Nie jestem nihilistą

Da się przecież wspomóc samorządy w odnowieniu transportu, czy przeznaczyć 7 proc. PKB na lecznictwo, a wtedy czas oczekiwania w kolejce do specjalisty, skrócimy do 30 dni. Wszystko się da – mówi Ryszard Śmiałek, lider listy Komitetu Wyborczego SLD w Chrzanowie (okręg nr 12) w rozmowie z Dariuszem Łanochą.

– Dlaczego Pan, krakowianin, nie kandyduje z Krakowa? Ustalający listę, nie chcieli tu Pana?

– Oczywiście, że mam prawo czuć się rozgoryczony. Szybko jednak zapominam o tym, gdyż wiem, jak ważne to wybory dla polskiej lewicy. Naszej reprezentacji nie było w Sejmie przez całą ostatnią kadencję. Polska demokracja parlamentarna była z tego powodu bardzo ułomna. Kiedy pojawiła się więc realna szansa, na to, by ludzie lewicy pojawili się Sejmie , konieczny był kompromis z partią Razem i Wiosną Biedronia. Im także, rosnąca społeczna popularność uświadomiła, że mimo wzajemnych wcześniejszych fochów – trzeba się w końcu dogadać. I osiągnąć znaczący wynik. On już teraz jest dwucyfrowy, w większości sondaży. Jeżeli zaś o mnie chodzi, to nie pcham się do polityki dla pieniędzy. Aspiruję, bo wiem, jak je zarabiać i jak gospodarczy dorobek rozdzielić sprawiedliwiej dla innych.

– Skąd ta wiedza o potrzebach innych?

– Z wykształcenia jestem filozofem, ekonomistą absolwentem Uniwersytetu Jagiellońskiego. W ostatnich 20 latach byłem menedżerem w polskich i zagranicznych firmach, tych państwowych i prywatnych. Poznając je od wewnątrz dostrzegłem, jak wiele inwestycji i zysków, może efektywniej służyć innym. Słabszym, czyli elektoratowi lewicy. Wiem, jak im pomóc. Dlatego związałem się z SLD, gdzie wypisywane przeze mnie recepty gospodarcze, zyskały uznanie. Lokalna lewica zaufała mi wystawiając moją kandydaturę w wyborach do Rady Miasta już 20 lat temu, czy ostatnich wyborach parlamentarnych. Miałem dobry wynik i tylko niesprzyjająca lewicy ordynacja sprawiła, że całe ugrupowanie znalazło się poza Sejmem.

– Wasi koalicyjni partnerzy, szczególnie z Wiosny Biedronia głośno mówią o konieczności likwidacji kopalń. To na pewno nie podoba się górnikom, Pana potencjalnym wyborcom?

– Jestem przeciwnikiem rewolucyjnych działań w tej sprawie. Nie zapowiadam likwidacji, wyrzucania z pracy na bruk, itp. Ale jednocześnie będę wspierał wszystkie te działania, które prowadzić będą do uruchomienia na Śląsku innych źródeł energii. Coraz powszechniejsza jest, szczególnie wśród ludzi młodych, świadomość ekologicznych zagrożeń dla nie tylko tego regionu, ale całej planety. Nauka potwierdza, że ludzkość musi szukać nowych źródeł energii. I takie możliwości są. Energia słoneczna, wiatrowa, atomowa – ich wykorzystanie to konieczność. Coraz więcej krajów Unii Europejskiej zapowiada, że do 2030 roku zupełnie zrezygnuje z energii węglowej. Bo droższa, niszcząca przyrodę, groźna dla samych górników. Nawet w korzystających z węgla Niemczech podliczono, że w ciągu najbliższych 20 latach można zaoszczędzić równowartość 160 mld złotych przechodząc na inne źródła energii. Dobry przykład dbałości o środowisko naturalne dał już Kraków, likwidując od tej jesieni piece węglowe. W powietrzu już to czuć. Będę sugerował samorządom w moim okręgu podobne decyzje i wspierał je w pozyskiwaniu środków.

Jestem więc za stopniowym wygaszaniem kopalń w najbliższych kilkunastu latach i inwestowaniem w nowe źródła energii. Co wcale nie oznacza bezrobocia dla górników. Wręcz przeciwnie. Powstaną tysiące nowych miejsc pracy w firmach wykorzystujących potencjał energii alternatywnej. Dotychczas zatrudnieni w górnictwie szybko dostrzegą, jak wielkie korzyści przyniosą im możliwości rozbudowy źródeł energii alternatywnej i znalezienie tam zatrudnienia. Nim to się stanie, lewicowy rząd potrafi im zapewnić pomoc socjalną.

