
Na froncie rosyjsko-ukraińskim ludzie giną masowo. Ta wojna nie mogłaby tyle trwać i być tak totalna, gdyby nie wsparcie Chin dla Rosji i USA oraz zbiorowego Zachodu dla Ukrainy. Im więcej śmiercionośnej broni i pieniędzy wpompowuje się w tę wojnę, tym więcej Ukraińców i Rosjan ginie. Jest to nie tylko agresja Rosji i obrona ojczyzny w przypadku Ukraińców, ale starcie militarnych i geopolitycznych bloków. Przy czym postępy na froncie przypominają raczej pierwszą niż drugą wojnę światową — w walce o kilka wiosek giną tysiące ludzi. Trudno się więc dziwić, że tak wielu młodych i nie tylko młodych unika poboru. W bitwie o Bachmut średnia długość życia nowych rekrutów wynosiła pół godziny. Ale mimo braków kadrowych Ukraina wciąż się broni. Ci, którzy są przekonani, że Polska będzie następna, powinni być wdzięczni Ukraińcom, że wciąż skutecznie powstrzymują rosyjski rozpędzony walec wojenny.
Przerwanie tej rzezi, nawet za cenę utraty zajętych już przez Rosjan terytoriów, to opcja, którą coraz więcej Ukraińców uważa za dopuszczalną. Matki nie chcą już tracić synów, żony mężów, siostry braci. Znam Ukrainkę, która co miesiąc wysyła synowi tysiąc euro. Kiedy przychodzą go zwerbować do armii, dostają ów tysiąc i piszą w sprawozdaniu, że nie zastali go w domu.
Wartość ludzkiego życia na Ukrainie wzrosła. To świadczy, że są oni już bliżej Zachodu. Z badań opinii wynika, że również większość Polaków w razie czego nie będzie się pchała na front.
To, czego zupełnie nie umiem zrozumieć, to że na rozkaz Rosjanie podrywają się z okopów i atakują pod gradem świszczących kul. Na śmierć. Owszem, wytłumaczono im, że jeśli Ukraina wejdzie do NATO, to zagrozi ich ojczyźnie — Rosji. Chociaż na zdrowy rozum nie jest możliwe, żeby NATO zaatakowało Rosję, która jest mocarstwem nuklearnym. Nawet obrzydliwy reżim Kim Dzong Una może się nie obawiać zachodniej agresji, bo ma bombę i środki do jej przenoszenia.
Między zbiorowym Zachodem a globalnym Południem toczy się wojna na Ukrainie, ale także wojna handlowa. Po podboju globalnego Południa przez „białego człowieka” mamy do czynienia ze swoistą rekonkwistą, gdzie naprzeciw NATO, UE i USA staje coraz silniej konsolidujący się BRICS. Jednym z instrumentów walki z potęgą USA i agresywną polityką taryfową Trumpa jest podkopywanie pozycji dolara jako waluty transakcji i rezerw. Chińczycy dostarczają nie tylko komponenty dla rosyjskiego przemysłu zbrojeniowego, ale też kupują ropę z Rosji, dostarczając w ten sposób środków na dalsze prowadzenie wojny. Trump przestał już finansować bezpośrednio ukraińską machinę wojenną i postanowił na tym konflikcie zarabiać. Wciąż dostarcza sprzęt wojenny, ale rachunek wystawia nie bankrutowi — Ukrainie — tylko państwom Unii Europejskiej. Zarabiając na wojnie, Trump stracił już zainteresowanie szybkim wygaszeniem konfliktu. Podobnie jak Chiny, które w sposób niedwuznaczny wypowiadają się za kontynuacją wojny.
Wojna na Ukrainie napędza wyścig zbrojeń, co powoduje rozrost i wzrost wpływów kompleksu wojskowo-przemysłowego. Nagle stało się ważne, jakie zapasy amunicji mają państwa NATO. Zwiększając arsenały i zdolności bojowe, świat zmierza do III wojny światowej. Wybuchanie kolejnych konfliktów konwencjonalnych podważa bezpieczeństwo wcześniej oparte na równowadze strachu.
Ukraina jest miejscem, gdzie testuje się nowe rodzaje broni, zwłaszcza drony, które sprawiają, że konflikt coraz bardziej wygląda jak „Gwiezdne wojny”. Rosjanie wysyłają drony i myśliwce wszędzie tam, gdzie mogą sobie na to pozwolić, żeby Europę przerazić i w ten sposób zmienić równowagę sił na swoją korzyść. Celem tych prowokacji może być zakończenie wojny na rosyjskich warunkach. Trump wzywa Europejczyków do zestrzeliwania rosyjskich samolotów, które naruszają przestrzeń powietrzną krajów unijnych. Zapewne rada jest słuszna, choć sprawia, że balansujemy na krawędzi Wielkiej Wojny.
Wzrostowi napięcia i towarzyszącego mu strachu towarzyszy wzrost nastrojów autorytarnych i sił, które za nic mają prawa człowieka. Atak Putina połączony z wędrówką ludów wywołał brunatną falę, która może rozbić europejski projekt. A siły antyunijne mogą liczyć na wsparcie nowego lokatora Białego Domu. Nie dziwi więc druga w krótkim czasie wizyta Karola Nawrockiego w USA.
Prezydent Donald Trump życzył ostatnio powodzenia zarówno Ukrainie, jak i Rosji. Brzmiało to jak: „pozabijajcie się”. I zabijają się na wielką skalę codziennie. Zbrojeniowy interes kwitnie i żaden z głównych graczy nie ma interesu w tym, żeby tę rzeź zatrzymać.
Źródło: Piotr Ikonowicz – Facebook









