Pani mecenas

24 lut 2020

Siergiej Sznurow, znany rosyjski celebryta, lider punkowej formacji Leningrad, którą darzę wielką estymą i uznaniem, zapisał się właśnie do Partii Wzrostu, powołanej do życia przez twórcę legendarnej gry komputerowej o czołgach. Rosyjscy politolodzy twierdzą, że Partia Wzrostu to klasyczna, reglamentowana kremlowska opozycja, której Władimir Putin łaskawie pozwolił na istnienie.

Kto miał to szczęście, że był kiedyś, zwłaszcza w minionym dziesięcioleciu, na koncercie grupy Leningrad, pamiętać powinien zapewne, że na froncie, oprócz mnogości muzyków i śpiewaków, siedział, mały, gruby dresiarz, który robił za maskotkę zespołu. Zajmował się głównie paleniem papierosów, które także zjadał, oraz rozgryzaniem swoimi złotymi zębami puszek z piwem. Tak, tak, Szanowni Państwo, rozgryzaniem. Był to element choreografii, specyficznie rozumianej, choć mojemu koledze, organizatorowi koncertu Leningradu w Krakowie, nie było do śmiechu, kiedy koleś pozalewał mu browarami odsłuchy za parę tysięcy i nie poczuwa się wcale do winy. Eta szoł – tłumaczył.

W Polsce wystartowała kampania Andrzeja Dudy. Pierwszą informacją która posłana została w związku z tym do mediów, było nominowanie na szefową sztabu Jolanty Turczynowicz-Kieryłło. W dużej polityce o pani mecenas nikt jak dotąd nie słyszał. W małej miała kilka epizodycznych rólek, zakończonych na ogół niepowodzeniem. Jeśli wierzyć komentatorom zbliżonym do prezydenckiego pałacu, pani mecenas ma w sztabie symbolizować łagodność i wrodzony wdzięk połączony ze stanowczością i ukierunkowaniem na sukces. Nie minął tydzień od jej nominacji, a pani mecenas już dała się poznać jako ta, która na swój sposób rozumie wolność słowa i z wolności tej korzystanie. Jakby tego było mało, GW opublikowała materiał, w którym ujawniono, że w czasie wyborów samorządowych w 2018 r. mecenas Turczynowicz-Kieryłło miała wdać się, w podwarszawskim Milanówku, w przepychankę z pewnym mężczyzną, w wyniku której pan został przezeń ugryziony w przedramię. Człowiek miał rzekomo zatrzymać ją i jej syna, kiedy, naruszając przepisy o agitacji wyborczej, kolportowali pod osłoną nocy ulotki, godzące w dobre imię jednego z kandydatów. Pani mecenas twierdzi, że jej działanie było jedynie reakcją na fizyczny atak ze strony mężczyzny, który, nie wiadomo czym powodowany, miał był poszturchiwać jej nastoletniego syna. Ona stanęła jedynie w jego obronie. Stąd ugryzienie.

Rzeczywiście, sprawa jest dość niejednoznaczna. Zarówno pani mecenas jak i człowiek przez nią ugryziony złożyli zawiadomienia do straży miejskiej o naruszeniu nietykalności. Wezwali na miejsce patrol. Ten sporządził notatkę, z której nie wynika, kto był sprawcą, a kto ofiarą. Podobnie jak z obdukcji lekarskich, które obydwoje sobie zaordynowali. Pani mecenas wraz z synem miała mieć otarcia na szyi, za którą, do czasu przyjazdu służb, miał przytrzymywać ją pogryziony w trakcie obywatelskiego zatrzymania. Rzecz oficjalnie zakończyła się niczym, ponieważ sąd sprawę umorzył, a żadna ze stron nie zdecydowała się na prywatny akt oskarżenia. Słowo przeciwko słowu.

Prawicowe media i politycy, na czele z panią mecenas, całą opisywaną historię traktują jako żenującą próbę zdezawuowania jej dobrego imienia. Prawi mężczyźni idą jeszcze dalej, konkludując, że nie ważne kto gryzł, a kto dusił, ważne, że atak wymierzony był w niewinną kobietę, broniącą swojego dziecka, a to w kodeksie Boziewicza ongiś rozwiązywano inaczej. Dziś, gdy mamy schamienie obyczajów, nawet kobieta nie może być w tym kraju bezpieczna. A ja, Szanowni Państwo, myślę sobie tak, że…
Ulice Milanówka, późnym wieczorem spacerują sobie matka, dwa psy i piętnastoletni podopieczny. Pora na spacer dość późna, ale niech tam. Nagle, wedle tego, co można wyczytać z relacji pani mecenas, ni stąd ni zowąd, syn jej pada ofiarą napaści przypadkowego przechodnia. Ona sama rusza mu na pomoc. Jest przy tym lżona i obrażana. W akcie desperacji gryzie człowieka w rękę. Cóż, i tak bywa. Następnie napastnik, który nie wiadomo dlaczego ich zaatakował, wzywa straż miejską i pogotowie. Przyznacie Państwo, dość osobliwe zachowanie, jak na kogoś, kto jeszcze przed chwilą próbował poturbować nastolatka w towarzystwie matki i dwóch psów. Ale przecież kobiecie nie wypada nie wierzyć. Zwłaszcza w adwokackiej todze.

