90 urodziny Quincy Jonesa

16 mar 2023

Ma talent i doskonałą intuicję. Przyciąga do siebie ludzi, a sam bezbłędnie wyczuwa talent i potencjał młodych artystów. Legendarny producent Quincy Jones we wtorek skończył 90 lat.

O tym, jak wpływową postacią w branży muzycznej jest Quincy Jones, dobitnie świadczy film biograficzny w reżyserii Rashidy Jones i Alana Hicksa (2018). Quincy w czułych objęciach Beyoncé, mentor takich muzyków jak Jay-Z i Dr. Dre. Na zdjęciach z Oprah Winfrey, Herbiem Hancockiem, Chickiem Coreą, Tonym Bennettem, Steviem Wonderem, Paulem McCartneyem i wieloma innymi postaciami światowej sławy. Kiedy miał czternaście lat, połączyła go głęboka przyjaźń z dwa lata od niego starszym Rayem Charlesem, która przetrwała długie lata. Był jeszcze przed trzydziestką, kiedy do współpracy zaprosił go Frank Sinatra. 

Z kolei z młodym Jacksonem Quincy spotkał się, gdy muzyk rozstał się z grupą The Jackson 5, związaną z wytwórnią Motown Records, i rozpoczął karierę solową. „Poprosił mnie, żebym znalazł mu producenta. Byłem wtedy zajęty pisaniem muzyki do filmu „Wiz on Down the Road” (1978, reż. Elliot Geisinger i Ronald Saland; Michael Jackson znalazł się w obsadzie – przyp. red.)” – wspominał Jones. 

Z czasem jednak zauważył, jak zdyscyplinowany na planie był Michael. „Znał każdą linijkę tekstu, każde słowo, wszystkie kroki taneczne. Uczył się błyskawicznie. Zacząłem widzieć w nim prawdziwą dojrzałość” – mówił Quincy w poświęconym mu filmie dokumentalnym. W końcu zdecydował się sam podjąć współpracę producencką z Jacksonem i przystąpił do pracy nad albumem „Off the Wall” (1979). Płyta okazała się niebywałym sukcesem, do dziś sprzedała się w nakładzie ponad 20 mln egzemplarzy. Mówiono, że to największy album nagrany przez czarnego artystę w historii. Było to jednak zaledwie preludium do wydanego przez wytwórnię Epic w 1982 r. i wyprodukowanego przez Jonesa „Thrillera” – najlepiej sprzedającego się wydawnictwa w historii światowej fonografii, które przyniosło Jacksonowi popularność, jakiej nie osiągnął dotąd żaden inny artysta solowy.

Jaki był jednak początek oszałamiającej kariery Quincy’ego? – muzyka, kompozytora, aranżera, dyrygenta, producenta muzycznego i filmowego, zdobywcy 28 nagród Grammy na osiemdziesiąt nominacji?

Urodził się 14 marca 1933 r. w południowej części Chicago. „Ja i mój brat wychowaliśmy się na ulicy. W wieku jedenastu lat chciałem zostać gangsterem” – opowiadał o swoim dzieciństwie Jones. Jego babcia od strony ojca była w młodości niewolnicą. Na życiu Quincy’ego głęboko odbiła się choroba psychiczna matki. Gdy miał siedem lat, oddano ją do zakładu psychiatrycznego. Przyszły artysta czuł przed nią lęk, jej obecność przerażała go i wzbudzała poczucie wstydu.

W 1943 r. rodzina przeprowadziła się do Waszyngtonu, pięć lat później Quincy rozpoczął naukę w Berkley College of Music w Bostonie. Jak wspominał: „Uczyłem się grać na perkusji, puzonie, tubie, rogu barytonowym tonacji B-moll”. Jego marzeniem było jednak perfekcyjne opanowanie gry na trąbce. Fascynował go jazz. W Stanach nieustannie jednak spotykał się z rasizmem. „Nie miałem kontroli nad moją matką, nie miałem kontroli nad białymi, którzy nazywali mnie „czarnuchem”, kiedy szedłem ulicą. Jedyną rzeczą, którą kontrolowałem, była muzyka” – podkreślał. Z czasem zorientował się, że jazz to dla niego za mało. Chciał grać i komponować różną muzykę. W 1957 r. pojechał do Paryża, by uczyć się pod kierunkiem Nadii Boulanger, nazywanej wówczas królową muzyki klasycznej. Była mentorką Igora Strawińskiego, uczyła także Leonarda Bernsteina. „Powiedziałem jej: chcę dowiedzieć się wszystkiego o instrumentacji. Zapamiętałem jej słowa –odrzekła: Quincy, jest tylko dwanaście nut i powinieneś zbadać, kto i co z nimi robił” – przywoływał wspomnienia sprzed lat.

