
Trumpizm czyli amerykański imperializm bez maski – Statua Wolności z twarzą Trumpa na tle flagi USA
Prezydent Trump robi tylko to, co zawsze robili jego poprzednicy. To go różni, że zdjął maskę obrońcy demokracji, praw człowieka i tzw. zachodnich wartości. Zachował tylko mitologię o wyjątkowej cnotliwości i dobroczynności swego kraju dla świata.
Andrzej Ulmer dotarł do pierwotnego źródła pokojowych w intencji, a zbrodniczych w skutkach – przygód amerykańskiego Don Kichota (NIE, 7/26). Np. kontrola wydobycia wenezuelskiej ropy ma bezpośredni związek z rentownością amerykańskiego przemysłu wydobywczego. Jeśli cena ropy z łupków bądź szczelinowania nie sięga 62 dolarów za baryłkę przestaje być opłacalna. Na dodatek, z niej pochodzi benzyna, ale skąd wziąć ciężką na paliwo do F-35 czy rakiet czy do napędu silnika dieslowskiego w kontenerowcach. Przecież wtedy Walmart nie zapełni chińskim badziewiem swoich półek. I gdzie zrobią zakupy biedni MAGAnie! A przecież jedynie nafciarze, platformersi i producenci przyszłego złomu na pustynie Nevady z latającego żelastwa – pozostali jako resztówka przemysłu. Pomyśleć, że jeszcze w latach 50/60 gospodarka tego kraju wytwarzała połowę masy towarowej całego świata. Obecnie oprócz lotniskowców, samolotów z całym alfabetem w nazwie, i kupowanego od kalifornijskiego Palantira systemy operacyjne – pozostał tylko dolar jako rezerwowa waluta świata. A przecież siłę pieniądza opartego na zaufaniu rodzi jego stabilność jako skutek silnej gospodarki. Taką była amerykańska do 60/70 lat ubiegłego wieku. Dlatego np. bitcoin nie ma szans stać się walutą światową, ponieważ nie wiadomo, kto za nią stoi.
Wcześniejsze uczynki Wuja Sama. Wraz z wielkimi korporacjami jako spółkami akcyjnymi powstał rynek długów i papierów wartościowych: akcji, obligacji, teraz finansowych produktów zabezpieczających (hedgingowych). To bijące serce Systemu, bijące coraz szybciej, bo rośnie jałowy obrót kapitałem pieniężnym. Główną rolę grają „handlarze długiem” – kapitaliści finansowi. I oni teraz dominują nad państwami, sektorem produkcyjnym, bez konsultacji rozwijają swoje biznesowe fantazje i zachcianki. Nie liczą się dla nich ani koszty społeczne, ani degradacja planety. Najwyższa nota zdolności kredytowej umożliwia im zaciąganie ogromnych pożyczek bankowych, i… dokonywanie za nie wrogich przejęć. Odsetki od pożyczek na te operacje można odpisać od podatku, co czynią wszyscy błogosławieni „tworzący miejsca pracy” – Elon Musk, Jeff Bezos…. Łatwej i szybkiej kumulacji majątków sprzyja unikanie podatków. Co gorsza, w rajach podatkowych wypoczywa nawet 60% zysków. Do tego też służą kryptowaluty i pralnie pieniędzy jak Dubaj. Jednak wciąż to obligacje największych państw, zwłaszcza USA, stanowią najpewniejsze inwestycje. Oprócz oczywiście złota. Jak długo?