Mijają dwa lata. Ktoś wpada na pomysł, żeby ocieplić wizerunek prezydenta i sięga po kandydaturę mecenas Kieryłło. Ktoś albo nie wie, że powyższy fakt miał miejsce, co nie najlepiej o nim świadczy, bo nie doczytał. Ktoś nie wie tego, bo mecenas Kieryłło nie uznała za stosowne go o tym poinformować, co nie najlepiej świadczy o niej. Ktoś wie, że to wszystko miało miejsce, a mimo to decyduję się obsadzić stanowisko szefowej kampanii właśnie nią, bo ma w tym swój, a nie Andrzeja Dudy interes. To już jednak zmartwienie samego Andrzeja Dudy, a nie moje. Ale płakać z tego powodu nie zamierzam.

Najnowsze

Mistrzostwa Trumpa

Mistrzostwa Trumpa

Human Rights Watch ostrzega, że mundial 2026 w Stanach Zjednoczonych, Meksyku i Kanadzie wystartuje w „klimacie...

Cena niemieckiej hipokryzji

Cena niemieckiej hipokryzji

Niemcy po raz pierwszy przegrały walkę o niestałe miejsce w Radzie Bezpieczeństwa ONZ. Głosowanie odbyło się 3 czerwca...

Sztuka dyplomacji

Sztuka dyplomacji

Szczęki z wrażenia poopadały zebranym w warszawskiej Filharmonii podczas uroczystości z Dnia Republiki. Święta...

Sprawdź również

China Day w Ambasadzie Chin. Warszawiacy przyszli zobaczyć Chiny

China Day w Ambasadzie Chin. Warszawiacy przyszli zobaczyć Chiny

We wtorek 2 czerwca Ambasada Chińskiej Republiki Ludowej w Warszawie zorganizowała China Day. Wydarzenie przyciągnęło setki uczniów, studentów, przedstawicieli uczelni, ludzi biznesu i mieszkańców stolicy zainteresowanych Chinami. W programie znalazły się warsztaty...

Młodych na bruk

Młodych na bruk

„Nasza Przyjaźń nie jest na sprzedaż” skandują młodzi ludzie wyrzucani przez policję z drewnianych domków, które kiedyś służyły budowniczym Pałacu Kultury, a potem były osiadłem akademików. Od kilku lat osiedle Przyjaźń zostało porzucone przez uczelnię. Do pustych...

Mądry Krakus po szkodzie

Mądry Krakus po szkodzie

Każdy element tego przysłowia wymaga namysłu. Bo czy my, mieszkańcy Krakowa, ponieśliśmy szkodę? Rasowy kołcz powiedziałby: być może, ale też dostaliśmy szansę – szansę na nowy, lepszy wybór, nowe, lepsze miasto, nowy, lepszy świat, choć rada (miasta) stara, problemy...

Młodych na bruk

Sprzedajna Polska

Polska nigdy nie była tak bogata. W Warszawie jest 200 000 pustych mieszkań. Ci, którzy je kupili zrobili to nie po to żeby mieszkać, nie dla dzieci czy wnuków. Większość tych mieszkań służy bogaceniu się nabywców. Bo ceny rosną szybciej i dają większą marżę zysku niż...

Czy jest bezpiecznie?

Czy jest bezpiecznie?

Pytał o to Laurence Olivier Dustina Hoffmana w filmie Maratończyk. Hoffman siedział na fotelu dentystycznym, a Olivier wiercił mu w zdrowym zębie. Nie sądzę, by czuł się bezpiecznie. Może to kwestia fotela, może wiertła, może sir Olivier robił takie wrażenie. Ale...

Czy ktoś pamięta jeszcze o Turowie?

Czy ktoś pamięta jeszcze o Turowie?

Premier Donald Tusk dostał niezbyt przyjemny list w sprawie kopalni i elektrowni Turów oraz przyszłości całego regionu. Była w tej sprawie już awantura za rządów PiS, a obecnie o sprawie zapomniano, bo skoro chwilowo nie jest to obiektem przepychanek między...