wśród potencjalnych partnerów znalazło się ugrupowanie Grzegorza Brauna – polityka znanego z antysemickich wystąpień, prorosyjskich poglądów i publicznego negowania zbrodni dokonanych w komorach gazowych...