Ciężki stan stanu błogosławionego

21 maj 2023

W przypadku tej nieszablonowo skonstruowanej minipowieści warto zwrócić uwagę na istotny fakt, że jest to jej drugie, i to po 21 latach, wydanie. To zdarza się rzadko prozie z kręgu literatury współczesnej, która funkcjonuje niczym pojawiające się na chwilę i szybko znikające „jętki jednodniówki”. Co zainspirowało drugą edycję? O tym za chwilę. 

Marta Dzido, 42-letnia dziś pisarka i reżyserka-dokumentalistka zadebiutowała jako szesnastolatka. Jest autorką m.in. powieści „Małż”, „Matrioszka”, zbioru opowiadań „Sezon na truskawki” i reportażu „Kobiety Solidarności”. 

Za powieść „Frajda” zdobyła w 2019 roku Europejską Nagrodę Literacką. Jest autorką zdjęć do filmu dokumentalnego „Podziemne państwo kobiet”, o nielegalnej aborcji w Polsce, jako scenarzystka i reżyserka pracowała również przy dokumentach „Solidarność według kobiet” oraz „Siłaczki”. Co tu mydlić oczy. 

Jest pisarką-feministką. 

Drugie wydanie autorka poprzedziła krótkim wstępem, w którym wpisała treść powieści sprzed 21 lat w obecny kontekst.

Co sprawiło, że ta krótka powieść została wznowiona przez kolejną oficynę? Zapewne po części niezmiennie aktualny w Polsce, a nawet zaostrzony po dwóch dekadach od pierwszej edycji, problem zakazu aborcji w Polsce, który radykalnie podważa prawa kobiet i jest w obecnej Europie właściwie ponurym ewenementem (jeśli nie liczyć Malty). 

Fabuła „Śladu po mamie”, krótko streszczona przez wydawnictwo może sprawić wrażenie standardowej i standardowo przedstawionej: „Spojrzenie na aborcję z perspektywy pojedynczej kobiety, bez uwikłania w polityczny kontekst. Nastoletnia Anna zachodzi w ciążę z Grześkiem, który pojawia się z plikiem banknotów i adresem dyskretnego gabinetu ginekologicznego. Umawia się na zabieg i po wszystkim próbuje na nowo poukładać swoje życie. Wraca myślami do dzieciństwa, tworzy alternatywne scenariusze i zastanawia się nad okolicznościami własnego przyjścia na świat. W tle miłość, przyjaźń, imprezy, narkotyki i próby wejścia w dorosłość”.

Jednak czytelniczka czy czytelnik, zajrzawszy do egzemplarza od razu przekona się, że formuła zastosowana przez Dzido standardową formułą powieściową nie jest. To raczej forma niby-dziennika, strumienia myśli, wrażeń, uczuć, leków, obserwacji. Konstrukcja narracji jest rwana, nielinearna, nieregularna, jak faktura naszego życia psychicznego, składająca się z wirujących jakby w kalejdoskopie cząstek. („Lekarka do której poszłam, potwierdziła wynik. Zapytałam ją wprost, czy mogłaby mi pomóc. Udała, że nie wie o co chodzi. Powiedziała, że z chęcią poprowadzi moją ciążę. Poprosiłam ją chociaż o jakiś numer telefonu lub adres. – Proszę pani, nie będę brała udziału w przestępstwie, to jest zabronione. Przykro mi. Mnie też było bardzo przykro…”)

Forma to jednak w przypadku takiej problematyki nie wszystko, a raczej stanowczo za mało. Dlatego od opinii innych krytyków, recenzentów bardziej byłem ciekaw, jak powieść ta odbierana jest przez młode kobiety, rówieśniczki bohaterki powieści. 

I natrafiłem na jedną taką wypowiedź: 

„Cześć, nazywam się Ania i mam 19 lat. Mogłam być mamą. Mogłam, ale usunęłam … Marty Dzido „Ślad po mamie” to ten typ prozy, gdzie napisanie: „Książka jest super i w ogóle bardzo mi się podobała, uważam, że naprawdę warto ją przeczytać” jest popełnieniem faux pas, którego należałoby się długo wstydzić. Mowa w niej bowiem o łyżeczkowaniu, aborcji i nienarodzonych płodach. To, co mnie bardzo zaskoczyło to skrócenie opisów samego zjawiska aborcji do minimum, a opisanie wszelkich snów, przeżyć wewnętrznych i „schizów”, jakie przyszło przeżywać nastoletniej bohaterce. Podczas lektury czytelnika mogą zaskoczyć: ogromna dojrzałość i mądrości, które wypływają z ust maturzystki. Więcej nie zdradzę.

