Mamy o co walczyć

Małgorzata Kulbaczewska-Figat
Mamy o co walczyć

Forsując kolejne niekorzystne dla pracowników rozwiązania w tarczach antykryzysowych rząd bardzo dobitnie pokazał wszystkim polskim pracownikom, jak niewiele znaczą, gdy uderzył kryzys, a oni są rozproszeni i nie mają silnej reprezentacji.

Zapisy tarczy antykryzysowej nr 3, które miały pozwalać pracodawcom na wyrzucanie z pracy przez e-mail i szybkie pozbywanie się pracowników, którzy mają jeszcze jakieś źródło dochodu, na razie pozostały w sferze medialnych przecieków. Nie znalazły się w katalogu przepisów, które rząd ostatecznie zaakceptował na posiedzeniu i wniósł do Sejmu. Jeszcze nie wracamy do XIX-wieku, jak ostrzegał OPZZ. Ale też i nie robimy żadnych kroków w stronę państwa dobrobytu, które podobno miało pod rządami PiS stać się udziałem Polaków. W czasach kryzysu rząd idzie drogą wydeptaną przez jawnie neoliberalnych poprzedników. Wydłuża i „uelastycznia” czas pracy, otwiera furtki do zwolnień, a osoby zatrudnione w wybranych branżach pozwala przymuszać do ciągłego trwania w gotowości do pracy.
W czasie kryzysu 2008 r. nie siedzieliśmy zamknięci w domach i związki zawodowe były w stanie wyprowadzić na ulice tysiące niezadowolonych. OPZZ i „Solidarność demonstrowały jeszcze wtedy razem. Dziś nie można o tym nawet marzyć. Nie można jednak również siedzieć z założonymi rękami. Już wiemy, że niby-protest w przestrzeni wirtualnej, a nawet przekonujco uargumentowana publicystyka i wideokonferencje nie robią na rządzących wrażenia. Dlatego warto właśnie teraz, w okolicach pierwszomajowego Święta Pracy, wziąć sobie do serca apel związku zawodowego Inicjatywa Pracownicza, wzywającego, by tworzyć na poziomie zakładów, a potem może regionów i branż, społeczne, pracownicze komitety antykryzysowe. Skoro 70 proc. pracowników mimo pandemii nadal pracuje – niech będzie słyszalny ich głos i ich postulaty.

A żądać tego 1 maja możemy:
Wyrzucenia śmieciówek do śmieci

Bo już wiemy, co one w praktyce znaczą. Przed kryzysem część pracowników, zwłaszcza młodych, mogła wzruszać ramionami na brak ubezpieczenia i niestabilność zatrudnienia, ciesząc się z dodatkowej gotówki tu i teraz. W dobie gospodarczego załamania zostali z niczym. Najpierw musieli chodzić do pracy nawet z chorobą, bo urlop nie przysługiwał. Potem zaczęli tę pracę tracić, nadal nie mając ubezpieczenia czy prawa do zasiku. Na koniec minister Emilewicz poradziła, że „trzeba było się ubezpieczać”.

Potrzebujemy stabilnego zatrudnienia i poczucia bezpieczeństwa, a nie eksploatacji bez żadnych gwarancji.

Podwyższenia zasiłku dla bezrobotnych

Na koniec roku bezrobocie może wynieść 10 proc. – do tego rząd już się przyznaje. W praktyce będzie zapewne wyższe. A nie każdy pozbawiony zatrudnienia spełni kryteria, by otrzymać nieco ponad 800 zł zasiłku (w pierwszych miesiącach).

Lewica oczekuje, że zasiłek wyniesie połowę ostatniej pensji i będzie wypłacany dłużej. Państwo stać, by dać ludziom możliwość utrzymania się na powierzchni podczas katastrofy, którą nie oni spowodowali.

Gwarancji bezpiecznej pracy

Nie wszystkie zakłady będą mogły przejść w tryb pracy zdalnej. Ale we wszystkich da się zapewnić podwyższony poziom higieny, przeprowadzać regularną dezynfekcję i wietrzenie, wyposażyć pracujących w stroje ochronne.

Obecnie część pracodawców, gdy o tym słyszy, oznajmia w pierwszej kolejności, że czas na te czynności powinien zostać odjęty od ośmiogodzinnego dnia pracy. Bo przecież to niemożliwe, by ludzie chociaż przez moment pozostawali bezczynni.

Państwo ma obowiązek bronić obywateli, ich zdrowia i życia. Mamy prawo żądać, by zadziałało w tej sprawie, jeśli równocześnie nakłada na nas kolejne ograniczenia w życiu codziennym.

Większych praw dla związków zawodowych

Dziś zorganizowanie w Polsce strajku jest procedurą wyjątkowo skomplikowaną na tle rozwiązań, jakie obowiązują w innych państwach zachodnioeuropejskich. Uproszczenie fazy rokowań i wymogów dotyczących referendum strajkowego nie doprowadzi do chaosu, lecz podniesie pozycję negocjacyjną polskiego pracownika w sporze z szefem. W dobie pandemii i strachu o jutro – bliską zeru.

Wzajemności biznesu za pomoc państwową

Tu wystarczy wprost przytoczyć jeden z punktów apelu Inicjatywy Pracowniczej: „Beneficjenci pomocy państwa z branży produkcyjnej, którzy zanotowali zyski powyżej 50 mln zł w ostatnim roku, powinni przestawić produkcję na pomoc niedofinansowanym systemom opieki medycznej (respiratory i sprzęt ochrony indywidualnej) po kosztach wytworzenia materiału”. Nic dodać, nic ująć!

Niech się święci Pierwszy Maja!

Poprzedni

Sadurski na majówkę

Następny

Gospodarka 48 godzin

Zostaw komentarz