Po powrocie do Nowego Jorku zdobył pierwszą pracę w wytwórni Mercury. Już wtedy wykazał się intuicją, dostrzegając talent młodej wokalistki Lesley Gore. Jones został producentem jej nagrań. Do najsłynniejszych przebojów Gore należy piosenka „It’s My Party” z 1963 r.

Świętujący we wtorek 90. urodziny Quincy Jones jest dzisiaj żywą legendą i jednym z najpopularniejszych producentów w USA. To przy jego współpracy powstały płyty m.in. Franka Sinatry, Milesa Davisa czy obsypany licznymi nagrodami album „Back on the Block” (1989) z udziałem takich artystów jak Ella Fitzgerald, Miles Davis, Barry White czy Ray Charles. Jones stoi również za produkcją płyty „We Are the World” (1985), stworzonej na potrzeby pomocy charytatywnej głodującym w Etiopii grupy USA for Africa, w której skład weszły największe gwiazdy ówczesnej sceny muzycznej. Sam Jones wykazuje się zaskakującym dystansem do własnych dokonań. „Najważniejsze jest to, żeby być skromnym wobec swojej twórczości, a sukcesy przyjmować z wdzięcznością i klasą” – przekonywał jako 85-latek.

PAU/pap

Najnowsze

Zakochany Ziemkiewicz

Zakochany Ziemkiewicz

Rafał Ziemkiewicz pokochał Chiny. Naprawdę ! Ten Rafał Aleksander Ziemkiewicz polski publicysta, komentator polityczny...

Sprawdź również

Loża: Prowadź swój pług przez kości umarłych

Loża: Prowadź swój pług przez kości umarłych

Niemal na początku Janina Duszejko znajduje trupa Wielkiej Stopy. To jej sąsiad, nicdobrego, kłusownik i pijak, zadławił się kością. Ale Duszejko wierzy, że to sprawiedliwa zemsta saren, z którymi zmarły toczył nierówną walkę. W powietrzu wisi kryminał, zjawia się...

I po Prałacie

I po Prałacie

Prałata (sztukę w Teatrze Telewizji) dobrze się oglądało. Choć tak naprawdę głównym bohaterem sztuki był „diabeł”. Ale przecież wiemy, że diabłów nie ma, a prałaci, biskupi, kardynałowie, proboszczowie są. Niestety, można by powiedzieć. Jak w starym, podobno,...

Lalka dla kujonów

Lalka dla kujonów

Podczas minionych świąt wyświetlono w telewizji Lalkę Wojciecha Hasa. Cóż to za film – imponujący zmysłowymi obrazami, walczących ze sobą, który kadr bardziej wyrazisty, który silniej oddziałuje na zmysły, bo co drugi jak martwa natura. Przejmujące widoki biedy...

Ukryte szczątki i kwiaty w ogrodzie

Ukryte szczątki i kwiaty w ogrodzie

Temat Państwowych Gospodarstw Rolnych od dawna pojawia się zaledwie incydentalnie w debatach. W zasadzie wyłącznie jako jeden z elementów dyskusji o transformacji (co samo w sobie jest niestety kwestią już dość niszową). Bardzo rzadko ktoś zajmuje się PGR-ami jako...

Dalejże, na Krzyżaka

Dalejże, na Krzyżaka

„Krzyżacy” Jana Klaty, spektakl zrealizowany w Olsztynie na jubileusz teatru, ekscytuje: śmieszy i wzrusza, nie pozostawia widza obojętnym. To poważny atut, zwłaszcza że mamy do czynienia z ucukrowaną lekturą, która tym razem wcale na szkolną piłę nie wygląda. Kiedy...

Nie ma już wysp szczęśliwych

Nie ma już wysp szczęśliwych

Dorota Masłowska od lat opisuje rozczarowanie, jakie przyniósł neokapitalizm, jak odcisnął się w życiorysach warszawiaków, daremnie poszukujących szczęścia, błądzących w gorączce za rajem, którego wiąż nie znajdują. Tak jest co najmniej od czasu, gdy powstał jej...

Kościół jest miłością

Kościół jest miłością

To zdanie utkwiło mi w głowie po spektaklu Złe wychowanie Teatru im Jaracza z Olsztyna. Co prawda kanoniczna teza głosi, że to bóg jest miłością, ale różnica między bogiem a kościołem jest taka, że kościół jest… Jest też teatr, nie tylko w Olsztynie, ale ten...