
Zawsze światem rządziła siła, ale nigdy tak bezceremonialnie. Na razie to wszystko odbywa się w warstwie werbalnej. Trump stosuje się do rady żony żegnającej męża, który wyrusz na wojnę z piosenki Okudżawy: „I zabierz im słodkie pierniczki bo przecież to wróg. W przypadku Wenezueli słodkie pierniczki to ropa naftowa. 10 procent światowych zasobów.
Prezydent USA zapowiada, że będzie rządził Wenezuelą. Na co Bernie Sanders senator z Vermontu i najbardziej znany lewicowy polityk w Stanach Zjednoczonych odpowiada. Jak ty możesz rządzić Wenezuelą skoro nie potrafisz rządzić Stanami Zjednoczonymi. Na kanwie zapowiedzi przejęcia Grenlandii Bernie Sanders zapytał Trumpa: „Jeśli Stany Zjednoczone zajmą Grenlandię, czy będzie to oznaczać powszechny dostęp do edukacji i opieki zdrowotnej? 52 tygodnie urlopu macierzyńskiego? I pięć tygodni płatnego urlopu? Bo właśnie do tego ma prawo każdy obywatel Danii i Grenlandii.”
Eksport amerykańskiego stylu życia nie jest już zwiastunem lepszych czasów: Młody Amerykanin rozpoczyna karierę zawodową z przeciętnym długiem z tytułu opłat za studia sięgającym ok. 200 tys. euro (ponad 845 tys. zł). Gdy po 10 latach go spłaci, młodość dawno minie, a do emerytury jeszcze daleko. Życie w USA pod rządami Trumpa to nie jest bajka. Jakim cudem w najbogatszym kraju świata jest tyle biedy, tylu ludzi borykających się z biedą, brakiem ubezpieczenia zdrowotnego? Bo ten wysoki dochód dzieli się bardzo nierówno. Z jednej strony pracujący biedni to ok. 30 mln osób, Mimo etatu, nie mogą wyrwać się z pułapki ubóstwa, a z drugiej. 1 proc. najbogatszych Amerykanów kontrolował 31,7 proc. całego majątku narodowego. To najwyższy poziom nierówności od 1989 r., kiedy rozpoczęto pomiary. 30% majątku narodowego ma również 1% najbogatszych Polaków, jak ustaliło Światowe Laboratorium Monitorowania Nierówności Thomasa Pikettyego. Polska jest krajem w pełni wzorującym się na amerykańskim śnie, który polega na szybkim wzroście kosztem coraz większej nierówności.
To szkoła darwinizmu społecznego, który nie tylko stwierdza ale uzasadnia model, w którym duży zadeptuje małego i słabego. Ten darwizm, Trump stosuje w swej szaleńczej polityce międzynarodowej. Nic dziwnego, że prezydent USA kibicuje silnej Rosji a poniża słabszego Zelenskiego. Trump zazdrości Putinowi jego absolutnego jedynowładztwa. I coraz energiczniej zrzuca z siebie okowy praworządności. Gdy się przyjrzeć temu co się dzieje na ulicach amerykańskich miast, tropienie, aresztowanie, deportacja mniejszości, strzelanie do oponentów (bezkarne). Coraz częstsze wprowadzania wojska wszędzie gdzie jest choć ślad sprzeciwu, to zrozumiemy co może czekać narody podbite przez Trumpa. Skoro nie waha się zaprowadzać „porządku” metodami państwa policyjnego, to z pewnością nie będzie się krępował gdy zrealizuje groźbę, że pod pozorem walki z przemytem narkotyków jego wojska wkroczą do Meksyku.
Większość państw na świecie to kraje niedemokratyczne, więc mogą w każdej chwili choćby pod tym pretekstem być obiektem bombardowań zarządzanych przez Donalda Trumpa. Nikt poza Koreą Północna, która ma broń jądrowa i rakiety do jej przenoszenia.
Uzasadnienie pretensji do Grenlandii jest dość mętne. Argumenty strategiczne nie są przekonujące, bo nic nie wskazuje na to by Chiny czy Rosja szykowały się do inwazji na te nieprzebrane połacie lodu. Mania wielkości przejawia się u Trumpa potrzeba zajmowania coraz większych obszarów. Grenkandia jest duża i bezbronna. Podobnie jak Kanada. Praktycznie rzecz biorąc zajęcie tych obszarów nie powinno stanowić dla armii USA żadnej przeszkody. Oznaczałoby to jednak przekroczenie Rubikonu. Zerwanie USA ze wspólnotą Zachodu. Rozwalenie Paktu Północno-atlantyckiego. Mokre sny prezydenta w bejsbolówce o podwojeniu powierzchni Stanów Zjednoczonych są więc na razie odkładane. Ale kolejne ekscesy jak porwanie prezydenta Wenezueli to badanie jak daleko bezczelnym łamaniu prawa międzynarodowego Ameryka może się posunąć.
Ta postawa bezkarności i bezprawia ze strony silniejszych może się okazać zaraźliwa. Trump, który ostatecznie zerwał z demokracją jest idolem dyktatorów, którzy „poprawność polityczną” polegającą na przestrzeganiu praw człowieka i prawa międzynarodowego uważają za dawno porzuconą utopię.
Pręży więc muskuły prezydent Karol Nawrocki, który wielbi Trumpa za to, że jest takim samym jak on prymitywnym chamem, tylko po wielekroć silniejszym. To typowa osobowość autorytarna, której cechą jest kopanie leżącego i lizanie butów silniejszemu.
Trump, przywódca największej na świecie potęgi militarnej pokazuje światu, że nie trzeba przestrzegać żadnych zasad. Bernie Sanders udowadnia, że pod rządami satrapy żyje się coraz gorzej. A z porównania cen wynika, że przeciętny Amerykanin w odróżnieniu od Europejczyka nie bardzo może sobie pozwolić na codzienną kawę z ciastkiem. Bo nasze są słodkie pierniczki.
Źródło: Facebook – Piotr Ikonowicz









