Bigos tygodniowy

Prąc do wyborów w tych warunkach, prą do sprowadzania „niebezpieczeństwa dla życia i zdrowia wielu osób”, jak mówi art. 165 kodeksu karnego, co zagrożone jest karą do 12 lat więzienia. Jeśli PiS tę farsę zorganizuje, trzeba będzie o to oskarżyć Morawieckiego, Witek, Szumowskiego, Sasina et consortes. Moim zdaniem trzeba będzie złożyć zawiadomienia o możliwości popełnienia takiego przestępstwa. A co do Szumowskiego, to okazał się tandetną wydmuszką. Minister zdrowia i lekarz, który przez kilka tygodni pozytywnie ekscytował wielu swoimi workami pod oczami ze zmęczenia i spojrzeniem skarconego spaniela, okazał na ostatek służalstwo wobec Jego Kaczej Mości i dał pozytywną, z odrobiną pokrętności, rekomendację dla majowej farsy „wyborczej” w trybie korespondencyjnym. Jako lekarz moralnie już się przekreślił.


Sygnalizuję to, co na wstępie dlatego, że daje się zauważyć, także na Lewicy, różnice zdań co do tego, czy uczestniczyć czy nie uczestniczyć w ewentualnych „wyborach” majowych. Co do mnie, to jestem po stronie tych, którzy uważają, że w „wyborach” na obłąkanych, wszechstronnie chorych warunkach Jego Kaczej Mości i jego kamaryli uczestniczyć nie należy. Uczestnictwo w tym procederze będzie bowiem równoznaczne jego legitymizacją. Nie da się z sensem uczestniczyć w wyborach, które ani z politycznych, ani z logistycznych (choćby polskiego chaosu adresowego obejmującego miliony obywateli) względów nie mogą być ani równe, ani powszechne, ani bezpośrednie, ani tajne. Poza tym nie da się legalnie uczestniczyć w wyborach, które zorganizuje nie Państwowa Komisja Wyborcza, ale poczta pod przewodem Sasina. Przecież to kuriozum nad kurioza nawet gdyby ta poczta była wydolna. Ostatnio list wysłany do mnie w Warszawie „szedł” dwa tygodnie.


Tymczasem na polskich drogach grasują rozmaite Pyzy, które służalczo basują Jego Kaczej Mości i jego kamaryli prącej do farsy wyborczej. Z kolei szefowa karnowskiego portalu w potylicę, Nykiel Marzena, Gądecki Stanisław i grono pisiorów nawołują rząd do poluzowania obostrzeń co do liczby uczestników obrzędów religijnych. Tym jednak nic nie grozi, bo za głupotę z zasady jest niekaralna i cechować się nią „każdy może”.


„Parlament Europejski uznaje za całkowicie niezgodne z wartościami europejskimi (…) działania podjęte przez polski rząd, a mianowicie zmianę ordynacji wyborczej wbrew orzeczeniu Trybunału Konstytucyjnego i przepisom przewidzianym w ustawie, by w czasie pandemii przeprowadzić wybory prezydenckie, co może zagrozić życiu obywateli polskich i podważyć koncepcję wolnych, równych, bezpośrednich i tajnych wyborów, o których mowa w Konstytucji RP” – tak brzmi rezolucja uzgodniona przez kluczowe frakcje w Parlamencie Europejskim (Europejska Partia Ludowa, Socjaliści i Demokraci, Liberałowie i Zieloni) przegłosowana w miniony piątek w PE.


Jakub Stefaniak wyraził się o pisowskim funkcjonariuszu w TVP Samuelu Pereirze jako o „portugalskim pieczeniarzu”. Pisiory na ten niewinny i doprawdy staromodny, wręcz salonowy żart podniosły larum, jakby im kto boczków na ogniu przypiekał. Zawrzeszczały, że to „rasizm”, „hańba” i tym podobne, pełne przesadyzmu brednie. Tymczasem portugalskie konotacje znane są w historii polskiego humoru od czasu piosenki z Kabaretu Starszych Panów o „Portugalczyku Osculatim, co wykorzystał i nie zaplatił”.


No i MABENA, Machina Bezpieczeństwa Narodowego Zybertowicza Andrzeja okazała się tandetną dekoracją z tektury, mistyfikacją, wyłącznie tworem bujnej fantazji i (po prawdzie nieco irytującej w stylu) elokwencji „prafiesora”, dorabiającego jako doradca Adriana. Ale jeszcze słabsze od MABENY okazały się pokrętne tłumaczenia Zybertowicza przed mikrofonem radia TOK FM.


„Jeżeli kobieta nosi w sobie potworka, to nie może go obejmować ochrona gatunku ludzkiego” –  powiedział Janusz Korwin-Mikke. To w takim razie ja, zdecydowany zwolennik maksymalnej wolności reprodukcyjnej kobiet i – jakby nie było – weteran publicystycznych kampanii o prawo do aborcji (od 1990 roku) pociągnę w dosadny sposób myślenie Korwina. Co wspólnego z logiką mają starania o prawny zakaz aborcji schorzałych płodów (owych korwinowych „potworków”) przy jednoczesnym prawnym przyzwoleniu na abortowanie zdrowych płodów poczętych w wyniku czynu zabronionego?
 *
Zadziwiający jest ten upór PiS w stawianiu Radziwiłła Konstantego na ważnych, ale trudnych funkcjach urzędniczych wymagających wyjątkowych kwalifikacji. Najpierw totalnie skrewił jako wyjątkowo nieudolny minister zdrowia. Teraz skompromitował się jako wojewoda mazowiecki przymusowo wysyłający do niebezpiecznej i skrajnie wyczerpującej pracy samotne matki wychowujące nieletnie dzieci, matki karmiące, osoby po sześćdziesiątym roku życia.


Ziobro Zbigniew znów uruchomił targające nim agresywne impulsy, tym razem w stosunku do pracowników opieki medycznej. To jest człowiek, który być może spośród całej obecnie rządzącej kamaryli ma najwięcej „za paznokciami” i jest być może najmocniejszym kandydatem do poniesienia w przyszłości przyszłej surowej odpowiedzialności karnej. Lewica na przykład nie powinna mu zapomnieć sprawy Barbary Blidą, z której Ziobru udało się wywinąć bezkarnie psim swędem. Gdy – a to się kiedyś stanie – Ziobro utraci swoje stanowisko, a rządy PiS będą już tylko ponurym wspomnieniem, powinnością porządnych i praworządnych ludzi w Polsce będzie zabranie się za sprawę Ziobra.


Pracownia SW Research zapytała respondentów o ocenę aroganckiego sposobu odbycia 10 rocznicy Smoleńska przez Jego Kaczą Mość i jego przydupasów. Negatywnie oceniło ją aż 66,2 proc. respondentów.


W sytuacji gdy zdalnie obraduje parlament i gdy zbiera się atrapa Trybunału Konstytucyjnego, nie ma niepokonywalnej przeszkody, by zebrał się też Sąd Najwyższy i podjął decyzje uprzedzające kolejne spodziewane złamanie konstytucji przez Adriana. Po zamknięciu tzw. Izby Dyscyplinarnej przez I Prezes SN Małgorzatę Gersdorf, wypada oczekiwać od niej kolejnego ruchu przed 30 kwietnia.