Na razie do tego globalnego Minotaura, jak go określił Yanis Veroufakis, trafia nadwyżka świata via londyńskie City, regionalne giełdy Europy i Azji. Udzielane pożyczki, kredyty w dolarach pozwalają kontrolować politykę gospodarczą peryferii. Tylko słabo zorientowany w świecie, w którym działa nasz polski Markietek – cieszy się z pochwał agend i prasy obsługujących ich interesy. Kontrolują oni bowiem peryferie, finansując think tanki, korporacje medialne i myśl akademicką. Przecież to szwedzcy bankierzy przyznają tzw. ekonomicznego nobla. No i w końcu monopol militarny: najnowocześniejsze bojowe samoloty, lotniskowce, rakiety i ich głowice jądrowe. Teraz powstało nowe ramię zbrojne – „suwerenność cyfrowa” big-techów. To połączenie korporacyjnych platform (Palantir Technologies P. Thiela, SpaceX E. Muska…) z arsenałem korporacji zbrojeniowych i z polityczną elitą władzy z mandatem od wyborców. W rezultacie dokonała się ewolucja pola walki pod wpływem nowych zastosowań infotechologii. Jak pisze włoska ekonomistka Francesca Bria, „decyzje dotyczące wyznaczania celów, przemieszczania oddziałów i analizy danych będą teraz podejmowane przy pomocy algorytmów, którymi kieruje nie dowództwo wojskowe, ale rada nadzorcza odpowiedzialna przed akcjonariuszami. Armia nie kupuje tutaj zwykłego oprogramowania: oddaje swoją autonomię operacyjną platformie, bez której nie będzie mogła się już obejść” (Le Monde diplomatique – edycja polska, 6/25). Powstała w ten sposób nowa architektura władzy – nowy kompleks, który splata ze sobą różne platformy: zdalne serwery, AI, systemy płatnicze, sieci dronów, konstelacje satelitów. Wróg stał się tylko „sygnaturą danych”, a śmiercią „niewygodnych” zarządzają algorytmy, jak podczas ludobójstwa dokonanego przez izraelskich Żydów w Gazie. Różnica jest taka, że o ile kiedyś prezydenci ostrzegali kolegów przed wpływem kompleksu militarno-przemysłowego na politykę zagraniczną państwa, to obecny prezydent stanowi jego centralne ogniwo.
Trumpizm w obronie status quo. Każdy naród ma własną mitologię, tym bardziej, że pustosłowie nic nie kosztuje. Amerykanie otaczają kultem ideały wolności i równości (liberalnej), którą uosabiają ojcowie założyciele: Thomas Jefferson i George Washington. Lecz 20% ówczesnej populacji, ponad 600 tys., to zniewoleni Afrykanie. To dzięki ich pracy powstawało główne źródło dochodu – eksport bawełny i tytoniu. Podobnie zresztą jak źródło utrzymania dwóch wyżej wymienionych patronów niepodległości. Washington był drugim w kolejności krezusem swego pokolenia. I to podbój amerykańskiego kontynentu posłużył za wzór innym Europejczykom (później Japończykom) w opanowywaniu terra nullius dla osadnictwa białych ludzi: od Syberii na północy do Australii na południu. Tradycja zobowiązuje.
Europejczycy skonfundowani tym, że prezydent Trump działa z otwartą przyłbicą zapominają o własnej przeszłości. Nowoczesna broń zawsze służyła im do ekspedycji karnych wobec dzikusów, barbarzyńców, rebeliantów, terrorystów. Niepokorne społeczeństwa trzeba było przywołać do porządku. Do tego służyły bombardowania tubylczych wiosek przez wojska Anglii, Włoch, Francji, Hiszpanii – od Szafszawanu do Guerniki: w Somalii, Iraku, Etiopii, Libii, Maroku, Syrii itd.
Tak więc prezydent Trump tylko podtrzymuje imperialny model kapitalizmu. Tutaj przemoc militarna służy ma zachować warunki, które zapewniają przechwytywanie rent z „inwestycji” finansowych w wszystko, co się ceni w giełdowym kasynie. 85% tych inwestycji znajduje się w rękach kilku procent właścicieli kapitału portfelowego. To oni mnożą produkty finansowe, czerpią dochody z platform cyfrowych, z obrotu prawami patentowymi, z przejmowania i restrukturyzowania przedsiębiorstw, z obligacji zadłużonych państw, z eksploatacji ropy i gazu. Zwłaszcza platformy cyfrowe stały się medium zawłaszczania światowej nadwyżki. Stały się ważniejsze niż fabryki. Trwa drenaż zasobów naturalnych planety, ziem ornych pod uprawę zbóż, soi, awokado: w Afryce, w Ameryce Środkowej i Południowej, w Ukrainie. Niedługo przyjdzie kolej na zasoby minerałów Arktyki, depozytów z dna oceanów, może z czasem nawet platynowców z planetoid. Ogólnoludzka cywilizacja znalazła się w pułapce technologicznego postępu.