Mocna

Tak można ją krótko scharakteryzować. We współczesnym świecie, gdy nic nas nie szokuje, gdy na wszystko mamy proste „olać” jest w tej książce coś, co przykuło moją uwagę. Siła kobietki, która pisze o dziewczynce, ale z mocą bogini. Problem aborcji, który spływa po nas w życiu codziennym, staje się czymś bardzo dosadnym. Pomimo tego, iż jest to dramat jednostki czytelnik wywołuje w sobie pewne poczucie winy, dochodzi do swego rodzaju rachunku sumienia. Historia dziewczyny w klasie maturalnej, która zachodzi w ciążę. Brak jej jednak sił, które miała jej matka (niedaleko pada jabłko od jabłoni) i, za namową swojego faceta, usuwa płód. Więcej nie opowiem.

Społeczna…

… bo reszta książki to opisy wnętrza niedoszłej matki, koszmary, chęć pomocy sobie, ale także przyjaciółce – narkomance. Świat w koszmarnym kalejdoskopie, gdzie stale powtarzający się obraz to twarz wykrzywiona w grymasie bólu po utracie płodu, który był jej dzieckiem. Wkraczanie jej rówieśników w świat dorosłych jest katorgą. Aby opowieść była ciekawsza pojawia się mężczyzna. Dojrzały mężczyzna. Mało tego – mężczyzna mamy. Platoniczna miłość, bliskość, pociąg fizyczny? Nie odpowiem. „Ślad po mamie” jest powieścią krótką, ale bardzo dojrzałą i dosadną. Do przeczytania w godzinę, do rozmyślania przez miesiąc. Więcej nie powiem”. Ja też nic więcej nie powiem, bo zgadzam się z opinią tej młodej czytelniczki.

Najnowsze

Zakochany Ziemkiewicz

Zakochany Ziemkiewicz

Rafał Ziemkiewicz pokochał Chiny. Naprawdę ! Ten Rafał Aleksander Ziemkiewicz polski publicysta, komentator polityczny...

Nie ufamy sądom

Nie ufamy sądom

Dlaczego ludzie boją się sądów? Bo człowiek, którego nie stać na adwokata, jest na z góry przegranej pozycji. W...

Sprawdź również

Loża: Prowadź swój pług przez kości umarłych

Loża: Prowadź swój pług przez kości umarłych

Niemal na początku Janina Duszejko znajduje trupa Wielkiej Stopy. To jej sąsiad, nicdobrego, kłusownik i pijak, zadławił się kością. Ale Duszejko wierzy, że to sprawiedliwa zemsta saren, z którymi zmarły toczył nierówną walkę. W powietrzu wisi kryminał, zjawia się...

I po Prałacie

I po Prałacie

Prałata (sztukę w Teatrze Telewizji) dobrze się oglądało. Choć tak naprawdę głównym bohaterem sztuki był „diabeł”. Ale przecież wiemy, że diabłów nie ma, a prałaci, biskupi, kardynałowie, proboszczowie są. Niestety, można by powiedzieć. Jak w starym, podobno,...

Lalka dla kujonów

Lalka dla kujonów

Podczas minionych świąt wyświetlono w telewizji Lalkę Wojciecha Hasa. Cóż to za film – imponujący zmysłowymi obrazami, walczących ze sobą, który kadr bardziej wyrazisty, który silniej oddziałuje na zmysły, bo co drugi jak martwa natura. Przejmujące widoki biedy...

Ukryte szczątki i kwiaty w ogrodzie

Ukryte szczątki i kwiaty w ogrodzie

Temat Państwowych Gospodarstw Rolnych od dawna pojawia się zaledwie incydentalnie w debatach. W zasadzie wyłącznie jako jeden z elementów dyskusji o transformacji (co samo w sobie jest niestety kwestią już dość niszową). Bardzo rzadko ktoś zajmuje się PGR-ami jako...

Dalejże, na Krzyżaka

Dalejże, na Krzyżaka

„Krzyżacy” Jana Klaty, spektakl zrealizowany w Olsztynie na jubileusz teatru, ekscytuje: śmieszy i wzrusza, nie pozostawia widza obojętnym. To poważny atut, zwłaszcza że mamy do czynienia z ucukrowaną lekturą, która tym razem wcale na szkolną piłę nie wygląda. Kiedy...

Nie ma już wysp szczęśliwych

Nie ma już wysp szczęśliwych

Dorota Masłowska od lat opisuje rozczarowanie, jakie przyniósł neokapitalizm, jak odcisnął się w życiorysach warszawiaków, daremnie poszukujących szczęścia, błądzących w gorączce za rajem, którego wiąż nie znajdują. Tak jest co najmniej od czasu, gdy powstał jej...

Kościół jest miłością

Kościół jest miłością

To zdanie utkwiło mi w głowie po spektaklu Złe wychowanie Teatru im Jaracza z Olsztyna. Co prawda kanoniczna teza głosi, że to bóg jest miłością, ale różnica między bogiem a kościołem jest taka, że kościół jest… Jest też teatr, nie tylko w Olsztynie, ale ten...