– Zapewne poznał Pan już inne najważniejsze problemy okręgu wyborczego?

– Oj, tak. Staram się być wśród wyborców jak najczęściej. Poznaję ich problemy jak najczęściej. I im częściej jestem, tym więcej widzę codziennych bolączek mieszkańców. Związanych choćby z komunikacją , służbą zdrowia, czy rolnictwem. Lewica ma realny program w tych dziedzinach. Da się przecież wspomóc samorządy w odnowieniu transportu, czy przeznaczyć 7 proc. PKB na lecznictwo., a wtedy czas oczekiwania w kolejce do specjalisty, skrócimy do 30 dni. Wszystko się da. Trzeba tylko chcieć. My naprawdę chcemy. I wiemy jak.

– Czyli zjednoczona lewica, jak zjednoczona prawica – obiecuje wiele. Naprawiona służba zdrowia, czyste środowisko, pomoc socjalna dla najsłabszych. A skąd pieniądze?

– W przeciwieństwie do naszych rywali – potrafimy je znaleźć. Oni otwierają kolejne koszyki Morawieckiego i Schetyny, ogłaszają hat – tricki Kaczyńskiego, rozpędzając się w wyborczych obietnicach. Najczęściej nierealnych. Jestem menedżerem – realistą, więc wiem, gdzie już teraz są środki finansowe na poprawę życia ludzi, nie tylko w moim okręgu wyborczym. Wystarczy zrezygnować z tak absurdalnych finansowo przedsięwzięć PiS – owskiego rządu, jak budowa Centralnego Portu Komunikacyjnego, czy realizacji kolejnych wymysłów księdza – biznesmena Rydzyka. Rządy PiS wmuszają rodakom wydawanie olbrzymich pieniędzy na cele i instytucje zbędne. Przecież niepotrzebny nam kosztowny Instytut Pamięci Narodowej, który uprawia propagandę kłamstwa historycznego dla wyłącznie politycznych celów. Zbędne jest utrzymywanie Funduszu Kościelnego, skoro Kościół bogactwem stoi, a kolejne rzesze wiernych odchodzą widząc, że ludzie Kościoła grzeszą więcej niż inni.

– Poseł Kaczyński tymczasem sądzi inaczej. Przekonuje, że mniej wierzący to nihiliści, ludzie gorszego sortu.

– Bzdury opowiada. Korzystając z przywileju chwilowo przyznanej mu władzy i naukowych, dla większości niezrozumiałych pojęć – upowszechnia świat pogardy dla innych, często mądrzejszych od niego, rozsądniejszych, często słabszych. Obca mu tolerancja, poszanowanie dla prawa, bliskie za to sianie nienawiści, skłócanie, lekceważenie prawa. A wszystko to dla jego prywatnych i politycznych interesów. Gdy o nie chodzi, nie przeszkadza mu ani PZPR – wska, ani SB – cka, ani agnostyczna przeszłość jego najbliższych współpracowników, ani kolejne związki bratanicy.

Zapewniam posła Kaczyńskiego, że oprócz jego wyobrażeń o świecie, jest także świat realny. W którym tacy jak ja, i mnie podobni – nie jesteśmy żadnymi nihilistami. Jesteśmy agnostykami, co oznacza, że poseł Kaczyński jest dla mnie gnostykiem. A to smutna konstatacja.

– Kandyduje Pan z okręgu dla sporej części którego politycznym wzorem sukcesu jest Beata Szydło. Nie boi się Pan?

– A kogo tu się bać! Była premier ten okręg zawiodła. Oczywiście, wiele naobiecywała, ale niewiele zrobiła. A jeżeli już to zyskały na tym tylko finansowo postaci i instytucje towarzysko z nią związane. W spełnieniu pozostałych obietnic wyborczych – najczęściej nie dotrzymała słowa. Przekonuję się o tym, coraz częściej podczas spotkań w wyborcami. Słuchając pretensji pod jej adresem, aż prosi się powiedzieć , co wyszło z worka obietnic. Prawie nic. Mam wrażenie, że nawet w sprawie wypadku drogowego, pani premier i jej współpracownicy kręcą do dziś ze szkoda dla normalnego obywatela, który stał się ich ofiarą.

– Pan będzie innym posłem?

– Z pewnością nie będę jak ludzie prawicy – hipokrytą. Przesłaniu „ Zawsze z ludźmi, zawsze dla ludzi” będę wierny w trakcie działalności publicznej. Tak, jak dotychczas byłem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *